Dodaj do ulubionych

Gościnnie - Sandomierz i gastronomiczna porażka.

09.05.06, 11:21
Wpadłem tu z innego forum, ale przy okazji się poskarżę.
W ostatni dzień minionego długiego weekendu wybrałem się z rodzinką do
Sandomierza. Troszkę zgłodnieliśmy, więc zaczęliśmy szukać żarełka. Knajpki w
rynku były oblężone, z jednej z nich wyszedłem, jak tylko usłyszałem klienta
awanturującego się, że od godziny czeka na pizzę. W drugiej czekaliśmy 15
minut na jakiekolwiek zainteresowanie ze strony obsługi. W trzeciej na
piętrze pan poinformował, że konsumpcja po 16Przy uliczce prowadzącej w
stronę katedry namierzyłem jednak restaurację o nazwie bodajże "Oriana" czy
jakoś tak - idąc od rynku po lewej stronie.
Wchodzimy - czysto w miarę, ludzi trochę, ale nie tragicznie dużo. Miła Pani
poleca placki ziemniaczane po węgiersku, do tego zamawiamy pomidorówczkę i
herbatkę. Miłe złego początki.
Przyglądamy się dokładniej lokalowi - nakrycia stołów w miarę czyste, w
dzbankach sztuczne kwiatki, reszta (posadzki,ściany) trąci wczesnymi latami
osiemdziesiątymi.

Po chwili zjawia się inna pani. Bierze łapkami sztućce z plastikowej tacki i
kładzie byle jak bezpośrednio na stole - żadnych serwet płóciennych, a nawet
papierowych serwetek. Po prostu jebut na obrus i poszła. Po kolejnej chwili
zjawia się zupka. Tutaj pani gubi się juz całkiem - tacę kładzie na sąsiednim
stoliku, a następnie łapie każdy talerz dwoma rękami ( dobrze,że kciuków w
zupie nie moczy) i stawia byle jak na rogu naszego stolika. Coś takiego jak
kelnerskie standardy podawania potraw klientowi nie istnieje. Sami przesuwamy
talerze po stole.Smak i zapach nie najgorszy, choć danie raczej podpada pod
kategorię chłodników niż zup gorących.
Kończymy zupkę i zaczynamy czekać na placki. Pojawia się herbata, podana w
szklankach, na spodkach, z kostkami cukru. Każda szklanka inna. Czekamy,
czekamy, wreszcie przed żoną ląduje placek. Gulasz do niego nawet przyzwoity,
ale sam placek ledwo liźnięty gorącym olejem od jednej strony, od drugiej
chyba tylko zamoczony. Ziemniaki mocno poczerniałe. Żona robi dobrą minę do
złej gry i zaczyna zajadać. W kuchni rozbrzmiewa chyba malakser - więc
przynajmniej my dostaniemy ze świeżo startych ziemniaków.Po kolejnych
dziesięciu minutach identyczny niewypał na stół dostaje moja mama. Żona
kończy swoje "danie", mama jest w połowie, a ja dalej czekam. Z kuchni
słychać nawoływanie "ile jeszcze tych placków" i odpowiedź "jeden dla tego
faceta w niszy i trzy dla tych pod oknem". Żona już dawno skończyła, mama
jest w połowie, a ja dalej głodny. Czy oni do cholery mają tylko jedną
patelnię w kuchni? Wreszcie dostaję jedzenie. Gulasz da się przeżyć, ale
placek ma kolor białawy, tylko z jednej strony widać ślady przybrązowienia
charakterystycznego dla placków ziemniaczanych. Zgarniam z placka górę
słodkiej śmietany i zabieram się do jedzenia. W zębach co chwila czuję
chrupiące półsurowe ziemniaczane wiórki. Kończymy jedzenie. Napiwku nie
zamierzamy dawać.
W sieni toaleta. Płatna, również dla gości. Mama uiszcza złotówkę. Podobno w
środku jest antyczny sedes z wysoko wiszącą spłuczką z dzwonem.
Jaki wniosek - ten obiad, a także standard obsługi byłby z biedą do przyjęcia
w podrzędnym barze przy dworcu. Nie w lokalu mieniącym się nazwą restauracja
i nie 30 złotych od osoby.
Jeśli będziecie w Sandomierzu przejazdem - weźcie lepiej własne kanapki.
Taniej, przyjemniej i lepiej.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ajgor Re: Gościnnie - Sandomierz i gastronomiczna poraż IP: 81.26.13.* 09.05.06, 11:28
      Hm, zachęcająco to nie brzmi :) Ale generalnie to chyba jest jeszcze, niestety,
      standard w naszym kraju, lokale wyróżniające się na plus należą wciąż do
      rzadkości. Na pierwszy rzut oka niby jest spoko, ale jak się człowiek lepiej
      przypatrzy to wychodzą takie właśnie kwiatki.
    • Gość: mąż Re: Gościnnie - Sandomierz i gastronomiczna poraż IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.06, 16:40
      już miałem dodać coś od siebie na temat gastronomii sandomierskiej, ale
      poczekam, pokażę watek żonie - ona to chyba lepiej wyrazi ;-)
      p.s.
      a tak na marginesie - może ktoś zna jakieś restauracje godne polecenia w
      okolicach rynku sandomierskiego, coby nie tylko ganić...
      • Gość: cizma Re: Gościnnie - Sandomierz i gastronomiczna poraż IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.06, 17:43
        Pod Cizemka bylem raz bylo fajnie, malo ludzi, calkiem okej. Jednak ostanio slyszalem ze rownaja w dol :(
        • Gość: żona Re: Gościnnie - Sandomierz i gastronomiczna poraż IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.06, 23:02
          mój mąż miał racje, ja lepiej to wyrażę, ale widzę, że już CIZMA wspomniał(a) o
          tym lokalu, w którym my byliśmy, również w ostatni dzien długiego weekendu.
          Dawno nie byłam tak zbulwersowana. W restauracji "Pod ciżemką" zamówiliśmy
          smarzochę, fajna nazawa i fajny opis żarcia. Dostalismy (po długim oczekiwaniu)
          danie niewielkie (choc kelnerka przy zamawianiu postraszyła, że to duża porcja
          hahaha)z zestawem surówek kompletnie nie dosmaczonych jakichs takich
          podkwaśniałych a do tego zupełnie nie pasujące do dania trzy sosy (na wzór
          Azteka czy Sfinksa) ale te sosy były obeschniete na brzegach naczynka, widac,
          że swoje odstały bleeeeee. Ale ok zjedlismy wcale sie nie zajadając, bo nawet
          mięska były znikome ilości...Więc postanowiliśmy sobie poprawić humor i
          zamówiliśmy specjalność lokalu czyli "domową" szarlotkę na ciepło z kawą.
          Czekaliśmy na realizacje zamówienia niemal pół godziny...Po upływie tego czasu
          kelnerka przyniosła kawę mojemu mężowi no i dwie ciepłe szarloteczki , które
          były zimne. Ja wciąż oczekiwałam na swoja kawę, pewnie dlatego, że to latte
          była kawa to na kuchni sobie nie mogli poradzić...No ale w końcu widzę zmierza
          w naszym kierunku kelnereczka (cały czas miała minę jakby sie czegoś bała, była
          blada i strasznie zaniedbana, co odbierało apetyt) . Przyniosła mi wreszcie
          moje latte...szkoda tylko, ze nie było na nim widac oddzielnych warstw mleka i
          kawy, bo była poprostu zabełtana na jednolity płyn :( a żeby było
          bardziej "profesjonalnie" do gorącej kawki włozona była plastikowa słomka !!!
          (zamiast długiej łyżeczki) O zgrozo!
          Zdecydowanie nie polecam "Pod Cizemką" jeżeli chcecie dobrze i w spokoju zjeść.
          Brak słów...
          • Gość: cizma Re: Gościnnie - Sandomierz i gastronomiczna poraż IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 10.05.06, 10:00
            no coz faktycznie nie bylem jakis czas w sandomierzu, nalezae do lduzi ze wala prosto z mostu zatem przy najblizszej okazji przyjrze sie dokladnie :)
            • Gość: żona Re: Gościnnie - Sandomierz i gastronomiczna poraż IP: 83.19.95.* 10.05.06, 13:14
              :) ja też miałam ochote zrobić "rozróbę" prosto z mostu, ale "mąż" mnie
              powstrzymał ;) no i wrzuciłam na luz, ale więcej tam na pewno nie pójdę.
    • century211 wybieramy sie Polski w wakacje - podroz w czasie 10.05.06, 18:00
      i przestrzeni.
      Spodziewam sie niestety wiecej takich miejsc, gdzie wybor bedzie albo zjesc w
      jakiesj melinie, albo chodzic glodnym.
      Cena 30 zlotych, czy to od osoby czy za wszystko?
      W USA w MCDonaldzie 3 osoby zjedza (najedza sie) za 45 w sumie ($15.00). W
      restauracji w nieco wyzszym standardzie 3 osoby zjedza za okolo $25.00. W
      restauracji o jeszcze wyzszym standardzie za 45 dolcow (OK! mozna zjesc i za
      500 dolcow ale rzadko placimy takie rachunki nawet w San Francisco).
      Sandomierz, hm. nawet chcielismy tam jechac. Moze jednak ominiemy duzym lukiem
      • Gość: gosc Re: wybieramy sie Polski w wakacje - podroz w cza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.06, 20:49
        przykro to czytać bo takie piękne miasto jedyne tak turystycznie atrakcyjne w świętokrzyskiem powinno mieć naprawdę porządne zaplecze, ja byłem w zeszłym roku w Sandomierzu i z obsługą było podobnie - czekaliśmy około godziny na zamówiony obiad, aż nie wytrzymaliśmy i poszliśmy w siną dal.
        • Gość: wstrętny Re: wybieramy sie Polski w wakacje - podroz w cza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.05.06, 21:29
          nic nie jedzcie w sandomierzu bo burmistrz trzepie się do zupy
        • Gość: darek Re: wybieramy sie Polski w wakacje - podroz w cza IP: *.vlan85.rybon.lubman.net.pl 18.05.06, 14:25
          W nieporównywalnie mniejszym Kazimierzu n/Wisłą więcej jest
          knajp,kawiarni,pubów niż w Sandomierzu,ale może się mylę?Generalnie ,aby
          przyciągnąć turystę nie wystarczą same atrakcje turystyczne,gdzieś trzeba
          przenocować,coś zjeść i wypić.Sandomierz jest piękny i zasługuje na dobre
          zaplecze turystyczne,ale to zależy od przedsiębiorczości Sandomierzan i
          działania władz miasta.
    • emkatrzy Re: Gościnnie - Sandomierz i gastronomiczna poraż 11.05.06, 02:51
      To nieładnie tak krytykować całe miasto przez jakąs wpadkę kiepskiej restauracji.
      Ja za to poskarżę się na Kielce-miasto duże , stolicę naszego woj.
      Często podróżuję z przesiadkami w Kielcach i opowiem o przygodzie jaka mi się
      przytrafiła w tym mieście.
      Zima godzina 5 20(-25 stopni) wysiadam z pociągu,kieruję się w stronę dworca PKP
      ( do poczekalni), a tam kilkakrotnie zaczepiają mnie jacyś ludzie żebym im
      pożyczył drobne. Plaga jakaś czy to zorganizowana akcja??? Wychodzę z dworca idę
      w stronę PKS
      A tutaj jakie miłe powitanie podróżnych-dworzec zamknięty!!! Takie duże miasto i
      dworzec zamknięty.
      Grupa zmarzniętych ludzi stoi pod drzwiami. Jednak w pewnej chwili zdesperowany
      człowiek( który czeka z małym dzieckiem) zaczyna walić w drzwi. Po chwili
      pojawia się stróż, któremu nawet drzwi się nie chciało otworzyć tylko zaczął
      pyskować od środka, że dworzec nieczynny i nie otworzy ...
      Jednak w pewnej chwili cierpliwość ludzi się skończyła .
      Tłum zaczął próbować na siłę otworzyć drzwi..
      Jakiego speeda ten stróż dostał..
      W przeciągu 10 sekund wszystkie drzwi były otwarte :D
      Cóż za gościnność...
      Ale wewnątrz wydawało się bezpieczniej, widać obiekt monitorowany i za to jakie
      kamery obfite...WOW
      Skąd oni je wytrzasnęli???
      Zimno było strasznie ze wszystkich stron wiało. Do tego dnia myślałem, że z tym
      słynnym powiedzeniem o dworcu w Kielcach ludzie przesadzają. A jednak nie!!!
      To nie koniec przygód postanawiam skorzystać z WC.
      Wchodzę do jakiegoś pomieszczenia gdzie wita mnie przemiła Pani i krzyczy:
      TOALETA PłATNA- 2 ZłOTE ( byłem w szoku ceny europejskie!!!) Pomyślałem,że w
      środku pewnie jakiś wypas.. Daje pani pieniązki wchodzę dalej ,a tam-lata 70,no
      ale trzeba pochwalić że w miarę czysto było.. Z tą ceną to chyba przesadzili...
      To chyba na tyle..
      Lubię Kielce,ale to miasto ma także pewne niedociągnięcia.
      Sandomierz też,ale chyba nic nie zmieni faktu ,że jest najładniejszym miastem
      naszego wojewodztwa!!! pozdrawiam



      • Gość: darek Re: Gościnnie - Sandomierz i gastronomiczna poraż IP: *.vlan85.rybon.lubman.net.pl 18.05.06, 14:28
        Ależ emkotrzy nikt tutaj nie atakuje Sandomierza,myslę,że tematten nawet nie
        kielczanin sprowokował.Ale Sandomierz zasługuje na wiekszą bazę hotelowo-
        turystyczną skoro aspiruje i chce byc perełką naszego regionu.Pozdrawiam
        Sandomierzanki i Sandomierzan.
    • Gość: Michał Re: Gościnnie - Sandomierz i gastronomiczna poraż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.06, 21:59
      Ja byłem dziś w Sandomierzu z żoną na rynku. Postanowiliśmy zjeść lody inapić
      się kawy. Za Cappucino (sypane, bardzo miernej jakości) zapłaciłem 5 PLN; przed
      2 tygodniami za bardzo smaczną taką kawę w Rzymie zapłaciłem 1 Euro. Natomiast
      jeżeli chodzi o lody to oboje z żoną mamy obecnie niestrawność. I jak wy
      Sandomierzanie chcecie konkurować z Kazimierzem czy Krakowem. Zróbcie coś z tą
      gastronomią. Naprawdę szczerze życzę wam powodzenia bo miasto jest piękne i
      okolice ładniejsze od kazimierzowskich.
      • Gość: domino Re: Gościnnie - Sandomierz i gastronomiczna poraż IP: 80.249.6.* 15.05.06, 20:48
        Bawicie się kosztem Sandomierza w domino? Jednen coś napisze, może nawet
        słuszną uwagę zaraz będzie zabawa w domino, wszyscy płaczą i narzekają!!
        Jedźcie do Rzymu, tam wszystko jest takie piękne, super lody, czysto i
        schludnie i wogóle cacy (nawet te zasyfiałe i obskurne zaułki, chemiczne
        żarcie, które podobno nikomu nie smakuje). Tylko czemu potem narzekacie, mnie
        nie stać, zrobić sobie wypad do Rzymu czy Paryża, jeżdże tylko po Polsce i jest
        tu pięknie!! Powiem krótko cudze chwalicie swojego nie znacie i nawet nie
        próbujecie poznać! Jadłem w Sandomierzu lody kilka razy, nic mi nie było, no
        ale ja pewnie mam tylko zwykły polski żołądek.
    • Gość: An Re: Gościnnie - Sandomierz i gastronomiczna poraż IP: 212.244.182.* 18.05.06, 11:15
      No cóż, zapewne łatwo jest zganic jesli przytrafi sie cos takiego, zwłaszcza,
      gdy człowiek głodny, ale chyba nie nalezy generalizowac. Nawet w samej
      Warszawie, jakby nie było Stolica, mozna najeść sie, ale wstydu !!! Byłam
      równiez w Kazimierzu i tam równiez nie najadłam sie nic specjalnego w rozsądnej
      cenie, tak wiec można byc obourzonym, ale proszę nie generalizujmy. Znam kilka
      knajpek w Sandomierzu, gdzie można wypić pyszna kawę w miłej atmosferze,
      profesjonalnie podaną (z długa lyżeczka a nie słomką),gdzie można zjeść
      przepyszne naleśniki i zjęć przepyszna i ciepła szarlotkę. Zapewniam sa takie
      miejsca w Sandomierzu. Krytykowac co Nasze Polskie , myPolacy lubimy, mozna
      nawet powiedziec ,że to nasza cecha narodowa. Kązde miasto, ma swoje wspaniałe
      oblicze i to mniej je wpaniałe, ale czy zawsze o tym złym pamiętać bardziej.?!
      Sandomierzanka
      • Gość: eol Re: Gościnnie - Sandomierz i gastronomiczna poraż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.06, 20:02
        chyba nie pojmujesz podstawowej kwestii - nikt tu nie generalizuje tylko mianowicie przytacza swój INDYWIDUALNY przykład. co ma wyskoa cena w przereklamowanym Kazimierzu do podejścia i obsługi ludzi zatrudnionych w NIEKTÓRYCH sandomierskich lokalach
    • Gość: anka-nika Re: Gościnnie - Sandomierz i gastronomiczna poraż IP: 80.249.6.* 05.07.06, 10:29
      Moi Mili,
      W Sandomierzu baza faktycznie nie jest najlepsza, ale jeśli turystów będzie
      przybywać - z pewnością się poprawi. Zauważcie, że w Kazimierzu zawsze jest
      duzo turystów, więc i jest na kim zarobić, ale Kazimierz jest blisko Wawy,
      więc ... W Sandomierzu do niedawna było pusto, dlatego gastronomia upadła a
      teraz "rodzi się w bólach"... Ludzie boja się inwestować, ponieważ obawiaja
      się, ze nie przetrwaja długich zimowych miesięcy bez turystów (a w lecie nie ma
      znowu takich kokosów, żeby zarobić na cały rok, lokale pełne są tylko przy
      okazji duzych imprez). Ja wiem, że to nie jest żadne wytłumaczenie, ale kocham
      to miasto i przykro mi, gdy ktoś pisze, że ominie je wielkim łukiem bo
      gastronomia byle jaka. Ja to rozumiem - ciężko pracujemy, więc jak juz
      wypoczywamy to chcemy mieć "full wypas", ale i tak mi smutno.
      Dwie rady dla "wybierających się":
      1. Jeśli ktoś jest wymagający, to polecam moją ulubioną "Małą" i naleśniki z
      różą, ewentualnie na ostro z serami.
      2. Jeśli ktoś lubi spokojnie i bez tłoku, niech przyjedzie teraz, za kilka lat
      będzie tu rojno! Mimo wszystko :)
      • Gość: ka-jo Re: Gościnnie - Sandomierz i gastronomiczna poraż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.06, 18:08
        "Małą" też lubię, ale słomkę ( jeszcze tydzień temu była w kawie )powinni mimo
        wszystko zamienić na łyżeczkę.
        Jeśli chodzi o inne obiekty gastronomiczne, to niestety - czas w wiekszości
        stanął w miejsu ( i to nie tylko w Sandomierzu, ale i w Kilecach - "stolicy"
        też, a może nawet bardziej), a tego o Kazimnierzu ( choć czasami
        przereklamowanym) nie można powiedzieć.
        A turyści - naprawdę smuto się robi, kiedy patrzy się na te pustki w mieście,
        nawet w pododny dzień. Cóż Kazimierz może przereklamowany, ale i
        rozleklamowany, a przd Sandomierzem i w tej kwestii morze pracy. A ja chociaż
        nie jestem z Sandomierz, to kocham to miasto i bywam w nim i bywać będę - mam
        nadzieję, że często !!! Miast obroni się samo - a od turystów zależy, jakie
        będą lakale i jaka w nic obsługa, bo moim zdaniem, nie zawsze warto przymykać
        oczy na elementarny brak dobrych manier ( w Kielcach przede wszystkim)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka