Dodaj do ulubionych

Teściowa... no właśnie, jaka?

26.08.08, 18:47
witam.
znamy się z N. od około 3 lat, razem jesteśmy od ponad 2 lat, a narzeczeństwem
ok 2 miesiące. miałam nadzieję,że z biegiem czasu poprawią się moje stosunki z
(przyszłą) Teściową, ale niestety... bez żadnych rewelacji i pewnie niewiele
się zmieni... Mama mojego N. jest starszą Kobietą, bo ma 65 lat, więc nie
bardzo mam z Nią o czym porozmawiać. wiadomo, nie przechodzimy obok siebie w
milczeniu, ale rozmowy są, żeby tylko były-np o pogodzie. nie wiem, czemu ale
jakoś nie umiem z Nią rozmawiać. i Ona chyba ze mną też. nigdy nie zapytała co
u mnie, jak studia, jakie plany na wakacje, cokolwiek...! ja rozumiem, że nie
musi być 'na topie', mieć komórkę, korzystać z internetu i chodzić ze mną do
kina czy na zakupy, ale chciałabym żebyśmy miały fajny kontakt, mogły razem
porozmawiać. zwłaszcza,że po ślubie będziemy mieszkać u N.,co prawda na
osobnym piętrze, ale i tak w jednym domu.

miałyście może coś takiego?
Obserwuj wątek
    • marrea11 Re: Teściowa... no właśnie, jaka? 26.08.08, 18:53
      wiesz, wiek twojej tesciowej to nie powod, dlaczego sie nie
      dogadujecie, wiele dziarskich i super kobiet w tym wieku mogloby sie
      obrazic, po prostu jest takim typem kobiety i juz, tesciowych sie
      nie wybiera i byc moze trafilas na kobiete malokomunikatywna badz
      srednio-ciekawa, a moze stosunki sie poprawia jak sie zblizycie,
      choc ja w cos takiego srednio wierze, to szczescie miec super
      tesciowa, ale to rzadkie przypadki, dlaczego twoja tesciowa ma byc
      czlowiekiem wypisz wymaluj z twoich wyobrazen o fajnej kobiecie do
      pogadania, tanca i rozaca, sprobuj w autobusie znalezsc jedna osobe,
      ktora spelnilaby twoje oczekiwania jako przyjaciel, dobry kumpel,
      tez sie pewnie nie uda, tak bywa, jak sie nie uda nawiazac
      bliskosci, to zyj swoim zyciem, otaczaj sie znajomymi, kochaj i
      rozmawiaj z mezem, a tesciowa niech prowadzi sobie swoje zycie, nie
      ma zasady, ze tesciowa staje sie druga mama i to jeszcze super fajna.
      • narzeczona88 Re: Teściowa... no właśnie, jaka? 26.08.08, 20:07
        tak też sobie to tłumaczę... ale i tak jest mi z tym źle,że nie mam fajnej
        Teściowej. no cóż, ważne, że mój N. jest taki jak trzeba wink dzięki za odpowiedź smile
    • kaamilka a ile macie lat? 26.08.08, 19:47
      czy Twój nick jest też rokiem urodzenia? i ile lat ma Twój
      narzeczony?
      • narzeczona88 Re: a ile macie lat? 26.08.08, 20:05
        tak, ja mam 20 lat, a N. 25
        • kaamilka Re: a ile macie lat? 26.08.08, 20:18
          nie chę snuć pseudopsychologicznych teorii, ale może przyszła
          teściowa nie traktuje Ci zbyt poważnie... jesteś młoda i zaręczyny w
          tym wieku, no cóż... mogą być dla niej zaskakujące i nie traktuje Cę
          jak przyszłej synowej, tylko jak młostkę swojego syna. jak widzę ona
          urodziła syna dość późno. a kiedy wyszła za mąż? może sądzi, że
          związek w tak młodym wieku nie może być "na poważnie". nie wiem...
          jak sądzisz?
          • narzeczona88 Re: a ile macie lat? 26.08.08, 20:40
            to fakt, ona późno założyła rodzinę. ślub chyba jak miała 33 lata,a mój N. jako
            drugie dziecko w wieku 40. nie wiem jak sobie to tłumaczyć,że jest jak jest. nie
            jestem jakąś skrytą osobą, pracuję w drogerii, więc komunikatywna muszę być. a z
            nią? nie wiem... po prostu nie umiem... bo jakie wspólne tematy mogę z nią mieć?
            o ślub mnie nie zapytała nic. nie pogratulowała zaręczyn. ogólnie jest tak jakoś
            z boku. z jednej strony to dobrze, bo jak już tam będę mieszkać, to nie będzie
            wszędzie nosa wsadzać- jak to mamusie lubią, ale jednak...
            • nati.82 Re: a ile macie lat? 26.08.08, 21:08
              Na pewno jest między wami przepaść pokoleniowa. Druga sprawa to kwestia
              charakterów. Ja jestem zdania, że nic na siłę. Jeśli ma być dystans, niech
              będzie. Lepsze to niż tworzenie na siłę szczęśliwej, kochającej się rodzinki.
              Najważniejsze, żebyś była zadowoloną mężatką.
    • minerwamcg Re: Teściowa... no właśnie, jaka? 27.08.08, 03:33
      Dziewczyno, trzy czwarte panien młodych na tym forum chciałoby mieć
      Twoje problemy smile Nie wtrąca się? Nie próbuje wpływać na Twojego
      narzeczonego? Nie okazuje Ci braku akceptacji? No to leć galopem do
      najbliższego kościoła i daj dwie dychy na biednych smile Jeżeli w
      dodatku jest osobą spokojną, kulturalną i na poziomie, daj pięć.

      A potem poczytaj sobie, co o teściowych piszą dziewczyny na tym
      forum i na "młodych mężatkach". Docenisz, jaki masz skarb.

      A teraz poważnie. Jest powiedzenie "chorąży nie oficer, synowa nie
      córka". Może kiedyś mama Twego męża będzie traktować Cię jak własne
      dziecko, ale na razie na to nie licz. Możliwe, że ta kobieta jest
      raczej nieśmiała, nie chce, żebyś pomyślała, że się wtrąca albo
      nadmiernie interesuje... słowem, może być tak, że jest zestresowana
      Twoją osobą dokładnie tak samo, jak Ty jej. Musicie się do siebie
      przyzwyczaić. Opowiadaj jej trochę o sobie, na zasadzie "uff, jak
      sie cieszę, mam już z głowy ten egzamin. Trudny był, ale..." i tak
      dalej, bez zwierzania się, ale żeby jakoś tam musiała na Ciebie
      zwrócić uwagę. W ten sposób ją trochę oswoisz. Ma 65 lat? To jest
      jeszcze stosunkowo młoda, a Ty też nawet jeśli nie miałaś kontaktu z
      ludźmi dużo starszymi od siebie, warto, żebyś się tego nauczyła. To
      sie przyda potem, w życiu, w pracy...
      Musisz być mądra. Pilnować swojego terytorium i umieć pokazać zęby
      jak ktoś na nie wejdzie, a z drugiej strony starać się traktować
      innych życzliwie, teściową też.
      • narzeczona88 Re: Teściowa... no właśnie, jaka? 27.08.08, 11:06
        nawiązując do początku Twojego postu- z jednej strony się cieszę, że my sobie a
        ona sobie, bo tak jak pisałaś, po prostu nie będzie się wtrącać i mieszać w
        nasze życie. ale... mój N. ma siostrę, trochę po 30., ma prawie 2-letnią córkę i
        męża. i do jej życia teściowa akurat wtrąca się cały czas! i to mnie dziwi! na
        pozór taka cicha i skryta osoba, a jednak mówi i robi co chce. NP: wnuczka jest
        na polu, uderzyła się i nagle zaczyna płakać, to teściowa od razu żeby wziąć
        dziecko do domu, bo kto to widział żeby dziecko tak płakało! albo wieczorem
        powtarza w kółko- dlaczego jeszcze nie kąpiesz tego dziecka, kiedy je będziesz
        kąpać? przecież już późno... bla bla bla ... i trochę boję się, że jednak po
        ślubie może się zmienić i zacząć wtrącać...
    • freddie83 Re: Teściowa... no właśnie, jaka? 27.08.08, 09:12
      Sądzę, że bariera jest po obu stronach. Ona się nie interesuje, ty nie zabiegasz
      o kontakt. Może być tak, jak tu piszą dziewczyny - musicie się do siebie
      przyzwyczaić. Nie twierdzę, że wtedy dystans zniknie. Ale może zaczniecie
      rozmawiać. Próbuj też coś zrobić ze swojej strony, nie można zakładać, że to ona
      nie chce i już.
      Powodzenia smile.
      • izazdo a co robisz, zeby bylo miedzy wami dobrze? 27.08.08, 10:04
        Z ta przepascia pokoleniowa to nie przesadzajmy, ja mam 26 lat,
        rodzice mojego meza są po 60-ce i dogadujemy sie swietnie. Nie obraz
        sie, ale zbudowac relacje z drugim czlowiekiem trzeba umiec, a Ty
        jestes bardzo mlodziutka. Mowisz, ze o nic Cie nie zapytala. A Ty o
        co ją pytasz? Wiadomo - o ciuchach, kosmetykach, muzyce i ipodach
        nie pogadasz. A umiesz rozmawiac o czym innym niz bieżące mody i
        organizacja ślubu? Potrafisz słuchać wypowiedzi na tematy, ktore Cie
        nie interesuja lub w ogole sie na nich nie znasz i podtrzymywac taka
        rozmowe? Zrob rachunek sumienia: na ile ona interesuje cie jako
        czlowiek? Czy pytasz ją o to, co mysli, co czuje? To, ze czlowiek ma
        65 lat nie oznacza, ze nie ma zadnych poglądów, przemyśleń, wrażeń.
        Do tanga trzeba dwojga, nie mozesz oceniac kobiety jako nudnej tylko
        dlatego, ze nie zagaduje. Moze jest introwertyczka i ciezko jej sie
        przelamac albo w ogole odnalezc w nowej sytuacji. Ludzie są różne -
        jak mawial jeden z moich wykladowców od mediacji. Nie możesz mieć
        postawy "jestem gościem i żądam zabawiania".
        • nati.82 Re: a co robisz, zeby bylo miedzy wami dobrze? 27.08.08, 10:23
          Bzdury opowiadasz! Jak się jest młodym, to nie można zbudować poprawnych relacji
          z drugim człowiekiem? Jesteś raptem 6 lat starsza od autorki wątku, a rzucasz
          mądrościami, jakbyś wszystkie rozumy zjadła. Przecież ona wyraźnie napisała, że
          nie są do siebie wrogo nastawione, tylko obie nie potrafią przełamać lodów, a ty
          ją atakujesz, jakby była winna temu, że nie jedzą sobie z teściową z dzióbków.
          Trzymają dystans i tyle. Ważne, że ona sama to dostrzegła i chce zmienić. Nie
          rób więc z dziewczyny smarkuli, która nie potrafi porozmawiać ze starszym
          człowiekiem.
          • izazdo Re: a co robisz, zeby bylo miedzy wami dobrze? 27.08.08, 10:43
            >Jak się jest młodym, to nie można zbudować poprawnych relacj
            > i
            > z drugim człowiekiem?

            Nie mowie, ze nie mozna, ale ze dla 20-latki moze to byc trudne, bo
            jest to inna relacja niż z koleżankami, a mało która 20-latka miala
            okazje w takich relacjach się ćwiczyć. Przyjmuję, że autorka wątku
            doświadczenia w tej kwestii nie ma, bo gdyby miała, to ten wątek by
            nie powstał.


            >Jesteś raptem 6 lat starsza od autorki wątku, a rzucasz
            > mądrościami, jakbyś wszystkie rozumy zjadła.

            W tym wieku 6 lat to duzo - to po pierwsze. Po drugie mam pewne
            doswiadczenie w kwestii relacji miedzyludzkich, ponieważ skonczylam
            studia z negocjacji i mediacji. Trzy: od roku prowadzę kolumnę w
            magazynie branżowym na temat technik prowadzenia trudnych rozmów z
            klientem i z psychologii społecznej, więc tonę po uszy w literaurze
            psychologicznej. Cztery: piszę książkę o relacjach teściowa-synowa,
            mam już wydacę (wydawnictwo psychologiczne).
            • nati.82 Re: a co robisz, zeby bylo miedzy wami dobrze? 27.08.08, 10:52
              Skończenie studiów nie robi z ciebie praktyka w kwestiach relacji rodzinnych,
              zwłaszcza obcych!
              • izazdo Re: a co robisz, zeby bylo miedzy wami dobrze? 27.08.08, 10:57
                Zapomniałabym: jestem takze czlonkiem stowarzyszenia mediatorów,
                jestem wpisana na listę w sądzie i lada moment bede dostawac z od
                sędziego sprawy do mediacji.

                Jak widac dla sądu mam dostateczne kwaslifikacje do mediowania
                sporów rodzinnych, dla wydawcy - by pisac o nich teoretycznie, ale
                zbyt małe wg nati.82, by zabrac glos w dyskusji na forum. Ach,
                wybacz, juz znikam.
                • nati.82 Re: a co robisz, zeby bylo miedzy wami dobrze? 27.08.08, 11:27
                  Jakich mediacji może sie podejmować osoba, która patrzy na innych przez pryzmat
                  swojej zamkniętej rodziny ze skostniałymi zasadami.
                  • izazdo Re: a co robisz, zeby bylo miedzy wami dobrze? 27.08.08, 11:41
                    Nie oceniam innych przez pryzmat mojej rodziny, tylko próbuję
                    zwrócić uwagę, że istnieją rodziny, które mają pewne zasady i
                    zasadom tym należy się poszanowanie, nawet jesli wydaja sie one
                    komus przestarzałe czy skostniałe. Zreszta, jesli uwazasz TAKIE
                    poglady za skostniałe, to poczytaj sobie o amiszach smile

                    www.magazyn.ekumenizm.pl/content/article/20030407095258969.htm
                    Zresztą w różnych grupach społecznych jeden i ten sam człowiek pełni
                    różne funkcje. W pracy jestem mediatorem i moje prywatne poglądy nie
                    mają tu nic do rzeczy, obowiązuje mnie zasada całkowitej
                    neutralnosci. W domu ani na forum jestem konkretna osoba z
                    konkretnymi pogladami. Przed mediacją poglądy i preferencje osobiste
                    zostają za drzwiami.
                    • izazdo errata 27.08.08, 11:44
                      w domu ani na forum ani => w domu albo na forum

                      rodziny => rody, bo zaraz napadnie na mnie kamelia, ze rodzina to
                      tylko maz + zona + maloletnie dzieci
        • narzeczona88 Re: a co robisz, zeby bylo miedzy wami dobrze? 27.08.08, 11:01
          wydaje mi się, że wiek jednak odgrywa znaczenie. ale fakt,że nie jest to też
          jedyne wytłumaczenie. ja nie napisałam, że uważam ,że "nie ma zadnych poglądów,
          przemyśleń, wrażeń.". na pewno ma, ale nie jesteśmy na tyle blisko razem, żeby
          się o to wszytsko pytać, i nie myśl sobie, że skoro mam 20 lat to umiem
          rozmawiać tylko z osobami w moim wieku. przecież mam Babcie, Dziadków, którzy są
          w podobnym wieku- między 60 a 70 i jakoś potrafimy ze sobą usiąść, porozmawiać,
          wypić razem kawę czy herbatę. może to też inaczej, bo to rodzina i znamy się od
          zawsze... ona ogólnie jest osobą trudną, nawet jej własny syn, czyli mój N., nie
          ma z nią za bardzo o czym pogadać, też nie mają super kontaktu.
          • izazdo Re: a co robisz, zeby bylo miedzy wami dobrze? 27.08.08, 11:12
            Piszesz, ze "wiek odgrywa znaczenie", a za chwile, ze jednak nie, bo
            z dziadkami dogadujesz sie swietnie. I dalej, ze tesciowa
            jest "osoba trudna" i nawet jej syn ma z nia ograniczony kontakt.
            Tak wiec nie jest to - jak sama widzisz - kwestia wieku. Zapytaj
            narzeczonego, jaka jego mama byla 10-20 lat temu. Taka sama? Coz,
            trzeba zaakceptowac i starac sie utrzymywac kontakty poprawne,
            chociaz nie wylewne. Wez takze pod uwage, ze kobieta moze miec tez
            inne zmartwienia na glowie (chociazby zdrowotne) i kwestia Waszego
            wesela nie musi byc dla niej najwazniejsza. I najwazniejsze: brak
            wylewnosci nie musi oznaczac, ze Cie nie lubi.
            • narzeczona88 Re: a co robisz, zeby bylo miedzy wami dobrze? 27.08.08, 12:04
              ajj, sama sobie zaprzeczyłam wink no ale tak to jest jak się ma za dużo myśli na
              raz i wszystko chcę się napisać. ale do rzeczy- na szczęście nie odczuwam tego,
              że mnie nie lubi. bo pewnie tak nie jest.gdyby mnie nie lubiła to na pewno w
              jakiś sposób by to okazała-przez zachowanie, czy jakieś dogadywanie. a między
              nami jest po prostu neutralnie. fakt, na pewno dużo przeżyła, bo jej mąż już
              kilka lat nie żyje-zmarł na raka po krótkiej chorobie. ale z tego co wiem, ona
              zawsze była spokojna. to właśnie tata mojego N. zajmował się wszystkim, miał z
              nimi lepszy kontakt a ona tak jakby z boku.
              • izazdo Re: a co robisz, zeby bylo miedzy wami dobrze? 27.08.08, 12:30
                no widzisz smile Na dobra relacje pracuje sie dlugo i malymi
                kroczkami. Jesli kobieta jest niesmiala, to nie mozesz byc zbyt
                wylewna zeby jej nie wystraszyc, bo sie jeszcze bardziej zasklepi w
                sobie. Neutralne nastawienie to dobry grunt, zeby powoli zaczac
                budowac relacje pozytywna. Ale na to potrzeba czasu, cierpliwosci i
                ostroznosci. Pamietasz, co lis powiedzial do Malego Ksiecia? smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka