Dodaj do ulubionych

.:: kierowcy a światła w samochodzie ::.

06.06.06, 09:04
Niedziela. Od rana leje. Jedziemy z Widzewa do Pabianic. Mniej wiecej co 9
auto jedzie bez świateł. To samo dzień wcześniej...

Czy tak ciężko jest włączyć światła w samochodzie żeby był bardziej
widoczny?? Raczej nie. Ja jeżdżę cały rok z włączonymi. Bo prawda jest taka.
Owszem świeci słońce, ale nawet gdy jest bezchmurna pogoda, to choćby na
odcinku między Przybyszewskiego a Augustów, jadąc w tunelu drzew, samochody
są często źle widoczne...
Co ja mówię. Inny przykład. O niebo lepiej widać samochód na który patrzymy
pod słońce, gdy ma włączone światła. Z wyłączonymi często wogóle go nie
widać...

Absolutnie popieram NAKAZ jazdy na włączonych światłach przez cały rok.
Szkoda tylko, że to nie przejdzie w tym kraju. A jedynym miłym aspektem całej
sprawy jest to, że caraz więcej kierowców jeździ z włączonymi światłami.
Obserwuj wątek
    • yavorius Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. 06.06.06, 09:05
      To jest jeszcze nic, pooglądaj sobie TVN Turbo, pokazują jak warszawscy
      kierowcy jeżdżą bez świateł w tunelach długości kilkuset metrów...
      • al_ Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. 06.06.06, 09:09
        Wiesz, ja ostatnio coraz częściej spotykam nocą samochody bez świateł... Bo po
        co ma włączać. On się widzi...

        Kurcze zawsze mnie zastanawiało. Jak ktoś jedzie w nocy bez świateł to nie
        widzi nawet licznika bo nie jest podświetlony... hm... Czy ów człowiek to już
        debil czy stadium później??
        • yavorius Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. 06.06.06, 09:12
          No niektórzy to zdecydowanie debile. Ulica, którą zazwyczaj jeżdzę jest
          dwujezdniowa z trzema pasami ruchu w każdym kierunku, ale od dni kilku jest
          jednojezdniowa, z dwoma pasami w stronę centrum i jednym w stronę nie-centrum.
          Więc jadę ja sobie w stronę centrum lewym pasem i co? I oczywiście dwóch debili
          nie doczytało znaków i wali na mnie pod prąd moim pasem :///
    • artnow Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. 06.06.06, 09:12
      Coraz więcej kierowców bierze też przykład ze Stolycy i oszczędza nawet żarówki w kierunkowskazach.
      Ja osobiście jeżdżę cały rok na światłach i uważam, że powinno to być obowiązkowe.

      REBUS
    • dziad_borowy Popieram 06.06.06, 09:16
      Tez jezdze caly rok na swiatlach. Nie rozumiem ludzi, ktorzy, rzekomo
      oszczedzajac wylaczaja swiatla. To jakies przyzwyczajenie z poprzedniej epoki.
      Dzisiejsze samochody to nie stare, rozklekotane maluchy, a akumulatory to nie
      badziewie, ktore niszczy sie co rok.
      Kiedys ktos na tym forum przedstwil bzdurne wg mnie wyliczenie, ze minimalnie
      wieksze spalanie przy zapalonych swiatlach w kazdym samochodzie mnozac przez
      tysiace aut daje koniecznosc wyprodukowania jakiejs ogromnej energii i wieksze
      zanieczyszczenie srodowiska. To ja sie pytam ile energii trzeba wyprodukowac,
      zeby wytworzyc blachy, czesci i inne rzeczy potrzebne do naprawy stluczonych
      pojazdow? Ile lakieru i innych syfow musi isc przy tym w powietrze? A do tego
      dochodzi jeszcze utylizacja wrakow. Zakladajac, ze w calym kraju dzieki
      swiatlom uda sie ocalic tylko kilka samochodow dziennie w ciagu roku mamy juz
      kilkaset. Mimo, ze pominalem takie "nic" jak zycie i zdrowie ludzkie od razu
      widac, ze oszczednosc ta jest zludna i bezsensowna. Amen.
      Dzierżżżż!!!
      • longeta a co z jazdą? 06.06.06, 09:30
        Jade sobie wczoraj,a tu taka jedna głupia pi....tak ścieła łuk że wjechała na
        mój pas jezdni na czołówke.
        Swiatła mogą być cały rok,tak zawsze zapominam wyłączyć nawet jak wyjde z samochodu.
        • aaa202 Ta pi to zapewne byłam ja 06.06.06, 09:37
          ostatnio ścinam łuki bo boli mnie łokieć i staram się jak najmniej kręcić
          kierownicą. to się nazywa ekonomiczna jazda.
          • longeta Re: Ta pi to zapewne byłam ja 06.06.06, 09:50
            Taaaak? To miło było cię poznać,następnym razem może pod tira wjedziesz.
            Daj sobie spokój z jazdą i spal prawo jazdy zanim kogos zabijesz.
            • yavorius Uwaga! Trudne słowo! 06.06.06, 09:54
              Ironia
            • Gość: aaa202 A nieeee, tyle wyobraźni to ja nie mam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.06, 09:55
              ...
              Tu kres podróży znaczy w krwi rubinach brudny koc,
              Nie skrywam, przedtem jednak wypił ćwierć.
              Przez chwilę widział szczęście, w światłach uciekało w noc,
              No powiedz, może znasz piękniejszą śmierć?
          • gray Re: Ta pi to zapewne byłam ja 08.06.06, 08:20
            aaa202 napisała:

            > ostatnio ścinam łuki

            to do sherwood.
      • Gość: cott Re: Popieram IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.06, 20:13
        to nie kwestia samochodow tylko ludzi - od dluzszego czasu jezdze leciwym
        wartburgiem (rocznik 1984), zawsze na swiatlach i nigdy jakos nie bylo problemu
        z akmulatorem (mimo ze wg wielu powinien byl pasc, ale nie padł;).....
        • aaa202 Masz wolne koło?:) 08.06.06, 09:37
          kapitalny wynalazek!
    • aaa202 rowerzyści i pieszy 06.06.06, 09:29
      rowerzyści też powinni zadbać o oświetlenie swoich pojazdów (plus odblaski na
      szprychach i kapotach, żeby było ich widać, kiedy przejeżdżają w poprzek ulicy).
      o wiele trudniej nakłonić pieszych, którzy chodzą po zmroku po poboczach i nie
      tylko, żeby jakoś się uwidocznili. chociaż jakieś światełko odblaskowe
      przywiązane do torby, jakiś pasek taśmy fluorescencyjnej na kapturze, cokolwiek.
      kiedy się jedzie nocą i palant z naprzeciwka daje ksenonami, to szaroczarnego
      pieszego widzi się dopiero przed maską.
      Ale to chyba temat na forum "bezpieczeństwo na drodze". odbyła się tam wielka
      debata na te tematy.
      Ja w każdym razie bym chciała, żeby jeden zabity gołąb zamykał listę moich
      ofiar.
      • al_ Re: rowerzyści i pieszy 06.06.06, 10:16
        Oj rowerzyści i piesi to już wogóle inna bajka... Dlaczego oni zawsze chodza
        cali na czarno ubrani wieczorem... :/.
        A zastanawia mnie jedno. Skoro jadąc motorem musimy mieć włączonecały rok
        światło to czemu rowerzyści nie mają tego obowiązku?? I nie chodzi o moc lampy.
        Ostatnio o 13 widziałem rowerzyste z włączoną lampą którą było widać z 500
        metrów. Czyli jak się chce to można... Szkoda tylko, że się nie chce...
    • al_ to jeszcze coś o przejściach dla pieszych i market 06.06.06, 10:40
      Strasznie mnie bulwersuje ta sprawa. Ul. Hemtańska w kierunku ul. Zakładowej.
      Zdaje się 3 przystanek autobusowy jest dokładnie przed pasami. Autobus albo
      zatrzymuje sie pare centymetrów przed nimi albo stoi na nich... Wyprzedzić go
      nie wolno... hmm...

      Osiedle na Augustowie. Z braku miejsc kierowcy stają na przejściach dla
      pieszych, drogach ewakuacyjnych itp... Nikt z tym nigdy nic nie zrobił... A gdy
      pieszy wejdzie na pasy i go potrącę wina będzie moja. W najlepszym wypadku będę
      współwinny. A jak mam dostrzec pieszego jak zasłania mi go źle zaparkowany
      samochód?? :/.

      Dalej markety. Wszędzie są skrzyżowania równorzędne. Mało kto ustępuje
      pierwszeństwa myślać, że gdy ktoś wymalował trójkąciki na jezdni to tak jakby
      postawił znak.... Hm... Zgubne teorie.

      I tak można non stop. A kierowcy jak źle jeździli i stawali tak będą robić to
      nadal...
      • aaa202 Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina 06.06.06, 11:45
        Posłuchaj, wszystko prawda, zgoda, trzeba coś z tym zrobić. Ale dopóki jest tak
        jak jest, trzeba przy jeździe samochodem po mieście przestrzegać paru zasad,
        które znasz. Pierwsza to taka, że musisz być pewien, że zdołasz zahamować
        niemal w miejscu (prędkość!!! - jej ograniczenia w mieście nie są tak głupie,
        jak niektórzy sądzą i opowiadają szeroko). Druga to taka, że jeśli nie widzisz -
        nie jedziesz. Chcesz na pewniaka przejeżdżać przez pasy zasłonięte w połowie
        czymkolwiek? Jeśli kogoś potrącisz, będzie to wyłącznie Twoja wina. No a
        trzecia to już totalny banał - ograniczone zaufanie do innych użytkowników
        drogi. Ktoś Ci się pakuje na Twoim pierwszeństwie - przepuszczasz go.
        Nie ma się co bulwersować i pienić. Trzeba być ostrożnym i KULTURALNYM. Nie ma
        czegoś takiego jak nadmierna ostrożność, czy nadmierna kultura. Za to jest
        nadmierna prędkość, nadmierna pewność, brawura a czasem zwykłe chamstwo.
        I tu nie trzeba inwestycji infrastrukturalnych.

        (co do pasów przed przystankiem autobusowym to dość prawdopodobne jest, że
        najpierw był przystanek, potem pasy. Ludzie wysiadając z autobusu często
        przechodzą na drugą stronę niewiele uważając. Namalowano im pasy dla ich
        bezpieczeństwa. Cierpisz, że nie możesz wyprzedzić autobusu na pasach?
        wykorzystaj ten czas na oddychanie przeponowe. dobrze robi, zaręczam. i szanse
        na zabicie kogoś w tym czasie praktycznie żadne.)
      • Gość: uwazaj Re: to jeszcze coś o przejściach dla pieszych i m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.06, 13:16
        > Dalej markety. Wszędzie są skrzyżowania równorzędne. Mało kto ustępuje
        > pierwszeństwa myślać, że gdy ktoś wymalował trójkąciki na jezdni to tak jakby
        > postawił znak.... Hm... Zgubne teorie.
        >
        Znaki drogowe - poziome też - są w hierarchii wyżej od ogólnych przepisów
        ustawy o ruchu drogowym.
        • al_ Re: to jeszcze coś o przejściach dla pieszych i m 06.06.06, 13:26
          Znak drogowy jak np. trójkąt, namalowany na jezdni aby miał JAKIEKOLWIEK
          znaczenie musi być poprzedzony znakiem pionowym. Jeśli nie ma to taki trójkąt
          znaczy tyle samo co grafiti na ścianie...
          • pontus_euxinus Re: to jeszcze coś o przejściach dla pieszych i m 06.06.06, 23:28
            al_ napisał:

            > Znak drogowy jak np. trójkąt, namalowany na jezdni aby miał JAKIEKOLWIEK
            > znaczenie musi być poprzedzony znakiem pionowym. Jeśli nie ma to taki trójkąt
            > znaczy tyle samo co grafiti na ścianie...

            dokladnie. bo linia (trojkaty, przerywana czy ciagla) wskazuje tylko miejsce
            zatrzymania (odpowiednio do zn. ustap pierwszenstwa, sygnalizatora badz
            przejscia dla pieszych, znaku stop)
      • Gość: dziad Kiedy zapalić światła mijania, dzienne ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.06, 13:22
        Odp. w warunkach niedostatecznej widoczności w ciągu dnia i zawsze między
        zmierzchem a świtem.

        Dla tych co nie wiedzą prosta zasada:
        JEŚLI WIĘKSZOŚĆ ŚWIECI - ŚWIEĆ i odwrotnie.

        Jadący na przekór inaczej niż większość stanowią zagrożenie w ruchu drogowym i
        będą z ruchu eliminowani !
        pozdr
        • pontus_euxinus Re: Kiedy zapalić światła mijania, dzienne ? 06.06.06, 23:29
          Gość portalu: dziad napisał(a):

          > JEŚLI WIĘKSZOŚĆ ŚWIECI - ŚWIEĆ i odwrotnie.

          fajne;)
    • michalb.lodz Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. 06.06.06, 20:55
      Dobrze, że blisko jest wprowadzenie obowiązku jazdy na światłach przez cały rok.
      Ja tak robię od dawna i wiem, że włączone światła powodują poprawę
      bezpieczeństwa na drodze. Nie bardzo jednak rozumiem tych, którzy są temu
      przeciwni. Przecież włączenie świateł to chyba nie jest wielki wysiłek? ;)
    • al_ Można sobie pisać... 07.06.06, 21:07
      Dzisiaj padał deszcz i co?? To samo... Już nawet zawodowi kierowcy nie włączają
      świateł...
      Ale trudno się dziwić. Kiedyś w Trójce była romowa na temat picia i jazdy
      samochodem. Padła propozycja odebrania prawa jazdy i samochodu. Zadzwonił
      ZAWODOWY KIEROWCA i powiedział, że jak to tak można, on się musi czasem napić i
      nie wydając na taksówkę wrócić samochodem. I co złapią go i zabiorą miejsce
      pracy?? Jeśli jest gdzieś wzorzec debila to ów kierowca nim właśnie jest...
    • Gość: rabi Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. IP: *.lodz.mm.pl 07.06.06, 21:28
      Jesli ktos musi miec zapalone swiatlo w samochodzie jadacym z naprzeciwka, zeby
      go zauwazyc, to niech lepiej wcale nie wsiada za kolko. Moim zdaniem wlasnie
      debilizmem jest postulowanie jezdzenia na swiatlach przez caly rok. Jesli ktos
      umie jezdzic i jest uwazny na drodze, to widzi samochod jadacy z naprzeciwka
      niezaleznie od tego czy ma wlaczone swiatla czy nie. A swiatla nalezy
      oczywiscie wlaczac zgodnie z przepisamy (tak, wtedy kiedy sa zle warunku
      pogodowe rowniez). Ale bez przesady. Ja sie bardziej boje kierowcow, ktorzy
      chca wprowadzic nakaz palenia swiatel w samochodzie przez caly rok, bo to
      oznacza, ze sa to niepewni uzytkownicy drog. Na takich nalezy uwazac.
      • dziad_borowy Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. 08.06.06, 08:17
        Tak, oczywiscie rabciu. To, ze ktos zapina pasy tez oznacza, ze czuje sie
        niepewnie za kierownica. NAlezy go pewnie skierowac na ponowny kurs jazdy.
        Cos mi sie widzi, ze tata rzadko daje ci sie samochodem pobawic. Troche
        pojezdzisz to zmadrzejesz.
        Dzierżżż!!!
        • Gość: rabi Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. IP: *.lodz.mm.pl 11.06.06, 20:36
          dziadku, mylisz sie co do mojego wieku i liczby km na liczniku.

          szkoda tylko, ze nie przedstawiles zadnych argumentow w swoim poscie.

          ale rozumiem, ze rowniez popierasz faszystowskie rozwiazania w kodeksie ruchu
          drogowego?
      • al_ Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. 08.06.06, 09:36
        Człowieku. Ile Ty dziennie kilometrów robisz?? chyba z... 5... miesięcznie...

        Jechałeś kiedyś pod słońce?? I pewnie swoim sokolim wzrokiem idealnie widziałeś
        nadjeżdżające z przeciwka auta?

        Jak w more strzelił, chyba Robocop ;P.

        Wniosek z tego co napisałeś jest taki:
        Po co ABS, poduszki powietrzne, pasy, światła i tym podobne nowinki. To oznaka
        słabości na drodze. Prawdziwy kierowca jeździ.... najstarszą wersją malucha z
        strefą zgniotu na silniku... Od dzisiaj zamiast poduszki wkładam widły, zamiast
        ABS hamuję pulsacyjnie, zamiast świateł odblaski a pasy poucinam... Ideał?
        • Gość: rabi Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. IP: *.lodz.mm.pl 11.06.06, 20:27
          a moze tak, zamiast argumentow ad personam, jakies fakty? ja nie potrzebuje,
          zeby w dzien, kiedy jest dobra widocznosc, samochody mialy zapalone swiatla. i
          uwazam za glupote wprowadzenie takiego nakazu. jak komus sie nie podoba moja
          opinia, to nic na to nie poradze.

          p.s. jezdze od kilku lat codziennie po miescie (z pracy, do pracy, na zakupy do
          marketu i w inne miejsce) i w trasie, wiec walcie sie ze swoimi "pojezdzisz
          troche, to zobaczysz".
          • al_ Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. 12.06.06, 15:12
            Widać nie miałeś w życiu sytuacji kiedy jadąc pod słońce kogoś nie widziałeś...
            W słoneczny dzień jadąc nawet zalesioną aleją o niebo gorzej widać samochody.
            Nie wspomnę o parkingu w Galerii gdzie debile nie włączają świateł... Bo po co?

            Prawda jest taka, że są w mieście i na trasie sytuacje kiedy samochód się z
            czymś zlewa... Nawet w idealnie słoneczną pogodę... Kultura Twojej wypowiedzi
            wskazuje, że i tak nie zrozumiesz...
            • Gość: rabi Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. IP: *.lodz.mm.pl 12.06.06, 18:21
              Owszem. Mialem wielokrotnie taka sytuacje. A jesli chodzi o teren zalesiony,
              jesli jest ciemno, to jasne, ze powinno sie wlaczyc reflektory. Na parkingu w
              galerii tez wlaczam swiatla. I przewaznie wszyscy maja wlaczone. A jesli ktos
              nie ma, to trudno. Mnie to nie przeszkadza. Trzeba po prostu bardziej uwazac i
              tyle. Podtrzymuje swoje zdanie, ze wlaczone swiatla powoduja, ze niektorzy
              kierowcy mniej uwazaja i przez to sa wiekszym zagrozeniem na drodze niz ci,
              ktorzy nie przeszkadzaja nie wlaczone swiatla. Kulture wypowiedzi dostostowalem
              do napastliwego tonu waszych postow.
              • atreck Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. 13.06.06, 22:42
                "Podtrzymuje swoje zdanie, ze wlaczone swiatla powoduja, ze niektorzy
                > kierowcy mniej uwazaja i przez to sa wiekszym zagrozeniem na drodze niz ci,
                > ktorzy nie przeszkadzaja nie wlaczone swiatla."

                @rabi, idąc Twoim tokiem rozumowania, to nie chciałbym spotkac sie z samochodem
                kierowcy ktory jest tylko skoncentrowany na wyglądaniu samochodu jadącego z
                przeciwka a zlewającego się z gorącym falującym powietrzem nad jezdnią.
                Koncentracja TAK ale do wszystkiego co się dzieje na drodze (np piesi) i na
                drogach podporządkowanych (wyjazdy ciągników, pijanych rowerzystow), a nie
                tylko do do wyglądania nieoswietlonego samochodu. Zapalone światła w dzień mają
                tylko pomóc na szybkie dostrzeżenie jadącego samochodu z przeciwka, ale nie
                zwalniają z koncentracji. Widząc pojazd z włączonymi swiatłami nalezy być nadal
                skoncentrownym, bo moze kierowca jest po imieninach i jedzie zygzakiem.
                • Gość: rabi Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. IP: *.lodz.mm.pl 13.06.06, 23:08
                  skoro ustawodawca wprowadzil nakaz zapinania pasow, a nie wprowadzil nakazu
                  zapalania swiatel mijania przez caly rok, to znaczy, ze ten pierwszy nakaz ma
                  wiekszy sens niz ten drugi (zdaniem ustawodawcy, bo moim zdaniem ten pierwszy
                  nakaz rowniez nie jest potrzebny). EOT

                  p.s. mnie o wiele bardziej wnerwiaja kierowcy z wlaczonymi swiatlami drogowymi,
                  gdy jade noca, ktorzy nie sa laskawi przelaczyc ich na swiatla mijania przy
                  mijaniu.
                  • krzyskup Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. 17.06.06, 20:01
                    Hmmm... może odgrzeję troszkę post, ale wcześniej nie czytałem tego wątku.
                    Co do pasów, drogi rabi, widać, że nigdy nie leciałeś. Ani z samochodu ani nawet
                    z roweru. Ja w swoim krótkim dośc życiu (nawet za dorosłego się nie uważam, choć
                    prawo twierdzi inaczej) przeleciałem już raz przez kierownicę. Lądowanie nie
                    było przyjemne, choć chyba cudem największym obrażeniem było starte kolano i
                    łokieć. No i brak kawałka spodni w okolicach kolana. I choć nie jechałem bardzo
                    szybko, to i tak naprawdę nie uważam tego za najmilszy moment w życiu. I chętnie
                    bym go uniknął, gdybym miał jak - np. zapinając pasy, ktorych w rowerach z dość
                    oczywistych względów nie ma. Jednak chcąc sobie zaoszczędzić podobnego lotu, z
                    dużo większą prędkością i przez bądź co bądź twardą przeszkadę - szybę - zapinam
                    pasy zawsze, kiedy jade samochodem. Nawet po wiejskiej drodze czy osiedlowej
                    uliczce. Nawet tam, bo widziałem kiedyś efekty zderzenia dwóch samochodów na
                    wsi. Gdyby nie pasy - trzy osoby poszybowałyby całkiem daleko. A kierowcą nie
                    jestem, tak dla informacji.

                    pzdr,
                    krzyskup

                    PS. A na rowerze zapalam światła zawsze, kiedy robi się szarawo, za to zawsze
                    mam na lewej ręce odblaskową opaskę.
      • Gość: emem Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. IP: *.tvsat364.lodz.pl 08.06.06, 14:27
        Czy Ty kiedykolwiek jechałeś samochodem "pod słońce" drogą prowadzącą np. przez
        las? Polecam taką przejażdżkę, najlepiej wczesnym rankiem, a potem pogadamy o
        Twoim sokolim wzroku.
        • Gość: rabi Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. IP: *.lodz.mm.pl 11.06.06, 20:30
          jadac przez las mozna miec wlaczone swiatla. zalezy wszystko od widocznosci.
          zreszta tak napisalem głąby w poprzednim poscie. uwazam, ze obecnie
          obowiazujacem przepisy w zakresie włączania swiatel sa wystarczajace. a jesli
          sie wam to nie podoba, to macie po prostu sklonnosci faszystowskie (nakazac
          wszystkim wlaczenie swiatel to zwykly faszyzm).
          • al_ Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. 12.06.06, 15:08
            Czyli faszyzmem jest nakaz jazdy z zapiętymi pasami?? Włączanie świateł od
            listopada do marca?? Hmm...

            Okaże się zaraz, że faszyzmem jest nakazanie jazdy prawą stroną :D.
            • Gość: rabi Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. IP: *.lodz.mm.pl 12.06.06, 18:22
              Zgadza sie. Uwazam, ze faszyzmem jest nakaz jazdy z zapietymi pasami!!! Kazdy
              sam powinien decydowac o tym czy chce zginac w rozbitym samochodzie, z ktorego
              nie moze sie wydostac, bo jest zapiety w pasach, czy chce wyleciec przez szybe,
              bo nie zapial pasow.
              • Gość: rabi Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. IP: *.lodz.mm.pl 12.06.06, 18:24
                Oczywiscie skoro takie sa przepisy to ja zapinam pasy. Jesli chodzi o swiatla,
                to uwazam, ze w tym przypadku przepisy sa wystarczajace!
                • dziad_borowy Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. 13.06.06, 08:25
                  Skoro juz masz w dupie w jaki sposob zginiesz, moze wezmiesz pod uwage chocby
                  to, ze nie mam ochoty oplacac ze swoich pieniedzy Twojego leczenia i leczenia
                  Tobie podobnych, kalekich luzaczkow?
                  Dzierżżżż!!!!
                  • al_ Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. 13.06.06, 08:53
                    Jaki luzaczek?? E tam. Przecież jemu tylko nie przeszkadza jak ktoś na
                    zadaszonym parkingu jedzie bez świateł. Kolega nie jest luzakiem tylko poświęca
                    sie dla innych. Ktoś jedzie bez świateł?? To ja się zacznę bardziej
                    skupiać... :D:D:D:D:D:D:D
                    • Gość: rabi Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. IP: *.lodz.mm.pl 13.06.06, 18:06
                      Powtarzam. Kierowcy, ktorzy sadza, ze mogliby sie mniej koncentrowac, gdyby
                      inni wlaczali przez caly czas reflektory sa zagrozeniem na drodze.
                  • Gość: rabi Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. IP: *.lodz.mm.pl 13.06.06, 18:05
                    Nie napisalem, ze mam w dupie w jaki sposob zgine, tylko ze powinienem miec
                    prawo do decyzji, czy zapinac pasy i narazic sie na smierc z powodu niemoznosci
                    wydostania sie z rozbitego samochodu, czy nie zapinac i narazic sie na smierc
                    przy zderzeniu z innym samochodem (i nie tylko samochodem).

                    Nie jestem luzaczkiem.

                    Co do leczenia, to jest to osobny temat. Ja tez place za leczenie, wiec nie
                    jestes jedynym finansujacym sluzbe zdrowia w tym kraju.
                    • Gość: jerzy Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.06, 02:26
                      Drogi Rabi!

                      Gratuluje Ci dobrego wzroku i umiejetnosci koncentracji. Natomiast chcialbym Ci
                      zwrocic uwage na pewna prawidlowosc. Otoz tak to jest z ludzkim wzrokiem i
                      mozgiem, ze lepiej dostrzegalne sa samochody, ktore maja wlaczone swiatla
                      mijania - takze w dzien. Zwieksza to szanse zauwazenia pojazdu - zwlaszcza w
                      specyficznych warunkach oswietleniowych czy optycznych. To po prostu poprawia
                      bezpieczenstwo. Dam glowe, ze gdyby Ci zrobic badania, to bedziesz mial jeszcze
                      lepsze wyniki, jesli pojazdy beda jezdzic na swiatlach. To samo sie tyczy
                      wspoluzytkownikow drog.

                      Druga sprawa. Udowodniono, ze pasy bezpieczenstwa ratuja zycie. To, czego sie
                      obawiasz - uwiezienia w samochodzie, jest znacznie mniej grozne niz ryzyko
                      obrazen gdy jedziesz bez pasow.

                      Abstrahujac juz od faktu, ze ingorujesz fakty, dodam jeszcze, ze prezentujesz
                      bardzo egoistyczna postawe. Co do swiatel: zwroc uwage, ze oprocz kierowcow na
                      drogach wystepuja tez piesi. Nawet jesli Ty i inni kierowcy maja sokoli wzrok,
                      to na ulicy spotkasz tez niedowidzaca babcie, kilkuletnie dzieci i ludzie
                      slabiej widzacy. Zapalone swiatla moga sprawic, ze Cie zauwaza i nie wejda Ci
                      przed maske. Sprawa pasow: Tobie moze byc obojetnie, ale pomysl o swoich
                      bliskich, ktorzy moga Cie stracic, pomysl o kosztach ratowania Ciebie i o tym,
                      ze nie bedzie wtedy pomocy dla innych.

                      Wiec mam taka prosbe: wiecej racjonalnego i spolecznego myslenia na drodze.
                      Swiatla i pasy sa jak najbardziej sensowne!

                      Pozdrawiam serdecznie!
              • Gość: jerzy Tu chodzi nie o to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.06, 02:31
                Nie chce sie czepiac, ale faszyzm nie jest tu wlasciwym okresleniem.
      • cassani jechałeś kiedyś w słoneczny dzień 13.06.06, 15:39
        drogą przejeżdżającą przez las?
        • Gość: rabi Re: jechałeś kiedyś w słoneczny dzień IP: *.lodz.mm.pl 13.06.06, 18:09
          Ja zapalam reflektory gdy jade przez las. Wiec o co chodzi? Powtarzam. Kazdy
          powinien sam podejmowac decyzje kiedy wlaczyc swiatla, a kiedy nie. Kazdy
          nkierowca powinien jechac tak, jakby inni mieli nie wlaczone swiatla nawet przy
          zlej widocznosci. Zgodnie z ograniczonym zaufaniem do innych uzytkownikow drog.
          To jest podstawowa zasada, ktora powinien stosowac kazdy kierowca.
    • al_ wymieniłem żarówkę wkońcu!! 08.06.06, 09:41
      Nareszcie się przepaliła. Po 5 latach użytkowania i 120.000 km. Mniami :D.
      • al_ dopisek 08.06.06, 09:45
        Oczywiście przez 5 lat zawsze jak jechałem była włączona :)
      • Gość: rabi Re: wymieniłem żarówkę wkońcu!! IP: *.lodz.mm.pl 11.06.06, 20:32
        malo prawdopodobne. mnie sie wypalila po przejechaniu 32 tys. km i 2 latach. a
        samochod byl nowy (i nie wlaczam swiatel wtedy, kiedy nie trzeba).

        no i jaki to ma zwiazek z tematem?

      • Gość: STUDI Re: wymieniłem żarówkę wkońcu!! IP: *.prokom.pl 21.06.06, 13:41
        Generalnie żaówka ma miec trwałość 1000 godziń świecenia. I wierz mi że taki
        Philips robi wszystko aby nie przepaliła się przed 1000 godzin a nie świeciła
        dłużej niz 1200 godzin.

        Najbardziej dobitnym dowodem jest pewien zyrandol w pokuju u rodziców sa w nim
        nadal żarówki od 1987 roku. Nowiutkie są na nie wiećej niz pół roku.

        Po prostu duch nowych czasów. Orżnąć i oszukać klienta na bublu wmawiając mu
        takie bzdury że jak go kupił to ma przeżywać prawie orgazm. ...
    • cassani zapraszam na Ukrainę 08.06.06, 14:55
      tam na trasie do Lwowa późnym wieczorem (ok. 21 we wrześniu) spotkałem
      kilkanaście aut w ogóle bez świateł. tam jest dopiero wolna amerykanka :)
      ale fakt faktem - w Polsce zawsze jeżdżę na włączonych śwuiatłach. a juz poza
      miastem to obowiązek niezależnie od pogody.
    • zamek Re: .:: kierowcy a światła w samochodzie ::. 17.06.06, 11:17
      Wczoraj nawet Hołowczyc w radio mówił, że bezpiecznie jest jeździć przez cały
      rok na światłach. Ja, odkąd mam prawo jazdy, zawsze jeżdżę z włączonymi
      światłami. Wiem, że dzięki temu jestem widoczny w każdych warunkach.
    • Gość: luki Również popieram IP: *.toya.net.pl 17.06.06, 15:53
      Popieram, zresztą tak samo czynię.
    • Gość: Ja Generalnie się zgadzam, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.06, 22:10
      Na pewno auto z włączonymi światłami jest bardziej widoczne. Ale nie w tym
      problem, lecz w tym, że automatycznie auto bez świateł staje się widoczne
      mniej. A wystarczy, że jeden kierowca na stu świateł nie włączy (a będzie tak
      na 100 proc. nawet po wprowadzeniu obowiązku) i idę o zakład, że w końcu
      dojdzie do wypadku, w którym mało uważny kierowca zderzy się z innym autem, bo
      w głowie będzie miał zakodowane, że skoro nie widać świateł - to znaczy, że nic
      nie jedzie. Tak więc zwracajmy uwagę przede wszystkim na samochody, a nie na
      światła. I dlatego nie jestem specjalnym zwolennikiem wprowadzania
      obowiązkowego włączania świateł. Na dłuższą metę może to być przepis wpływający
      negatywnie na zmysły kierowcy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka