Dodaj do ulubionych

Pracowe "jajeczka"

01.04.07, 11:41
Otóż chciałam spytać, czy w Waszych miejscach pracy również panuje zwyczaj
przedświątecznych spotkań "opłatków", "choinek", "jajeczek" (brakuje
mi "zniczyków", "bożych ciałek")?

Kiedy znalazłam w swojej przegródce pocztowej szefowski list wzywający do
stawienia się na takiej imprezie, wyrzekłam spontanicznie w większym
gronie "mam w dupie jajeczka". Wtedy paru życzliwych zaczęło gorąco mnie
przekonywać, że radzą przyjść, że nie wypada, że szef, zwany wdzięcznie
Quasimodo, listę puści, że jako "nowa" nie powinnam fikać i ćwiartkę zimnego
jajca z szefem przetrącić, oraz wysłuchać agitki o przyszłości naszego
zespołu. No to ja pytam: A jeśli jestem agnostyczką. No naprawdę jajeczka
mnie nie dotyczą. Powiedziano mi: To usiądziesz dalej od księży (bo czarni
dwóch rytów mają uświetniać).

Dodam tylko, że dla odbycia owego "jajeczka" mam odwołać 4 godziny zajęć.
Irytuje mnie marnowanie mojego czasu na próżne czynności.

Wszędzie li praktykuje się ten zwyczaj?
Obserwuj wątek
    • yavorius Re: Pracowe "jajeczka" 01.04.07, 11:42
      aaa202 napisała:
      > Otóż chciałam spytać, czy w Waszych miejscach pracy również panuje zwyczaj
      > przedświątecznych spotkań "opłatków", "choinek", "jajeczek" (brakuje
      > mi "zniczyków", "bożych ciałek")?

      Niestety u mnie tak.
      • aaa202 Jak to wytrzymać zatem? 01.04.07, 11:46
        Jak nie przyjść, a w negatywnym świetle się nie ukazać? Bo skoro
        niepraktykowanie religii nie jest argumentem, to czy usprawiedliwienie od mamy
        wystarczy?
        • yavorius Re: Jak to wytrzymać zatem? 01.04.07, 11:55
          Nie wiem, po prostu trzeba to przeżyć. Przeżuć.
    • markus.kembi Re: Pracowe "jajeczka" 01.04.07, 11:52
      Ja jestem akurat przewlekle bezrobotny, ale mogę powiedzieć, że dla mnie byłaby
      to szczególnie wiewygodna sytuacja. "Pracową" wigilię jeszcze bym zniósł (już
      jedną, na szczęście niedługą i skromną, kiedyś przetrwałem), ale spotkania
      jajeczkowego już raczej nie, a to dlatego, że część naszej tradycji, czyli jajka
      na twardo, przy próbie spożycia powodują u mnie odruch wymiotny. Już na sam
      smród ugotowanych, obieranych ze skorupki jajek mija mi ochota na jedzenie
      czegololwiek. Czy nie możnaby trochę zmodyfikować tę tradycję i dzielić się
      jajem z czekolady?
      • aaa202 Jak sobie wyobrażę, że sam Quasimodo 01.04.07, 11:56
        te jajca gotuje, to nie tylko jedzenia, ale czegokolwiek mi się odechciewa;)
        • graz.ka Re: Jak sobie wyobrażę, że sam Quasimodo 01.04.07, 12:08
          Marzycielka - sam! Akurat! Sekretarka lub inna herbatkowa pani pewnie :)
          • aaa202 Biedna pani Iwonka... 01.04.07, 12:19
            Już kupuje kawę za własne pieniądze, bo Q się kawy domaga, ale do kosztów
            prowadzenia sekretariatu wliczać jej nie pozwoli.
            • graz.ka Re: Biedna pani Iwonka... 01.04.07, 13:42
              To faktycznie biedna :(
              • aaa202 Święta, rzec by można nawet 01.04.07, 14:21
                Pani Iwonko, jeśli Pani czyta... cenię Panią, podziwiam, szanuję!
    • bruna5 Re: Pracowe "jajeczka" 01.04.07, 12:10
      Polacy to religijni analfabeci - wynika z badań, jakie dla "Newsweeka"
      przeprowadziła firma SMG/KRC.
      Tylko 20 proc. osób, określających się jako wierzący katolicy, umie wymienić
      dziesięć przykazań, a ponad 30 proc. nie zna żadnego. Jedynie 18 proc. potrafi
      podać imiona czterech ewangelistów, a prawie 43 proc. z tych, którzy określają
      się jak głęboko wierzący, jest zdania, że można wyspowiadać się z grzechu
      pierworodnego.

      Polacy ciągle chętnie określają się mianem katolików, jednak ich wiara ma coraz
      mniej związków z nauką Kościoła. Coraz częściej staje się zbiorem zupełnie
      prywatnych wyobrażeń.
      • lavinka Biorąc pod uwagę obecne poczynania... 01.04.07, 12:18
        Kościoła to nawet lepiej....
        Jak pracowałam w zespole "jajeczka" były zawsze. Ale u nas to było w godzinach
        pracy,więc traktowałąm to jako "urlaub". Bywało różnie,raz się szefowa spiła...
        ale w sumie na "+". ;-)
        lav
        • aaa202 A moim zdaniem 01.04.07, 12:25
          odrywanie mnie od pracy dla jedzenia jaj to chryja.
          Poza tym wolę 4 godziny pracy niż godzinę nasiadówy.
          • lavinka Re: A moim zdaniem 01.04.07, 12:59
            Jeśli "jajeczko" wygląda jak nasiadówa, to faktycznie nie zazdroszczę...
            lav
            • zgierzyk Re: A moim zdaniem 01.04.07, 13:01
              Żeby się wykluło, trzeba wysiedzieć...
            • aaa202 A jak powinno wyglądać? Jak wiec? 01.04.07, 13:03
              • lavinka Re: A jak powinno wyglądać? Jak wiec? 01.04.07, 14:48
                Winno być sympatycznie... bez pompy... tak swojsko,jak w domu.... jajeczko w
                majonezie...sałatka, rozmowy bez polityki, plany na przyszłość, życzenia...
                Czy to naprawdę musi być utopia? No,chyba,że się nie cierpi ludzi z którymi się
                pracuje... ale wtedy należy pracę zmienić...
                lav
                • aaa202 A jeśli lubi się swoją pracę, kolegów z pracy 01.04.07, 14:53
                  zaś nie lubi się szefa, jaj, pustych słów, przymusowego siedzenia z nogami pod
                  kątem prostym i nic nie znaczących życzeń, to co wtedy?
                  • lavinka Re: A jeśli lubi się swoją pracę, kolegów z pracy 01.04.07, 15:19
                    Tym bardziej zmienić pracę... żadna kasa nie wróci Ci zmarnowanego czasu i
                    humoru... ;-)
                    lav
                    • aaa202 E, akurat kasa jajeczka jest w stanie zrekompensow 02.04.07, 19:15
                      ać.
                      • lavinka Re: E, akurat kasa jajeczka jest w stanie zrekomp 02.04.07, 20:04
                        To co mędzi? Narzeka? Utyskuje? ;-p
                        • lavinka O,tran na Łodzi reklamują:) 02.04.07, 20:10
                          i zmianę nicka longety ;-))))
                          zrzut:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=59548098

                          Forum Łódź

                          ...piliście/pijecie tran?(117)

                          ceny domów przy hospicjum.. (99)

                          żegnaj stary wysłużony....(97)

                          zielona herbata i sklepy z herbatą(81)

                          Bo najlepiej to by było, gdyby...(67)
                        • aaa202 Posłuchaj: 02.04.07, 20:10
                          poza etatem płacą mi za godzinę. 70 złotych za 45 minut, mówiąc ściślej. Jakże
                          mam rękę po tę kasę wyciągać, skoro wiem, że na jajcu przesiedziałam 4
                          jednostki? To czyni 280 brutto ukradzione. Dyskomfort mam normalny. Poza tym
                          katoliczką nie jestem i jaja mnie nie. Mnie nie jaja.
                          • lavinka I tu Cię mam! ;-) 02.04.07, 20:17
                            Jaja nie są katolickie. To znaczy Wielkanoc tak,ale "jaja święcone" zostały
                            "przejęte" z pogańskiego(znaczy się słowiańskiego) święta.
                            ;-p
                            lav
                            • aaa202 Ba, święta płodności i rozrodu popieram 02.04.07, 20:20
                              tyle że u nas jajowe obchody z Chrystusa na krzyżu konaniem się łączą, czy może
                              się mylę?
                              • lavinka Re: Ba, święta płodności i rozrodu popieram 02.04.07, 20:27
                                Raczej z Jego zmartwychwstaniem,ale nie bedę się spierać. Wszak jaja to jaja.
                                A jak wolisz? Z majonezem czy w sałatce? ;-)
                                lav
                                • aaa202 Ty, ale żeby z grobu wstać, to położyć się do nieg 02.04.07, 20:34
                                  o trzeba.
                                  Co do jaj, to jajecznica. Na maśle. "U szewca" na starym mieście jajecznica z 5
                                  (!) jaj + 4 pieczone na miejscu paluchy, pomidor, 15 złotych.

                                  Zimne jajca już średnio. No chyba, że jest to wycieczka, a jaja pokrojone
                                  umieszczone są w rozgrzanych słońcem kanapkach.
                                  • lavinka Re: Ty, ale żeby z grobu wstać, to położyć się do 02.04.07, 20:54
                                    O widzisz,a ja lubię sote (jak to się pisze?)
                                    Nawet bez soli.... kiedyś uwielbiałam surowe...wypijałm wszystko na
                                    wydmuszki...ale potem sie "pogorszyły"... ;-)
                                    I nie znosze jaj w kanapkach ;-)
                                    lav
                                    • aaa202 Żółtko surowe ok. Ale białko nie do przejścia. 02.04.07, 20:56
                                      • lavinka Ja nawet juz pisanek nie maluję... 02.04.07, 20:59
                                        Kiedyś to się malowało róże cuda...albo okleało na ZPTach ścinkami z materiału...
                                        ech...
                                        A teraz najwyżej w cebuli się ugotuje... a i to też coraz rzadziej...
                                        lav
    • uerbe Re: Pracowe "jajeczka" 01.04.07, 16:25
      aaa202 napisała:

      > Wszędzie li praktykuje się ten zwyczaj?

      Ja póki co nic nie wiem... moi dziś pojechali świętować w skateparku na Zarzewie, a w sobotę będą w Cytrynie (ale bardziej z uwagi na premierę filmu, nie na święta same w sobie).
    • nakole Re: Pracowe "jajeczka" 01.04.07, 17:49
      Niestety w miejscu mojej pracy celebruje się wszelkie święta aż do brzydzenia,
      z udziałem wszelkich jelit władzuni i, a jakże księżula. Czystej wody festiwal
      obłudy. Pełne lizusotwa przemowy i ślinienie się do dyrekcji. Na moment
      przekazywania wzajem bakterii i wirusów znikam "bo mam ważny telefon gdzieś
      tam", a kiedy wracam wszyscy już żrą co im zafundowano...
    • evonka przypomina mi to 01.04.07, 19:48
      troche wyjazdy integracyjne i inne niby to fajne, jednoczące pracowników
      imprezy... ponieważ nie dane mi było jakos specjalnie długo pracować "u szefa",
      tom nie przeżyła ich specjalnie dużo, ale chyba byłoby to zupełnie nie dla
      mnie...

      radziłabym to potraktować jak "imieniny" koleżanki w pracy. zaprosiła to
      przyjśc. złozyć życzenia. i zekając na zegarek po kwadransie złapać sie za
      głowę i powiedziec "och jej, już 12! a ja miałam jeszcze wysłać bardzo wazny
      email/ list/ odbyć spotkanie/ zadzwonic w arcy-waznej sprawie!" i grzecznie
      uśmiechajac się podziękować i sie ulotnić.

      znowu jakaś przesadna alienacja też nie jest dobra...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka