membrum_virile
24.04.07, 13:57
W niedzielę, 15 kwietnia, pod moją nieobecność, małżonka moja urocza wybrała
się do domu schadzek osób wierzących. Zabrała ze sobą moją dwuipółletnią
córeczkę. Kiedy zbliżała się pora kwestowania, dziecko to otrzymało od matki
swej 20 groszy, z przekazaną zarazem sugestią wrzucenia monety na tacę.
Córeczka zachowała jednak zimną krew, zamarkowała wrzut, pieniążek zaś
sprytnie pozostawiła w drobnej rączce. Po powrocie do domu, leżąc na plecach
zadławiła się jednak nim. "Kara boża!", zakrzykną zaraz dewoci. Żona zdążyła
dobiec i potrzasnąć Julią, która odzyskała oddech, ale 20 groszy przełknęła.
Po sześciu dniach, w sobotę rano, pieniądz został wydalony.
Piszę to dla innych rodziców, aby w takiej sytuacji byli spokojni i cierpliwi.