link2
03.01.06, 11:56
Posiadam konta w 5 różnych bankach umożliwiających „stały” dostęp przez
internet. W moim prywatnym rankingu na NAJGORSZY bank w kraju zdecydowanie
prowadzi mBank.
Już na samym początku „współpracy” pojawiły się problemy... Wysłałem
podpisaną umowę o otwarcie rachunku firmowego(2 egz) wydrukowaną (wg.
jednoznacznej instrukcji) ze strony banku. Za kilka dni (również poleconym)
wysłałem kopie wszystkich wymaganych załączników (ksero dowodu, NIP, Regon
itp.) i... od ponad 2 lat mam „martwy” rachunek, bo jakaś „panienka”
zapomniała wysłać listę kodów jednorazowych, wymaganych do aktywacji rachunku
i przeprowadzania transakcji on-line. Odebrałem po kilkunastu dniach telefon
z informacją, że brakuje im... umowy (którą odesłano mi już z podpisem
pełnomocnika banku:). Bałaganu na tym nie koniec...
„Zachęcony” takim poziomem „bezpieczeństwa” przechowywanych danych
postanowiłem zrezygnować z usług tego banku. Udałem się w tym celu do
centrali w Łodzi i odszukałem (z trudem) kierownika działu obsługi klienta.
Pan jednak już nie był zainteresowany pracą tego popołudnia, bo właśnie
wychodził w towarzystwie jakiejś (całkiem zgrabnej:), dość skąpo odzianej
niewiasty. Obiecał jednak, że sprawą zajmie się po powrocie. Obietnicy
(chyba) dotrzymał – zadzwonił z informacją, że w celu zamknięcia rachunku
muszę wypełnić koleny „papier” i dostarczyć go do centrali :) Po przemyśleniu
sprawy stwierdziłem, że nie będę kolejny raz marnował czasu i papieru – do
dziś czekam, jak rachunek zostanie zlikwidowany przez bank z powodu braku
jakichkolwiek operacji. Sprawa jest dla mnie dodatkowo „niewygodna”, bo
numer „martwego” rachunku musiałem podać w zgłoszeniu do Urzędu Skarbowego
oraz ZUSu i tam należy zgłosić również zamknięcie rachunku. Na szczęście nie
zrobiłem nigdy żadnej wpłaty, więc bank nie ma z czego pobierać haraczu za
prowadzenie tego rachunku – ale to już ich problem... Nadal czekam – jeśli
dostanę jakieś wezwanie do zapłaty, natychmiast kieruję sprawę do
Prokuratury, podając w uzasadnieniu zgłoszenia usiłowanie wyłudzenia opłat za
niewykonaną usługę.
To tyle o prowadzeniu konta firmowego w mBanku – teraz konto prywatne :)
Otwarcie nowego rachunku przebiegło nadzwyczaj sprawnie. Przesłałem
dokumenty, otrzymałem listę haseł i inne dane dostępowe po kolejnej
weryfikacji telefonicznej – nie było się do czego przyczepić. Do czasu
wszystko wyglądało normalnie. Przelewy dochodziły i mogłem płacić za swoje
zakupy z Allegro. Nagle kilka osób mających rachunek w tym samym banku,
zgłosiło mi, że usiłując zrobić przelew na moje konto, otrzymują komunikat o
jakimś błędzie (blokadzie lub braku aktywacji mojego rachunku). Z mojej
strony wszystko wyglądało nadal normalnie – przelewy „wychodziły”... Zadałem
jednak oficjalne pytanie o blokadę i czy bank ma zwyczaj informować swoich
klientów o takich działaniach... i... cisza !
Skoro tak – postanowiłem (na wszelki wypadek) przeleać własne środki do
innego banku. Deklarację przelewu wykonywałem w nocy i pomyłkowo podałem zły
numer rachunku. System on-line umożliwia jednak teoretycznie anulowanie
zlecenia zanim zostanie ono zaksięgowane. Kolejna sesja była dopiero rano,
więc spokojnie rozpoczynam procedurę... niecałe 10 minut po zleceniu nie
mogłem jednak nic zrobić – widziałem tylko komunikat o błędzie (blokada
rachunku)... Dzwonię więc do całodobowego BOK i dowiaduję się jedynie, że
moja reklamacja została zarejestrowana, ale przelewu nie da się anulować, bo
konto zostało zablokowane przez inny dział. Dalsza rozmowa nie miała sensu.
Za kilka dni wysłałem kolejne zgłoszenie on-line, zadając 3 konkretne
pytania :
Temat: [mBank] Rachunki: R84406529
1. Kiedy "łaskawie" uzyskam odpowiedź na moją reklamację nr. R84406529 !?
2. Kiedy "firma" odda mi przelew którego nie mogłem anulować z powodu
nisłusznej blokady konta !?
3. Dlaczego w serwisie nie ma dostępnego wniosku on-line o zamknięcie
rachunku - mam dość tego złodziejstwa i braku kompetencji !?
Oto 2 fragmenty odpowiedzi:
„Uprzejmie informuje, iz regulaminowy termin rozpatrywania reklamacji w
mBanku wynosi 30 lub 90 dni (90 dla reklamacji transakcji kartowych).
Odpowiedz na reklamacje otrzyma Pan w tym wlasnie terminie.”... „Nie moge
odpowiedziec na pytanie oznaczone nr 2 w Panskiej wiadomosci e-mail, poniewaz
nie sprecyzowal Pan problemu.”
No proszę ! Prowizja za przelew została pobrana automatycznie, a na odpowiedź
będę czekał... i czekał... i czekał... i chyba się nigdy nie doczekam, bo
jaśniej już problemu nie da się sprecyzować !
No chyba, że bardziej zrozumiały będzie język z filmu „Psy” : Co Ty kur...
wiesz o... bankowości !
Do dziś nie mam innej odpowiedzi i tym samym chyba muszę zapomnieć o zwrocie
ukradzionej mi kwoty na jaką był zrealizowany (mimo zgłaszanego telefonicznie
sprzeciwu) nieszczęsny przelew. Rachunku nie likwiduję, przekonany, że po
jego zamknięciu nigdy już nie odzyskam tej kwoty...
Reasumując:
Jeśli ktokolwiek ma za dużo zbędnej gotówki i koniecznie chce ją ... stracić,
proponuję :
A. założenie dowolnego konta w mBanku, lub
B. przekazanie darowizny na moje konto (oby nie w mBanku;)
Efekt będzie podobny = brak prawa do reklamacji i rozsądnej odpowiedzi na
monity ;)
Życzę wyłącznie trafionych lokat i kokosowych interesów w Nowym Roku
Darek
PS
Wszystkim ew. zainteresowanym darowizną podam numery kont:
ING, Inteligo, Multibanku, Nordea... wszędzie poza mBankiem(!)