Byłam dziś świadkiem sceny na naszym osiedlu. Jakiś burak ,bo inaczej nie mogę
go nazwać, zrobił karczemna awanturę o miejsce parkingowe ( C ) Nie mógł,
biedaczek, wyjechać z parkingu, bo jakiś Pan podjechał blisko jego
rozklekotanego, zdezelowanego auta.... Zaczął wrzeszczeć, przeklinać.... debil
jeden..... Facet przeprosił tego idiotę, ze Mu uniemożliwił wyjazd, a tamten
dalej się pluł. Na dodatek przysłał na skargę ochroniarza, który aż się
zaśmiewał z tego ,ze jakiś gościu ...