Dałam listonoszowi szansę na te dwa dzwonki, ale skoro nie, to nie i
pojechałam nad jezioro. Wracam skonana i co? Awizo! 17.58, a poczta
do szóstej! Pognałam z jezorem do kolan, 18.02, panienki się
ewakuują, ale jedna znajoma, wiec mam! Ale paczka za friko, więc nie
wiem: jedna para czy dwie, bo po cenie pobrania bym się zorientowała.
Dopadłam chałupy i ostrych narzędzi, coby kartonik (przyda się na
bulwy dalii) wybebeszyć, otwieram, jedna para.
Cuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuudne! A skoro...