Piszę to zainspirowana wątkiem o szczepieniach i higienie szpitalnej.
Rodziłam w domu, w posiewie miałam paciorkowce, e.coli i inne przesympatyczne
bakterie. Dlatego po urodzeniu robiliśmy synkowi też posiewy z moczu, czy się
czymś nie zaraził. W kilku posiewach wyszła klebsiella i w związku z tym
musiał mój synek iść do szpitala na 8 dni, mając trzy tygodnie, brać
antybiotyk (ja na szczęście razem z nim byłam w szpitalu). Nic mu więcej nie
dolegało, więc tego nawet nie odczuł, oprócz w...