Jeśli już góry, bo jestem wyznawcą morza, to tylko Sudety,
Karkonosze, Stołowe, Szklarska lub Karpacz. Z daleka omijam Zakopane
z jego Tatrami. Z jego góralską muzyką, fałszywymi i nieświeżymi
oscypkami, góralskim chamstwem, zdzierstwem, opojstwem i
bezczelnością na każdym kroku. I natretną, pasującą do całej reszty
paskudnych cech, świętojebliwością. A poza tym Sudety są piekniejsze.