Jest 2:49, ale nie moge spac. Trwa burza, taka, ktorej nie widzialem od
miesiecy. Glosna, jasna, deszczowa. Ale nie dlatego nie moge spac.
Sciagnalem i przesluchalem plyte, ktora zupelnie mnie porazila i to niemal w
fizycznym znaczeniu tego slowa. Nie wiem czy glownym powodem nie jest pora
dnia, ale "Phaedra" wywoalal na mnie kolosalne, nieporownywalne z zadnym
innym albumem wrazenie. Ta atmosfera pierwotnego, monstrualnego strachu
zupelnie mnie sparalizowala. Sluchajac "Moveme...