Oglądałam sobie jakąś starą kronikę filmową z karnawałem z tamtych lat, na
której roiło się od serpentyn, tapirów, brokatów, szpilek z komisu, confetti,
czarnego tuszu na powiekach, kotylionów, wąskich krawacików, twistów... I
przypomniałam sobie, z jakim zachwytem, dawno temu, przyglądałam się mojej
mamie, gdy szykowała się na takie imprezy i jak bardzo chciałam też mieć taką
fryzurę, jak bombka, taką sukienkę wyszywaną szkiełkami i takie piękne oczy, z
czarnymi krechami aż po skroń......