Powiem od razu, ze od czasu uzyskanie przez Ukraine niepodleglosci, jezdze
tam czesto. Rownolegle do krajow zachodnich - wstyd powiedziec, wydaja mi sie
nasycone wlasnym dobrobytem i... puste. Na Ukraine jezdze, bo pierwszy lepszy
gosc na dworcu, kwaterze, choc biedny, ma do opowiedzenia historie, ktora
jest sto razy ciekawsz od tych, ktore opowiadaja rolnicy w Bretanii czy
Toskanii: "moj dziadek tu gospodaryje od trzeciego pokolenia, mamy zamek,
etc...". Rozumiecie mnie? Paradoks...