Wlasnie zadala mi to pytanie moja managerk - Chinka od 15 lat
przebywajaca w USA no i jeszcze cos zaczela sie pytac o Soviet
Union, ale szybko jej odpowiedzialam, ze taki stwor juz nie
istenieje wiec dyskusja sie urwala.
No i tak sobie mysle czy kobieta na poziomie, wyksztalcona (kilka
kierunkow studiow) nie powinna sie deczko w swiecie orientowac czy
moze jestm przewrazliwiona na punkcie Polski i za duzo od innych
wymagam?