Wiemy, że siemiotka je robjono z konopii, zaś makówki, jak słychać z maku. Oba produkty to środki odurzające (narkotyki).
Przypuszczom, że recepty do tych dwu smakołyków wymyślił kościół, prawdopodobnie jakiś klasztorny braciszek. Uoni tacy gupi zaś nie byli, uoni działali z premedytacją.
Najpierw bou adwynt i oczekiwanie na dzieciątko, kaj na końcu psziszła Wilijo.
Wele wieczora boua wiczerzo ze siemiotką, zaś na desser makówki. Ludzie byli hepi, co trwało aż do Pastyrki kaj śpiewali "Bóg...