coś w tym jest - wychowałem sie na blokowisku, ale nie jestem hiphopowcem. moi
kumple wyrastali raczej w klimatach punkowo-metalowych, teraz przeszli na
chałsy i elektronike - w swoim gronie posługujemy sie pewneg orodzaju
slangiem, jednak jest w nim zaledwie kilka "wyczesanych" słówek, mamy swoje
neologizmy, +bluzgi jak najbardziej . generalnie nikt sie nie przejmuje
"wypasionym słownikiem", a jeżeli już coś sie zadomowi, to bardziej na
zasadzie polewki.