-
W każdym domu istnieją jakieś charakterystyczne powiedzonka, gdzie indziej
nieznane, będące efektem radosnej twórczości domowników. Zapraszam do
podzielenia się nimi. Wiem, że istnieje podobny wątek, o neologizmach
dziecięcych, ja mam na myśli raczej takie, których używają dorośli.
Przykłady:
Moja babcia, gdy dziecko zsiusiało się w pieluszkę, mówiła - zlimpoliło się.
Ta sama babcia, chcąc wyrazić najwyższy stopień oburzenia wobec jakiejś
kobiety: ta landara spod Krakowskiej Bramy....
-
oczywiście jest IRASIAD, ale i głęboszowanie, filipinki, itd... może zbierzemy
nieco?
-
pewnie nazbiera sie tego sporo....w końcu nie na darmo powstał "Wypasiony
słownik..."
zaczynamy:
wypasiony - dobrze wyposarzony, ba! po prostu wyposażenie suuper
rumun - wysyłany rumun - to zadzwonienie do kogoś na komórke aby ta druga
osoba oddzwoniła
to ja tak delikatnie zaczęłam dwoma wyrazami :-)
-
Wydaje mi sie, ze sporo rodzin posiada zestaw takich slow, ktore tylko ona
zna i uzywa. Podajcie takie słowa wraz z tlumaczeniem!
W mojej rodzinie funkcjonują:
śrupa- znajoma, ktorej się nie lubi
zakłapienie- straszne coś, kryjące się w łazience i nie pozwalające mojej
małej siostrze udać się tam samotnie
sufelek- zapiekanka.
-
Z pewnością wielu z Was miało w dzieciństwie swoje własne nazwy na
przedmioty, czynności i w ogóle cały świat :) Ja na przykład na herbatę z
cytryną mówiłem BIBICYNIA , a stając przed zamkniętymi drzwiami, nie mogąc
sięgnąć klamki określałem sytuację słowem DYNANTO :)