Nigdy nie zapomnę - pierwszy raz usłyszałem Santanę z Woodstock, na
małaym tranzystorowym odbiorniku, przemycone w nocy przez któregoś
prowadzącego - nad ranem - w komunistycznym radio. Jemu trudniej
było mówić o wojnie w Wietnamie - zawsze ktoś mógł powiedzieć - nie
wtrącaj się w cudze sprawy. A on wciąż uważał, że to są nasze
sprawy. Ta muzyka potrząsnęła światem, do tej pory, gdy słucham
Santany mam poczucie, że dotykam historii. Historii nie tylko muzyki.