Coś dla zdesperowanych - już od tygodnia Maja jest chora, do tego ząbeczki akurat teraz postanowiły ujrzeć ten piękny świat.... efekt taki, że depresja pochwyciła mnie w swe szpony... Marzę o spanku, nie mam siły do niczego a dzidzia ciągle płacze i marudzi.... Byłam już u kresu wytrzymałości psychicznej i musiałam coś zrobić - wygrzebałam płytę Santany i zaczęłam skakać przed dzidziusiem w rytm gorących melodii. I co? I ta moja chora dziewuszka zaczęła zanosić się od śmiechu, nie wiem czy ta...