Przyznaję, że jeśli już sięgam po GS, to lekturę zaczynam od doniesień redakcyjnej poczty. Powiedzmy sobie szczerze - wśród szarzyzny newsów o spalonych stodołach i zaborze mienia w postaci piły motorowej ten jeden dział udowadnia, że - wbrew pozorom - życie w Siemiatyczach trwa. Mało tego - ono wrze i kipi, mieni się barwami i odcieniami wszelakimi! A i pióra cyklicznie tu piszące deklasują kadrową obsadę redakcji "Głosu", zarówno treścią, jak i formą tego, co z nich spływa. Żeby nie być goł...