Ja za Kaczynskim szczerze mowiac nigdy nie przepadalem jakos
wybitnie, bo uwazalem go przede wszystkim za hipokryte. No i nie
podobalo mi sie ze pil to wino z malych malpek po kryjomu. Maz stanu
tak nie robi. Nawal sie juz lepiej jak Kwasniewski, przy stole i
tlumacz chorym kolanem.
Gdy zginal bylo mi jednak przykro.
Kiedy jednak dzis mysle o tej calej sprawie to widze zupelnie inny
wymiar tej katastrofy. To sie nie zakonczylo po godzinie lotu i
wypadku, konsekwencje, te ...