Człowiek czy tego chce czy też nie podlega odwiecznemu i naturalnemu „prawu
dżungli”. Cały jego marny żywot to jedna nie kończąca się walka.
Załóżmy, że jakiś wyimaginowany człowiek mieszkający gdzieś w blokowisku na
dziewiątym piętrze wołany „zewem natury” postanawia, że jego miejscem na
ziemi będzie ów skrawek tam pod lasem i z dala od ludzi.
Po krótkim boju odnosi błyskotliwe zwycięstwo nad przeciwnikami wywodzącymi
się z własnego gatunku a mającymi jakieś...