To hasło kieruję do amatorów bratania się przy grillu na balkonach, czy
popijania piwa na osiedlowych ławeczkach. Do tych, którzy nie mogą
funkcjonować bez całonocnych imprez. Do tych, którzy nie potrafią przekonać
swoich dzieci, że odgłos, jaki wydają kamienie rzucane na metalową
zjeżdżalnię, może komuś przeszkadzać. Więcej współczucia dla tych, którym
ciężko z tym żyć.
I błagam... Bez argumentów typu - wyprowadź się na wieś. To głupi argument.
Czy muszę tłumaczyć, dlaczego?