Dodaj do ulubionych

więcej empatii :)

04.04.07, 20:47
To hasło kieruję do amatorów bratania się przy grillu na balkonach, czy
popijania piwa na osiedlowych ławeczkach. Do tych, którzy nie mogą
funkcjonować bez całonocnych imprez. Do tych, którzy nie potrafią przekonać
swoich dzieci, że odgłos, jaki wydają kamienie rzucane na metalową
zjeżdżalnię, może komuś przeszkadzać. Więcej współczucia dla tych, którym
ciężko z tym żyć.
I błagam... Bez argumentów typu - wyprowadź się na wieś. To głupi argument.
Czy muszę tłumaczyć, dlaczego?
Obserwuj wątek
    • zmijkowata Re: więcej empatii :) 04.04.07, 22:52
      Z tego co widzę to sąsiadowi wieś nie wystarczy... Bezludna wyspa byłaby
      najlepszym rozwiązaniem, ale niestety chyba ciężko będzie ją znaleźć w okolicy.
      Oczywiście narażę się teraz na atak - tak jak kilku już sąsiadów, którzy śmieli
      mieć swoje zdanie w innych wątkach - ale mam prawo do wyrażenia swojego zdania...
      Blok, czy też osiedle jest miejscem, które zamieszkuje bardzo duża liczba osób o
      najróżniejszym sposobie bycia i trudno wymagać, żeby wszyscy je zmienili dla
      zadowolenia jednostki. Niestety to jednostka musi się dostosować do życia wśród
      ludzi i wydaje się to zupełnie logiczne.
      Osiedle to nie więzienie czy obóz koncentracyjny, żeby pytać się każdego
      sąsiada, czy można mi to, czy tamto. Są pewne zasady, które powinno się w takich
      miejscach stosować, ale bez przesady.
      Od razu dodam, w ramach wyjaśnienia - nie jestem zwolenniczką całorocznych
      imprez, czy też imprez co pół roku ale tak głośnych, żeby słyszało mnie całe
      osiedle. Nie jestem też zwolenniczką doprowadzania się do stanu mocnego
      zachwiania pionu po spożyciu alkoholu, a wręcz uprzedzona jestem do osób, które
      nadużywają tego środka do uzyskania krótkotrwałej szczęśliwości.
      Mieszkając jednak na osiedlu, a nie na wspomnianej bezludnej wyspie, musze się
      liczyć też z tym, ze nie każdy musi moje poglądy podzielać. Wydaje mi się, że
      jest to kwestia znalezienia złotego środka, tak, żeby sobie wzajemnie tego życia
      nie utrudniać. Utrudnianie to tyczy się też krytykowania każdego pomysłu
      sąsiadów i postawy zawsze na "NIE". Oczywiście skrajne przypadki zdażają się
      wszędzie i trzeba na nie jak najbardziej zwracać uwagę, ale nie czepiajmy się
      wszystkiego dookoła.
      W każdym temacie można się dogadać. To, że mam akurat grilla elektrycznego na
      balkonie, ponieważ lubie spędzić tak wolny czas, to tylko i wyłącznie moja
      sprawa jeżeli nie przeszkadza moim najbliższym sąsiadom. Nie każdy, zasuwając
      znacznie więcej niż wynosi zwykły czas pracy, ma siłę, żeby łazić jeszcze
      wieczorami po knajpach, czy szykować całą eskapadę, żeby pojechać gdzieś na
      grilla. Poza tym nie rozumiem co jest złego w tym, żeby się sąsiedzi pobratali
      ze sobą wzajemnie nawet przy tym przysłowiowym piwku, jeżeli nie urządzają przy
      tym burdy na całą okolicę.
      Według takiego modelu, powinniśmy osiedle obwiesić całą masą zakazów, powiązać
      ręce i zamontować tłumiki wszystkim maluchom na podwórku, powybijać wszystkie
      ptaki bo przecież też hałasują i na dodatek paskudzą na balkony, wystosować
      zakaz wjazdu na osiedle samochodów, żeby nie smrodziły pod oknami itp.
      Nie jest to lekka paranoja?
      Ludzie - nauczmy się żyć ze sobą nawzajem i szanować się wzajemnie, a przestanie
      nas drażnić każdy ruch sąsiada. Jeżeli ktoś lubi się zamykać w czterech ścianach
      to jego sprawa - też ma do tego prawo, tylko niech zajmie się naprawdę sobą,
      jeżeli jest dla siebie najlepszym towarzystwem, a nie zatruwa, ciągłym
      narzekaniem na wszystko co się rusza, życie innym.

      życzę wszyskim narzekającym ciągle sąsiadom, wiosennego uśmiechu - spróbujcie
      czasami go zastosować zamiast wylewać kolejne wiadro żali - naprawde działa cuda smile
      • 17aga Re: więcej empatii :) 05.04.07, 07:45
        Żmijkowata - w pełni Cię popieram!!!

        Zamieszkam na osiedlu dopiero w przyszłym roku, ale już się modlę żeby nie mieć
        za sąsiadów osób, które w stosunku do wszystkiego są na anty.

        Pozdrawiam wszystkich przyszłych sąsiadów, zwłaszcza tych z 17.
        Wesołych Świąt (bez narzekania smile)!!!

        Agnieszka
        • zmijkowata Re: więcej empatii :) 05.04.07, 08:28
          Dziękuję.
          Wesołych, słonecznych świąt Ci życzę smile
      • donpedr Re: więcej empatii :) 05.04.07, 08:35
        Witam,
        wyjątkowo wink uważam, że Zmorki ma rację. Że pozwolę sobie zacytować Żmijkowatą:
        > W każdym temacie można się dogadać. To, że mam akurat grilla elektrycznego na
        > balkonie, ponieważ lubie spędzić tak wolny czas, to tylko i wyłącznie moja
        > sprawa jeżeli nie przeszkadza moim najbliższym sąsiadom. Nie każdy, zasuwając
        No właśnie - jeśli nie przeszkadza najbliższym sąsiadom.

        No nic, pożyjemy, zobaczymy. My wprowadzać będziemy się pewnie na przelomie
        czerwca/lipca, zobaczymy jak to wszystko wyjdzie w praniu smile

        pozdr
        Krzysztof
        • zmorki Re: więcej empatii :) 05.04.07, 11:00
          Wyjątkowo wink dziękuję za poparcie.
          pzdr
          Andrzej
      • zmorki Re: więcej empatii :) 05.04.07, 10:57
        Pani Małgorzato smile

        "Z tego co widzę to sąsiadowi wieś nie wystarczy... Bezludna wyspa byłaby
        najlepszym rozwiązaniem, ale niestety chyba ciężko będzie ją znaleźć w okolicy."

        No, dobrze... Skoro weszliśmy na ten poziom. Jak rozumiem, jest Pani
        zwolenniczką radykalnych rozwiązań, więc może podpowiem... Rzeczywiście, z
        bezludną wyspą w okolicy, i nie tylko, byłby kłopot. Ale może jakieś getto? Dla
        mnie, i myślących podobnie? Co się będą czepiać... wink

        "Oczywiście narażę się teraz na atak - tak jak kilku już sąsiadów, którzy
        śmieli mieć swoje zdanie w innych wątkach - ale mam prawo do wyrażenia swojego
        zdania."

        To zupełnie tak, jak ja. Jak Pani... I jak Oni. wink A serio... Jeśli atakowaniem
        jest próba znalezienia rzeczowych argumentów w dyskusji - to tak, atakuję.

        "Blok, czy też osiedle jest miejscem, które zamieszkuje bardzo duża liczba osób
        o najróżniejszym sposobie bycia i trudno wymagać, żeby wszyscy je zmienili dla
        zadowolenia jednostki. Niestety to jednostka musi się dostosować do życia wśród
        ludzi i wydaje się to zupełnie logiczne."

        Nie, pani Małgorzato. To nie jest logiczne. Jeśli na dwunastu mieszkańców Pani
        klatki jedenastu będzie wystawiać śmieci przed drzwi, to Pani, jako jednostka,
        się temu podporządkuje? Nie sądzę... I ja też nie zamierzam pozwalać, żeby ktoś
        wędził mnie w moim własnym domu. Może mi Pani wierzyć, że zapach rozkładających
        się śmieci jest równie przykry, co jełczejącego z wolna tłuszczu. Poza tym,
        proszę przeczytać wszystkie posty. Nie wydaje mi się, żebym ze swoim zdaniem
        był odosobniony. A jeśli to Pani jest w mniejszości, co wtedy? Podpowiedziałem
        rozwiązanie... wink

        "Osiedle to nie więzienie czy obóz koncentracyjny, żeby pytać się każdego
        sąsiada, czy można mi to, czy tamto. Są pewne zasady, które powinno się w
        takich miejscach stosować, ale bez przesady."

        Pytanie tylko, co to znaczy - "bez przesady"? I kto je ustala? Pani sama? Więc
        proszę o jakąś listę, żebym wiedział, na czym stoję. A może większość? To
        proszę większość, żeby mnie poinformowała, co ustaliła.

        "Od razu dodam, w ramach wyjaśnienia - nie jestem zwolenniczką całorocznych
        imprez, czy też imprez co pół roku ale tak głośnych, żeby słyszało mnie całe
        osiedle. Nie jestem też zwolenniczką doprowadzania się do stanu mocnego
        zachwiania pionu po spożyciu alkoholu, a wręcz uprzedzona jestem do osób, które
        nadużywają tego środka do uzyskania krótkotrwałej szczęśliwości. Mieszkając
        jednak na osiedlu, a nie na wspomnianej bezludnej wyspie, musze się liczyć też
        z tym, ze nie każdy musi moje poglądy podzielać."

        A ja jednak odnoszę nieodparte wrażenie, że Pani chce, żeby każdy podzielał -
        podobnie zresztą, jak ja. W innym przypadku - po co pisać? Sobie, a Muzom? wink

        "Wydaje mi się, że jest to kwestia znalezienia złotego środka, tak, żeby sobie
        wzajemnie tego życia nie utrudniać. Utrudnianie to tyczy się też krytykowania
        każdego pomysłu sąsiadów i postawy zawsze na "NIE". Oczywiście skrajne
        przypadki zdażają się wszędzie i trzeba na nie jak najbardziej zwracać uwagę,
        ale nie czepiajmy się wszystkiego dookoła."

        Pani Małgorzato smile
        Każdego pomysłu? Wszystkich? Zawsze na "nie"?
        Mam rozumieć, że Pani nie ma nic przeciwko kierowcom parkującym gdzie popadnie?
        Rozjeżdżającym trawniki i zastawiającym wejścia do klatek schodowych? Że nie ma
        Pani nic przeciwko właścicielom psów, którzy po nich nie sprzątają? Przeciwko
        całonocnym balangom z tupaniem i wrzaskami? Przeciwko "omyłkowemu" dobijaniu
        się do mojego mieszkania pijanej hałastry o drugiej w nocy? Bo nie przypominam
        sobie, żebym czepiał się jakoś szczególnie czegoś więcej. Według Pani mieści
        się to w kategoriach "złotego środka"? Dlaczego Pani generalizuje? Dlatego, że
        ośmielam się mieć inne zdanie w sprawie grillowania na balkonie czy pod oknami?
        Mam, bo odczułem na własnej skórze, (a raczej na własnych ścianach) co to jest.

        "W każdym temacie można się dogadać. To, że mam akurat grilla elektrycznego na
        balkonie, ponieważ lubie spędzić tak wolny czas, to tylko i wyłącznie moja
        sprawa jeżeli nie przeszkadza moim najbliższym sąsiadom."

        Pani Małgorzato. smile Niech się Pani wczyta w to zdanie, z łaski swojej, i więcej
        tak nie pisze. Bo następnym razem rozbiorę je na czynniki pierwsze, i będę jak
        brzytwa... wink

        "Nie każdy, zasuwając znacznie więcej niż wynosi zwykły czas pracy, ma siłę,
        żeby łazić jeszcze wieczorami po knajpach, czy szykować całą eskapadę, żeby
        pojechać gdzieś na grilla."

        Ale żeby siedzieć pół nocy na balkonie, to ma? A co z tymi, którzy zasuwają po
        kilkanaście godzin na dobę, wracają do domu, i chcieliby po prostu w ciszy i
        spokoju odpocząć?

        "Poza tym nie rozumiem co jest złego w tym, żeby się sąsiedzi pobratali ze sobą
        wzajemnie nawet przy tym przysłowiowym piwku, jeżeli nie urządzają przy tym
        burdy na całą okolicę."

        Jeśli nie urządzają przy tym burdy, to nie ma w tym nic złego. I nigdzie
        wcześniej nie napisałem, że ma.

        "Według takiego modelu, powinniśmy osiedle obwiesić całą masą zakazów, powiązać
        ręce i zamontować tłumiki wszystkim maluchom na podwórku, powybijać wszystkie
        ptaki bo przecież też hałasują i na dodatek paskudzą na balkony, wystosować
        zakaz wjazdu na osiedle samochodów, żeby nie smrodziły pod oknami itp. Nie jest
        to lekka paranoja?"

        Takiego... To znaczy, jakiego? Czyjego? Bo chyba nie mojego? Czy napisałem coś
        o "wiązaniu rąk i montowaniu tłumików maluchom"? Kto tu ma paranoję?
        A zresztą, dobrze... Skoro tak, ja też zdobędę się na ironię. W takim razie
        odrzućmy wszelkie zakazy. "Szanuj zieleń" i "Sprzątaj po swoim psie". Po co te
        tabliczki? Czy jest coś cudowniejszego, niż wdepnąć nocą w psie gówno?
        Zdejmijmy zabezpieczenia przeciwko gołębiom, niech srają radośnie na elewację i
        zakładają gniazda w rynnach. Ten szum deszczówki spływającej po ścianach...
        Cudowne! Kojące! I jakiż potem malowniczy grzyb w mieszkaniach! Rozumiem też,
        że Pani jako pierwsza, pozwoli jaskółkom założyć gniazdo w oknie? Te rozbryzgi
        guana na szybie... Cymes! A ma pani metalową zjeżdżalnię na podwórku? Jaka
        szkoda... Mam nadzieję, że bezmyślne walenie przez godzinę jakimś drewnianym
        drągiem w huśtawkę, chociaż z trudnością, zrekompensuje Pani ten brak wrażeń.

        "Ludzie - nauczmy się żyć ze sobą nawzajem i szanować się wzajemnie, a
        przestanie nas drażnić każdy ruch sąsiada. Jeżeli ktoś lubi się zamykać w
        czterech ścianach to jego sprawa - też ma do tego prawo, tylko niech zajmie się
        naprawdę sobą, jeżeli jest dla siebie najlepszym towarzystwem, a nie zatruwa,
        ciągłym narzekaniem na wszystko co się rusza, życie innym. Życzę wszyskim
        narzekającym ciągle sąsiadom, wiosennego uśmiechu - spróbujcie czasami go
        zastosować zamiast wylewać kolejne wiadro żali - naprawde działa cuda smile

        Tak, nauczmy się. Na przykład uprzedzać, że takie wydarzenie, jak całonocna
        balanga, nastąpi. Jakoś wtedy łatwiej to znieść. Czy, na przykład, zaplanować
        sobie jakiś wyjazd w spokojniejszą okolicę na ten czas? Czy chociażby zamknąć
        okna, zanim smród palonego tłuszczu na długo wgryzie się w ściany...
        Mnie naprawdę nie drażni "każdy ruch sąsiada". Tylko bezmyślność. I nie
        liczenie się z nikim i z niczym.

        Pozdrawiam z szerokim, wiosennym uśmiechem... smile)))
        • zmijkowata Re: więcej empatii :) 05.04.07, 12:48
          Haha
          No w końcu znalazłam godnego przeciwnika do dyskusji smile
          Tylko nie wiem jaki sens ma dyskusja, jeżeli oboje mamy swoje racje i będziemy
          się ich trzymać.
          Chociaż tak naprawdę to problem polega raczej na tym, że chyba wzajemnie nie
          zrozumieliśmy wzajemnych intencji swoich wypowiedzi.
          Jedyne i główne przesłanie mojej wypowiedzi jest takie, żeby próbować rozmawiać
          i załatwiać polubownie wszelkiego rodzaju nieporozumienia, a nie krytykować od
          razu tych, którzy postępują inaczej.
          Może jestem bardzo naiwna w tym co mówię, ale myślę, że z każdym można się
          dogadać i spróbować znaleźć właśnie ten złoty środek.
          Wbrew temu jakie odniósł Pan wrażenie z mojej wypowiedzi, nie jestem
          zwolenniczką totalnej samowoli na osiedlu i tolerowania wybryków polegających na
          parkowaniu samochodów na osiedlu gdzie popadnie, śmieci stojących na klatkach,
          czy też demolowania osiedla. Pisałam zresztą, że jeżeli chodzi o skrajne
          przypadki naruszania porządku na osiedlu, należy na takowe reagować.
          Zgadzam się z Panem również jeżeli chodzi o uprzedzanie sąsiadów o planowanych
          imprezach. To jest moim zdaniem jeden z elementów wspomnianego już wcześniej
          złotego środka i prób dogadania się z sąsiadem. I tyle. Nie oznacza to jednak,
          że trzeba na niego skakać, krzyczeć, czy też wytykać palcami. Każdy ma prawo do
          popełniania błędów i potrzebuje różnego czasu na przystosowanie się do
          panujących w nowym miejscu zamieszkania zwyczajów.

          Ech... dopadł mnie chyba zbyt wiosenny nastrój, żeby się spierać za wszelką
          cenę. To wszystko pewnie przez ten szeroki, wiosenny uśmiech... Mówiłam, że
          czyni cuda?!

          Pozdrawiam serdecznie
          • assessander Re: więcej empatii :) 05.04.07, 14:11
            Fajny temacik i nieźle się go czyta.
            Podsumowując, to uważam że więcej racji ma zmorek, albowiem jego tok myślenia
            stanowi logiczny ciąg zmierzający do usankcjonowania standardu zachowań
            lokatorów jako najmniej uciążliwych dla innych wspólmieszkańców. Zgoda na pewny
            rodzaj zachowań mogących skutkować pogorszeniem standardu życia innych
            mieszkańców, nie jest dobra i nie należy jej udzielać. Tak więc śmieci nie
            zostawia się na klatce (od tego jest altanka zwana śmietnikiem), parkuje się na
            miejscach parkingowych, a nie na trawnikach (jak ktoś nie ma własnego (nowe
            etapy) to nie staje na trawie tylko przed bramą), jak pies nakupa to właściciel
            sprząta.
            W końcu temat grila na balkonie w którym całkowicie popieram zmorka (uważam, że
            to nie jest miłe skazywać innych na przebywanie w strefie emisji dymu ).
            Kodyfikacja pewnych zachowań w społeczeństwie zbudowanym na bazie kultury
            europejskiej wskazuje na to, iż standardem jest ograniczanie niektórych zachowań
            pro publico bono. Bez tego nie dało by się nic zrobić zbudować itp. i pewnie
            nadal latalibyśmy w skórach z maczuga a kobitę byśmy ciągnęli za włosy do
            jaskini w wiadomych celach.
            Kwestia Grilla (zbudowanego w ramach inwestycji wiosennych) i spożywania piwka
            na dworzu myślę że jest uregulowana w odpowiednich ustawach (alkoholu nie pijemy
            w miejscach publicznych (ustawa o przeciwdziałaniu alkoholizmowi, a instalacje
            emitujące dym muszą być budowane w pewnej odległości od siedlisk ludzkich
            (chyba ustawa o ochronie środowiska). Oczywiście można w tym miejscu dyskutować
            czy grillowanie jest takową emisją o której mówi ustawa a niewinne picie piwka
            na podwórku jest przestępstwem podlegającym karze grzywny 100 zł. A grillowanie
            na balkonie jest po prostu bez sensu.
            Kończąc oświadczam, że uwielbiam potrawy z grilla a zwłaszcza piwo i mam
            nadzieję, że nie jeden browar zrobię z sąsiadami ale w sposób nie kolidujący z
            przyjętymi normami.
            Miłych Świąt życzę Wam,
            • tonieja12 Re: więcej empatii :) 05.04.07, 14:24
              aallleeee się porobiło!!!
              najlepiej:NIERÓB INNEMU ZŁOEGO CO TOBIE BYŁO BY NIE MIŁE!
              a pozatym widać że margines do nie bedzie mieszkał!


              Pozdrawim
              i wesołych Świąt, mokrego poniedziałku
              GG
              • anathea78 Re: więcej empatii :) 05.04.07, 15:27
                Zgadzam się z dwoma powyższymi stwierdzeniami. Ja również uważam, że grill i
                piwko to super sprawa, ale może weżmy pod uwagę to iż balkon nie jest najlepszy
                na grillowanie. Poza tym gdyby każdy grillował na balkonie możnaby było poczuć
                się jak w chińskiej budce, a chyba nie o to chodzi.Jeśli ktoś chce grilować i
                posiada grill elektryczny może przygotować potrawy w domu jeśli nie przeszkadza
                mu zapach i nikt nie będzie miał wtedy pretensji.Sama kila razy byłam na takich
                nasiadówkach i przyznam, że przygotowując to w kuchni gdzie jest okap nie było
                problemów i sąsiedzi się nie skarżylismile))
                • nesta77 Re: więcej empatii :) 06.04.07, 11:17
                  Witam.
                  W zupełności zgadzam się że grilowanie i piwko to super sprawa ale nie
                  koniecznie na balkonach.Nie mam nic przeciwko sąsiedzkiej integracji ale
                  uszanujmy tych,którzy chcą po pracy odpocząc w domu w ciszy i spokoju.
                  Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka