Dodaj do ulubionych

Myślicie o przyszłości?

29.12.09, 09:51
O tym, jak będzie, kiedy nasze dzieci będą miały np. po 20 lat? Niektórzy z
forumowiczów mają już nastoletnie dzieci... Czy bać się tego okresu? Czy może
być gorzej niż teraz czy inaczej? A jeśli się nie uda, jeśli dziecko nie
usamodzielni się to jak się odnaleźć w takiej rzeczywistości? Nie chodzi mi o
to, aby "ptaszek wyfrunął z gniazdka" czy brutalnie "pozbyć się problemu".
Chodzi o to, że taka jest kolej życia, dzieci dorastają, usamodzielniają się,
zakładają rodziny. A jak to może być u nas? Myślicie o tym? Bo nie wiem, może
lepiej nie myśleć, skupić się na teraźniejszości, na najbliższych latach...
Dziś była mowa o autyźmie w Kawie czy Herbacie. Niestety musiałam iść do
pracy. Ktoś oglądał? Załapałam się na króciutką rozmowę z psycholog.
powiedziała, że często ci autyści, którzy dobrze radzą sobie w dzieciństwie, w
dorosłym życiu już nie... że część autystów "wyrasta" i jako dorośli są
normalni, ale większość jednak pozostaje autystami...
Obserwuj wątek
    • malgosia403 Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 10:55
      Moja droga, musiałam się odezwac...nie udzielam się ostatnio na forum,bo po
      1-sze syn okupuje komputer,po 2-gie może i dlatego,że Łukasz jest właśnie
      nastoletni,ma 18 lat.....i przeżywam piekło na ziemi.Był wspaniałym małym
      chłopcem,bardzo wesołym i rezolutnym.W szkole radził sobie
      fantastycznie,normalnie wytrzymywał na lekcji,nawet po 8 godzin.W szkole był
      spokojnym,grzecznym dzieckiem.Pewnie,że miał typowe zachowania autysty-ludzi się
      bał zawsze,zwłaszcza rówieśników-jednakże,strach ten nie miał jeszcze oznak
      strasznej fobii społecznej......Potrafił bez gadania jeśc,potrafił sam się
      ubrac,potrafił znalezc swoje rzeczy......w tej chwili nie potrafi większości
      rzeczy ,które kiedyś były dla niego normalne,automatyczne.Pyta np.mamo,a gdzie
      mam bluzkę-a bluzka tam gdzie zawsze,muszę mu przypominac o załatwieniu potrzeb
      fizjologicznych,a kąpiele to gehenna......do szkoły 3 rok nie chodzi i nie ma
      kontaktu z rówieśnikami-nauczanie ma w domu-ze względu na okropną psychozę.....a
      przede wszystkim łyka duże ilości neuroleptyków-inaczej by nie egzystował a ja
      wraz z nim.................Czy myślałam o przyszłości,kiedy syn był
      mały?-uwierzcie,że nie.Żyliśmy chwilą,zresztą przyszłośc wydawała mi się taka
      odległa-zleciało w mgnieniu oka...teraz myślę o przyszłości,teraz mam noce
      bezsenne,teraz wyje z rozpaczy ,jak bardzo mój syn się zmienił,jego zachowanie i
      postawa....TERAZ SIĘ BOJĘ,BARDZO SIĘ BOJĘ.....
      • szalicja Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 11:11
        Małgosiu, wiedziałam, że się odezwiesz... U Was jest dramatycznie, wiem.
        Najgorsze jest to, że nie mamy na to wpływu. To wszystko u nas tak działa do
        dupy, sorki za wyrażenie. Lekarze eksperymentują, może to, może siamto. Nawet
        się nie zastanawiają, jaki będzie efekt bo co ich to? W końcu to nie jego
        dziecko... Jak czytam o dzieciach z zespołem aspergera, to jest jednak ogromna
        różnica między nimi a moim bąblem. Czasami zastanawiam się, nie koniecznie
        sugerując się Waszym przypadkiem, dlaczego mówi się, że asperger to wygrana w
        autyźmie...
        Możecie się pośmiać ze mnie, proszę bardzo... byłam u jasnowidza.
        Nie u jakiejś tam wróżki Jadzi czy innej, ale u kogoś z górnej półki, człowiek
        znany na świecie. I on mi powiedział, że to kiedyś minie, że będzie miał te
        problemy do okresu dojrzewania i z czasem to się wyciszy. Powiedział, że będzie
        samodzielny, szczęśliwy i że będzie zarabiał na siebie. I powiedział, że młody
        wg niego nie ma autyzmu. Heh, na tyle, na ile jasnowidz może wiedzieć o
        autyźmie... Nie wiem, opisał to własnymi słowami, co mi bardziej pod ADHD
        podchodziło. Nie wiem sama. Trzymam się tej informacji pazurami, to mnie
        podtrzymuje przy życiu, daje mi nadzieję. Może ktoś mnie wyśmieje, popuka się w
        czoło...Tylko tak myślę, że nawet, jeśli jest gorzej niż myślę, niż ten
        jasnowidz widział, to chyba wolę żyć w takiej niewiedzy, robić swoje dalej... Na
        koniec mi powiedział, że on zawsze mówi to co widzi, nie koloryzuje, nie
        ściemnia, nie "wygładza" złych wiadomości. I tak myślę, że będę chodzić tak co
        rok i pytać o to samo.. Zresztą pytać nie muszę, on sam bez pytania odpowiada...
        Odbiło mi już?
        • malgosia403 Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 11:29
          Kochanie,daj namiary na tego jasnowidza :-))),ja też chce....kiedyś też chciałam
          udac się do wróżki-no bo przecież człowiek nie może życ cały czas w
          makabrze-musi to słońce kiedyś zaświecic...Jak tak Ci powiedział,to może w to
          wierz,bo ja też wiem,że niektórzy autyści ,,normalnieją ''w wieku dojrzewania, a
          niektórym to niestety nie jest dane-następuje regres...a swoją drogą to nie
          przepraszaj,mnie szlag trafia cały czas-toż to nasze dzieci a nie króliki...
          • szalicja Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 11:48
            Wysłałam na e-maila
            • malgosia403 Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 11:57
              Dzięki :-)))).Boję się i chce,ale to zapewne rozumiesz...tym bardziej,że kiedyś
              byłam u babki, która kładła karty-no kurcze spełniło mi się pełno
              rzeczy.....Hahaha,a jak się czegoś dowiem,to już po mnie....i tak nie śpię od
              roku-jestem na lekach nasennych i jeden wielki kłąb nerwów ze mnie...ale
              oczywiście dla mojego ,,szkraba''-mamusia jest zawsze uśmiechnięta i z poczuciem
              humoru-bo on uwielbia humor...a nie daj Boże okazac
              zniecierpliwienie-kurcze,wtedy mam w domu diabła,nie syna....
        • oleczek555 jasnowidz 02.01.10, 20:22
          wiesz szalicja- u mnie podobna sprawa, z tym,ze ja nie byłam u jasnowidza. latem szłam z córką na spacer-podeszła do mnie chora psychicznie kobieta(był upał ona miała wełniane skarpety, pasek od spodni na szyi i totalny obłęd w oczach- czasem śnią mi sie te oczy w nocy) i spytała czy może pójść chwile z nami-ja się wystraszyłam, ale bałam się jej powiedzieć coś na przekór(ona wyglądała jak ponad 50letnia kobieta z autyzmem). od razu zaczęła- czy dziecko zdrowe- ja jąkając się mówię,że nie do końca, to ona ale chyba nie jest autystyczna- ja- no właśnie coś w tym kierunku. A ta kobieta do mnie "to niech Pani ją leczy, bo mnie przeszedł dreszcz, a to znaczy,że pani ją wyleczy, tylko koniecznie leczy ją pani!" - nie potrafię oddać tonu jej głosu, ale to było niezwykłe. Mi zrobiło sie słabo, myślałam,że się przewrócę, ale uciekłam, bo bałam się tej kobiety... mimo,ze ja w takie rzeczy nie wierzę, to w tym było coś dziwnego i łatwiej mi żyć, myśląc,ze ona miała rację...
          • szalicja Re: jasnowidz 08.01.10, 14:30
            oleczek555 napisała:

            > wiesz szalicja- u mnie podobna sprawa, z tym,ze ja nie byłam u jasnowidza. late
            > m szłam z córką na spacer-podeszła do mnie chora psychicznie kobieta(był upał o
            > na miała wełniane skarpety, pasek od spodni na szyi i totalny obłęd w oczach- c
            > zasem śnią mi sie te oczy w nocy) i spytała czy może pójść chwile z nami-ja się
            > wystraszyłam, ale bałam się jej powiedzieć coś na przekór(ona wyglądała jak po
            > nad 50letnia kobieta z autyzmem). od razu zaczęła- czy dziecko zdrowe- ja jąka
            > jąc się mówię,że nie do końca, to ona ale chyba nie jest autystyczna- ja- no wł
            > aśnie coś w tym kierunku. A ta kobieta do mnie "to niech Pani ją leczy, bo mnie
            > przeszedł dreszcz, a to znaczy,że pani ją wyleczy, tylko koniecznie leczy ją p
            > ani!" - nie potrafię oddać tonu jej głosu, ale to było niezwykłe. Mi zrobiło si
            > e słabo, myślałam,że się przewrócę, ale uciekłam, bo bałam się tej kobiety... m
            > imo,ze ja w takie rzeczy nie wierzę, to w tym było coś dziwnego i łatwiej mi ży
            > ć, myśląc,ze ona miała rację...

            No właśnie... Niezależnie od tego, ile w tym prawdy, to łatwiej jest z tym żyć,
            bo jest nadzieja... Robimy dalej swoje, ale już ze spokojniejszym sercem. A co
            będzie to czas dopiero pokaże...
      • jan.kran Re: Myślicie o przyszłości? 15.01.10, 12:30
        Mój syn ma 20 lat ...
        Myślę o przyszłości bezustannie.
        Najpierw się okazało że chyba zmoże maturę.
        Teraz na celowniku są ewentualnie studia.
        Chcę żeby za dwa lata się wyprowadził.
        Na dziś ma rentę , jeszcze dwa lata, potem trzeba będzie składać podanie od nowa.
        Ma szansę na mieszkanie socjalne i kuratora.
        Podobno jest możliwość żebym ja była Jego kuratorem , nie wiem czy to dobry
        pomysł ... myślę.
        Kran
    • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 11:03
      Ja mysle, ale jednak z nadzieja. Synek jest wysokofunkcjonujacy, tylko na razie
      troche ekscentryczny i pewnie tak zostanie.
      W rodzinie i wsrod znajomych mam kilku takich "dziwakow", pamietam ich z okresu
      dziecinstwa i jestem teraz prawie przekonana, ze to nieodkryte przypadki ZA.
      Wszyscy funkcjonuja jak zdrowi ludzie, maja rodziny i dzieci, czesto
      satysfakcjonujaca, prestizowa prace.
      JAk po drodze nic sie nie wydarzy, to szczezrze mowiac, ja juz bym chciala dla
      synka tego okresu kiedy bedzie mial 20 lat, wtedy rowiesnicy sa znacznie
      bardziej otwarci na odmiennosc niz w szkole podstawowej czy nawet sredniej, a w
      niektorych srodowiskach pewnie z odmiennosci mozna zrobic atut nawet.
      Nie wiem, co mi pozwala tak optymistycznie pattrzec w przyszlosc w tym temacie,
      bo z natury jestem straszna pesymistka ;-).
      • malgosia403 Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 11:08
        Jak nic się po drodze nie przydarzy-DAJ BÓG.......życzę Ci tego z całego
        serca.Mojemu niestety się przydarzyło,z racji swojej umiłowanej obsesji,swojego
        kochanego hobby-astronomia,meteorologia i geografia-DLATEGO,ŻE JEST NADER
        INTELIGENTNY-to się rozchorował.....Co za bezsens,zgłębiał i zgłębiał swoją
        wiedzę aż się dokopał do choroby.....
        • szalicja Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 11:23
          Kurcze, na ironię. Chłopak z taką głową, pasją... Ale może jeszcze wszystko się
          wyprostuje, przecież wreszcie trafiliście na sensownego lekarza.
          Ja przypuszczam, co pisałam w innym wątku, że nasza terapeutka od SI popełniła
          błąd. Bo ja rozumiem, że z czasem choroba się rozwija, ale skoro rozpoczęliśmy
          terapię, to powinno być lepiej. A jest tak, że generalnie widzę takie sobie
          efekty, a dużym minusem jest koszmarna nadpobudliwość, zwłaszcza wieczorem. Nie
          mam pewności, że to SI... Może rzeczywiście powtórzę diagnozę u kogoś innego, z
          większym doswiadczeniem.
          I tak, ktoś się pomyli, coś przeoczy, źle zinterpretuje a my potem się męczymy,
          nie mówiąc już o cierpieniu dzieciaków.
          • malgosia403 Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 11:34
            Łukasz dostał psychozy na temat tego nieszczęsnego roku 2012...niestety,po
            szpitalu tak się cieszyłam,że jest wyciszony,że mu dobrali fajne leki....w tej
            chwili 7-y raz metodą prób i błędów dopasowujemy dawki.....bombardują nas
            wszędzie o końcu świata w 2012,no i chyba ten mój dzieciak nigdy z tego nie
            wyjdzie,chyba,że go odciąc od komputera,od gazet i telewizji-a to jest
            niemożliwe....
            • kasia_de Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 11:43
              to ja poproszę o namiary na jasnowidza :-)

              u nas jest coraz lepiej, ciągle nie mogę się do tego
              mojego "poprawionego" dziecka przyzwyczaić... :-) Ale staram się nie
              myśleć o tym jak on będzie funcjonować za 15-20 lat... może do tego
              czasu medycyn się rozwinie tak, że nie będzie problemu?

              Małgosiu, jestem wstrząśnięta tym, co napisałaś... słów mi brakuje
              • szalicja Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 11:51
                Łoj rany. Dam Wam te namiary, a potem będą do mnie pretensje, jak powie coś
                niefajnego?
                Poproszę o adres, bo nie chcę publicznie robić reklamy ;-)
              • malgosia403 Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 11:52
                18 lat temu nikt nie mówił o Aspergerkach,w tej chwili zaczyna byc o tym
                głośno,uświadamiają w przedszkolach,w szkołach,telewizja również ,,tworzy
                ''reportaże i filmy......może wreszcie nadejdą takie czasy,że ktoś pomoże takim
                ludziom,ktoś pozna jak naprawdę funkcjonują ich mózgi i ten ktoś ,nie metodą
                prób i błędów'' tylko skutecznie ulży im w cierpieniu-bo to jest wielkie
                cierpienie, kiedy cię nikt nie rozumie,kiedy czujesz się inny.....
          • malgosia403 Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 11:42
            Kurcze,wiesz co.....tyle słyszałam o drożdżycy i grzybicach.Mam takie
            refleksje-oczywiście patrząc i obserwując syna...ja nie cierpię chwytac się jak
            ryba wody jakichś śmiesznych rzeczy,ale....kiedy Łukasz ma miec ataki
            agresji,kiedy dostaje leki,to we włosach,brwiach i dookoła nosa robi mu się
            jedna wielka skorupa,która z czasem się złuszcza,czerwienieje i zanika-powtarza
            się to co 2,3 tygodnie.Kiedy ma skórę jak pupcia niemowlaka-nie poznaje
            dziecka-wyciszony,bez lęków,uśmiechnięty-twarz mu promieniuje
            spokojem......Mówiłam o tym lekarzowi-bije głową w mur-TO nic takiego,zbieg
            okoliczności,=lekarze znachorzy
            • szalicja Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 12:04
              Małgosiu, jest taki lekarz dr. Janus. On jest pediatrą, ekspertem od candidy. Tu
              podaję Ci linka do jego strony:
              www.janus.net.pl/index.htm
              Na samym dole strony jest jego numer telefonu. Może podałby Ci adres e-mail,
              mogłabyś opisać problem. Jesli nie on, to może nakierowałby Ciebie na kogoś...
              Psychiatrzy to dla mnie jacyś oszołomi. Problem w tym, że nie patrzą na nasze
              dzieci GLOBALNIE, lecz ściśle wg. swojej dziedziny. A przecież często problemy z
              metabolizmem nakładają się na problemy psychiczne. To co opisałaś, to musi mieć
              związek. Ja wiem, jak candida zatruwała mojego młodego i jak zaburzała rozwój.
              Jasne, że nie ozdrowiał, ale jest ogromna poprawa.
              Na Twoim miejscu, jeśli zauważyłaś taką zależność, poszukałabym odpowiedzi.
    • miacasa Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 12:21
      Myślę i dostrzegam w tym swoim myśleniu sinusoidę, czasami jestem spokojna,
      pełna nadziei, że córka się "wyliże" z tego wszystkiego z czym się musi zmagać w
      dzieciństwie ale wystarczy seria histerii i uwag ze szkoły bym zaczęła wpadać w
      czarną dziurę beznadziei.
      • szalicja Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 12:45
        Mam tak samo. Cieszę się z postępów, że ciągle coś nowego zrobi, czymś zaskoczy.
        Aż do momentu, gdy głupia i złośliwa baba z przedszkola nie przyczepi się, że
        np. młody nie woła na siku i takie tam. A ja się cieszyłam, że wogóle chce robić
        siku i mówi o tym, a że akurat nie wtedy, kiedy trzeba, to szczegół. Myślę, że
        przyjdzie cas i wołać będzie.
        • miacasa Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 13:26
          Mnie w osłupienie wprawiła pani w pociągu (wiozłam córkę do Warszawy na
          terapię), która po dłuższej obserwacji mojej córki stwierdziła, że ma wnusię w
          tym samym wieku ale "ona jest zupełnie inna, bo wie pani, ona jest
          INTELIGENTNA". Niestety moje dziecko dla osób postronnych jest z zachowania
          dzieckiem nienormalnym i choćbym nie wiem jak samą siebie czarowała to ono
          zawsze będzie odstawać.
          • malgosia403 Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 13:31
            Mnie tacy ludzie dobijają i potrafię zmieszac z błotem,ale ze względu na spokój
            syna, wolę przy nim się nie odzywac,bo on uważa,że to ludzie mają rację a nie
            my....ale jak syn nie słyszy,to potrafię zrównac z ziemią takich osobników
            zidiociałych...A najgorsze z tego wszystkiego jest to,że przez takich
            ludzi,Łukasz teraz się wszystkich boi,myśli,że wszyscy się z niego śmieją i
            rozmawiają o nim,to jest objaw psychotyczny.....
            • miacasa Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 13:45
              no ja dostrzegam u siebie spore przewrażliwienie w tym zakresie :(

              po wspomnianej wypowiedzi owej pani zamilkłam ale moje aspiatko, które na
              szczęście nie zrozumiało sensu jej słów, spytało głośno: Mamusiu a dlaczego
              niektóre panie mają włoski tak krótko obcięte? po czym samo sobie odpowiedziało:
              Aaa, one sobie tak kręcą na czubku żeby nie wyglądać jak chłopak. Po tych
              słowach pani z barankiem na głowie również zamilkła :)
              • malgosia403 Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 13:54
                HAHAHA,no tak malutkie jeszcze nie rozumie a potem niestety będzie dostrzegało
                swoją innośc i będzie rozumiało wstrętne wywody takich matron :-(((.Rozumiało
                tyle,że ktoś mówi o nim coś złego....nasze dzieciaki są szalenie inteligentne i
                ich dużo rzeczy również boli.Bardziej wygadane Aspergerki potrafią nie dac sobie
                w kaszę dmuchac,wtedy biada temu kto ich krzywdzi,a są też takie bardziej
                wycofane-pasywne-te bardzo cierpią i wycofują się ze społeczności-tylko żeby ich
                nie skrzywdzono-i to jest smutne...nie potrafią siebie bronic,bo z natury się
                boją...
    • aagawek Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 12:38
      Boję się, koszmarnie się boję.
      I staram się nie myśleć o przyszłości.
    • malgosia403 Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 13:16
      Słuchajcie kochane,ale potrafimy przynajmniej docenic każdy moment w życiu,każdy
      uśmiech naszych dzieci i ich dobre dni.Diabli mnie biorą jak obserwuje wstrętne
      matrony krzyczące,wręcz ryczące, na swoje zdrowe pociechy-jedną nawet
      opieprzyłam w sklepie-szła za mną z malutką-może 3-letnią córką i non stop na
      nią porykiwała-bo mała śmiała zadawac pytania bez przerwy.....i co ciekawe,była
      to babcia a nie matka-a babcie powinny z natury babcinej byc bardziej cierpliwe
      :-)))
      • jonaska Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 15:00
        ja się bardzo boję.
        myślę jakim człowiekiem będzie moje dziecko.
        mamy diagnozę ZA, niektórzy psychiatrzy uważają, ze także ADHD.
        Wciąż się boję okresu dojrzewania, żeby moje dziecię nie próbowało kiedyś
        zaimponować w złym towarzystwie, kiedy będzie czuł się odrzucony przez
        rówieśników ( a może nie będzie tak źle).
        Ja tego boję się najbardziej, żeby wyrósł na dobrego cżłowieka.
        Boję się, żeby kiedyś nie ujawniła się jakaś choroba psychiczna, wciąż się
        zastanawiam, czy dobrze robię podając już w 1 klasie leki (Concerta,
        Medikinet), generalnie dołują mnie uwagi, ciągłe te cholerne uwagi, ciągłe ale i
        ale i ale...

        Chyba się nieco dołujemy;)

        Będzie dobrze, wszyscy damy radę dziewczyny i my i nasze dzieci.
        Raz pod górkę, a później fruuuu z górki :)
        • szalicja Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 15:18
          Oj, na to fruu to chyba poczekam, bo młody ma dopiero 4 lata i 4 miesiące. Nie
          straszne mi życie z dzieckiem na zawsze, nie o to chodzi. Boję się właśnie, czy
          on sobie poradzi, czy psychicznie poradzi sobie z ludzką nietolerancją w
          stosunku do inności. Wystarczy mieć gruby tyłek, by być obśmiewanym a co dopiero
          jakieś poważne sprawy... Wiem, że nie uchronię go przed wszystkim złem tego
          świata, ale kurcze, chciałabym aby był szczęśliwy.
          • kasia_de Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 16:54
            jasnowidza poproszę na maila kasia_de@gazeta.pl
            może powie mi czy schudnę :-P nie wiem czy o poważniejsze rzeczy
            będę w stanie zapytać...
            • malgosia403 Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 16:59
              Hehehehe,chcesz schudnąc? Nigdy nie byłam specjalnie pulchna :-)))),lecz mam
              fantastyczną dietę-jamnik chory na serce,biorący tabletki na odwodnienie i
              właśnie nastolatek Aspergerek w stanie psychotycznym....wiem,ze to z grubej rury
              ale taka prawda...Kochana,jem tony a spalam szybciej niż strawię,hahaha....
              • kasia_de Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 20:11
                no niestety, ja się pocieszam jedzeniem :-( im ciężej mam tym
                grubsza się robię... a dodawać nie muszę że stresów mi nie brakuje
            • szalicja Re: Myślicie o przyszłości? 30.12.09, 09:47
              Pojszło na gazetowego
    • gemmavera Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 21:13
      Ha, no to ja się trochę wyłamię, bo zasadniczo jestem już optymistką. Po okresie
      wielkiego strachu i zastanawiania się, jak to będzie (mam skłonności do obsesji,
      niestety, więc owo zastanawianie się trwało naprawdę długo i było intensywne ;))
      opadł na mnie jakiś taki spokój. Wierzę, że będzie ok, staram się nie dopuszczać
      innej myśli do siebie.
      Jako przykład optymistyczny ;) służy mi moja własna babcia, co do której mam
      konkretne podejrzenia, że ma cechy ZA. Babcia zupełnie nieźle sobie w życiu
      radzi, i chociaż zawsze była bardzo specyficzną osobą, ludzie, na których jej
      zależało, jakoś potrafili się na niej poznać i ją doceniać. Natomiast ci,
      których miała głęboko gdzieś (czego niestety nie potrafiła ukrywać ;)),
      faktycznie uznawali ją za superwyniosłą i noszącą głowę w chmurach.

      I tego chyba bym chciała dla swojej córki - żeby miała grono osób, które kocha i
      lubi, a jednocześnie żeby olewała buraków w typie pani z pociągu spotkanej przez
      Miacasę.

      Jedyne, co mnie martwi, to fakt nieokazywania emocji. Boję się czasem, że u
      mojego dziecka te nieznajdujące ujścia emocje to bomba z opóźnionym zapłonem. I
      że kiedyś wybuchnie w postaci jakiejś choroby typu nerwica czy depresja.
      • iska2009 Re: Myślicie o przyszłości? 29.12.09, 21:37
        Ha, mysle i to intensywnie. I o tej najblizszej - czyli o szkole i o
        tej dalszej, czyli kiedy mnie juz nie bedzie. Moj mlody jest
        jedynakiem, co mnie zawsze bardzo bolalo, teraz boli jeszcze
        bardziej. Zastanawiam sie czy sobie poradzi sam w zyciu, a jesli tak
        to czy bedzie szczesliwy, czy bedzie w stanie docenic i czerpac
        satysfakcje z roznych aktrakcji jakie niesie ze soba zycie, bo na
        razie jest mnostwo reakcji lekowych i opor przed nowym.
        Tak prawde mowiac 'jaka bedzie jego przyszlosc', to byla pierwsza
        mysl ktora mi przyszla do glowy jak sie zaczelam domyslac ze mlody
        moze miec ASD.
        Bywaja lepsze okresy, kiedy jakos obsesyjnie o tym nie mysle, staram
        sie zreszta unikac rozmyslan i dzielenia wlosa na czworo, boby mnie
        to chyba wykonczylo, ale czasem dopada mnie tak w srodku nocy i
        wtedy to juz pozamiatane, nie zasne do rana.
        Ostatnio bylam na spotkaniu z gosciem - nazwiska nie pomne - ktory
        sam ma ZA, napisal ksiazke na bazie wlasnych doswiadczen. Wrazenia -
        i smutne i troche optymistyczne. Ogolnie rzecz biorac podstawowka
        byla trauma, potem bylo lepiej. Podkreslal znaczenie muzyki w swoim
        zyciu. Sam udziela lekcji dzieciom autystycznym. Ogolnie wyglada na
        czlowieka w miare zadowolonego z zycia, zawodowo spelniony, ma zone,
        dzieci chyba nie. Ale to roznie bywa, jak same napisalyscie kazdy
        przypadek inny. Ja sobie troche ostatnio poczytalam o chorobach
        wspolwystepujacych o ktorych pisala gemmavera i to tez mnie mocno
        martwi. Jak tego uniknac?
        • szalicja A propos odchudzania 30.12.09, 09:53
          Jasnowidz mi powiedział, co bym odpuściła odchudzanie bo za bardzo mi zależy.
          Strasznie się nakręcam, głodzę a potem znów mi dupa rośnie. To prawie dosłowne
          jego słowa, hehe. Kazał najpierw odpuścić, wyluzować, bardziej zaakceptować stan
          dupska a potem na luzie się odchudzać. Ciężko mi idzie, bo jest już dramatycznie
          z wagą ;-(
          Ale powiem Wam, skoro już zeszłyśmy na takie tematy, że dwa lata temu schudłam w
          ok. trzy miesiące 15 kg bez liczenia kalorii, robienia tysiąca wydziwionych dań,
          stania wiecznego przy garach.
          Rewealacyjna w moim przypadku okazała się diet south beach i mam zamiar do niej
          teraz powrócić. Chudnie się szybko, łatwo a pojeść też można ;-)
          • malgosia403 Re: A propos odchudzania 30.12.09, 10:37
            Alu,no bo to tak działa,jak bardzo chcesz, to za nic na świecie nie zjedziesz z
            wagi, a jak masz ważniejsze sprawy na głowie, niż nadmiar kilogramów, to waga
            spada na łeb na szyję .U mnie najgorsze jest to,że twarz mi już przypomina małą
            łyżeczkę...chciałabym byc jaka jestem, a twarz miec pulchniejszą-taka mi się
            podoba,okrąglutka:-)))
            • kasia_de Re: A propos odchudzania 30.12.09, 12:32
              u mnie do osiągnięcia normalnego funkcjonowania organizmu, a więc i
              wagi sensownej, potrzebny jest spokój duszy :-)

              A nie mam go od lat 5. Przy okazji - moje "maleństwo" kończy dziś
              lat :-)najlepszego synku!

              Ktoś napisał o uczuciach jak sinusoida. Podpisuję się pod tym. Jest
              skok rozwojowy, nadchodzi fala optymizmu, ba, euforii... A za chwilę
              jak się oswoję, że jest lepiej to chciałabym więcej :-) i nagle
              zaczynam widzieć braki i wpadam w pesymizm, że jak to będzie...

              We wrześniu powinien iść do zerówki, ale chyba trzeba będzie
              odroczyć. I tak jest z racji daty urodzenia nieco opóźniony. On nie
              ma ZA, problemów z emocjami, ale ciągle braki w rozumieniu... nie
              mogę to pojąć jak dziecko tak inteligentne może czegoś nie rozumieć,
              ale tak jest.

              Ale ponieważ akurat jesteśmy w fazie dużej poprawy jestem nastawiona
              optymistycznie :-) i chudnę :-) czarny dół przede mną, chyba, że syn
              będzie dalej szedł do przodu, co możliwe, bo obecny progres trwa już
              prawie 3 miesiące... I oby się nie skońćzył...
              • szalicja Re: A propos odchudzania 30.12.09, 12:37
                No to fajnie. U nas wyraźne postępy zaczęły się ok. czerwca i cały czas do
                przodu, a jakiś miesiąc temu już wogóle ochy i achy terapeutki SI, wczoraj
                logopedy ;-)
                • pirania211 Re: A propos odchudzania 30.12.09, 15:10
                  Ja na razie jestem na etapie zamartwiania się jak mój Kubuś poradzi sobie od
                  września w szkole. Na przyszłość pocieszam się że ma dwoje rodzeństwa więc może
                  będą go w razie problemów wspierać.
    • zakladka Re: Myślicie o przyszłości? 30.12.09, 16:32
      Moje dziecko ma już 20 lat.
      Juz wiem, że spektakularnych zmian jakościowych jakich można się spodziewac w dzieciectwie nie zaliczę.
      Mam w domu dorosłego chorego na autyzm, po koszmarnym dosc epizodzie dorastania z podejrzeniami dodatkowej schizofrenii włącznie.
      Juz wiem, że nie potarafi samodzielnie funkcjonować na poziomie dorosłego, nie jest zdolny do wykonywania jakiejkolwiek pracy.
      Jedyne co udało mi się osiagnać to normalne funkcjonowanie w zakresie samoobsługi i czynnosci domowych-to juz duzo.
      Mam za soba komisję zus, która orzekła tę niezdolności przyznała mu rentę socjalną.
      Przed sobą spawę sądową o częsciowe ubezwałsnowolnienie, bo ze sposobem myśłenia jaki przezntuje mój syn np. podżyruje komuś kredyt albo pójdzie cos ukraśc, jak go kolega ładnie poprosi.Zatem muszę podjać prawne kroki zeby w razie podobnych głupot obronić go pred poniesieniem konsekwencji.
      Moje strachy? Mlody skończy za rok szkołę, obecnie jest uczniem 2 kalsy zawodówki specjalnej, chodzi tam dla samego chodzenia, bo nauczyć sie zawodu nie ma szans-ale i tak dobre i to, bo musi z domu wyjśc i ma kontakt z rówiesnikami. Szkołę powinien włściwie skończyć teraz na wiosnę, ale cóz ja bym z nim zrobiła, żeby nie gnił w fotelu przed telewizorem? Poszłam zatem do dyrekcji i poprosiłam zeby nie zdał- i tak powtarza 2 klasę.Potem moze jakimś cudem wepchnę do warsztatów terapii zajeciowej-ale wątpię aby się tam dobrze czuł. O zatrudnieniu raczej nie ma mowy-zresztą urzędnik z pomocy społecznej, który informował mnie jak pozałątwiac wszystko co się synowi należy, powiedział zeby tego nie robić, bo jak zus raz zobaczy ze młody moze pracować to zegnaj rento.
      A ja i tak nei myślałm o prawdziwej pracy ale o upchnieciu go gdzieś na siłę na czastke etatu na przynieś-wynieś-pozamiataj, nawet z cenę płacenia za niego składek, aby miał zajęcie jak teraz w szkole: powód aby wstac, ubrać , umyć sie i wyjsc z domu.
      Wrócę pewnie zatem do pewnej koncepcji sprzed 4 lat-Misiasty ładnie rzeźbi i wykorzystam jego talent aby zrobic z neigo artystę ludowego:)-moze mógłby swoje rzeźby sprzedawać?

      Poniewaz jestem samotna matką to jakiś czas temu zaczęłam dbac o fundusze, renty z róznych filarów itp. choć neistety nie bardzo mam z czego odkładać. Ale mam przed sobą jeszcze prawie 20 lat pracy do wieku emerytalnego, moze mi się uda skonstruować jakis kapitalik-bo za 504 złote to trudno, aby wyzył.
      Dbam o siebie, o przeglądy medyczne bo musi mnie starczyc na jak najdłuzej.
      Sporzadziłam testament, w odpowiednich miejscach i papierach upoważnioną do wszystkeigo jest moja starsza córka.
      Teraz z nią "pracuję" bardziej niz z synem-ona wie, że w razie czego cieżar opieki nad Misiastym spadnie na nią, chcę aby potrafiła z nim postępować i jakoś przezyła to, ze niestety narzucam jej w pewien sposób ograniczenia.Jego tez tak ustawiam aby nie sprawiał jej kłopotów.
      Powoli zaczynam mysleć o jakiejś formie stowarzyszenia matek czy fundacji, któej celem będzei stworzenie małego domu dla 4 czy 5 podobnych osób, funkcjonujacego na zasadzie "mieszkania pod nadzorem" czyli takiego gdzie niepełnosprawni mieszkają razem a opiekun pojawia się gdy jest potrzebny, codziennie jednak obserwujać z daleka jak radza sobie podopieczni. To taka forma ograniczonej wolnosći pod kloszem.
      • malgosia403 Re: Myślicie o przyszłości? 30.12.09, 17:02
        Kochana,odezwę się pod noc :-)))bo teraz trochę sprzątam po wiecznym remoncie
        :-(((....ale ten epizod z podejrzeniem schizofrenii daje kurcze dużo do
        myślenia-jak wiesz mój ,,gołąb'',po pobycie w szpitalu,ma diagnozę schizofrenia
        paranoidalna-to jest jakiś koszmar-zresztą pisałam o tym wszystkim nieraz.To
        ciekawe-dojrzewanie autysty i schizofrenia, a równocześnie porażające.Łukasz
        również ma rentę socjalną i znaczny stopień niepełnosprawności,ale co do
        nauki,to niestety nauczanie w domu-ostatnia klasa liceum-integracyjna,klasa
        maturalna...lecz niestety matury nie będzie zdawał-a taką miałam nadzieję-zawsze
        wszelkie egzaminy przechodził śpiewająco-ale teraz stany psychotyczne i
        neuroleptyki niestety uniemożliwiają mu przejście matury......
        • malgosia403 Re: Myślicie o przyszłości? 30.12.09, 17:05
          Piszesz,że pracujesz nad córką...też mam 26-ścio letnią córę i z góry
          zapewnienie,ze jak mnie zabraknie to mam sobie wybic z głowy opiekę nad
          bratem-trochę mnie to boli...każdy z rodziny się asekuruje.....co za
          rodzinka,ale ja również nie powinnam chyba tego od nich wymagac... :-(((
          • zakladka Re: Myślicie o przyszłości? 30.12.09, 18:45
            U mnie tak sie neistety neisprawiedliwie zdarzyło, że juz juz w trzecim pokoleniu mamy w domu kogoś chorego, kto potrzebuje stałej opieki i jest całkowicei zalezny od innych.Rodzina jest przy tym maleńka, każdy z nas praktycznie wyrastał patrząc na jakas niepenosprawność, od małego wiemy, że trzeba pomagać i opiekowac się, ale ze zyć sie z tym daje.
            Jednocześnie wiemy, że mozna to jakoś ogarnac i zorganizować, ze są to neistety pewne wyrzeczenia ale mozna sobie je jakos skompensować.
            Trochę się to nawarstwia, bo jak na razie ja mam przerabane najwiecej bo moja mama niestety juz swoje lata ma i to co do tej pory dzieliło sie na dwie powoli spadać zaczyna na jedną.
            Mam po prostu nadzieję, że moja córka na tyle nasiąkłą podejściem: jak zycie tak cie urządziło to to po prostu rób, że jako specjalnej klęski ewentualnej konieczności opieki nad bratem nie przyjmie.

            Mnie w szpitalu powiedzieli psychiatrzy, że neistety autysci w weiku dorastania mają większą poddatnosć na schizofrenię niż inni.
            • lawenda84 Re: Myślicie o przyszłości? 30.12.09, 19:23
              Jeny co za pech-akurat mam dziś strasznego doła,a jeszcze musiałam
              trafić na ten temat.Ja nie jestem jeszcze na etapie zaakceptowania
              tego co spotkało moje dziecko a co dopiero wizja przyszłości?????
              Proszę Cię szalicja prześlij mi również namiary na tego jasnowidza-
              muszę znaleźć jakąś nadzieję bo za chwilę zwariuję.......
              Mój e-mail:apt84@wp.pl
              • malgosia403 Re: Myślicie o przyszłości? 30.12.09, 21:04
                A tam,kochane się przejmujecie...ja sobie siedzę przed kompem-Łukasz od wczoraj
                u babci,bo mi meble w kuchni montują-obcy w domu to koszmar dla
                niego...siedzę,popijam swojskie,słodziutkie winko z winogron i zajadam
                czekoladkę-orzechową-a co!!! Nareszcie trochę spokoju....a jutro będę znowu w
                gotowości psychicznej-bo mój ukochaniutki,malutki,hahaha,dzieciaczek wraca....
                • miacasa Re: Myślicie o przyszłości? 30.12.09, 21:36
                  To i ja się pochwalę: właśnie o 20-tej skończyło się "przyjęcie" urodzinowe
                  mojej córki i było naprawdę nieźle :)
                  Mała skończyła 7 lat, były tylko dwie dziewczynki z jej klasy i młodsza siostra,
                  co prawda łzy się lały gdy nie wygrywała w jakimś konkursie ale poza tym całkiem
                  całkiem. Teraz dzieci biorą wyciszającą emocje kąpiel a rodzice po lampeczce na
                  rozluźnienie.
                  • malgosia403 Re: Myślicie o przyszłości? 30.12.09, 21:50
                    Zawsze wydawało mi się,że jak coś zrobię dla siebie, to zdradzam matczynie syna
                    :-(((,że to nie przystoi,ze trochę sobie odpocznę,że tak nie można,ale na litośc
                    Boską przecież musimy złapac trochę oddechu,bo wkrótce sił nam braknie...a tak
                    nawiasem mówiąc,to czas,kiedy syn miał lata gówniarzowate :-)))),uważam za
                    najbardziej szczęśliwe...BYŁ TYLKO ASPERGERKIEM...i to było piękne....
                    • szalicja Re: Myślicie o przyszłości? 31.12.09, 10:49
                      Małgosiu, ja miałam ostatnio wyrzuty, bo kupiłam sobie kilka ciuchów, pierwszy
                      raz od kilku miesięcy. Ale musimy myśleć tak - nasze dobre samopoczucie i jakieś
                      tam w miarę zadowolenie z siebie to też silniejsza psychicznie mama. Jak miałam
                      takie załamania, że nie dość, że w małżeństwie do dupy, dziecko chore to jeszcze
                      mam zad jak szafa, a kiedyś... hehe 36 rozmiar, jeszcze nie tak dawno. Kiedyś
                      mężczyźni oglądali się za mną, na studiach wianuszek "kumpli" i wielbicieli a
                      teraz psińco. Dlatego abyśmy miały siłę, to musimy też zadbać o siebie ;-)
                      Zakładko, dobrze, że piszesz o takich formalnościowych sprawach. Taką
                      ewentualność trzeba brać pod uwagę, bo jednak chyba dotyczy to większości.
                      Fajnie, na etapie przedszkolaka, myśleć, że to nas ominie i się uda... ale
                      przyszłość pokaże, co tak naprawdę nas czeka.
                      Od jasnowidza poproszę chyba o rabacik na następnym spotkaniu, skoro napędzam mu
                      klientelę ;-)
    • gemmavera Re: Myślicie o przyszłości? 31.12.09, 12:30
      Wiecie co, ja czasem, jak mam gorsze chwile, to zawsze sobie przypominam, co
      uparcie powtarzała Krystyna (kamgra). Dawno jej tu na forum nie widziałam, ale
      za to widziałam ją ostatnio w programie "Kawa czy herbata", :) gdzie opowiadała
      o swojej córce Ani, dwudziestosześcioletniej dziś dziewczynie z ZA. I w tv
      powiedziała to samo: "zespół Aspergera to wygrana na loterii autyzmu".
      I powiem szczerze, że mając tę myśl w pamięci, przestaję wpadać w doły i
      biadolić, że moje dziecko jest "chore". Wiem, że może być różnie - wcale nie tak
      różowo, jak mi się zdaje - tak jak u Zakladki (dzięki zakladko za Twój post o
      Misiastym :)). Wiem, że zbytni optymizm może sprawić, że kiedyś poczuję się
      oszukana.
      Ale nie mogę teraz o tym za dużo myśleć, nie mogę biadolić, zamartwiać się i
      wpadać w czarne dziury - muszę wierzyć, że będzie ok, żeby spokojnie móc się
      skupić na tym, co tu i teraz.

      A nawiązując jeszcze do "Kawy czy herbaty" z 29.12. - szkoda, że na ich stronie
      nie ma materiałów z programu. Trochę o tym autyzmie powiedziano. Oprócz wywiadu
      ze wspomnianą wyżej Krystyną był m.in. materiał o Stephenie Shore - dorosłym już
      dziś autystyku (ZA), wykładowcy na którejś z uczelni amerykańskich (nie pamiętam
      niestety, na której), którego rodzicom dawno temu powiedziano, że lepiej będzie
      oddać go do zakładu opieki, bo jest tak upośledzony, że niczego się nie nauczy.
      www.autismexpertshore.com/

      Dla mnie takie przykłady są bardzo budujące i chcę wierzyć, że moje dziecię
      pójdzie podobną drogą. :))

      A jeszcze a propos słynnych autystyków - wiecie, że niecałe dwa tygodnie temu
      zmarł Kim Peek? Bo mnie ta informacja jakoś umknęła w ferworze przedświątecznych
      przygotowań. Dowiedziałam się dopiero właśnie z programu "Kawy czy herbata".
      • lawenda84 Re: Myślicie o przyszłości? 31.12.09, 13:10
        Dzięki szalicja za link:-)
        A swoją drogą chciałabym was zapytać się czy znacie kogoś "na
        zywo",tu w Polsce,kto wyszedł z autyzmu czy aspergera na dobre?
        Naoglądałam się cudownych filmów o cudownym wyzdrowieniu w USA,
        Kanadzie-wszystko ku pokrzepieniu serc.ALe czy to aby nie jest zbyt
        naciągane?Może niektórzy dzięki takim doniesieniom mogą z optymizmem
        mysleć o przyszłości swoich dzieci,ale jak dla mnie to wcale tak
        cudownie nie jest.Moja babcia zawsze mawiała:cuda to się tylko w
        Ameryce dzieją.Podziwiam was mamy,które jakoś to zycie już sobie
        ułozyłyście-wiem,że to nie oznacza,że jest cudownie,ale ten
        etap,który ja przechodzę macie już za sobą.Jak tu myślec o
        przyszłości-pozytywnie?Jak znalezc szczęscie na nowo?...
        • szalicja Re: Myślicie o przyszłości? 01.01.10, 13:01
          Ja nie znam, ale i też nie obracam się w środowisku. Jedynie słyszałam o takich
          osobach np. psychiatra nasza mi opowiadała. Co zadziwiająca ale też smutne,
          nawet nie wiemy, ile takich osób jest wśród nas, naszych znajomych czy rodziny.
          Okazało się, że mam takie dwa przypadki w rodzinie. Jeden wyszedł na prostą,
          podobno. Mam zamiar się z nimi spotkać, pogadać itd.
          A co do "Rain Mana" to jakoś tak ostatnio słyszałam, że nie był autystą lecz
          sawantem. Na ile on był w tym autystą? Moja wiedza na ten temat jest jeszcze
          powierzchowna...
          • kasia_de Re: Myślicie o przyszłości? 01.01.10, 14:11
            z moim dzieckiem na terapię chodził chłopczyk, który miał
            diagnozę "autyzm" w wieku ok. 3 lat (z 2 czy 3 nawet ośrodków), w
            wieku lat 6 chodził do masowego przedszkola (i świetnie sobie
            radził), mając lat 7 poszedł do masowej szkoły, gdzie nikt nie wie
            chyba, że on miał cokolwiek wspólnego z autyzmem. Ponoć obecnie
            absolutnie (teraz ma chyba 8 lat) nie widać śladu dawnych problemów.


            Tak się złożyło, że osobiście nigdy go nie spotkałam (inne dni
            zajęć) ale rozmawiałam z jego rodzicami kilka razy i wiem, że
            chodził na wszelkie moż;liwe terapie :-) był leczony biomedycznie,
            diety, suplementy itp.
            • malgosia403 Re: Myślicie o przyszłości? 01.01.10, 14:31
              No ok,ja nie wiem dlaczego, jak czytam niektóre teorie o super ozdrowieniach
              autystów ,to mnie trzęsie......Mój syn również w wieku 8 lat cudownie sobie
              radził-pisałam w powyższym poście-a ze względu na zerową świadomośc
              lekarzy(odnośnie autyzmu i Aspergera), w tym czasie, nie stosował żadnych diet
              ani nie uprawiał żadnych terapii...oj,przepraszam,chodził raz przez pół
              roku-gdzie terapeuci stwierdzili-Hmmmm.wszystkie dzieci rozgryzliśmy, ale co
              pani dziecku jest nie wiemy-wiemy tylko,że są w nim olbrzymie pokłady
              agresji.....No i tyle by było na ten temat......Błagam,nie piszcie o jakiś tam
              cudownych ozdrowieniach-----Wiek dorastania przed tym brzdącem........A jeżeli,a
              nóż widelec,wszystko minęło,to wybacz,kochana-to nie autyzm....
              • miacasa Re: Myślicie o przyszłości? 01.01.10, 15:57
                A jeżeli,
                > a
                > nóż widelec,wszystko minęło,to wybacz,kochana-to nie autyzm....

                też tak sądzę bo uszkodzona/nieprawidłowo funkcjonująca kora mózgowa cudownie
                się nie zrekonstruuje
                • kasia_de Re: Myślicie o przyszłości? 01.01.10, 16:40
                  no cóż, ja nie piszę, że to cudowne ozdrowienie, piszę, że miał
                  dizgnozy z różnych placówek...

                  Nasza pani psycholog prowadząca uważa, że jeśli dziecko "wyszło" z
                  autyzmu to go po prostu nie miało tyle. W przypadku tego konkretnego
                  dziecka, o którym wspomniałam, bo z nią też miał kontakt, ona uważa,
                  że jest "świetnie wyprowadzony", i mimo, że osoby postronne uważają
                  dziecko za zdrowe, ona jednak za takie by go nie uznała.

                  Pytanie więc, co uznamy, za zadowalający stan "wyjściowy" - że
                  dziecko sobie radzi w masowej szkole i nikt (łącznie z rodziną) nie
                  widzi żadnych problemów? czy to wystarczy? Jak ktoś wyżej napisał -
                  kora mózgowa pewnie może się nieco zregenerować, ale pytanie na ile?
                  No i oczywiście zgadzam się z wami, pytanie sie pojawia, jak ten
                  dzieciak będzie funkcjonował za 5 czy 10 lat...
          • gemmavera Re: Myślicie o przyszłości? 01.01.10, 17:43
            szalicja napisała:

            > A co do "Rain Mana" to jakoś tak ostatnio słyszałam, że nie był autystą lecz
            > sawantem.

            Jedno nie wyklucza przecież drugiego - Kim Peek był sawantem autystycznym. Można
            być i autystykiem, i sawantem jednocześnie. :)
            Chociaż faktycznie ostatnio mówiło się, że nie miał autyzmu, tylko syndrom FG -
            związany ze "słynnym" choromosomem X.
            W sumie jaka to różnica, na co chorował, skoro obie rzeczy nieuleczalne...

            Co do kwestii uleczalności autyzmu/ZA. Ja też nie wierzę w stuprocentowe
            wyleczenie, bo ZA to nie choroba, tylko odmienny sposób funkcjonowania -
            postrzegania świata i działania. Tego się nie da ot tak przestawić na inny tor,
            przeprogramować.
            Jedyne, co można zrobić, to jak najlepiej nauczyć osobę z ZA radzić sobie w
            naszym "normalnym" świecie. A o sukcesie można mówić, jeżeli taka osoba jako
            dorosła będzie szczęśliwa i będzie umiała jakoś się w tej rzeczywistości odnaleźć.
            I ja właśnie w takie "wyleczenie" mojego dziecka wierzę. :)

            Zresztą wspomniany przeze mnie Stephen Shore również wcale nie twierdzi, że jest
            cudownie wyleczony - ciągle ma autyzm (ZA), tyle że radzi sobie sto razy lepiej,
            niż to prognozowali lekarze, kiedy był dzieckiem. I w dodatku w pewnym sensie ze
            swojego problemu zrobił atut.

            A propos naszego "normalnego" świata - rzucę Wam link do cudnej, chociaż smutnej
            piosenki, która nieodparcie kojarzy mi się z byciem Aspie:
            www.youtube.com/watch?v=4N3N1MlvVc4
            • iska2009 Re: Myślicie o przyszłości? 01.01.10, 18:23
              Bardzo polecam ksiazke Stevena Shore'a. Jej lektura uswiadamia jak
              mysli i postrzega swiat czlowiek ze spektrum autyzmu, pomaga
              zrozumiec pewne zachowania, motywacje, ogolnie "oswaja" problem.
              Swietna lektura dla czlonkow rodziny, rowniez tej dalszej, ktorzy
              nie majac nigdy do czynienia z autyzmem dowiaduja sie na czym to
              zaburzenie polega. No i ogolnie jej wydzwiek jest dosc
              optymistyczny, przynajmniej pod koniec. Nie wiem gdzie mozna ja
              kupic, ja nabylam po spotkaniu z nim w SWPS, ale pewnie w
              ksiegarniach internetowych jest dostepna.
              • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: iska2009 01.01.10, 21:48
                Iska, mozesz podac tytul tej ksiazki i kto to wydal?
                • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: iska2009 01.01.10, 22:35
                  Juz wiem :-) i znalazlam jeszcze taka audycje z udzialem tego pana - moze kogos
                  zainteresuje - 2-ga audycja od gory:
                  www.tok.fm/TOKFM/0,89526.html
                  • kasia_de Re: iska2009 02.01.10, 13:52
                    podajcie tytuł tej książki, ok?
                    • iska2009 Re: iska2009 02.01.10, 15:01
                      Tytul "Za sciana". Nie pamietam kto wydal, a ksiazka "w czytaniu" u
                      dziadkow.
                      • gemmavera Re: iska2009 02.01.10, 16:19
                        Książkę wydało Krajowe Towarzystwo Autyzmu.
                        • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: ksiazka "Za ściana" 17.01.10, 21:12
                          Przejrzalam strone internetowa autora ksiazki, wysluchalam audycji i
                          zainteresowalam sie tematem tej ksiazki. Problem byl, zeby ja zdobyc.
                          Dla zainteresowanych: ksiazka jest dostepna w Warszawie w ksiegarni Psyche w
                          Szkole Wyzszej Psychologii Spolecznej na Chodakowskiej za 23 zl chyba (kupowalam
                          cos jeszcze wiec nie pamietam dokladnej ceny) lub podobno bedzie
                          rozdystrybuowana w niedlugim czasie po terenowych osrodkach Krajowego
                          Towarzystwa Autyzmu. Wydanych zostalo na razie tylko 800 sztuk, wiec pewnie
                          zdobyte egzemplarze beda jak kolekcjonerskie ;-).
                          Ksiazke przejrzalam na razie po lebkach, wyglada bardzo ciekawie i juz z takiego
                          pobieznego ogladu budzi nadzieje na przyszlosc i daje pewna dawke optymizmu
                          (autor ksiazki rokowania mial kiepskie, teraz wyglada na to, ze ma bardzo oddana
                          zone i jest spelniony zawodowo).
    • tijgertje Re: Myślicie o przyszłości? 02.01.10, 21:10
      Czy mysle o przyszlosci? Pewnie, ze tak. I jakos szczegolnie mnie
      nie przeraza. Sama mam ZA, od niedawna diagnoze i mimo, ze nigdy
      zadnych terapii nie mialam i do wszystkiego musialam dochodzic sama
      wyroslam na calkiem normalnego czlowieka;-) Mlody jest troche
      bardziej autystyczny ode mnie, ale jest tez bardzo inteligentny i
      dzieki temu, ze ja go doskonale rozumiem, umiem przewidziec pewne
      problemy i zachowania udaje nam sie go nauczyc rozumowo tego, co
      zdrowe dzieciaki robia naturalnie. Latwo nie jest, ale wiem, ze
      jesli mlody bedzie odpowiednio ukierunkowany w wyborze szkoly i
      zawodu, to sobie poradzi. Najbardziej spedza mi sen z powiek
      swiadomosc, ze nie mamy zadnej bliskiej rodziny i w razie, gdyby cos
      sie nam przydazylo i mlody straci rodzicow, nikt nie bedzie w stanie
      sie nim zaopiekowac. Mieszkamy w Wiaqtrakowie, moja rodzina w Polsce
      i juz mamie zapowiedzialam, ze w razie czego mlodego nie dostana.
      mam mozliwosc wskazania w testamencie osoby, ktora zostanie prawnym
      opiekunem mlodego po naszej smierci, jednak zamierzamy jedynie
      zastrzec, ze opiekun wskazany przez sad musi umozliwic dziecku
      kontakty z polska rodzina. U nas autyzm jest dosc znany, nie, zeby
      wszyscy wszystko o nim wiedzieli, ale jest naprawde sporo mozliwosci
      wsparcia, w razie czego sad wiedzac, ze dziecko ma autyzm bedzie sie
      starac umozliwic dziecku kontynuacje nauki w tej samej szkole, jest
      mozliwosc umieszczenia dziecka w rodzinie zastepczej wyszkolonej
      w "obsludze" autystyka. Ta swiadomosc pozwala mi spac spokojnie.
      Porownuje mlodego do siebie, widze, ze mimo, ze ja mam 3 rodzenstwa,
      a on jest jedynakiem, jest znacznie bardziej otwarty, bardziej lgnie
      do ludzi i robi ogromne postepy. Miewa swoje problemy, ale jestem
      pewna, ze kiedys bedzie w stanie poradzic sobie w zyciu. Sama
      skonczylam swietne liceum, studia, wyjechalam sama bez zadnego
      wsparcia do obcego kraju, gdzie zaaklimatyzowalam sie duuuzo
      szybciej, niz wiekszosc "normalnych" emigrantow. Jesli sie chce i
      zna sie swoje slabosci, mozna naprawde baaaardzo duzo zdzialac. Ja
      ide troche na latwizne, mam problemy np z planowaniem i finansami,
      ale mam meza, ktory mi ulatwia zycie. Jestem pewna, ze gdyby
      sytuacja mnie zmusila i CHCIALABYM sobie poradzic, to po wybojach,
      ale jednak dotarlabym do celu, tak samo jak mlody. Staram sie nie
      martwic na zapas, co w sumie niezbyt dobrze mi wychodzi, na
      szczescie maz potrafi mnie przystopowac. Dlaczego? Martwiac sie na
      zapas i koncentrujac sie za bardzo na problemach baaardzo wiele
      trace tych pozytywnych drobiazgow, ktore sprawiaja, ze zycie nabiera
      kolorow. Wiele mam barier, wiem,z e i tak sporo trace, ale wiedzac,
      co mi sprawia problem staram sie z tym walczyc. Malmi kroczkami
      posuwamy sie do przodu. Wczoraj postanowilismy z mezem, ze mlody
      bedzie sie uczyc grac w golfa;-) Sporty zespolowe to nic dla niego,
      a golf to swietna sprawa, troche ruchu, element konkurencji i
      podnoszenie wlasnej poprzeczki, a przy okazji ostrozne
      uspolecznianie;-)
    • elensar78 Re: Myślicie o przyszłości? 13.01.10, 11:00
      Często myśle o przyszłosci ale nie odbiegam zbyt daleko. skupiam sie
      na tym żeby znaleść najlepszą pomoc żeby właśnie w przyszłości miał
      lepiej. Niby wiem że z pewnych rzeczy wyrośnie lub wyprostujemy
      terapią ale sama świadomość że może coś zostać tak jak jest, lub
      będzie uzależniony od nas przeraża mnie dlatego nie skupiam się
      zabardzo na tym " co będzie gdy...".
      • verdana Re: Myślicie o przyszłości? 27.01.10, 22:03
        Dziecko, ktore dlugo mowi o sobie "ty", musi byc odbierane z kazdego
        przedszkola, bo nie umie bawić się z kolegami, za to czyta biegle w
        wieku lat trzech, preferując encyklopedie i słowniki nad książki
        fabularne, a jego ulubionym zajęciem jest sporzadzanie list
        wszystkiego, co go otacza - bylo chyba (bo stwierdzić tego nie mogę
        na pewno) niezdiagnozowanym ZA.
        To dziecko wyrosło - towarzystwo zdobylo dopiero na studiach, ale
        nigdy nie przestało obsesyjnie czytać, zapamiętywać tego co
        przeczytało (pamięć ma absolutnie nieludzką, encyklopedyczną) i
        tworzyć list.
        Od 27 lat jest moim mężem. I widzę, ze sporo zmienił sie od czasów
        mlodości, własnie w kierunku wiekszego otwarcia na ludzi. Ale ma
        kłopoty nadal np z tym, ze nie zawsze wie, co można komus
        powiedzieć, a co nie - choć coraz rzadziej.
        Czyli chyba można sobie całkiem dobrze poradzić i ułozyć życie.
        • szalicja Re: Myślicie o przyszłości? 29.01.10, 12:58
          Wiesz Verdana, ja właśnie tego najbardziej pragnę dla synka - przyjaźni i
          miłości, bliskości fajnych osób, które go zaakceptują, docenią jego zalety,
          pokochają takiego, jakim jest. Najważniejsze, aby nie był w życiu sam, aby był
          szczęśliwy a reszta to już jakoś tam...da się przeżyć.
    • lee-aa Re: Myślicie o przyszłości? 12.02.10, 09:55
      Od jakiegoś czasu podczytuję forum, bo tematyka jest mi bliska zawodowo.
      Nasunęła mi się taka mała refleksja po przeczytaniu Waszych obaw związanych z
      przyszłością. Trudno mi zrozumieć dlaczego w Polsce nie da się zorganizować
      systemu 'wspomagania' dorosłych aspi, takiego jak w UK chociażby.
      Pomijam fakt istnienia szkół specjalistycznych z internatem - dzieciaki
      mieszkają w domkach max 6 osobowych, mają stałych opiekunów, uczestniczą we
      wszystkich czynnościach domowych. Na podobnych zasadach funkcjonują ośrodki dla
      studentów i młodych ludzi. W domu mieszkają 3-4 osoby z różnymi zaburzeniami, a
      wraz z nimi non stop przebywa opiekun, właściwie tylko po to, by w razie czego
      służyć wsparciem. Mieszkańcy domu sami odpowiadają za pranie, sprzątanie,
      gotowanie, rachunki, pracują - na tyle, na ile ich stan im na to pozwala,
      prowadzą normalne życie. Sąsiedzi często nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że
      obok mieszkają ludzie wymagający opieki. Aspie, których znam pracują jako DJ,
      kucharz, księgowy, opiekun w domu starców, ogrodnik. Pracodawcy wiedzą o ich
      chorobie, więc nie ma problemu, gdy w gorszym okresie aspie zostaje w domu.

      Tak się zastanawiam, czy nie warto tego rozwiązania przeszczepić na grunt
      polski. Rozwiązanie dużo tańsze od wypłacania zasiłków, rent, utrzymywania
      molochów. Wiem, że biurokracja, problemy, ale w UK też zaczęło się od bandy
      zapaleńców.
      • gepardzica_z_mlodymi Re: Myślicie o przyszłości? 12.02.10, 11:23
        Ja o tym ostatnio dużo myślę. Od zapaleńców i fundacji zwykle się
        zaczyna, po to, by potem stworzyć standardy dla wszystkich.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka