hannibal_lectourer
11.12.18, 22:32
Czołem, 1,5 roku mnie tu nie było, piszę pod ciut innym nickiem bo się nie pamiętało hasła,w nawiązaniu do tematu
forum.gazeta.pl/forum/w,10034,163952538,163952538,My_road_so_far_.html
Na początek - w nawiązaniu do tematu wykrzyczeć swój strach, gdzie była dyskusja z panią M. na temat uwalenia orzecznia z PPP w celu posłania 6 latka do szkoły (co oczywiście nie było do tego potrzebne, co pani M. wytłumaczyły forumki (forumowiczki?). Miałem możliwość, bo diagnozę gotowości szkolnej zaliczył. Obecną podstawówkę znam tylko z ematki, brak doświadczeń wśród znajomych. Nie idę za stadem, ale jak wyszło w rozmowie z vice dyr. przedszkola, że oni zostawiają to stwierdziłem że rzeczywiście nie ma się co śpieszyć i drugi rok "zerówki" (ale z innym podręcznikiem) nie zaszkodzi, a może pomoże zniwelować pewne niepożądane zachowania w grupie, tudzież dzieć nauczy się kontrolować w większym stopniu niż obecnie. Tzn. ja wiem, że nauczy się kontrolować bo już trochę rzeczy przyjął i stosuje, ale na to potrzeba po prostu czasu.
Tytuł wątku natomiast stąd, że czeka nas rediagnoza na Strzeleckiej (wstępną był autyzm atypowy na podstawie zebranych papierów - przedszkole/Półkole i 20 min. wywiadu - nie żebym zarzucał brak profesjonalizmu, po prostu kryteria pasowały do objawów i czasu było mało (rekrutacja do grupy integracyjnej w nowym przedszkolu)). Teraz już "objawy" nie pasują do kryteriów, nie ma "trójcy" i zostaje zasugerowany na pierwszej wizycie na strzeleckiej asperger. Przy czym nadmieniam, że mnie osobiście nie zależy na diagnozie jako takiej bo ja z dzieciem nie mam żadnych problemów i przedszkole (szkoła już może - zależy od nauczycielki) generalnie też nie, ale chciałem opisać kilka rodzajów zachowań i poprosić się o odniesienie się do nich mam aspich czy dorosłych aspich (brynhild?). Czyli nie potrzebuję "zbić" argumentów na spotkaniu z psychiatrą ani nie potrzebuję argumentów żeby dziecia w aspergera "ubrać", po prostu luźny wątek o tym czy dane zachowanie/schemat zdarza się u aspich (dzieci czy dorosłych).. Przy czym zastrzeżenie, że ja w niektórych zachowaniach przypominam brynhild - m.in. zadaniowy system pomocy - nigdy nie dzwonię z pytaniem "jak tam" do rodziny, o co rzeczona ma pretensje, ale jak mi powiedzą co trzeba zrobić to nie ma sprawy. Ale nie czuję ani wrodzonego ani wyuczonego przymusu pytania się "jak się sprawy mają" ani rodziny ani sąsiadów, a wręcz peptalk w windzie doprowadza do wyuczonego wytłumienia gwałtownej werbalnej reakcji.
To lecimy (nie chronologicznie)
1. Wrzesień tego roku - pierwsze zajęcia karate (tradycyjnego). Pani Sensei po krótkim wykładzie n/t karate jako defensywy pyta się sześciolatków dla czego na treningu kłaniamy się w określony sposób (pochylając się od bioder w górę, ale podnosząc jednocześnie głowę by przy otwartych oczach mieć widok na przeciwnika/partnera, a nie kłaniamy się pochylając głowę. Sekunda po tym odpowiedź dziecia - "Bo to może być niebezpieczne". Sensei na to w zupełnie naturalnym tonie, że bardzo dobrze, bo jak się kłaniamy i nie widzimy przeciwnika to "Ten samurai może odciąć nam głowę" - dawno nie miałem tyle radochy z młodego i z poznania nowej osoby (sensei). I terazki pytanie - czy aspi przejawiają takie "dorosłe" odpowiedzi na proste pytania?
2. Odpowiadanie wraz z podniesieniem ręki. Czyli zasady zna - trzeba podnieść rękę- ale ich nie respektuje - czyli z odpowiedzią na zadane pytanie nie czeka na pozwolenie od nauczycielki, tylko od razu mówi jeśli wie jak brzmi czy powinna brzmieć odpowiedź.
3. Zawieszanie się w trakcie obowiązkowych zajęć/opóźniony zapłon (jak to okresliła jadna z Pań) (podstawa programowa) - jest dyskusja o jakimś zagadnieniu , w trakcie której dzieć się widocznie wyłącza bo myśli o wersji piosenki do gumisiów w dziesięciu językach jaką wczoraj sobie znalazł czy o rodzajach muchomorów jakie sobie wczoraj wyczytał w atlasie. Ale jak przechodzą do następnego zagadnienia to niezapytany odnosi się sensownie do poprzedniego, w trakcie omawiania którego "bujał w chmurach".
4. Zero strachu jeśli chodzi o zobaczone czy przeczytane historie. Nie chodzi na religię, ale w końcu jak dostał prikaz własnoręcznego wpisywania w youtube haseł, którymi jest zainteresowany to wpisał jezus i mu wyskoczył fragment pasji Gibsona z drogą krzyżową, a później był ten epizod w wersji lego oglądany. Raz czy dwa wyskoczył z tekstem, że mnie teraz będzie biczował, ale to tak w czasie zabawy. Potem trafił na kanał grzesia opowiadającego o mitycznych/słowiańskich/ z gier potworach i też zero reakcji poza zainteresowaniem, a wcześniej (przed jezusem) miał etap egiptu z historią tutenhamona i całym procesem mumifikacji (znaczy przed jezusem bo sobie wpisał egipt na youtube bo mieliśmy tabliczki z hieroglifami na ścianie i się dopytywał). Obecnie jest na etapie tzw. creepypasta, czyli takie tam sobie makabreski opowiadane w konwencji oryginalnych baśni Grimm, czyli marte ciała, dużo krwi i śmierć. O istnieniu koszmarów powiadomiła go psycholog na strzeleckiej niefortunnym pytaniem czy ma koszmary (a jak śpi to się chichra) , Po czym zaczął wynajdować coraz to nowe przykłady "koszmarów" bo pani powiedziała... Strachu dalej nie ma, jest odpowiedź na pytanie w przedszkolu co mu się śniło (po przyniesieniu bestiariusza słowiańskiego) - "jakieś dwa ciała w grobie przykryte kwiatami" - to po wizycie na cmentarzu z racji początku listopada - wymuszone przez babcię.
4. Czyta bo wcześnie zaczął poznawać literki sam sobie musiał wpisywać co chce oglądać, z pisaniem (ręcznym) kiepsko bo leń, ale rysowanie poszło do przodu po 5. urodzinach i ma własną galerię w p-kolu.
5. Streotypii brak, zafiksowań też- creepypasta/muminki/gumisie/asterix/mityczne stwory/samurai jack na zmianę z misiem uszatkiem, pingu, chwilami powroty to egiptu (proces mumifikacji), czy do mitologii nordyckiej;
6. Zero zainteresowania bajkami o których dzieci mówią w przedszkolu; miał etap kucyków, ale to sobie sam znalazł i wyeksploatował co ciekawsze bajki.
7. Totalna niezgoda na niebycie najlepszym. Musi być najlepszy/pierwszy, inaczej odlot. W trakcie zwykłej gry w planszówkę gdzie się zbiera grzybki wychodzi atawizm z zatykaniem uszu i próbuje oszukiwać rzucając kostką dwa razy jak się zwraca uwagę to prawie ryczy;
8. Jedynym sposobem na okiełznanie dziecka w przedszkolu jak już wpadnie w "świrowanie" jest "wyrycznenie" go (niestabilność emocjonalna), ale tu akurat są do dyspozycji dwie panie z doświadczeniem i po 3. minutach jest jak nowy;
na dziś tyle