Dodaj do ulubionych

przedszkolny dylemat

10.12.10, 23:48
Nie wiem, co o tym myśleć
Dzieci z przedszkola Torpedy przygotowują jasełka. Ma wystąpić cała grupa, przygotowania trwają od kilku tygodni. Młody (4,5 roku) dostał swoją kwestię - jedno zdanie. Już jakiś czas temu sugerowałam, żeby mu dali więcej tekstu, niech mówi krotko, ale często. Pamięć ma świetną, ale jest ogromny problem z ustaniem całego przedstawienie w miejscu. Podczas prób młody błąkał się po scenie, biegał, chował w kotarach, raz utknął pod kaloryferem...
I dziś poproszono mnie, żeby Antoś był wśród publiczności na przedstawieniu, bo nie wystoi, przeszkadza innym. Ma wyjść na koniec i powiedzieć z dziećmi wspólną kwestię.
Przytaknęłam, bo się spieszyłam, trzasnęło mnie w drodze na terapie.
Jest mi cholernie przykro, że Torpedę wykluczono w ten sposób.
Rozumiem - to masowe przedszkole, panie są dwie, możliwości syna znam doskonale. No czasem nie da się go upilnować, jak ja wejdę na scenę z nim, to wcale nie ma gwarancji, że nie będzie przeszkadzał, poza tym innym dzieciom będzie przykro, też chciałyby obecności mam.
Nie widzę rozwiązania, jest mi smutno, Torpedzie albo wszystko jedno, albo nie rozumie sytuacji (rozmawialiśmy raz na ten temat).
Poza tym zastanawiam się kolejny raz nad zmianą placówki. Minusem jest zmiana jako taka, to byłaby trzecia grupa w półtorej roku. Torpeda twierdzi, że dzieci go nie lubią - panie mówią co innego, my też widzimy, że radośnie się z nim witają. Jest jeden bliski kolega, dwie zaprzyjaźnione koleżanki, w opowiadaniach przejawia się kilka imion. Relacje są.
Przedszkole prowadzi zajęcia z SI i logopedyczne, młody ma też zajęcia indywidualne z wychowawczynią. Zresztą obie Panie bardzo lubi.
Ale nie uczestniczy w zajęciach. Dzieci siedzą przy stolikach, on biega, bawi się autami. Wszystkie prace wykonuje na zajęciach indywidualnych. A do szkoły za półtorej roku, wizja indywidualnego toku nauczania lekko mnie przeraża. Terapeutka dziś stwierdziła, że "panie trochę sobie odpuściły"...
Torpeda nie chodzi na zajęcia dodatkowe. Bo przeszkadza lub go to nie interesuje.
Mogę go przenieść do prywatnego przedszkola integracyjnego. Mniej dzieci, ale grupa mieszana wiekowo i kilkoro zaburzonych. On jest muśnięty ZA, więc boję się przejmowania zachowań.
Co Wy myślicie?
Obserwuj wątek
    • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: przedszkolny dylemat 11.12.10, 00:40
      Trudno sobie wyobrazic, jak konkretnie wyglada to niby przeszkadzajace zachowanie Twojego syna.
      W grupie mojego synka (przedszkole integracyjne) jest chlopiec, ktory nie jest zainteresowany tym, co sie wokol dzieje, odchodzi na bok, robi wszystko tylko nie to, na co aktualnie jest pora ;-), ale Panie robia wielki wysilek, zeby wykrzesac z niego maksimum mozliwosci.
      W przedstawieniach udzial bierze zawsze, jedna z Pan stoi za nim i hamuje jego zapedy, a on w takich sytuacjach ewidentnie sie mobilizuje.W tym roku w naszym przedszkolu tez trwaja proby do jaselek i ten chlopiec oczywiscie bierze udzial.

      Nigdy nie byl z niczego wykluczony.
      Opieka nad nim jest z pewnoscia trudniejsza niz nad dzieckiem bardziej subordynowanym, ale wszystko jest sprawa checi.
      W tym roku nasze przedszkole bierze udzial w programie "Przedszkole rownych szans" i w ramach tego programu specjalnie dla tego chlopca jest zatrudniony przez przedszkole cien, wiec Panie sa troche odciazone.

      A wracajac do opisanej sytuacji, mnie tez byloby przykro, ze Panie odpuscily i chyba staralabym sie je sklonic do zmiany postanowienia. Moze Panie maja zbyt idealistyczne podejscie do przebiegu takich przedstawien, obawiaja sie, ze udzial dziecka, ktore sie nie podporzadkowuje zepsuje wrazenie i nie popisza sie przed rodzicami. Moze trzeba im uswiadomic, ze to tylko dzieci przeciez ;-) - moj synek np. namietnie na wszystkich przedstawieniach dlubie w nosie ;-), 2 dziewczynki z grupy uciekaja z szeregu i nie chca wystepowac, a jedna zawsze mniej wiecej w polowie zaczyna plakac. Nikt nie robi problemu.
      Wroc do tematu w poniedzialek, jesli Ci zalezy, a z tego, co piszesz, to chyba zalezy. Powodzenia :-).
    • marika012 Re: przedszkolny dylemat 11.12.10, 09:47
      > Ale nie uczestniczy w zajęciach. Dzieci siedzą przy stolikach, on biega, bawi s
      > ię autami. Wszystkie prace wykonuje na zajęciach indywidualnych. A do szkoły za
      > półtorej roku, wizja indywidualnego toku nauczania lekko mnie przeraża. Terape
      > utka dziś stwierdziła, że "panie trochę sobie odpuściły"...

      To jest głównym powodem że myślisz o przenosinach?
      Mój też prawie nic nie robił w przedszkolu. Książki w których dzieci coś tam rysowały, wklejały itp. nie wypełnione nawet w 10% a syn nie chorował i praktycznie na jeden rok szkolny opuszczał tydzień albo dwa. Do tego nie miał zajęć indywidualnych bo nie miał diagnozy.
      Poszedł do szkoły do klasy integracyjnej. Początkowo gdyby nie pedagog wspomagająca młody pewnie nadal na lekcjach by nic nie robił. Ona mu pokazywała co trzeba zrobić, jak, kontrolowała wykonanie. Teraz syn jest w drugiej klasie i potrzebuje już zdecydowanie mniej kontroli. Coraz częściej i dłużej potrafi sam od początku do końca wykonać zadanie bez przypominania że ma coś robić :)

      Ja bym nie przenosiła. Byłabym szczęśliwa gdyby moje dziecko miało w przedszkolu kolegę. Niestety nie miało.
      • aga_sama Re: przedszkolny dylemat 11.12.10, 10:38
        To nie pierwsza sytuacja wykluczenia. Na angielskim przeszkadza, na zajęciach pokazowych w jego grupie też go schowali...
        Myślę o przenosinach, bo mam wrażenie, że on im przeszkadza. I Paniom i dzieciom. Widzę, że one się starają, mam wrażenie, że poległy.
        Pytałam tydzień temu o cienia, stwierdziły, że absolutnie nie jest potrzebny. A w takich sytuacjach jak z jasełkami absolutnie by się przydał.
        Poza tym komunikacyjnie jest słabo, jeździmy pół miasta.
        Trzymają nas relacje, znajomości, niechęć przed kolejną zmianą.
    • yula Re: przedszkolny dylemat 11.12.10, 10:31
      Skoro ma kolegów, są relacje pozytywne to bym nie przenosiła, tak jak poprzedniczka chciałabym by mój miał w przedszkolu a teraz w szkole kolegę, niestety nie ma. Z paniami można porozmawiać, dlaczego odpuszczają? Może uważają że na indywidualnych dość sie napracuje? U mnie tak uważa wychowawczyni młodego. A zresztą ma racje :P Sam na sam z nauczycielem to nie przelewki, wyciskają z niego sporo :) A i tak coraz częściej słyszę że w klasie też pracował.
    • madziulec Re: przedszkolny dylemat 11.12.10, 11:31
      Aga..

      Opowiem Ci o Misku.
      Chodzil do przedszkola,a wczesniej do zlobka.
      I byly tam przedstawienia. Ok, moze Misiek nie przedszkadzal, ale w pewnym momencie to zastanawialam sie po co ja tam przychodze. Misiek bowiem albo sie kiwal, albo ostentacyjnie siadal... Olewal temat.
      A wiesz dlaczego?
      Powiem Ci. Bo jego olewano. Po prostu zlewano rowno jego problem, to ze nie umial sie dostosowac, ze wszystkie dzialania byly obrzydliwie pozorne, ze dawano ciagle role innym dzieciom, ze Misiek nawet nie mogl przeniesc na wystepie kwiatka. Panie twierdzily wlasnie: bo on przeszkadza i koniec. Skreslaly go, tak z zalozenia. A on.. z zalozenia nic nie robil, by pokazac, ze jest inaczej.

      I ja jako jedna z nielicznych matek przychodzilam i bylo mi przykro, ze moje dziecko podchodzi pod tzw. ostracyzm. A panie to chcialam zabic za niepedagogiczne podejscie. Bo byly do dupy.

      Przenioslam malego. Do przedszkola integracyjnego. Panstwowego.
      I raptem tam sa panie, ktore KAZDEMU daja role, niech ona ma jedno zdanie, pukniecie w bebenek (taka role mialo dziecko autystyczne, ktore naprawde sie do niczego nie nadawalo). Ale przychodzi rodzic i widzi, ze dziecko wystepuje, a nie stoi jak slup soli i jest celowo wykluczane.
      I jest dumne z siebie, z ladnego stroju (czy przebrania), z tego, ze mialo role, ze zatanczylo (co z tego, ze pomylilo kroki?)... z takich drobizgow.

      I za taki usmiech dziecka bylabym w stanie dziecko znow przeniesc. Po to by dalej nei bylo ostracyzmu.
      • lillyofthevally Re: przedszkolny dylemat 11.12.10, 14:58
        no u nas była zawsze podobna historia:
        masowe przedszkole
        syn - głośno i donośnie kwestie wypowiada, wie co i kiedy ma powiedzic... ale...
        no własnie
        przez 4 lata przedszkola - występował może ze 2 razy... raz śpiewał z całą grupą - a drugi raz - to było już w starszakach na jasełkach miał 4 zdania powiedzię. I wiecie co?
        PĘKAŁAM z dumy - mówił wspaniale, wyraźnie.... i szmer podziwu przeszedł po sali.
        Zawsze jak miał być jakikolwiek występ było jakieś "ale" - a to role już podzielone, a to za bardzo postawny a to za mały.....
        Smutne... syn na początku to zlewał, ale jak zaczał widzieć co się dziej to pytał mnie: mamo a dlaczego ja nie występuje, dlaczego znowu Kuba i Ania a ja nie???
      • monna16 Re: przedszkolny dylemat 11.12.10, 15:11
        Sytuacja którą opisujesz dla mnie jest nie do przyjęcia. Nie pozwoliłabym na to, żeby moje dziecko zostało wykluczone z przedstawienia bo "przeszkadza". To pierwsze kroki do pozbycia się "problemu" jakim jest Twoje dziecko dla tych wychowawczyń. Dziś nie będzie na przedstawieniu, jutro nie zabiorą go na teatrzyk a innym razem nie pozwolą mu jechać na wycieczkę. Bo co? Bo przeszkadza? Rozprasza innym? Bo nie potrafią sobie z nim poradzić?
        U nas sytuacja wygląda tak. Młody chodzi do państwowego przedszkola już 3 rok. Teraz jest w zerówce. Od początku był jedynym dzieckiem w grupie z "problemami". Zawsze brał udział w przedstawieniach, wyjazdach itp. bez względu na to jak się zachowywał. Często podczas wystąpień to mi było głupio, bo moje dziecko zachowuje się nie tak jak powinno, a cała grupa taka grzeczna i poukładana. Nauczycielki na totalnym luzie. Ich podejście było takie, że cokolwiek Młody by nie zrobił to i tak wszystko się uda i będzie dobrze. Na ostatnich jasełkach dostał jedną z głównych ról - był Józefem. Całe przedstawienie kręcił się, marudził, wrzeszczał przez 20 minut że jest głodny i w końcu zszedł ze sceny żeby się najeść. Nauczycielki robiły co mogły żeby całe przedstawienie jakoś wyszło. Rodzice na początku uśmiechali się pod nosem że Józef taki wygłodzony. Na koniec jasełek jedna z nauczycielek powiedziała: "Teraz kończymy przedstawienie i zapraszamy na poczęstunek, bo za chwilę wszystkie dzieci poumierają nam z głodu" - Józef oczywiście już był najedzony.
        • madziulec Re: przedszkolny dylemat 11.12.10, 15:21
          Ale to wymaga naprawde dobrego podejscia.

          I trzeba sobie wziac karteczke i podzielic na plusy i minusy.
          I prawde powiedziawszy nei wiem czy dla mnie jakis tam kolega bylby wazniejszy od ostracyzmu, ktory powodowalby frustracje dziecka i zanizalby jego poczucie wartosci.
          • marika012 Re: przedszkolny dylemat 11.12.10, 17:59
            Aga nie pisze, że dziecko jest sfrustrowane bo nie występuje.
            Mój występował (zawsze każde dziecko coś tam robiło, czasem było to śpiewanie w grupce albo wspólne mówienie wierszyka) ale wiele by dał by tych występów uniknąć. A jeszcze więcej by dał za bliskiego kolegę. Nie ma go do dzisiaj :(
            • madziulec Re: przedszkolny dylemat 11.12.10, 18:16
              Ale jej jest przykro, ze doprowadza sie w ten sposob (bez rekawiczek)) do spolecznego wykluczenia jej dziecka.

              Czyli moze wyboerzmy: spoleczne wykluczenie (zero wystepow i pokazywanie wszystkim ludziom na prawo i lewo: to dziecko jest beznadziejne i sie nie nadaje, przy okazji pokazywanie jemu: wiesz, nei nadajesz sie i nigdy sie do niczego nei bedziesz nadawac) ale za to kolega i to jest ta jedna strona.
              A druga strona: przedszkole, gdzi emoze tego wykluczenia spolecznego nie bedzie i .. moze bedzie rowniez kolega (bo tego wykreslic z pakietu nie mozemy).

              Oczywiscie zycie to nie gra gdzi eorbimy save i gramy dalej.
              • lillyofthevally Re: przedszkolny dylemat 11.12.10, 18:32
                ja wam powiem, że to zalezy od personelu - wychowawców... no i od tego czy rodzic drze mordę czy nie.
                Ja na początku też to zlewałam - ale potem nie wytrzymałam!!
                Dla dyrektorki przedszkola najważniejsze było żeby przedstawienie było co najmniej na poziomie Brodway'a !!! NIe tolerowała pomyłek, zacięć... dzieciaki były zestresowane po maksie - no za wyjątkiem mojego synka :D...\doceniła go - tak jak pisałam wcześniej - dopiero w zerówce... ale ile się wtedy nagadałam to moje :D...
              • aga_sama Re: przedszkolny dylemat 11.12.10, 18:39
                Sfrustrowana jestem ja, Torpeda chyba nie rozumie sytuacji i mu to zwisa.
                Ma wyjść na koniec i powiedzieć z grupą 4 wersy.
                Chyba porozmawiam jednak z Paniami.
                Zmiana - boję się jej, chociaż kurczę komunikacyjnie byłoby nam dużo wygodniej.
                Terapeutka trochę nas ostrzegała ze względu na skład grupy. Młody jest lekko zaburzony, często wygląda bardziej na ADHD niż ZA, więc z jednej strony mniejsza grupa to mniej bodźców i szansa, że nie będzie nakręcał. Z drugiej terapeutka przestrzegała nas przed grupą z kilkoma zaburzonymi dziećmi...
                • monna16 Re: przedszkolny dylemat 11.12.10, 22:20
                  Pogadaj z wychowawczyniami. Nie można dziecka odsuwać tylko dlatego że zachowuje się inaczej niż cała reszta.
                  Co do przenoszenia, miałam podobny dylemat. Jeszcze przed wakacjami zapisaliśmy Młodego do przedszk. integr. (z myślą że może tam poświęcą mu więcej czasu) i na wszelki wypadek zostawiliśmy w tym do którego chodził dotychczas. Całe wakacje nie mogłam się zdecydować do którego będzie chodził i z którego go wypisać. W moim mieście 6-latki w przedszkolach mają zajęcia tylko przez 5h. Wychowawczyni z której jestem bardzo zadowolona i która miała Młodego pod sobą przez 2 lata, dostała grupę popołudniową (prowadzenie na tą zmianę mi nie pasowało). W integr. chodziłby na rano, ale tam nie podpasowała mi wychowawczyni (stara wyga która nie mogła się pogodzić z faktem że będzie prowadzić zajęcia w małej sali i miała z tym duży problem!!!!). Tak więc z dwojga złego wybrałam codzienne przedzieranie się przez pół miasta w zawieruchach, zaspach itp. z rozwścieczonym "obcym" i dodatkowym bagażem w postaci dwulatki pod pachą. I prawdę mówiąc Młody z przedszkola cały czas jest bardzo zadowolony a ja tego prowadzenia już mam dość.
          • aga_sama Re: przedszkolny dylemat 12.12.10, 00:09
            Madziulcu
            Syn nie łapie ostracyzmu

            A dziś przed spaniem zapowiedział, że jak będziemy kupować prezent na urodziny kuzyna, to kupimy też dla kolegi.
            • madziulec Re: przedszkolny dylemat 12.12.10, 00:29
              Ale Ty lapiesz i on pewnie na swoj sposob tez.
              Bo myslisz, ze nie zastanawia go, ze siedzi z boku, podczas gdy inni wystepuja?? Co on debil jest???

              Nie bede sie wtracac, nei moje malpy, nie moj cyrk, ale robisz dokladnie jak wszyscy - dajesz odsuwac swoje dziecko spolecznie na bok.
              • marika012 Re: przedszkolny dylemat 12.12.10, 09:40
                Cyrkiem może być dla dziecka przedstawienie. Dla mojego było. I nie chciał brać w tym udziału, nie wiedział po co, dlaczego, i w ogóle czego ci wszyscy ludzie chcą.
                To nie jest tak że każde dziecko siedzi smutne na ławeczce bo nie bierze w czymś udziału. Mój byłby przeszczęśliwy. Zapewniam że debilem nie jest a nawet wręcz przeciwnie.

                To matka się z tym źle czuje nie dziecko.
                Z paniami trzeba porozmawiać bo chłopiec powinien brać udział w przedszkolnych imprezach choćby dlatego, że to wzbogaca dziecko społecznie. Jednak foch mamy i zabranie dziecka z przedszkola z powodu jej frustracji to przesada. Tym bardziej, że dziecko dobrze się tam czuje i ma kolegów.
    • 1iwona1 Re: przedszkolny dylemat 12.12.10, 08:44
      Chyba pozostałabym przy tej placówce... ale każdy odpowiadając patrzy przez pryzmat swojego dziecka. Jeśli dziecku jest dobrze w przedszkolu, lubi panie, ma kolegów i nie przejmuje się sprawą przedstawienia, to mi by to wystarczyło.
    • dasia_23 Re: przedszkolny dylemat 13.12.10, 11:23
      Ago, mój syn 4,5 roku jest identyczny. Jeśli chcesz pogodać na GG daj znać to sie umówimy. Podobną historie przezyłam w trzylatkach w zwykłym przedszkolu. Po rozmowie z Panią (kilku rozmowach) stwierdziłam, że moje dziecko tylko traci a nic nie zyskuje. Najlepsza dla niego była Pani Pomoc - Pani Danusia wielkie serce - przez całe zycie bedę jej bardzo wdzieczna. Przeniosłam synka do przedszkola integracyjnego i ODZYSKAŁAM DZIECKO. Mój synek zaczął zapamietywać imiona dzieci, zaczął liczyć z sensem, zaczął odrobinę rysować (poziom dwulatka) ale robi to sam z siebie. Zaczął się troszkę ubierać i rozbierać. I zaczął być trochę w realu. Kocham moje nowe przedszkole - tam Panie nie olewają mojego synka.
      Jesli Twój synek jest wykluczany z przedstawień to jest sprawa na rozmowę z dyrekcją. Jesli chcesz zostawić tam dziecko - nie odpuszczaj Paniom. Bo Twoje dziecko potrzebuje szczególnej pomocy właśnie na szczeblu społecznym i jesli nie rozumie pewnych zdarzeń intuicyjnie to musicie mu to wielokrotnie pokazywać. Panie niech zrezygnują z przedstawień, albo niech znajdą również w tych przedstawieniach miejsce dla Twojego synka. Niech trzymają go za rękę, albo tak zaplanują przedstawienie aby mały miał swoje chwilę, nie musi być cały czas z dziećmi, może być trochę z Tobą, ale nie wolno go wykluczać. To jest również nauka zachowań społecznych.
      Dziewczyno walcz o prawa synka, on jeszcze tego nie potrafi. A ja uwielbiam przedszkole integracyjne mojego synka, tam również są grupy mieszane wiekowo i dla mojego szkraba jest to super doświadczenie. On może pomagać maluchom a jemu pomagają starszaki.
    • marzena123marzena Re: przedszkolny dylemat 13.12.10, 12:02
      Witaj Ago.
      Na podstawie tego co napisałaś, myślę,że nie warto młodego zabierać z przedszkola.Wiem jak bardzo Ci przykro z powodu innego traktowania syna. Ale zobacz, on tam jest zadowolony- to najważniejsze. Nie okazuj swojej irytacji ale też nie pozwalaj na jego wykluczanie. Zresztą on nie jest całkowicie wykluczony. Na końcu ma powiedzieć kwestię z dziećmi. Ja myślę, że może siedzieć z Tobą w 1 rzędzie a wtedy kiedy trzeba wejść na scenę. Ponegocjuj może tą kwestię jednozdaniową solo też mógłby powiedzieć a w międzyczasie być z Tobą na widowni. Ważne by on był z siebie zadowolony!!! Albo inny pomysł (nie znam Twojego dziecka) może udałoby się mu wystać na scenie gdyby między kwestiami dostał do ręki małą zabaweczkę, niezbyt widoczną dla publiczności? Na nasze dzieci trzeba sposobem.
      Terapeutka ma racje spotkanie Twojego dziecka z innym z Za, nadpobudliwością czy innymi deficytami podobnymi będzie go bardziej nakręcało. Jedno dziecko naśladuje drugie. Obserwuję to u nas w klasie integracyjnej. Co do nauki w szkole. W żadnym wypadku nie gódź się na indywidualny tok nauczania. Nie na początku edukacji. Indywidualne nauczanie jest dla dzieci, które już naprawdę nie mogą do klasy ze względów zdrowotnych. Daj dziecko do szkoły integracyjnej lub masowej tam gdzie będą mniejsze klasy, może uda Ci się załatwić asystenta-cienia. Decyzję o indywidualnym pozostaw na starsze klasy, gdyby już faktycznie nie radził sobie, był odrzucany przez rówieśników itp. Zyczę powodzenia.
    • mit-och Re: przedszkolny dylemat 22.12.10, 20:50
      I jak wyszło z jasełkami? Były już?
      • aga_sama Re: przedszkolny dylemat 25.12.10, 00:45
        A dziękuję za zainteresowanie
        Rozmowa nie była potrzebna. Pani wychowawczyni odwołała decyzję młodszej koleżanki
        Torpeda wierszyk pięknie mówił, już nie zaklinował się pod kaloryferem podczas ostatnich prób.
        Odpadł na samych jasełkach - w sali było ciemno bardzo, paliły się tylko takie fioletowe lampy i kolorowe reflektorki, do tego potwornie duszno i tłum. Młody szybciutko się ewakuował z wychowawczynią, która chyba była zadowolona, że musi z nim wyjść.
        Sytuacja bardzo mu się podobała, a ja nauczyłam się, że moje dziecko narazie w d..pie takie występy, kieruje się tylko komfortem. Kilka dni wcześniej zrobił podobnie - zaprosił kilkoro znajomych dzieci na pieczenie pierników i uciekł jak zrobiło się za tłoczno/ głośno

        zawodowo
        • mit-och Re: przedszkolny dylemat 25.12.10, 11:51
          To super.
          Mnie się wydaje, że to nie dokładnie tak, że ma w d.pie występy, tylko przerasta go cała atmosfera. U nas było podobnie, już wiemy, że tłumy,duszno to nie dla młodego i wszelkie skupiska ludzi omijamy dla naszego dobrego samopoczucia!
          Najlepszego na święta!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka