agata_abbott
09.02.17, 12:54
Wiem, że spektrum autyzmu to w zasadzie gigantyczny "worek", w którym mieszczą się zaburzenia o różnym nasileniu - zakładam jednak, że wszystkie mają wspólne podłoże i wiele problemów, a także strategii radzenia sobie z nimi jest wspólnych dla osób z różnych końców spektrum.
Moja córka ma diagnozę autyzmu, ale jest raczej wysokofunkcjonująca, przez co w dużym stopniu jest podobna do dziecka z ZA, a nie z autyzmem jako takim. Ze względu na to, że jest "trochę taka, trochę taka" (np.: mówi, ale miała opóźnienie mowy, musieliśmy się wspomagać PECSami), staram się pisać o osobach "ze spektrum autyzmu", a nie osobach z "autyzmem" albo "ZA".
Tymczasem mam wrażenie, że nawet na tym forum, jest sporo postów kierowanych tylko do rodziców dzieci z ZA/autyzmem. Wiem, że to jakoś upraszcza komunikat, bo z góry wiadomo, z czym mniej więcej boryka się autor posta, ale z drugiej strony - chyba niepotrzebnie zawęża grono odbiorców. Gdzieś tam poniżej jest np. post dotyczący tego, co jest najtrudniejsze w ZA - no i chętnie bym się wpisała, ale z drugiej strony nie wiem - bo przecież moje dziecko ZA nie ma.
Czasami też się zastanawiam, czy wszystkie osoby z ZA/rodzice dzieci z ZA zdają sobie sprawę, że autyści też potrafią wysoko funkcjonować?
I z kompletnie innej strony - zdaję sobie sprawę, że są tu też rodzice dzieci nisko funkcjonujących, którzy w takim wątku - gdyby byl zaadresowany do rodziców dzieci ze spektrum - mogą stwierdzić: "co wy wiecie o problemach" (bo skala ich problemów często jest nieporównywalna do problemów rodziców typowych dzieci z ZA).
Jak to wszystko pogodzić?