Dodaj do ulubionych

(Po)kompozycyjnie

03.11.04, 10:03
totet napisał:

> Gdy emocje już opadną... to warto chyba powrócić do dysputy o formie i
> nowościach regulaminowych Turnieju Kompozycji. Wypowiedzcie się uczestnicy,
> czy wprowadzone zmiany uatrakcyjniły przebieg rywalizacji? Czy warto je
> utrzymać, może wrócić do poprzedniego programu, może zaproponować wariant
> jakiś pośredni?
> A może wprowadzić nowy porządek rywalizacji? Co dalej ze źródłami i
> dopuszczalnością słów, wszak i tu się nieco zmieniło?



Forma i nowości regulaminowe? Ależ tak, obgadać je trzeba solidnie (a przy
okazji i z zaduszkowego milczenia wychynąć, i w żywioł dyskutanctwa wejść na
nowo).

To mój pierwszy odzew na apel Toteta, a jako że pierwszy w ogóle, pozwoliłem
sobie odłączyć to od wątku o XXX TKK i zaproponować jako nowy, samodzielny
wątek. Bo rzecz dotyczy nie tylko tej jednej edycji (choć jakimś tam przełomem
i impulsem była), ale całej serii.

Co najmniej kilka widziałbym tej dyskusji kierunków. Jeden z najważniejszych
to czas trwania rundy. Nie ustalimy tego, bo - podobnie jak w przypadku
turniejów niekompozycyjnych oraz wszelakich innych rozrywek - jeden woli
na chybcika, drugi zaś, żeby się rozsmakować. Ja zdecydowanie należę do tych,
którym 30 minut rundy to jest mało. A już na pewno nie zrekompensuje mi tego
obsiekanie diagramu do rozmiarów alfabetki. Nie chcę jednak nikogo przekonać,
że długodystansowość jest lepsza od sprintu, bo to rzecz gustu. Ja tylko
zgłaszam jeden swój głos za przywróceniem 45 minut.

Właściwie to te krótkie rundy gnały jak szlone; gdzieś koło piątej dotarło
do mnie, że jeszcze się nie rozkręciłem, a tu już trzeba się powoli zwijać.
Kiedy rok temu zapowiedziano dodanie dwóch rund, przyjąłem to entuzjastycznie,
bo liczyłem na więcej. Więcej nie było ani o minutę, za to wszystko zostało
zdominowane przez pośpiech - i komponowanie, i organizacja.

Ktoś może powie, że niewielka to różnica - 30 minut a dawniejsze 45. Tymczasem
dla mnie jest to rzeczywiście przepaść i całkowite przekwalifikowanie. Mógłbym
jeszcze trochę poargumentować, ale cały czas byłyby to tylko opowieści o moich
osobistych preferencjach, więc na razie ich zaniecham.


Uff, jak na pierwszy głos w dyskusji to chyba na razie wystarczy. Wrócę tu.
Obserwuj wątek
    • cherrywt Re: (Po)kompozycyjnie 03.11.04, 16:51
      Witam
      Obiema rękoma podpisuję się pod głosem Reptara.Kompozycja z założenia nie
      powinna mieć nic wspólnego ze sprintem. Zadania trzeba wypieścić.Oczywiście w
      45 minut tego się również nie uczyni, ale jednak jest chwila na podjęcie
      właściwej strategii, a nawet następna chwila na ewentualny retusz. Przecież
      układając zadania w domowym zaciszu również podchodzimy do nich kilkakrotnie,
      chcąc je uczynić coraz lepszymi. Owszem zdarza się , że pierwszy trop jest
      najlepszy, ale to jednak rzadkość.
      Jako przepadający za turniejami kompozycji jestem zdecydowanie za utrzymaniem 6
      rund i takich ich zróżnicowaniekm jak ostatnio. Zdaję sobie jednak sprawę, że 6
      rund po 45 minut ciurkiem, to może być wyczerpujące. Należy więc przemyśleć
      oorganizacyjnym rozwiązaniem tego problemu. Osobiście optuję za dwudniowym
      turniejem, bądź jednodniowym rozegranym w dwóch turach, przedzielonych dłuższą
      przerwą. Pozdrawiam serdecznie.
    • uhuhu Re: (Po)kompozycyjnie 04.11.04, 07:57
      A może tak:

      6 rund:
      -------
      3 rundy dla długodystansowych smakoszy (3 x 45 minut, diagramy większe);
      3 rundy dla pospiesznych sprinterów (3 x 30 minut, diagramy alfabetek).

      Rundy przemiennie: raz dłuższa, raz krótsza.
      I jak, hę?
      • reptar Re: (Po)kompozycyjnie 04.11.04, 08:52
        Zanim odpowiem na tak postawione pytanie, chciałbym mieć jakieś pojęcie, czy
        jest w ogóle ktokolwiek, kto woli te rundy krótsze. Jak na razie wydaje mi się,
        że jest to głównie sprawka organizatorów, którzy:

              a) nudzą się w tym czasie;
              b) mają więcej do oceniania;
              c) wynajęli salę na określony czas.

        Zwłaszcza punkt c wydaje mi się istotny, bo w Warszawie miałem wrażenie, że
        nie tylko ścigamy się ze sobą, ale również wszyscy razem ścigamy się z czasem,
        żeby wyrobić się z tymi rundami i jak najszybciej opuścić pomieszczenie. Być
        może lepszym rozwiązaniem jest organizowanie turnieju w domu kultury czy w auli
        zaprzyjaźnionej uczelni, zamiast szarpania się na hotel z gwiazdkowymi cenami.

        A wśród zawodników - być może nie znajdzie się nikt, kto woli lecieć na łeb na
        szyję? Na razie nie jeszcze słyszałem głosów, że rundy krótkie są fajniejsze.
        • uhuhu Re: (Po)kompozycyjnie 04.11.04, 09:50
          Rundy krótsze mi nie przeszkadzają. Po prostu podchodzę do tego jak do każdego
          innego turnieju - mierzę się z tym, co mi organizatorzy zgotują.

          BTW (żółta kartka ;-)): Reptar, mieliśmy dyskutować ogólnie, a Ty widzę do
          ostatniego turnieju mocno nawiązujesz, że pośpiech i w ogóle ;-)
        • uhuhu Re: (Po)kompozycyjnie 04.11.04, 09:57
          Może doprecyzuję nieco wyżej wyrażoną opinię, że rundy krótsze mi nie
          przeszkadzają. Myślę, że to dlatego, że nie mam takiego kompozycyjnego
          doświadczenia jak Cherrywt i Reptar. Na kompozycję jeżdżę od 4 lat i chyba nie
          zdążyłem się aż tak przyzwyczaić do 45-minutówek i tak w nich rozsmakować, jak
          większość uczestników TKK-ów. Generalnie, jeśli za rok dostanę diagram wielki
          jak stodoła i 1,5 godziny czasu nań, to też się z nim zmierzę, i to z
          niemniejszą przyjemnością niż przy 0,5-godzinnych diagramkach.

          Pytanie ważkie: jakie umiejętności ma sprawdzać turniej kompozycji?

    • reptar (Przed)kompozycyjnie 08.09.05, 12:18
      Czy wróbelki głogowskie już coś ćwierkają na temat liczby i długości rund?

      I czy zgłaszają się na turniej debiutanci? Myślę, że to świetne pożenienie
      imprez - w sobotę kompozycja, w niedzielę rozwiązywanie - być może dzięki temu
      ktoś, kto omija OTKK, w tym roku się jednak zdecyduje. No bo to w końcu ta sama
      wycieczka   ;-)
      • uhuhu Re: Przeciekające wróbelki 08.09.05, 12:44
        Głogowskie wróbelki mają przeciek, że w tym roku rund będzie sześć (słownie:
        6). Żadna nie będzie trwała aż 45 minut, żadna też nie będzie trwała tylko 35
        minut.
        • totet Re: Przeciekające wróbelki 08.09.05, 21:50
          No i jak potencjalni uczestnicy - zadowoleni z formuły 6x40? Poprzednie
          Kompozycje wywoływały spore dyskusje już przed turniejem...
          Kto się wybiera by podbić Asoland?
          • reptar Re: Przeciekające wróbelki 08.09.05, 22:08
            totet napisał:

            > No i jak potencjalni uczestnicy - zadowoleni z formuły 6x40?


            Chyba nie muszę pisać   :-)))     Jasne, że jestem zadowolony!!!
            • totet Re: Przeciekające wróbelki 11.09.05, 12:33
              Też jestem jak najbardziej "za" nowym systemem czasowo-rundowym i chwała
              organizatorom, że uwzględnili sugestie uczestników. Niemniej, zaczynam się
              zastanawiać, czy oprócz treningu umysłowego nie przydałby się i ten kondycyjny
              :) Zdaje się, że będzie to najdłuższy z dotychczasowych maraton kompozycyjny w
              historii. Kto wie, czy również nie najciekawszy - formuła imprezy "dwa w jednym"
              pozwoli na uczestnictwo w gronie stałych "układaczy" także sporej grupce
              debiutantów. A wśród debiutantów wybitni "rozwiązywacze"...
              Oj, będzie się działo...
              • reptar Re: nie najdłuższy 11.09.05, 13:08
                totet napisał:

                > Zdaje się, że będzie to najdłuższy z dotychczasowych maraton kompozycyjny w
                > historii.


                Bez przesady. Sam uczestniczyłem kiedyś w 24-godzinnym maratonie. Oczywiście
                tamtej imprezie daleko - jeśli chodzi o powagę i prestiż - do OTKK, niemniej
                24 godziny - bądź co bądź TEŻ kompozycji - ciurkiem to trochę więcej niż 240
                minut   ;-)
                • totet Re: nie najdłuższy 11.09.05, 14:05
                  "Najdłuższy z dotychczasowych maraton kompozycyjny" - ściślej OTKK i w sensie
                  sumarycznych rund ciurkiem. Przepraszam za brak precyzji, ale tak to zapisałem w
                  tym sensie. Tak reptarze, pamiętam o tamtych międzynarodowych bojach, jak i
                  również o tym, że i same OTKK-i ongiś bywały, zdaje się dwudniowe (?). Niemniej
                  urozmaicone o turnieje towarzyszące i inne punkty programu.
                  Czy był OTTK trwający 240 minut netto lub więcej z małymi przerwami 10-15 minut?
                  • kozak_donski Re: nie najdłuższy 11.09.05, 17:44
                    totet napisał:

                    ... że i same OTKK-i ongiś bywały, zdaje się dwudniowe (?).

                    Tak, bywały. Formuła dwudniowa sprzyjała życiu towarzyskiemu, ożywionym kontaktom redakcyjno-autorskim etc. Wtedy też rozgrywano zawody wg tego samego schematu zadań - 4 zawsze te same konkurencje. Z biegiem lat być może się to opatrzyło, ale jednak towarzyszył temu (przynajmniej dla mnie) jakiś ulotny posmak klasyki. No i można było porównywać swoje wyniki z wynikami sprzed lat.

                    Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka