Dodaj do ulubionych

Polski -> Angielski -> Polski

06.01.03, 17:33
Czy ktoś kiedyś korzystał z zestawu słowników obcojęzycznych do wyszukiwania
synonimów? Skutkuje to nieźle dla wyrazów nieco archaicznych i wychodzących z
użycia. Potrzebny jest zestaw obszernych słowników "w obie strony".
Tłumaczymy określenie z polskiego na obcy, a potem w tym drugim znajdujemy
sporo synonimów polskich. Zaletą takiego źródła jest to, że z zasobów ich
słownictwa nie są wyrzucane te starsze wyrazy, no bo tłumaczyć trzeba
wszystkie teksty, także te starsze. W moim przypadku jest to słownik J.
Stanisławskiego, wydanie 1975 i 1978.
Obserwuj wątek
    • reptar kissing-crust 07.01.03, 08:24
      Metoda ciekawa, ale dość pracochłonna, zwłaszcza teraz, kiedy wyszukanie mniej
      ambitnego synonimu to rzecz paru kliknięć myszką czy klepnięć w klawiaturę.
      Nie żebym był przeciwnikiem, bo metoda prócz tego, że ciekawa i pracochłonna,
      to jeszcze całkiem sympatyczna ;)

      Rzeczywiście - słownik Stanisławskiego zawiera fantastyczne wyrazy. Lubię go
      sobie „czytać”, tzn. otworzyć w przypadkowym miejscu i przeczesać wzrokiem
      zawartość strony. Można się dowiedzieć wielu rzeczy nie tylko nt. synonimów,
      a już na pewno znaleźć kilka wyrazów działających na wyobraźnię
      (jak np. „kissing-crust” - miejsce stykania się bułek przy wypiekaniu).

      A wracając do synonimów, to jest jeszcze pytanie, po co się ich szuka. Jeśli
      po to, żeby atrakcyjnie określić wyraz, to... szkoda zachodu. Jak nawet
      znajdziesz coś ciekawego (na przykład archaizm), to istnieje zbyt duże
      prawdopodobieństwo, że redakcja w procesie adiustacji zamieni ci to na sztampę.
      • jw1969 Szybolet 07.01.03, 12:00
        O tak, słownik Stanisławskiego to kopalnia ciekawych słówek. I to nie tylko
        wyrażeń anglojęzycznych, ale także rzadko spotykanych polskich wyrazów. Z
        czasów licealnych pamiętam, że z kolegami bawilismy się w wyszukiwanie takich
        dziwadeł. I do dziś pamiętam słówko "szybolet" - tylko że nie wiem, co ono
        znaczy!
        A w czasach przedkomputerowych zdarzało mi się korzystać z tego słownika w
        spósób podobny do opisanego przez zb.wo. Często było to zadziwiająco skuteczne.
        Inna rzecz, że nie dysponowałem jeszcze wtedy niektórymi ze źródeł drukowanych,
        które dziś mam w swojej biblioteczce.
    • reptar Re: Polski -> Angielski -> Polski 10.01.03, 10:51
      z polskiego na angielski: nutria --> coypu

      z angielskiego na polski: coypu --> kojpu, nutria


      Szczerze mówiąc nie wiem, jak to skomentować... Czy odkryłem archaizm tak
      efemeryczny, że aż niewiarygodny, czy raczej czyjąś nieudaną próbę wprowadzenia
      do polszczyzny obcego wyrazu... Tak czy siak, jak Was ktoś zapyta, czyście
      widzieli kojpu, to żebyście wiedzieli, ze chodzi o nutrię ;)
      • jw1969 Re: Polski -> Angielski -> Polski 10.01.03, 13:35
        reptar napisał:

        > z polskiego na angielski: nutria --> coypu
        >
        > z angielskiego na polski: coypu --> kojpu, nutria
        >

        Tak pewnie nazywaja nutrię Polacy mieszkający np. w Chicago...
        Ma ładny anagram, nawiasem mówiąc: kojpu - pokuj
        (Pokuj trochę, ja się zmęczyłem - rzekł kowal do pomocnika).
    • reptar Piraya 05.05.03, 09:06
      Ostatnio potrzebowałem (w celach nieszaradziarskich) znaleźć, jak jest po
      angielsku pirania. Wziąłem Stanisławskiego.


      W części z polskiego na angielski:

      Pod "pirania" jest odsyłacz "= piraya".
      Pod "piraya" jest: zool. (Pygocentrus piraya) a characinid


      W części z angielskiego na polski:

      Nie ma hasła "characinid".
      Nie ma haseł z piranią zaczynających się na "pira-" ni "pyra-".


      Gwoli ścisłości "Characidae" to łacińska nazwa kąsaczowatych, czyli rodziny,
      do której należy pirania, a zatem Stanisławski nie był w tym wypadku zbyt
      precyzyjny. W dodatku nazwa łacińska samej piranii też mi się nie zgadza.
      Ale bardziej zastanawia mnie owa "piraya" umieszczona w słowniku jako słowo
      bądź co bądź polskie (co nie zmienia mojej opinii, że Stanisławski jako
      podkładka dla wyrazu "użyźniacz" - by wystarczył).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka