maja-z-podworka
10.02.11, 08:36
W wiadomościach można przeczytać, że w gdzieś w Portugalii znaleziono w mieszkaniu staruszkę, która nie żyła od 9 lat. Mieszkanie sprzedano na aukcji i zwłoki odkryła nowa właścicielka. Wcześniej zwracały uwagę jedynie listy, przepełniające skrznkę pocztową.
Zawsze pierwsi lustrowani są sąsiedzi - czemu nie zauważyli, że zniknięcia sąsiadki. Na balkonie znaleziono martwego psa....nikt go nie widział i nie słyszał wcześniej?
A z drugiej strony...gdzie jest granica między życzliwym zainteresowaniem a wścibstwem? Czy gdybym mieszkała samotnie, chciałabym by wyważano drzwi od mieszkania za każdym razem kiedy wyjadę na dłuższy czas a nie uznam za stosowne zawiadomić o tym sąsiadów?
Jeśli staruszka dostawała listy, czemu nikt nie zwrócił uwagi na brak odpowiedzi?
I w końcu - jak można było sprzedać na aukcji mieszkanie nie interesując się co się stało z lokatorką?
gdzie te czasy wielopokoleniowych domów, gdzie rodziny mieszkały razem lub blisko siebie, w których nie było osób naprawdę samotnych....
Oczywiście to idealizacja, ale na pewno takich problemów było mniej.