Robiłam dziś zakupy w Obi. Jest połowa listopada, a nam towarzyszyła melodia kolędy. Na półkach nieprawdopodobne ilości wszelkich możliwych ozdób światecznych...
Podobno to jest tak, że sklepy prześcigają się w tym, kto sezon świąteczny rozpocznie wcześniej, bo ma większe zyski. Podobno rekordzista (gdzieś w Anglii) kiedyś zaczął juz w lipcu.
Denerwuje mnie to, ale jednocześnie z entuzjazmem wraz z Córką ogladalam to wszystko - błyszczące, jarmarczne...niektóre śliczne
Poczulam, że trzeba zacząć przygotowywać się do Świąt...
Rytm naszego życia zaczynają wyznaczać sklepy.