Dodaj do ulubionych

Do tego, ktory poete udaje...

18.02.12, 12:17
Prosze Pana... czy Pan tak juz od zawsze mial, ze zajmowal sie pan zyciem innych ludzi? o czym mowia, co robia, podsluchiwal, podgladal... i jakos mnie to nie dziwi zwazywszy, ze nawet pomysly pan im podbiera, bo wlasnej inwencji jakos brak... czy to pan we wlasnej osobie przyszedl do nas z ta winda? sadzac po tym jak skrzetnie i dokladnie pan nas czyta, jak smakuje pan kazde napisane slowo, (robi pan sobie notatki? zeby wszystko spamietac?)...mam juz wrazenie, ze widze panski cien, kiedy wchodze do wanny... a nie moglby sie pan zajac wlasna zona, zamiast interesowac sie co robia AL, Klara czy maska? jakich mezow maja, co jadaja, kto gotuje?... to taki magiel jest, niemeskie to...hihi... i prosze uwazac bo voyeurismus moze doprowadzic do oczoplasu....a i tak pan nie zdazysz ze wszystkim

https://www.bilder-hochladen.net/files/itqm-m5-c0f1.gif

....doskonale wiem, ze czytasz nas pan od lat, od wielu lat... wspolczuje - bo mnie sie panskiego forum czytac nie chcialo...a juz szczegolnie panskiego pisania - wczoraj zainteresowalam sie autorem "windy, schodow" czy "spadania" - obojetnie jakby to nazwac - no i... no coz... wspolczuje
Obserwuj wątek
    • krystek.fabuloso BALLADA O JANIE 18.02.12, 21:40

      Kiedyś tam Jan się urodził,
      kopnął pielęgniarkę, becik uszkodził
      i od tej pory szedł tą droga życia,
      kopania, grania, powolnego tycia.
      Zaraz po przedszkolu podszczypywał Kasię,
      papierosa zapalił chyba w pierwszej klasie,
      kopal wszystko, co się tylko dało,
      w szkolnej ławce siedzieć mu się zbyt nie chciało,
      potem było piwko i często wódeczka
      i tak rosła w talii czynów jego teczka.
      Hufiec pracy miał na widoku,
      ale że piłką zajmował się z doskoku,
      przepchano go przez szkoły i maturę,
      by załatać wykształcenia dziurę.
      A gdy się popisał bramkowym numerem,
      natychmiast go ogłoszono polskim bohaterem.
      I na tym numerze oparł swą karierę
      został posłem PiSu i magistrem trenerem.
      A jako że tylko na papierze ogląda, kultura,
      wiec często zeń wychodzi prawdziwa natura
      i kobiety obraża dowcipem menela,
      potem przeprasza, wywiadów udziela.
      Koniec ballady? Skończona kariera?
      Nie. Tam gdzie się wkleił swój swego popiera.
      • m.maska Re: BALLADA O JANIE 18.02.12, 22:20
        Hmm... ladna rymowanka Krystku i bardzo na czasie... big_grin

        Krystku!!!!! czy Ty sie uwazasz za Poetę? i do tego przez duze "P"? a moze nawet i "POETĘ"?
        • krystek.fabuloso Re: BALLADA O JANIE 18.02.12, 22:33
          Chyba nie pytasz poważnie, Maseczko....jestem tylko mizernym rymokletą jakich pełno na świecie. Poetą był Henry Wadsworth Longfellow
          • m.maska Re: BALLADA O JANIE 18.02.12, 22:35
            Poeta i to wspanialym, byl Jan Zych... zachlystuje sie jego wierszami... smile
            • al-szamanka Re: BALLADA O JANIE 18.02.12, 22:39
              Tak, Zych jest WYJĄTKOWY. Może masz jakiś jego wiersz po ręką
              • m.maska Jan Zych 18.02.12, 22:49
                a moze dla odmiany proza poetycka...

                Labirynt XVI

                Czuję kamień ofiarny pod lewą łopatką zanim uderzy
                nóż z obsydianu otworzy szczelinę między żebrami
                i wyszarpnie serce budzę się ciągle się jeszcze budzę na
                szczycie Piramidy Słońca koło świątyni boga wiatrów
                boję się dotknąć tego kamienia boję się otworzyć oczu
                może to sen niech snem zostanie obręczą obrączką
                boleśnie się zaciska nie chcę jeszcze nie chcę otwierać
                ust po wspólną komunię po ostatnią kroplę powietrza.
                Labirynt XVII

                Będę wołał wszystkimi myślami tak chyba modlili się
                tylko mistycy może usłyszysz słucham nocą wystukiwania
                pociągów może którymś z nich jedziesz wypatruję listów
                telegramów może drgnie ci ręka drgnie powieka jakbyś
                chciała czym prędzej wyrzucić z oczu obraz kłujący jak
                łza ziarenko piasku może drgnie ci głos zanim powiesz tak
                tak boję się tam jechać żeby zamiast na radość nie trafić
                na wesele powiedzą że w ten dzień uroczysty byłaś bardzo
                wzruszona.

                11-14 sierpnia 1973
                • al-szamanka Re: Jan Zych 18.02.12, 23:02
                  Przepiękne......
          • m.maska i Rabindranath Tagore 18.02.12, 23:03
            Czy w tę burzliwą noc jesteś na dworze, spiesząc po drodze miłości, mój przyjacielu? niebo jęczy jak ktoś pogrążony w rozpaczy.

            Nie mogę spać tej nocy.
            Raz po raz otwieram drzwi i wyglądam w ciemność, mój przyjacielu!

            Nic nie widzę przed sobą. Gdzie twoja ścieżka?

            Po jakim to mrocznym brzegu czarnej jak smoła rzeki, po jakim odległym skraju posępnej puszczy, przez jaki gąszcz głębokiej ciemności kroczysz, do mnie spiesząc, mój przyjacielu?
            • al-szamanka Re: i Rabindranath Tagore 18.02.12, 23:11
              Nieustępliwe są moje więzy,
              a przecież serce boli mnie, gdy je próbuję zerwać.
              Pragnę tylko wolności,
              a przecież wstydzę się spodziewać, że ją uzyskam.
              Mam pewność, że w tobie są bezcenne bogactwa
              i że jesteś najlepszym z mych przyjaciół,
              a przecież nie mam odwagi wymieść połyskliwego śmiecia,
              którego pełno w mej izbie.
              Okrywa mnie powłoka prochu i śmierci:
              nienawidzę jej, a przecież tulę ją do siebie miłośnie.
              Wiele jestem winien,
              błędy me ogromne, hańba tajemna i ciężka:
              a przecież, gdy przychodzę prosić o swe dobro,
              drżę z obawy, że modlitwa moja może być wysłuchana.
              • zuza_anna Jan Zych - Gdziekolwiek 19.02.12, 14:39

                Piękna poezja smile
                Jan Zych - Gdziekolwiek

                Gdziekolwiek będziesz, cokolwiek się stanie,
                będą miejsca w książkach i miejsca przy stole,
                kasztan, kiedy kwitnie lub owoc otwiera,
                będą drzewa, ulice, ktoś nagle zawoła,
                ktoś do drzwi zapuka i pamięć przyniesie
                z kwiatem, z godziną, z kolorem,
                wciąż będzie początek, bo wszędzie są mosty
                prawdziwe jak powietrze ode mnie do ciebie,
                gdziekowiek będę, cokolwiek się stanie.
                • m.maska Re: Jan Zych - Gdziekolwiek 19.02.12, 14:48
                  Wlasnie po tym wierszu dotarlam do tego poety... pieknie pisal - Grechuta potrafil to docenic... ale tak naprawde, malo sie o nim slyszalo...
                  • zuza_anna Re: Jan Zych - Gdziekolwiek 19.02.12, 15:01
                    Powiem szczerze, że 'Gdziekolwiek', to był pierwszy wiesz, który przeczytałam i wysłuchałam.
                    Dziś znalazłam stronę z jego wierszami i przeczytałam kilka. Naprawdę świetnie pisze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka