kogucik.2872
28.09.17, 21:18
proponuję zacząć zakłady - muzułmanin czy nie. Bo terrorysta to na pewno.
Nieznany sprawca zatruł w jednym z supermarketów we Friedrichsfafen pokarm dla niemowląt i żąda teraz milionowego okupu. Według policji chodzi o "przypadek szantażu, który może dotyczyć całych Niemiec".
W pięciu słoiczkach z pokarmem dla niemowląt w jednym z marketów we Friedrichshafen nad Jeziorem Bodeńskim stwierdzono obecność trującej substancji - poinformowały służby. Rzecznik policji oświadczył, że nieznany sprawca działał bez żadnych skrupułów i zapewnił, że władze podchodzą do sprawy "ze stosowną powagą". Jak na razie wszystkie słoiczki z pokarmem dla niemowląt usunięto ze sklepowych półek, jednak policjanci ostrzegają, że błędem byłoby koncentrowanie się wyłącznie na jedzeniu dla niemowląt.
Według agencji prasowej DPA, sprawca już w połowie września wysłał do koncernów spożywczych oraz sieci drogeryjnych, a także do policji mail, w którym podał adresy sklepów z zatrutą żywnością we Friedrichshafen. Jednocześnie sprawca zagroził, że zamierza zatruć kolejne dwadzieścia produktów spożywczych, nie tylko w Niemczech, lecz także za granicą - poinformował na konferencji prasowej w Konstancji prowadzący sprawę prokurator Alexander Boger. Wg prokuratury sprawca domaga się kilkumilionowego okupu. Natomiast tabloid "Bild" podaje, że chodzi o sumę 10 mln euro.
Bezwonna słodka trucizna
Do zatrucia pokarmu dla niemowląt sprawca użył etylenoglikolu, który jest bezwonną substancją o konsystencji syropu i słodkim posmaku.
Jak wskazała radca ministerialny Petra Mock, "już 30 ml może zagrozić zdrowiu dorosłego człowieka". Jednocześnie zapewniła, że środek ten nie musi doprowadzić do śmierci, jeśli na czas udzielona zostanie pomoc lekarska.