Dodaj do ulubionych

uliczny influencer

06.03.23, 21:50
Ponieważ od jakiegoś czasu mniej używam Facebooka, to próbuję znaleźć sobie Przyjaciół poza nim - ale według tych samych pryncypii...
Wychodzę więc codziennie na ulicę i opowiadam przechodniom, co jadłem, jak się czuję, co robiłem wczoraj, co robię teraz i co będę robił jutro...
Daję im zdjęcia moich przyjaciół i mojego kota, oraz jak naprawiałem rower lub jak wyglądałem jako dziecko...
Przysłuchuję się uważnie ich rozmowom i mówię: "Podoba mi się" i wiecie co - to funkcjonuje!!!
Obecnie mam już pięć osób, które mnie obserwują: 2 policjantów, 1 psychiatrę, 1 psychologa i 1 strażnika miejskiego...

(z netu)
Obserwuj wątek
    • m.maska Re: uliczny influencer 07.03.23, 01:16
      Nie, no w realu to nie dziala...
    • m.maska Re: uliczny influencer 07.03.23, 01:20
      Raz prozą, raz rymem - walczymy z propagandowym reżimem

      W Stanach pewna matka wystąpiła przed szkolnym zgromadzeniem, tłumaczę obszerny fragment:
      ,,Dzień dobry, nazywam się Lindsay Graham i jestem kotem. Miau, miau. Nie jestem kobietą przebraną za kota - jestem kotem. Proszę o podniesienie ręki tych wszystkich, którzy wierzą, że faktycznie jestem kotem? Świetnie - teraz proszę o podniesienie ręki tych wszystkich, którzy uważają, że ich dziecko, albo którykolwiek uczeń tej szkoły, uwierzyłby, że jestem kotem. Nikt? No właśnie. A dlaczego?
      Bo nie jesteście głupi. I wasze dzieci nie są głupie. Prawda jest ważniejsza od fantazji. Świat rzeczywisty ISTNIEJE. Rozsądek jest wrodzony, i jest czymś, do czego jesteśmy biologicznie predysponowani. Wystarczy jeden rzut oka na mnie i już wiecie jaka jest prawda - jestem kobietą przebraną za kota. Możecie też słusznie dojść do wniosku, że gdybym naprawdę wierzyła, że jestem kotem, oznaczałoby to, że mam problemy psychiczne. A jeśli mam problemy psychiczne, i nie jestem w stanie dostrzegać rzeczywistości - czy nie stanowię zagrożenia dla dzieci, z którymi mam kontakt?
      Zdradzę wam tajemnicę - tak naprawdę nie jestem kotem. Samo to, że się nazwę kotem, nie czyni mnie nim. Nie zgodzilibyście się mnie tak nazywać tylko dlatego, że tego bym od was żądała. Ani ogon, ani uszy, ani wąsy, ani kostium nie uczynią ze mnie kota. Tak jak ani szminka, ani buty na obcasie, ani długie włosy nie uczynią z mężczyzny kobiety. Szkoła publiczna nie jest miejscem na robienie eksperymentów społecznych, promowanie alternatywnych rzeczywistości i płciowych ideologii.
      To, co robicie, jest jeszcze gorsze niż okłamywanie naszych dzieci - wy je ZMUSZACIE, żeby uczestniczyły w waszym kłamstwie, w waszych gierkach. Zmuszacie je, żeby zaprzeczały temu co widzą ich oczy, i zmuszacie je do powtarzania waszych kłamstw. Zapytam ponownie:
      czy jestem kotem?
      Uczycie dzieci, że prawda nie istnieje, fakty nie są prawdziwe, a biologia kłamie."
      - - -
      Z jednej strony - wielki szacunek dla tej odważnej kobiety. Z drugiej - to przerażające, że daliśmy się zepchnąć już tak blisko ściany i dotarliśmy do punktu, w którym musimy kłócić się już nawet o to, że - cytuję - ,,świat rzeczywisty ISTNIEJE".
      • al-szamanka Re: uliczny influencer 07.03.23, 21:46
        Bardzo obrazowo wytknela idiotom glupote big_grin

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka