Dodaj do ulubionych

Balkonowi palacze

03.07.07, 08:53
Zastanawia mnie maniera wychodzenia na balkon "na dymka". Z jednej strony
rozumiem - to nałóg. Z drugiej strony - wolność nasza kończy się tam, gdzie
zaczyna innych. Ów nałóg to nie maniakalne rozwiązywanie nieszkodliwych
krzyżówek. Ten akurat ma przykrą cechę - smród. Palacze wychodzą na dymka na
balkon i... raczą swoimi płucnymi wyziewami swoich sąsiadów. Okna nie można
zostawić otwartego w mieszkaniu, czy uchylić balkonu, bo zaraz któryś z
sąsiadów wyjdzie na balkon podzielić się z innymi swoim nałogiem. W oczywisty
sposób powstaje pytanie - jak nie na balkonie, to gdzie? Ale - tak po
prawdzie - czy to aby na pewno powinien być mój problem?

Kochani sąsiedzi (zwłaszcza najbliższi), z mojej strony drobna prośba -
palcie u SIEBIE w mieszkaniu.
Obserwuj wątek
    • netti22 Re: Balkonowi palacze 03.07.07, 10:08
      Z dwojga złego lepiej tą stroną...

      A co powiesz na fakt, że zimą nie można wejść do wc ( w moim pionie mamy
      oddzielnie łazienkę i wc) bo ktoś notorycznie urządza sobie w pomieszczeniu 1m
      na 1m palarnię? Już lepiej na balkonie niż na klatce...
    • mooj Re: Balkonowi palacze 03.07.07, 10:51
      "palcie u SIEBIE"
      rozumiem
      ale skoro nie u Ciebie a u SIEBIE to nie rozumiem dalszego ograniczenia
      u siebie w mieszkaniu
      u siebie w sypialni
      u siebie w jadalni

      rozumiałbym: "kochani goście, u MNIE się nie pali"albo "jestem u siebie i
      palimy w mieszkaniu, nie palimy w mieszkaniu, nie palimy w łazience etc"

      ale tekst -jesteś u siebie i ja powiem gdzie dokładnie możesz, a gdzie nie
      możesz u SIEBIE palić ? na którym z fragmentów masz prawo byc u siebie na
      którym nie?
      zabieg odwołujący się niby do korzystanai z własności (u SIEBIE) a jednoczesnie
      przechodzacy gładko do ograniczenia tej wasności

      uciążliwość rozumiem (zapewne chodzi Ci o wewnętrzne balkony, jeśli
      przeszkadzają Ci palacze na zewnętrznych to nie rozumiem)

      bogiem a prawdą rozumiem nawet to, że komuś przeszkadza wieczorna rozmowa
      prowadzona na wewnętrznym balkonie kilkanascie centymetrów od okna
      a nawet niewieczorna
      to nie jest duży krok z "nie pal U SIEBIE na balkonie do" "nie przeszkadzaj mi-
      najlepiej w ogóle nie korzystaj z balkonu"

      podsumowując
      U SIEBIE i tu powinna być kropka, bez ciągu dalszegosmile
      • przemek.c Re: Balkonowi palacze 03.07.07, 11:24
        Podziwiam Twoje zdolności do komplikowania sprawy wink

        U siebie w mieszkaniu = nie u mnie. Skoro ów smrodek wdziera się do mojego
        mieszkania, nie można powiedzieć, by palacz palił u SIEBIE. A jeszcze niech
        kiepa wyrzuci na trawnik lub sąsiadowi niżej dla uzupełnienia kolorytu i już w
        ogóle będzie różowo. Przecież pali u SIEBIE, prawda? ;o) Nie czyńmy nałogu
        uciążliwym dla innych. Bo znowu zaraz się zacznie jazda po bandzie - a to
        grilla na balkonie rozpalimy, a to muzykę głośną zapodamy (to akurat jest dość
        powszechnym zjawiskiem), a to chór balkonowy o 4 nad ranem urządzimy - no bo w
        końcu to mój balkon, więc mogę "korzystać"... Litości...
        • kasiazz Re: Balkonowi palacze 03.07.07, 11:47
          WIesz co przemku.c proponuję żebyś Ty zamaist komplikować sprawy i rozwodzić
          się nad kwestią palenia i balkonów porozmawiał ze swoim sąsiadem skoro tak
          bardzo Ci to przeszkadza i już. Osobiście uważam, że zaczynamy popadać trochę w
          paranoję z tym dyktowaniem co komu wolno u siebie i z tym, że czepiamy się
          wszystkiego i wszystkich ja leci. My to mam na myśli niektórych mieszkańców ZZ,
          którzy dzielą się swoimi sugestiami na forum.
          Pozdrawiam palących i niepalących smile)
          Kasia
          • olo335 Re: Balkonowi palacze 03.07.07, 12:01
            Prosba ,,palcie u siebie,, nie zmierza do załatwienia problemu. Bardziej
            konkretna byłaby prosba ,, nie zasmradzajcie okolicy,, lub cos podobnego
            typu ,, nie bądzcie uciażliwi,,.Tylko, że z ta uciązliwością może być pewien
            kłopot w jej ocenie. Kłopot polegający na braku / lub niskiej / kulturze
            współzycia w wielorodzinnym domu, niskiej kulturze jesli chodzi o poszanowanie
            wspólnej przestrzeni, niskiej kulturze jesli chodzi o poszanowanie praw osób
            innych i ich kolizji z czyims np dobrym samopoczuciem.Balkon służy niektórym
            jako palarnia, jako budka telefoniczna przy czym do rozmów o słabej
            słyszalnosci, jako trzepak itp - wszystkie te funkcje są lub mogą być uciązliwe
            dla sąsiadów. Tylko jak buractwa wrażliwośc na takie sprawy wyostrzyć?
        • mooj Re: Balkonowi palacze 03.07.07, 11:55
          OK mamy różne zdania
          ja jestem bardzo ostrożny w rozszerzaniu listy czego u siebie nie wolno robić
          Ty uważasz, ze zdanie narażonych na uciązliwości sąsiadów jest rozstrzygające

          nie demagogizuj z tymi chórami o 4 rano i wyrzucaniem niedopałków - nie o tym
          mowa, skzoda że gwałtów nie dorzuciłeś, zabrzmiałoby mocniejsmile
          zakaz ryków nie wynika z tego czy ktoś ryczy w łazience czy na balkonie a z
          obowiązywania ciszy nocnej

          to mniej wiecj tak jakbym ja napisał
          jak dam Ci prawo do mówienia gdzie U SIEBIE (podkreslenie wszak Twoje nie moje)
          mogę palić to jutro powiesz mi jakie kwiatki mam sadzić i gdzie wiatry pusczać
          U SIEBIEsmile

          chodzi mi przede wszystkim o trick który zastosowałeś z powoływaniem się na
          decydowanie co kto u siebiesmile
          jak pisałem rozumiem uciążliwość! i zgadzam się z formą (prośba) i wiem ,ż eto
          paskudny, fatalny w skutkach oraz przykry dla otoczenia nałóg
          gdyby nie przewijająca się publiczna debata nt palenia U SIEBIE (smaochody) to
          pewnie rekacja byłaby inna
          niesłusznie Twoją wypowiedź umieściłem w kontekście innych wypowiedzi, za
          bardzo mi się zlałosad
          pomyślałem, ze jeśli chodzi Ci o prośbę do kilku osób zza ściany to temat do
          rozmowy w cztery oczy, na forum chcesz wywołać temat z szerszym kontekstem

          pozdrawiam
          P.S. chodizło o balkony wewnętrzne?
          • przemek.c Re: Balkonowi palacze 03.07.07, 13:33
            Eeee... Chóry i niedopałki to nie demagogia, lecz fakty. Vide przykład "balangi
            w B" tudzież zamieszczane na innym forum fotki śmietnika, jaki palacze "z góry"
            zafundowali mieszkańcom parteru (setki petów na trawniku). Gwałt - chociaż
            znacznie to cięższy kaliber - nie jest chyba szczególnie trafnym porównaniem.
            Wolnoć Tomku w swoim domku wprawdzie, ALE dopóki ta wolność nie ogranicza
            wolności sąsiadów. Chóry zatem też można robić "u siebie", ale zgodzisz się
            zapewne, że gdyby sąsiedzi zafundowali Ci taki chór o 4 nad ranem pod Twoimi
            oknami, byłbyś co najmniej niepocieszony. Cisza nocna, zresztą, jest pojęciem
            umownym i gwoli ścisłości nie występuje w art. 51 KW. Grilla wszak na balkonie
            można rozpalić i w niedzielne popołudnie.

            Niestety, nie wiem, skąd smród dolatuje, stąd moja forma do ogółu. I tak,
            chodzi o balkony wnękowe. Być może trafiłem w zaułek palaczy, mój pech.

            Pytanie odnośnie palenia "u siebie" (retoryczne, rzecz jasna) - czemu zatem
            palacze wychodzą na balkon?

            Domyślałem się, że wątek palenia w aucie wcześniej czy później wypłynie wink.
            Cóż. Nie zabraniam, nic mi do tego - w MOIM aucie nie śmierdzi. Nie wiem, jaki
            wpływ ma papieros na prowadzenie auta, bo nie palę. Chociaż mogę się domyśleć,
            że nie ułatwia sprawy w nieoczekiwanych sytuacjach, można dywagować. Ale tak
            powszechny zwyczaj pozbywania się kiepów ruchem "za okno" to już buractwo.
            • mooj Re: Balkonowi palacze 03.07.07, 13:55
              demagogia polega nie na wymyślaniu faktów (wtdy to kłamstwo, oszustwo) a na ich
              specyficznym łaczeniu
              sugerowanie, że jak ktos pali na balkonie to ma skłonności żeby ryczeć o 4 nad
              ranem ew wyrzucac niedopałki za okno..
              jakiś związek pewnie istnieje, ale utozsamianie jednego z drugim jest moim
              zdaniem romzywaniem tego co wolno a tego co nie

              poza tym socjotechnicznie: jak wrzucasz do jednego wora palaczy balkonowych
              (hehe zewnatrzbalkonowych teżsmile z wrzeszczącą w noccu (tu się powstrzymam) czy
              z palącymi w windach
              to licz się z obroną zachowań typu wrzaski nocne prze wszytskich cżłonków grupy
              nie dlatego, ze popieraja
              dlatego, że poczuja się zagrożenisad

              pozdrawiam

              P.S. Pewnie ze wypłynie! Nie buractwo a wykroczenie "zanieczyszczanie drogi
              publicznej" 100zł nieegzekwowanesad w samochodzie nie palę, wpływu osobiście na
              bezpieczęnstwo więc nie zauważam, ale pomysł ( w wersji prezentowanej w
              mediach) mnie oburzył
              • przemek.c Re: Balkonowi palacze 03.07.07, 14:57
                Mooj-u, ależ ja nigdzie nie napisałem (a z pewnością nie intencjonalnie), że
                palacze mają skłonności, by ryczeć o 4 nad ranem. Twierdzę jedynie, że oba
                przypadki mają podobny wymiar społeczny - niby i jedno i drugie dzieje się "u
                siebie", ale skutki odczuwają wszyscy w najbliższym otoczeniu. Tak samo jak
                grill na balkonie. I tak samo wiele innych rzeczy. Stąd na balkonie nie
                grilluję, ani w mieszkaniu nie słucham głośnej muzyki. Tak samo jak "u siebie"
                nie wiercę dziur w betonie w niedzielne popołudnie. I tak samo nie
                myję "swojego" balkonu rozkosznym chluśnięciem wiadra wody, a samochodu nie
                pucuję na chodniku przed blokiem... A wszystko z banalnej wręcz przyczyny - nie
                mieszkam w bloku sam i staram się mieć na uwadze innych. Żywię również
                nadzieje - płonne, obawiam się - że działa to w obie strony.

                Palacze, swoją drogą, są bardzo tolerancyjną grupą ludzi. Tolerują niepalących.

                ;o)
                • mooj Re: Balkonowi palacze 03.07.07, 15:19
                  e tam nie napisałeś
                  skądś te ryki się wzięły w watku o palaczach

                  z tym myciem balkonu trafiłeś w 10!sad
                  jedyny (i słuszny!) ochrzan jaki dostałem od sąsiada
                  mycie nie zwilzonym mopem a (no może przesadnie ale w kierunku) "wiadrem wody"
                  zdarza się w ciepłych krajach dośc często
                  a ze upały były
                  i czas gdy sam nie suszyłem prania na balkonie
                  to i stosowałem metody "prawie wiadra"
                  nieświadomy skutków dla suszonego niżej prania (w ogóle balkonowego
                  potencjalnego istnienia)

                  ale minęło mismile
                  i metoda na mycie /(z elementami chłodzeniasmile posadzki w sierniowe południe
                  i wstrzymywanie się z wystawianiem suszarki na balkon

                  znów dygresja była
                  jaki cel jej? a bo ja wiem?smile
                  trochę nawiązanie do kierunku "z dwojga zego lepiej tą stroną"
                  nie liczyłbym na radyklane szybkie modyfikacje tych mniej uciązliwych (hmm)
                  zachowań
                  jak nie na balkonie to w łazience (no ja aukarat niesmile
                  jak nie wiadrem to będzie suszenie (traktowałem to jako minus, ale cżłowiek się
                  dostosowujesmile

                  i może dalej idące i mniej uzasadnione
                  jak energia na modyfikacje zachowań bardzo popularnych, nie łamiących
                  literalnie prawa, akcpetowanych ogólnospólecznie
                  to nie na ściganie ryków
                  minimalistycznie? może..
                  ale załozenie, że społecznośc będzie kierowała się daleko posuniętym wyczuciem
                  co komu przeszkadzać może, zamiast wyraźnie okreslonymi zasadami, z możłiwością
                  ich egzekwowania
                  trochę optymistycznie
                  tzn moim zdaniem większośc jednak nie pucuje bo boi się kary (ew. nie chce im
                  się) niż dlatego, że poważają zdanie innych
                  idelanie byłoby , gdyby oczekiwania były dość podobne
                  nie pucuję bo nie chcę (kwesti aniech będzie poczucia smaku)
                  i inni tak samo - nie chcą, sami z siebie
                  ale to ideał, nawet niewart hipotetycznego rozwijania
                  pozdrawiam
                  P.S. a bo nudno się zrobiło na forum ostatniosmile
                • nieprzyzwyczajajsie Re: Balkonowi palacze 04.07.07, 09:12
                  Przemku, jeśli dodasz do tego, że nie wystawiasz na balkon walącego wałkiem w
                  balustradę i zakochanego w piszczącej kaczuszce dziedzica, który długimi
                  godzinami ćwiczy swoje struny głosowe - jesteś cudownym sąsiadem. Szkoda tylko,
                  że nie mieszkam obok Ciebie.
                  M.
                  P.S. Mieszkam w tej części bloku, w której pety na dachu zielonym przede
                  wszystkim pochodzą od mieszkańców parteru, więc chyba im to nie przeszkadza.
                  • przemek.c Re: Balkonowi palacze 04.07.07, 11:11
                    Nie wystawiam. Mam jedynie dwa koty, które w ciepłe dni lubią się wygrzewać na
                    balkonie, ale one też zachowują stoicki spokój wink
                  • trafiona1 Re: Balkonowi palacze 05.07.07, 12:31
                    Jestem szczęśliwą posiadaczką mieszkania na parterze i, owszem - palę. Nie
                    wyrzucam broń boże petów na dach, bo większą estetyczną szkodę wyrządziłoby to
                    mi niż komukolwiek z balkonów wyżej (to ja patrzę na tę trawkę a nie sąsiedzi z
                    góry). Po przeczytaniu Waszych postów dokładnie zaczęlam analizować
                    tor "podróży" dymu, który ulatuje podczas procesu mojego palenia wink Nie
                    zauważyłam, żeby dotar do ktregokolwiek okna, oprócz mojego!
                    Proszę, wytłumaczcie mi w jaki sposób palacze palący na swoich balkonach, na
                    powietrzu, zagrażają Waszej prywatności? O jakich balkonach "wewnętrznych"
                    mówicie? Mam bardzo dobre układy sąsiedzkie i nie chciałabym nieświadomie
                    przyczynić się do ich popsucia, bo komuś przeszkadza to, że palę.
                    • przemek.c Re: Balkonowi palacze 05.07.07, 13:01
                      Śmierdzi, śmierdzi - uwierz. Nie musisz literalnie puszczać kłębów dymu i
                      obserwować, jak się wdzierają do mieszkań sąsiadów - przepocone skarpetki też
                      wszak dymieć nie muszą, by śmierdziały wink. Wentylacja jest tak skonstruowana,
                      że zasysa powietrze z zewnatrz, by je potem "oddać" przez kratkę wentylacyjną,
                      więc cały ten wątpliwy aromat rozchodzi się dokumentnie po mieszkaniu sąsiadów -
                      przy otwartych oknach to chwila moment (tylko nie każ mi proszę się kisić przy
                      zamkniętych 24/7 oknach). Zauważ, że nawet zamknięte okna nie są całkowicie
                      szczelne (vide czarne ślady na górnej części ramy okna), a to wszystko po to,
                      by zapewnić napływ świeżego (eyy... takie było założenie) powietrza.

                      A czemu, jeśli wolno spytać, nie palisz u siebie w mieszkaniu? Jaki cel ma
                      wychodzenie na balkon...? Czyż nie dlatego, by nie zasmradzać swojego "M"?
                      Jednakowoż, podejście jest nieco dziwne - wychodzę na balkon, by MI nie
                      śmierdziało w mieszkaniu... Czemu zatem ma śmierdzieć u sąsiadów?

                      Balkony "wewnętrzne" nota bene, to balkony, które znajdują się w
                      tych "wklęsłych" częściach budynku - problem tam jest bardziej dokuczliwy, bo
                      nie ma tam takich przedmuchów wiatru, jak przy "wystających" segmentach bloku.
                      • trafiona1 Re: Balkonowi palacze 05.07.07, 16:47
                        Trochę w tym racji... nie zdawałam sobie sprawy z powagi sytuacji. Jesli tak
                        jest rzeczywiscie, to przykro mi to słyszeć.
                        Nie palę w mieszkaniu, bo generalnie nie palę często - zdarza mi się przy
                        lampce wina, na powietrzu, gdzie ptaszki śpiewają, itp... I to właśnie otwarte
                        powietrze "zachęca" mnie do zapalenia - nie robię tego na złość innym chroniąc
                        swoje cztery kąty. Na szczęscie niedługo całkowicie rzucę, więc będę "czysta" smile
                        Pomijam fakt, że większość sąsiadów pali, mało tego - to ja zbieram pety z
                        trawnika przed balkonem. Specjalnie mi to nie przeszkadza - sąsiad też
                        człowiek, na pewno ja kiedyś wyplułam gumę lub rzuciłam papierek w miejsce, w
                        którym to KTOŚ po mnie posprzątał.
                        A co do powodów palenia na balkonie - zdarza się, że jeden z domowników jest
                        uczulony na dym a palacz wystarczająco nałogowy, by czy w słońce czy w deszcz -
                        palić. Nie potrafi zwalczyć nałogu, nie chce zagrażać rodzinie - wychodzi na
                        balkon.
                        To już taka abstrakcja, chyba się zagalopowałam, ale różnie bywa. Nie
                        oskarżajmy w ciemno.
                        Życzę wszystkim palaczom wyrozumiałych sąsiadów a niepalącym sąsiadom więcej
                        cierpliwości.
                        Pozdrawiam!
                        _rzucająca smile
                        • m_arita Re: zmiana mieszkania 06.07.07, 07:54
                          Do Przemka C.
                          zmiana mieszkania nie zawsze wystarczy,problemy zostają tylko zmieniają się
                          gatunkowo.Czy warto było?
                          • przemek.c Re: zmiana mieszkania 06.07.07, 08:38
                            Zamiana na większe? Warto było.
                            • michal_74 Z boku 06.07.07, 10:15
                              Nie palę, nie mieszkam już w A i i tak wtrącę swoje 3 grosze...
                              Palenie w domu jest dokuczliwe dla sąsiadów, jeśli szwankują piony - ale to nie
                              wina palacza.
                              Palenie na balkonie może być nieprzyjemne, ale to też jest korzystanie ze
                              swojego prawa własności. Jeśli ktoś paki nałogowo cygara, to można po
                              prawniczemu oskarżyć go o immisję - kto ma ochotę, niech doczytasmile
                              Co do petów i innnych spadających bądź wyrzucanych rzeczy - to jest chamstwo,
                              niezależne od bycia palaczem i na to nie pomogą żadne posty forumowe, chyba że
                              chcecie się skrzyknąć i "wp..ć" chamowi - ale to jest nawoływanie do przemocy,
                              więc uważajciesmile
                              A poza tym podsumowująco - mieszkamy w stadzie, nie wybieramy sobie sąsiadów,
                              więc lepiej załatwiajmy sprawy bezpośrednio, docierajmy się (jak mówil premier
                              Mazowiecki) - bo robienie sobie na złość zaszkodzi wszystkim.
                              Miłego dnia (deszcz nie sprzyja palaczom - jak mniemam).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka