dazzle
01.12.04, 09:32
Najpierw poród, łagodny, nie bezbolesny, ale w atmosferze wielkiej radości i
oczekiwania. Twórczy ból. A potem moje dziecko- maleńka córeczka. Pachniała
tak bardzo niemowlaczkiem... Karmiłam ją piersią - wiecznie głodne usteczka -
przytulałam, pieściłam. Był przełom zimy/wiosny, chodziłam z nią na spacery,
przebierałam, przewijałam. Czułam jej ciepło, jej zapach, jej dotyk. Czułam
swoje pełne mleka piersi. Nie chciałam się obudzić. Wstałam z płaczem.
Chyba mi już kompletnie odbija.