Gość: M
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
03.08.04, 17:05
Nowe metro za unijne euro
Na razie nie ma mowy o drugiej linii metra - grzmiał osiem miesięcy temu prezydent stolicy Lech Kaczyński. Dzisiaj władze zmieniają zdanie. - Druga linia na pewno powstanie - mówi wiceprezydent Sławomir Skrzypek.
Co się stało, że plany poprzedników Lecha Kaczyńskiego - Pawła Piskorskiego i Wojciecha Kozaka - nie trafiły na śmietnik? Okazuje się, że władze miasta wpadły na pomysł, by II i III linię metra z Bemowa na Bródno i Gocław sfinansowała Unia Europejska. - Dzięki dotacjom z UE budowa kolejnych linii będzie mogła ruszyć już w 2007 roku - ocenia Sławomir Skrzypek, wiceprezydent Warszawy odpowiedzialny za miejskie inwestycje.
Unia mogłaby dać Warszawie pieniądze, które wystarczyłyby na sfinansowanie 75 proc. kosztów inwestycji, czyli około 5-6 mld zł. Całość - linia z Bemowa na Bródno i Gocław - kosztowałaby około 8-9 mld zł. Wniosek z prośbą o unijne pieniądze miasto chce opracować w przyszłym roku. W 2007 roku kasa z Brukseli byłaby już w Warszawie. Dwa lata później moglibyśmy korzystać z centralnego odcinka drugiej linii, czyli fragmentu między rondem Daszyńskiego i dworcem PKP Warszawa Wileńska. Tu inwestycje pochłonęłyby według wyliczeń władz stolicy około 2 mld zł. - Ten fragment na pewno będziemy budować w pierwszej kolejności - wyjaśnia Skrzypek.
Tyle plany. Jednak jak pokazują ostatnie doświadczenia władz Warszawy, pozyskiwanie unijnych dotacji, nawet na inwestycje znacznie mniej skomplikowane niż kolejne odcinki metra, wcale nie jest łatwe. Dotąd stolica złożyła tylko jeden wniosek na dofinansowanie budowy linii tramwajowej z Bemowa na Młociny w wysokości niecałych 4 mln euro. Inne miasta zainteresowały Brukselę swoim potrzebami znacznie skuteczniej, składając po kilka, kilkanaście podań.
Czy zatem, skoro warszawscy urzędnicy nie potrafili na czas przygotować mało skomplikowanych wniosków, poradzą sobie teraz z gigantycznym stosem dokumentów niezbędnych, by dostać pieniądze na nowe linie metra? - Damy radę - zapewnia wiceprezydent Skrzypek.
Problemy z kasą