Gość: Maryna
IP: *.net.autocom.pl
25.10.04, 09:16
Chcę kupic mieszkanie i pojeździłam wczoraj po róznych budowach.
Mieszkam na zwykłym spółdzielczym państwowym osiedlu, to mój czwarty adres,
zawsze mieszkałam na takich zwykłych osiedlach.
Po wczorajszych oględzinach budów jestem załamana. Osiedla developerskie są
cholernie gęsto zabudowane. Blok obok bloku, wąziuteńka droga, malusi
chodniczek. Pomiedzy dwoma blokami buduja jeszcze dwa kolejne. Bloki
przeciętnie 5 piętrowe, zasłaniają sobie nawzajem światło. Ścisk i tłok.
Rano zapewne ścisk na drogach, na chodnikach, na przystanku przy takim
osiedlu zapachany autobus.Stres i nerwy. Czy za kilka lat ludzie z takich
drogich osiedli nie wpadną w frustrację?
Wydają mąjatek, aby kupić trochę luksusu /strzeżone, ogrodzone osiedle itd/ i
mieszkają jak robotnicy w Rio de Janeiro w zagęszczonych slumsach.Jeżdżą
drogimi samochodami stojącymi na kawałku asfaltu w mieszkaniu podziemnym za
jedyne 24000 brutto i żyją w ciasnocie.
Zero infrastruktury, aby tylko zaoszczędzić miejsce i zarobic na drogim
terenie.Tam, gdzie na reklamówce widać nasz samotnie stojący bloczek w
otoczeniu zieleni za rok będzie 50 bloków.
Na razie zastanawiam się, czy nie lepiej kupić mieszkanie z drugiej ręki na
zwykłym osiedlu, z wszystkimi oczywiście minusami takiego mieszkania, czyli
różnymi sąsiadami / na prywatnych osiedlach są to jednak ludzie w miarę na
poziomie/, z brudną posprayowaną klatką schodową, ale przynajmniej jakąś
przestrzenią wokółblokową budowana wg starych spółdzielczych norm. Z
kawałkiem trawnika i abym widziała niebo z okna.
I żeby pod nosem by la szkoła, a nie dowożenie przez następne 15 lat dziecka
w jakieś cywilizowane rejony, bo na prywatnym osiedlu szkoły nigdy nie będzie.
Czy ktoś ma podobne przemyślenia?
Mam wystarczające pieniądze na mieszkanie m4, tylko chcę je rozsądnie
zainwestować.