Gość: Ofiara
IP: *.aster.pl
23.11.05, 00:17
Polecamy każdemu, kto ma zamiar kupić mieszkanie na osiedlu ISKRA na Gocławiu.
Przestrzegamy przed zakupem od Mostostalu - istnie toksyczne towarzystwo.
Warto zapoznać się z tym artykułem. Dodatkowo - zapraszamy wszystkich
zainteresowanych na spotkanie z Redaktor Jaworowicz dnia 3.XII o 10:30 przy
wejściu głownym na nagranie. Wtedy dowiecie się jeszcze więcej o
niezaakceptowanych przez mieszkańców osiedla zmianach oraz sposobie działania
firmy Mostostal INVEST.
Dzisiejsza Rzepa (22.XI.2005):
Tesco zamiast skwerku
Mieszkańcy i właściciele sklepów na nowym osiedlu na Gocławiu czują się
oszukani. Deweloper tak zmienił projekt, że na części podwórka zamiast
skwerku
będzie supermarket. Sprawa trafiła do prokuratury.
Budowa supermarketu trwa. Mieszkańcy oskarżają: - Mostostal wielokrotnie
zmieniał projekt osiedla bez uzgodnień z nami. Deweloper broni się: - Dzięki
temu udało nam się sprzedać lokale
(c) KUBA KAMIŃSKI
Osiedle Mostostalu Invest na rogu Fieldorfa i Jugosłowiańskiej powstaje
etapami
od kilku lat. W sumie jest tutaj kilkaset mieszkań i kilkadziesiąt sklepików.
Arkadiusz Socha, jeden z mieszkańców, denerwuje się: - Deweloper zabrał nam
nie
tylko kawałek podwórka i zieleni. Przez ten supermarket będziemy mieć hałas,
ciężarówki z dostawami, tłok na drogach dojazdowych, brud. Boimy się też, że
pojawi się robactwo.
Jeszcze bardziej rozeźleni są handlowcy, którzy wykupili lokale na parterach
i
urządzili w nich sklepy.
- O supermarkecie nie było wcześniej mowy - pomstuje Krzysztof Rynkowski,
właściciel delikatesów. - Każdy z nas zainwestował tutaj dużo pieniędzy. Mój
sklep z wyposażeniem kosztował milion złotych. Kto będzie kupował u nas,
jeśli
tam dostanie wszystko w jednym miejscu? Gdy ruszy Tesco, wielu z nas pójdzie
z
torbami - przewiduje.
Supermarket przy balkonie
Mostostal Invest buduje na gruncie należącym do spółdzielni mieszkaniowej
Gocław Lotnisko. Za jego użyczenie spółdzielnia ma dostać od dewelopera 16
mln
zł. Kupujący mieszkania podpisywali umowy i z deweloperem, i ze spółdzielnią.
Stają się też jej członkami. Dlatego czują się oszukani zarówno przez
Mostostal, jak i przez Gocław-Lotnisko.
- Nie chcę mieszkać nad supermarketem. Od jego dachu do mojego balkonu jest
tylko metr - bulwersuje się Krzysztof Bruski, kolejny mieszkaniec osiedla. -
Gdybym wiedział, że deweloper już po podpisaniu umowy tak zmieni swój
projekt,
to nie kupiłbym tego mieszkania.
Zwraca uwagę, że projekt został zmodyfikowany niezgodnie z umową. - Jeden z
zapisów mówi, że nabywca mieszkania zapoznał się z projektem osiedla i
akceptuje go, a drugi, że wszelkie zmiany będą wymagały pisemnego aneksu do
umowy - tłumaczy.
Potwierdza to Arkadiusz Socha: - Mostostal wielokrotnie zmieniał projekt
osiedla, żeby więcej zarobić i odbić sobie na nas to, co zapłacił spółdzielni
za grunt. Za każdym razem, wbrew umowie, nie byliśmy o tym informowani.
Przedstawiciele dewelopera mówili, że jak nam się nie podoba, to możemy
rozwiązać umowę i oddać im mieszkanie. A prezes spółdzielni, który powinien
bronić naszych interesów, rozkładał ręce i tłumaczył się, że to nie on
prowadzi
budowę i nie ma na to wpływu.
Mieszkańcy chcą o sprawie zawiadomić prokuraturę. Doniesienie złożyli już
kupcy. - Deweloper potraktował nas jak dawców pieniędzy, gdy je sobie wziął,
zaczął robić, co chce - skarży się Rynkowski. Śledztwo trwa.
Awantura o skwerek
Już wcześniej mieszkańcy zwracali uwagę deweloperowi na niekonsultowane z
nimi
zmiany. Najpierw pokłócili się o windy. Miały być po dwie na klatkę, a
Mostostal zrobił po jednej. Potem do bloków po północnej stronie dobudował
pasaż handlowy. - A według pierwotnych planów powinna tu być zieleń i miejsca
parkingowe - twierdzi Arkadiusz Socha.
Prawdziwa awantura wybuchła jednak dopiero wtedy, gdy Mostostal zaczął coś
budować nad parkingiem podziemnym. W miejscu, gdzie według pierwszego
projektu
osiedla miał być skwerek i główne wejście do osiedla. Wkrótce potem okazało
się, że powstaje tu supermarket Tesco o powierzchni 2 tys. mkw. To
doprowadziło
do otwartej wojny z deweloperem. Pod listami protestacyjnymi z postulatem
zaniechania budowy podpisało się ponad 200 mieszkańców i właścicieli
osiedlowych sklepików.
Władze Mostostalu Invest zachowują stoicki spokój. - W trakcie realizacji
projektu deweloperskiego zmienia się rynek i my musimy się do niego
dostosowywać - mówi Krzysztof Ostromęcki, prezes firmy. - Gdybyśmy
zrealizowali
go w pierwotnej koncepcji, to on by się nam nie sprzedał.
Prezes przekonuje, że części zmian nie dało się przewidzieć. - Ale w tym
przypadku nie wprowadziliśmy takich korekt, które by pogorszyły komfort
mieszkania na tym osiedlu. Dlatego nie informowaliśmy o nich mieszkańców.
Tesco
zabierze tylko kawałek skwerku. Resztę podwórka tak przeprojektowaliśmy, że
zieleni nie będzie mniej - zapewnia.
Tajemnicza umowa
Mieszkańcy nie wierzą w zapewnienia prezesa.
- Mostostal tyle nam naobiecywał i nie wywiązał się z tego, że mamy dystans
do
takich zapowiedzi - mówią. - Jakim cudem zieleni ma być tyle samo, skoro
deweloper - jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy - chce na podwórku urządzić
jeszcze placyk gospodarczy i 15 miejsc postojowych?
Prezes Ostromęcki upiera się przy swoim. Według niego Tesco nie będzie
uciążliwe, bo ma być wyposażone w osobną halę garażową, specjalnie wyciszoną,
a
ciężarówki z dostawami nie wjadą na osiedlowe podwórko.
- Myślę, że po otwarciu sklepu mieszkańcy będą zadowoleni - mówi. - Ci,
którzy
protestują, wyolbrzymiają problem. Zresztą zawsze znajdzie się ktoś
niezadowolony. I ci niezadowoleni podburzają resztę.
Janusz Sienkiewicz, prezes spółdzielni Gocław Lotnisko, też nie ma sobie nic
do
zarzucenia.
- Wszystko, co robię, jest zgodne z umową, jaką spółdzielnia podpisała z
Mostostalem - wyjaśnia. - Jeśli nie będę się tej umowy trzymał, deweloper
przestanie spłacać to, co jest nam jeszcze winny za użyczenie gruntu. To zaś
nie byłoby w interesie spółdzielni.
Zapytaliśmy prezesa, dlaczego nie chce pokazać mieszkańcom umowy z
Mostostalem.
- Bo ta firma sobie tego nie życzy - odpowiedział.
JACEK KRZEMIŃSKI