Dodaj do ulubionych

Za ceny podziękujmy spekulantom:(

IP: *.aster.pl 04.07.07, 15:13
Przejrzałam sobie kilkadziesiąt ofert nowych mieszkań, których znam cenę
zakupu (Gocław/ okolice Grochowa) i nasuwa się jeden wniosek większośc
sprzedających chce naciągnąć ile się da. Sprzedają mieszkania które zakupili
za np 4800!! za ok 11 000 do 13tyś. Mieszkania za cenę wyjściową ok 7000 za
11tyś.
To chore biorąc pod uwagę że lokaliacja np na Gocławiu nigdy prestiżową nie
będzie choć cena na taką wskazuje.
Można byłoby sądzić że w cenie są zawarte jakieś extra meble, super projekt
znanego architekta- nic bardziej błędnego. Większość tych mieszkań ma
wykończenie do wymiany- najtańsze meble kuchenne, armatura, brzydka glazura
etc. Cóż Polacy zrobili się ogromnie pazerni i zawyżają ceny na całym rynku.
Ten kto potrzebuje mieszkanie dla siebie musi się wyżyłować, zaciągnąc na
wiele lat kredyt.
Ot ''przedsiębiorczy'' rodacy.
POzdrawiam Aga
POlacy niestety znani są ze swej przedsiębiorczości na świecie.
Obserwuj wątek
    • krzyk007 Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( 04.07.07, 15:20
      Brawo! Wreszcie ktoś przejrzał ten podły spisek !!!
      Droga Ago działaj dalej, na odcinku tropienia tych podłych i zakulisowych
      Nadużyć!

      www.wprost.pl/propagandaprl/_g/elements/picheight.php?src=1/3/3/plakat19.jpg
      • krzyk007 Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( 04.07.07, 15:24
        Tu jeszcze film instruktażowy jak walczyć z tymi szujami. Metody sprawdzone i
        skuteczne:
        w-walce-ze-spekulacja.filmownia.org/m-33
        • Gość: buehaha Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.07, 15:47
          hehehh proponuję żeby Pani Agaa wstąpiła do komunistycznej partii polski i
          tropiła wszystykich krwiożerczych kapitalistów , wyzyskiwaczy ,
          imperialistów ,którzy szykują zapewne "spisek" przeciwko dobrym obywatelom
          heheh
          a stonkę też już kiedyś ktoś nad morzem zrzucał na plaże PRL-u

          buahahahah
          • Gość: agaa5 Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.aster.pl 04.07.07, 16:02
            Ja też jak widzę cenę za jedyne 11438zł!!! na Meissnera (a kupowali poniżej
            5000) lub uwaga:
            jeszcze lepsza oferta mieszkanko na...16p (dobrze że nie na dachu:)) na
            Ostrobramskiej za jedyne...11432zł to tylko oczy przecieram ze zdumienia. Mam
            nadzieję że chociaż kupujący mają trochę oleju w głowie i na taką kasę nie
            dadzą się naciągnąc bo te cuda nie są tyle warte. Może z 6000 tyś najwyżej.
            Zwykłe naciągactwo i tyle.

            Pozdrawiam Aga
            • Gość: Jose Rodriguez Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: 195.42.249.* 04.07.07, 16:09
              no ale skoro znajduja sie nabywcy po takich cenach, to czemu nie?
              przeciez nie ma przymusu kupna. ja tego nie kupie, bo dla mnie nie jest tyle
              warte, ale jesli dla kogos jest, to niech kupi, prosze bardzo, niech sie komus
              dobrze mieszka.
            • Gość: behahahah Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.07, 11:08
              Dam Ci radę : Jak Ci nie odpowiada to nie kupuj. Po proastu jak nie będa mogli
              sprzedać po tych wysokich jak mówisz cenach to je obniżą - prosta zasada
              rynku ,ale jak są nabywcy po takich cenach to sprzedający byliby frajerami
              gdyby tylko dlatego żeby iść ci na rękę sprzedawali o wiele taniej.
              Taka jest zasada rynku jsk jest popyt to dlaczego nie sprzedawać za o wiele
              więcej niż się kupiło.
              Ty też mogłaś kupić przecież w tym czasie jak oni kupowali a ,że wtedy pewnie
              też zrzędziłaś ,że 5000zł/m2 to drogo lub nie było cię stać to już wyłącznie
              twoja sprawa Agusiu
              • Gość: Szymon Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.81.datacomsa.pl 07.07.07, 18:29
                Jest trochę racji w tym co mówi Aga. Z doświadczenia wiem jak wygląda sprzedaż
                nowych inwestycjach:
                handlowcy dzwonia do swoich znajomych spekulantów, ci rezewwują po kilka lub
                kilkanaście najmniejszych mieszkań w inwestycji zanim zwykły kupiec bedzie miał
                okazję obejzeć ofertę...
    • Gość: Jose Rodriguez Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: 195.42.249.* 04.07.07, 15:59
      Alez to nie sprzedajacy sa temu winni (jesli ktokolwiek mozna nazwac ,winnym')
      tylko kupujacy; to oni szturmem ruszyli do bankow po kredyty i kupowali
      wszystko co popadnie. Tani kredyt, i nic wiecej, to wywolalo mega popyt; nagle
      okazalo sie, ze kredyt jest dostepny, ze kazdy (prawie) moze go dostac, wiec
      czemu nie? Zeby kupic nowe, zeby zmienic na wieksze, a potem juz samo sie
      potoczylo... Chciwosc deweloperow, panika kupujacych...

      I ceny sa jakie sa.

      I nie jest to niczyja wina, z kulki zrobila sie lawina.

      Kredyt bedzie jeszcze drozal przez rok, dwa, deweloperzy buduja ile moga, a
      chcieliby jeszcze wiecej.

      Rynek sie normalizuje, i pewnie za jakis czas mniej wiecej taki bedzie;
      czego sobie, i Panstwu zycze :)
      • Gość: x15 Re: Za ceny podziękujmy bankom IP: *.kapsch.com.pl 04.07.07, 16:16
        Gdyby np. od jutra stopy procentowe spadły do 0 % , a kredyt hipoteczny
        dawany byłby na dowód osobisty to by dopiero był popyt .
      • Gość: agaa5 Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.aster.pl 04.07.07, 16:18
        Owszem winny jest rynek i warunki np kredytu ale w dużej mierze spekulanci.
        Gdyby przerzucili się na akcje czy Fundusze inwestycyjne to nie mielibyśmy cen
        z księżyca.
        A co do popytu -był zawsze duży bo każdy chce być na swoim. A jak już jest na
        swoim to powiększa rodzinę (a dzieciom trzeba zapewnić kąt do zabawy, nauki).
        Teraz doszedł trzeci czynnik - najważniejszy - paniczny lęk przed wzrostem cen.
        Myślę że rok, dwa i ceny przystopują (przynajmniej w gorszych dzielnicach) bo
        ludzi nie będzie stać a po drugie, mało kto jest na tyle głupi że nie umie
        ocenić rzeczywistej wartości lokalu, lokalizacji.
        Aga
        • Gość: Jose Rodriguez Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: 195.42.249.* 04.07.07, 16:25
          popyt nie byl zawsze duzy. To ze ktos chcialby, nie znaczy ze moze. Moze
          dopiero od niedawna.

          Za rok,dwa, a mysle ze za raczej 2,3 lata, przy koncu cyklu podwyzek st%, to
          trzeba bedzie wlasnie kupic. A ceny zatrzymuja sie juz dzis.

          malo kto jest na tyle glupi? to czemu ludzie placa nawet 8,5 tys zl za m2 na
          Pradze Polnoc? - patrz watek Agena dev.

          pozdr
          • Gość: agaa5 Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.aster.pl 04.07.07, 16:58
            malo kto jest na tyle glupi? to czemu ludzie placa nawet 8,5 tys zl za m2 na
            > Pradze Polnoc? - Też tego nie rozumiem. Tak samo nie rozumiem jak można za
            przeproszeniem byle gó.. sprzedawać za 11 czy 12 tyś. z m2 .
            Aga
        • krzyk007 Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( 04.07.07, 16:27
          > Owszem winny jest rynek i warunki np kredytu ale w dużej mierze spekulanci.

          Nie myślałaś o tym żeby to zgłosić na policję? Przecież nie można tego zostawić
          bezkarnie. Winni powinni zostać zdemaskowani i ukarani!
          • Gość: agaa5 Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.aster.pl 04.07.07, 16:45
            Na forum publicznym każdy może się wypowiadać, nieprawdaż?
            A co, dobrze jeśli choć kilka osób przejrzy na oczy i nie będzie przepłacać.
            Misjonarzem nie jestem ale realistą owszem
            Pozdrawiam Aga
          • nieteraz1 Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( 04.07.07, 16:48
            Pragnę zauważyć, że jak donosi PKF ramię w ramię ze spekulantami na szkodę
            narodu działają panikarze - oni wszyscy powinni być publiczne i przykładnie
            ukarani (jak w CHRL)na jakimś wspaniałym narodowym stadionie (ale musi on być
            najpierw zbudowany).
            • Gość: agaa5 Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.aster.pl 04.07.07, 16:49
              Ale panikarze nie biorą się znikąd jeśli ceny wzrosły o 2 do 3 tyś w ciągu roku?
              • nieteraz1 Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( 04.07.07, 16:58
                To nic nie szkodzi, panikarzy trzeba surowo ukarać, wywołać u nich samokrytykę,
                no i oczywiście przycisnąć : skąd sie wzięli?
                A wtedy dobrać się trzeba do tych od których oni się wzięli - żeby pokajali się
                szczerze i do kwadratu (no skoro pierwiastek wypadł z mody, to niech narazie
                bedzie do kwadratu).
                hehehehihihihhohohoho ....
                • Gość: agaa5 Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.aster.pl 04.07.07, 17:00
                  Ale mądrala, czy przemądrzały:)))
                  • jan-w Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( 04.07.07, 18:29
                    Oczywiście ty agaa5, mogąc sprzedać swoje mieszkanie za 600 tys złotych,
                    uparłabyś się że nie weźmiesz od nabywcy więcej niż 250 tysięcy?
      • poszi Homo antisovieticus 04.07.07, 16:49
        > Alez to nie sprzedajacy sa temu winni (jesli ktokolwiek mozna nazwac ,winnym')
        > tylko kupujacy; to oni szturmem ruszyli do bankow po kredyty i kupowali
        > wszystko co popadnie.

        Spekulanci, przepraszam, "inwestorzy" oczywiście nie podbili cen mieszkań
        oferując je do sprzedaży po wysokich cenach (chociaż pośrednio podbili rankingi
        w różnych serwisach, które media lubują przedstawiać nakręcając psychozę), ale
        "zdejmując" wcześniej z rynku mieszkania, ograniczając przez to podaż. W USA
        najwięcej wzrosły ceny w miejscach, gdzie było najwięcej inwestorów
        (rysunek 12):
        web.mit.edu/cre/students/faculty/pdf/HousingBubble.pdf
        Potem ci "sztujmujący" kupujący dopełnili reszty. Na dłuższąetę jednak
        spekulanci są neutralni dla rynku. Moga ceny podbić, ale nie moga ich utrzymać,
        jeśli nie towarzyszy temu prawdziwa zmiana w fundamentalnej relacji popytu i
        podaży.

        Dziwie się, że dla osób w postach wyżej ta obserwacja od razu kojarzy sie z
        antyspekulacyjną propagandą komunistyczną. Mam wrażenie, że komunizm oprócz homo
        sovieticusa stworzył też jego odbicie lustrzane: homo antisovieticusa, dla
        którego wszystko, co tylko zawiera szczyptę tego, co kojarzy mu się z komunizmem
        od razu jest "komuną" i każdą taką obserwację należy natychmiast spłycić i
        wyśmiac. Istnieją poważne prace pokazujące szkodliwy wpływ baniek spekulacyjnych
        na gospodarkę. Za
        papers.ssrn.com/sol3/papers.cfm?abstract_id=932899
        "Housing booms are bad in virtually every way imaginable; they
        create drive the output gap down, increase its volatility, increase GDP at risk,
        and push the lower tail of outcomes (ETL) even lower (decreasing the
        expected value of the GDP gap conditional on being in the lower tail of
        the distribution)."

        A bańki można było moderować inaczej niż przez "domiar".
        • poszi P.S Link 04.07.07, 16:53
          Tu jest bezpośredni link do ostatniej cytowanej publikacji:
          www.nber.org/papers/w12542
    • Gość: mna Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.adsl.inetia.pl 04.07.07, 17:48
      agaa5
      Ciekawa jetem twojej opinii jaka twoim zdaniem powinna być oddająca wartosć
      cena nowego wykończonego w srednim standardzie mieszknaia na Gocławiu a po ile
      warto kupić puste od developera w dodatku do oddania za rok dwa albo i trzy?
      Czy mieszknaia z połowy lat 90tych z cegły w tej okolicy budowane
      ramach "starych" spóldzielni na ul Perkuna Mikołajczyka Okulickiego
      Znanieckiego sa tak duzo gorsze że tam oferuje sie je za za 7,5-8,5tys w sumie
      niewile wiecej niż w wilekij płycie czy rama H z lat 80tych?
      • Gość: agaa5 Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.aster.pl 04.07.07, 19:08
        Generalnie po takich cenach jak obecnie żadają w starych i nowych budynkach nie
        warto kupować bo się przepłaca. Jeszcze rok temu nie było tak drogo (ok 5000 do
        6000) ale w tej chwili ceny są zaporowe. Trzeba albo przeczekać albo więcej
        uskładać i pomyśleć o segmencie, domku. Jeszcze niedawno Brandt chciał 450 000
        za 220m2 segmentu z garażem i ogródkiem tj tyle co chcą obecnie na Gocławskim
        blokowisku za ..40m2.
        jaka twoim zdaniem powinna być oddająca wartosć
        > wg mnie cena nowego (do 2005r) wykończonego w srednim standardzie mieszknaia
        na Gocławiu, Grochowie - nie powinna przekraczać 7000 biorąc pod uwagę:
        zakup mieszkania średnio od 4000-5000 + koszt wykończenia, mebli ok 30000-
        50000+narzut . Ale spekulanci doliczają sobie od faktycznie poniesionych
        kosztów narzut-co najmniej 100% !!! Tak wynika z kilkudziesięciu ofert np z
        gratki.
        a po ile
        > warto kupić puste od developera w dodatku do oddania za rok dwa albo i trzy?
        Myślę że wszystko zależy od standadu i najważniejsze lokalizacji. Dobra
        lokalizacja np na Mokotowie warta jest tych 9000 czy więcej tysięcy i wiadomo
        że będzie zawsze w cenie- tzn wartość wzrośnie. Ale na takim Gocławiu ceny są w
        tym roku znacznie zawyżone i kiedyś polecą bo nie ma dróg, parków, bo wokół
        blokowiska.
        Co do mieszkań w starych blokach- tym bardziej się nie opłaca bo trzeba dołożyć
        do remontu. A za rok czy dwa i tak skują nam świeżo położoną glazurę, bo będą
        np wymieniać rury.
        Na pocieszenie- z Mieszkańca wiem że będzie się dużo budowało wokół Promenady -
        (Dom Development, Edbud) więc będzie konkurencja co cenom szczególnie używanych
        mieszkań dobrze zrobi :)
        Pozdrawiam Aga
        • Gość: mna Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.adsl.inetia.pl 04.07.07, 20:04
          Też czytałam ten artykuł w Mieszkańcu aczkolwiek jest perspektywa tych nowych
          mieszkań jest co nieco odległa. Edbud który o przygotowaniach do inwestycji
          informuje i właśnie "się rysuje i rysuje" biorąc pod uwage tempo załatwiania
          pozwolenia na Bora Komorowskiego (prawie rok)jeśli uzyskaja pozwolenie w tym
          roku to będzie dobrze a budować może zaczna wiosną może latem, a moze jesienią
          2008 plus 2 lata czyli 2010 do odbioru. Europlan planuje oddanie na koniec
          2009. Dom Development jeszcze nic nie wspomna o planach inwestycji w tych
          okolicach na stronie interentowej a dzikie ogródki w miejscu gdzie pewnie by
          budowali maja sie bardzo dobrze. Podaż tych nowych gotowych i projektowanych
          mieszkań rozłozy się trochę w czasie i przeciągnie.
          Jak tak sobie wspominam to jednoczesne zabudwywanie w latach 1999-2002 Kabat
          czy Nowodworów czy Skoroszy nie powodowało że mieszkna tam były tanie i
          developerzy prosili sie o zakup. Owszem do spóldzielni na Kabatach cieżko było
          sie dostać z ulicy, a developerzy tez sprzewdawali wszystkie mieszkania na
          bardzo wstępnym etapie budowy. Ceny np na Kabatach wówczas 4500tys/m też były
          mocno wygórowane w stos do zarobków możliwe ze też były to 3 przeciętne
          warszawskie wynagrodenia, a dostępność kredytów była wówczas nieporównywalna do
          dzisiejszej. Trasa siekierkowska znacząco poprawiła dojazdy na drugą stronę
          Wisły na Mokotów Puławską w rejon gdzie dużo firm ma swoje siedziby.
          KOmunikacja z petlo GOcław lub Ostrobramską. Zaplanowana III linia metra na
          Gocław. CH Promenada złobek przedszkola szkoły basen Wodnik, korty tenisowe
          przy szkole. Powazny minus to własnie brak parków zieleni terenów
          rekreacyjnych. Nie jest to wcale taka zła lokalizacja. Dlatego zamierzam tu
          pozostać ale oczywiscie nie za wszelką cenę. Oczywiście ceny z Kabat sa nie do
          zaakceptowania ale czemu nie porównywalne jak na Bemowie?
          • poszi Ile pensji za 1 m2 w przeszłości 04.07.07, 22:36
            > Jak tak sobie wspominam to jednoczesne zabudwywanie w latach 1999-2002 Kabat
            > czy Nowodworów czy Skoroszy nie powodowało że mieszkna tam były tanie i
            (...)
            > bardzo wstępnym etapie budowy. Ceny np na Kabatach wówczas 4500tys/m też były
            > mocno wygórowane w stos do zarobków możliwe ze też były to 3 przeciętne
            > warszawskie wynagrodenia,

            Bez przesady. Krótka pamięć sprawia, że rodzą się mity, jak to zawsze było drogo
            (w stosunku do zarobków). Regularnie na Forum pojawia się taka teza, a to nieprawda.

            Ceny na Kabatach w 2002 roku oscylowały wokół 4000 zł/m2
            Kasztanowa Aleja DD
            3720-4090
            web.archive.org/web/20020615052009/www.mieszkania.tabelaofert.pl/search_result.php3?WZORZEC=255&miasto=Warszawa&MIN=1&MAX=20
            Wersal Podlaski:
            Al KEN II
            3520 (duże metraże) - 4200 zł/m2
            web.archive.org/web/20020811130655/www.mieszkania.tabelaofert.pl/search_result.php3?WZORZEC=598&miasto=Warszawa&MIN=1&MAX=20
            Wtedy było licho ze sprzedażą i bez trudu można było wynegocjować garaż gratis
            czy wykończenie pod klucz.


            Średnie wynagrodzenie w Warszawie było w 2002 roku tylko o ok 15% niższe niż teraz
            Rok 2002: 3238 zł
            www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/warsz/ASSETS_04s_144.pdf
            maj 2007: 3726 zł
            www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/warsz/ASSETS_komunikat_05_waw_2007.pdf
            (jeśli ktoś ma zastrzeżenia, ze za 2002 jest "w gospodarce narodowej", a za 2007
            "w sektorze przedsiębiorstw", to dane za 2002 w sektorze przedsiębiorstw można
            wyciągnąć z tego biuletynu:
            www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/warsz/ASSETS_przeglad_04_2005.pdf
            dzieląc przeciętne wynagrodzenie za 2003 rok (3227,14) przez roczny wzrost
            (2.5%), co daje 3148 zł, 16% mniej niż teraz)

            Jedno miesięczne wynagrodzenie nie wystarczało na mieszkanie na Kabatach, ale w
            Ursusie już owszem, a wczesne etapy Derby na Białołęce DD sprzedawał po
            2150-2680 zł/m2:
            web.archive.org/web/20020811131007/www.mieszkania.tabelaofert.pl/search_result.php3?WZORZEC=471&miasto=Warszawa&MIN=1&MAX=20
            To nie były żadne 3 wynagrodzenia, to było całkiem sporo mniej niż jedno.

            > a dostępność kredytów była wówczas nieporównywalna

            Z tym nie można się nie zgodzić aczkolwiek rata w przeliczeniu na zarobki i tak
            była niższa niż teraz.
            • Gość: poszi Re: Ile pensji za 1 m2 w przeszłości IP: *.adsl.inetia.pl 04.07.07, 23:57
            • Gość: mna Re: Ile pensji za 1 m2 w przeszłości IP: *.adsl.inetia.pl 05.07.07, 00:47
              Poszi pozwilisz sie tym razem z tobną nie zgodzę. W 2000 intensywnie
              poszukiwałam malego mieszknaia w róznych rejonach Warszawy i tak ceny z
              ogłoszeń w gazecie na Kabatach oscylowały wokół 3400-3800 z wyj SAM81 kóta
              kusiła 3100 ale miała opiero zamiar wykupywać od rolników paseczki ziemi które
              oni wlasnie odzyskiwali os miasta i nie potrafila powiedziec kiedy i który blok
              zacznie budować jako pierwszy. Spóldzielnie bardziej dociekliwych informowały
              ze podane w ogłoszeniu 3,5 to jest kalkulacja samego mieszkanie a za chodnik
              trawkę ogrodzenie też trzeba będzie zapłącić w ogólnym rozliczeniu i ze należy
              sie przygotować na koszty rzędu o 1tys wiecej na 1m. Tak mi powiedziano ie w
              jednej ale kilku spóldzieklniach. Werdal Podlaski budował wówczas ze stała cena
              w dolarach która na ówczeny moment oscylowała wokół 4000tys ale wowczas każdy
              przewidywałwzrosty kursu tej waluty wiec tez należało sie przygotować na cenę
              ok 4500.
              Co do Nowodworów to również sie ni zgodzę bo za ok 2400 czy 2600 o moi znajomi
              podpisali z DD umowę w połowie 1999. W 2000 ruszyła sprzedawano któres już tam
              Akacje za ok 2850 jescze przed rozpoczeciem budowy z terminem odbioru za 2 lata
              i inni z porządnie budujacy developerzy z bariej zaawansowaną budową 3000-3200.
              Oczywiscie JW sprzedawał taniej i jeszcze paru kusiło niższymi cenami ale z
              tego co widzę to jedno z tych osiedli dzis jescze konczy DOLCAN na drugim który
              oferował w cenie wykonczenie pod klucz w dobrej cenie bloki wyrosły pomiędzy
              już stojacymi blokami tuż przed balkonem ku zaskoczeniu mieszkańców i doskonale
              słychać o czym rozmawiaja sąsiedzi oraz wiadomo co maja dzis na obiad. W
              2002/2003 rzeczywiscie przyszło ochłodzenie rynku nieruchomości ale miało to
              taki wpływ że porządny developerzy podnosili ceny kolejnych etapów może nie tak
              szybkoo ale jednak oraz sprzedawali ostatnie mieszkania juz po zakonczeniu
              inwestycji nie na początku czy przed rozpoczęciem. Ci budujacy dużo szybko i
              byle jak może i kusili wykończeniówką gratis ale nawet jeśli to juz dzis jest
              ona do wymiany.
              To tyle co do ówczesnych cen z poczztku wieku. W dalszym ciągu uważam ze na
              poziom cen nowo budowanych mieszkań w jakiejś dzielnicy Warszawy w wiekszym
              stopniu będzie wpływal ogólny warszawski poziom cen i niz to ze tuż obok siebie
              sa trzy budowy.
              • poszi Re: Ile pensji za 1 m2 w przeszłości 05.07.07, 01:47
                > To tyle co do ówczesnych cen z poczztku wieku.

                Podałem link do archiwalnych ogłoszeń z tabelaofert.pl, gdzie jest wszystko
                czarno na białym, ale nie będe sie spierał o paręnaście procent wte czy wewte.
                Chodziło mi o głównie o to, że nie ma mowy, żeby wtedy potrzeba było 3 pensji za
                1 m2.

                > W dalszym ciągu uważam ze na
                > poziom cen nowo budowanych mieszkań w jakiejś dzielnicy Warszawy w wiekszym
                > stopniu będzie wpływal ogólny warszawski poziom cen i niz to ze tuż obok siebie
                > sa trzy budowy.

                To drugie to ma czasem lokalnie nawet wpływ podnoszący ceny, bo takie budowy
                cywilizują okolice. Ale im więcej się ogólnie buduje, tym większy ludzie mają
                wybór. Większa podaż, ceteris paribus, to niższe ceny.
            • raash Re: Ile pensji za 1 m2 w przeszłości 05.07.07, 09:09
              > To nie były żadne 3 wynagrodzenia, to było całkiem sporo mniej niż jedno.
              >
              > > a dostępność kredytów była wówczas nieporównywalna
              >
              > Z tym nie można się nie zgodzić aczkolwiek rata w przeliczeniu na zarobki i tak
              > była niższa niż teraz.

              Rozumiem, że chodzi Ci o ratę kredytu na zakup mieszkanie np: 60 m2, a nie ratę
              kredytu od np: 300 tys PLN..
              Bo zarówno dostępność kredytów jak i oprocentowanie kredytów np w latach
              1999-2000 to była .. hymm droga przez mękę. Nawet biorąc pod uwagę dużą ulgę
              budowlaną to koszt zakupu m2 mieszkania (np: dodatkowe koszty otrzymania i
              obsługi kredytu ) był znacznie większy w stosunku ceny metra niż przy obecnych
              kredytach.
              • Gość: A Re: Ile pensji za 1 m2 w przeszłości IP: 217.33.252.* 05.07.07, 15:08
                Tia, kredyt w 1999r, oprocentowanie zaczelo sie od 15% i potem minimalnie zeszlo
                w dol, ale splacilam juz kredyt do tego czasu.

                W 2007r wzielam kredyt na dwa razy tyle i rata jest nizsza niz 6 lat temu.

                Bialoleka ceny w 1999r - ok 2800zl.

                Od 1999r do 2005r, kiedy to zakonczylam swoja prace w Polsce, moja pensja
                wzrosla o 25%, ale tylko dlatego, ze zalapalam sie na koniec dobrego okresu w
                mojej firmie. Od 2000r zaczelo sie oszczedzanie i pensje juz nie rosly.
                • poszi Re: Ile pensji za 1 m2 w przeszłości 05.07.07, 16:01
                  > Tia, kredyt w 1999r, oprocentowanie zaczelo sie od 15% i potem minimalnie zeszl
                  > o
                  > w dol, ale splacilam juz kredyt do tego czasu.
                  >
                  > W 2007r wzielam kredyt na dwa razy tyle i rata jest nizsza niz 6 lat temu.

                  O niższej racie (oczywiście za tę samą wielkość mieszkania, a nie kwotę) niż
                  teraz pisałem w kontekście roku 2002, którego ceny i płace podawałem. Stopy NBP
                  wynosiły wtedy w połowie roku 8,5% (jednak podobnie jak do niedawna większość
                  brała kredyty w walutach). Trudno to wszystko porównywać z końcówką XXw, kiedy
                  była dużo wyższa inflacja i płace rosły kilkanaście-kilkadziesiąt procent
                  rocznie. Efekt takiej kombinacji wysokich stóp i wysokiej inflacji był taki, że
                  choć raty były na poczatku istotnie bardzo wysokie, bardzo szybko zostawały
                  "zjadane" przez inflację (a raczej wzrost zarobków, który istotnie zatrzymał się
                  w połowie 2000 roku), a i malały z powodu spadku stóp i kredyt można było szybko
                  spłacić, więc nic dziwnego, że taki kredyt zaciągniety w 1999 roku już
                  spłaciłaś. Przy niższych cenach (w stosunku do zarobków) też dużo łatwiej było
                  zgromadzić solidny wkład własny (a i wysokie stopy depozytów sprawiały, że
                  spokojnie nadążał on za inflacyjnym wzrostem cen mieszkań). A im większy wkład
                  własny, tym niższe raty.
                  • Gość: A Re: Ile pensji za 1 m2 w przeszłości IP: 78.32.65.* 05.07.07, 22:40
                    Splacilam ten kredyt dlatego, ze przez 3 lata placilam podwojne raty, wplacilam
                    wszystkie zwroty podatkow i wszystkie bonusy z firmy poszly na to. Nie dlatego,
                    ze spadlo oprocentowanie.
                    Nie bede wspominac o drastycznych oszczednosciach w kosztach zycia i poziomie
                    zycia przez ten czas.
          • Gość: agaa5 Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.aster.pl 04.07.07, 23:01
            Owszem infrastruktura na Gocławiu jest ale czy na takim Bródnie jej nie ma?
            O Gocławiu można tylko powiedzieć że poza prestiżową ceną reszta przypomina
            typowe blokowisko bez ładnej architektury, parków (nie wspominając o
            elemencie). Na każdym kroku dostawiają bloczki po 8- 18 pięter. Bardziej
            przypomina teraz Ursynów, Bródno.Dlatego nie rozumiem skąd ludzie wytrzasnęli
            takie ceny.
            Pozdrawiam Aga
            • Gość: mna Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.adsl.inetia.pl 05.07.07, 01:03
              Owszem Gocław srednie warszawskie osiedle. Ale odnosiłąm sie. tu do faktu ze są
              osiedla z o wiele gorszym dojazdem i infrastrukturą gdzie mieszknaia sprzedaja
              w podobnej cenie albo też zupełnie o podobnych warunkach wspomniane Bemowo a
              droższe tylko dlatego że po lewej stronie Wisly.
              • Gość: agaa5 Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.aster.pl 05.07.07, 08:24
                W tej chwili chyba jedynym sensowym rozwiązaniem jest albo przeczekać hossę na
                rynku albo zakupić działkę i postawić dom(rok czy dwa lata temu były po 200000-
                300000 całkiem ładne w okol W-wy ). Dom można budować i wykańczać latami.
                Na zakup mieszkania-klitki z rynku wtórnego 40/50m wyda się w tej chwili
                majątek bo ok 400-550 000zl!!: a i tak po powiększeniu rodziny powierzchnia
                będzie o wiele za mała. Ja np mieszkam z dwójką dzieci na 50m i dostaję
                klaustrofobii:).
                Można też taniej kupić u developera, który szybko buduje i ma sensowną
                waloryzację. Jeśli będzie budował długo to też możemy pójść z torbami jak b.
                wzrosną ceny. Pozdrawiam Aga
                • Gość: mgmg Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.189.72.19.e-plan.pl 05.07.07, 09:58
                  agaa5 - Twoj post będący początkiem tego wątku to kompletny bezsens

                  Ktoś komuś zabraniał kupować jak było tanio?? Ktoś każe kupować jest drogo??

                  Łapy precz od rynku!

                  DOBRY CZERWONY TO MARTWY CZERWONY.
                  • Gość: agaa5 Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.aster.pl 05.07.07, 11:41
                    do mgmg
                    Nie rozmumiesz podstawowej sprawy - nikt nie mówi o sterowaniu rynkiem ale o
                    rozsądnym wycenianiu mieszkań, tak by nie szkodzić!! tej drugiej stronie, która
                    nie kupuje dla inwestowania ale po to by ...mieszkać!!.
                    A po takim podkręceniu cen zamiast kupić dzieciakom buty, czy zafundować
                    kolonie będzie latami żyłować się na kredyty. I żeby chociaż te cuda zyskały na
                    wartości- wiadomo że stracą za rok czy dwa.
                    Można zarabiać na setki innych sposobów nie szkodząc innym a jeśli już na
                    rynku nieruchomości to nie wygłupiać się z cenami 11000 kiedy poniosło się
                    koszty rzędu 5000 czy 6000 a wiadomo że mieszkanie jest gorsze.

                    Jeszcze jedna sprawa - nie oceniam krytycznie wszystkich cen mieszkań tylko te
                    mocno przesadzone które nijak się mają do faktycznej wartości a tylko podbijają
                    resztę cen. Jestem w stanie zrozumieć że ktoś ma naprawdę super towar i sobie
                    ceni np apartament na Saskiej kępie ale wtedy jak mam nadmiar kasy to płacę
                    chociaż za jakość,atrakcyjną lokalizację, duży metraż, etc a na mieszkanu tylko
                    zyskam. Ale jak ktoś za chłam chce b. drogo to myślę jedno o nim NACIĄGACZ,
                    który szkodzi nam kupującym.
                    Aga
                    • Gość: gmmg Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.189.72.19.e-plan.pl 05.07.07, 12:00
                      >nikt nie mówi o sterowaniu rynkiem ale o
                      > rozsądnym wycenianiu mieszkań, tak by nie szkodzić

                      jedyne 'rozsądne wycenianie' to wycenianie przez Kupującego , który ma wolną
                      wolę czy kupić czy nie..za taką cenę jaka mu odpowiada.. i przez
                      Sprzedającego.. który ma wolną wolę czy sprzedać czy nie..za cenę która mu
                      pasuje! Czy proponujesz inny sposób? Można wiedzieć jaki? Skoro mówisz że nie
                      chodzi tu o 'sterowanie rynkiem' , to co proponujesz? Hipnozę? Kartki?

                      >I żeby chociaż te cuda zyskały na
                      >
                      > wartości- wiadomo że stracą za rok czy dwa.

                      skoro wiadomo - więc po co kupować teraz? kto komu każe? a spekulanci stracą..


                      >Ale jak ktoś za chłam chce b. drogo to myślę jedno o nim NACIĄGACZ,
                      > który szkodzi nam kupującym.

                      agaa - jeżeli ktoś wystawia towar za cenę zbyt wysoką,za którą go nie sprzeda..
                      to można o nim powiedzieć np 'marzyciel' 'naiwniak' 'głupek' .. ale dlaczego
                      naciągacz??? czy on komuś każe kupować? Twoje poglądy to obraza dla
                      inteligencji przeciętnego Polaka - traktujesz naród jak lemingi które same
                      chętnie idą pod nóż chciwego spekulanta

                      A prawda jest taka że spekulanci to pożyteczne hieny - nie chciałeś kupować jak
                      było tanio..to kupisz teraz od nich i nauczysz się działania rynku. A możliwy
                      też był inny scenariusz.. jakiś krach i spekuła i by straciła..

                      DOBRY CZERWONY TO MARTWY CZERWONY

                      www.korwin-mikke.blog.onet.pl
                    • wegorkie2 Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( 05.07.07, 12:07
                      Agaa5, czy Ty naprawdę nie rozumiesz bezsensu tego co próbujesz tu przekazać?

                      Ceny nie są wyznaczone przez sprzedających tylko przez kupujących!
                      Gdyby którykolwiek z tych "spekulantów" wystawił mieszkanie nie po 10tys. tylko
                      po 5tys. to stałoby się ono nie aktualne po 8 (w porywach do 15) minut po jego
                      publikacji.
                      Masz więc wybór, albo ogłoszenia w "bezsensownie" wysokich cenach, albo w
                      sensownych cenach ale już nie aktualne (właśnie sprzedane). CO WYBIERASZ? CHCESZ
                      NAS PRZEKONAĆ ŻE OPCJA NR 2 JEST LEPSZA?

                      Nie. Opcja 1 jest lepsza bo stanowi zachętę do budowania nowych inwestycji
                      (zyski!). Dzięki czemu z czasem rośnie podaż i spada cena. A opcja 2 sprawiłaby
                      że na wtórnym sprzedane, a na pierwotnym brak ofert. Przecież już to
                      przerabialiśmy! Pamiętasz PRL? Pierwsze odpowiedzi na Twój post są kapitalne.

                      Zastrzegam że odpowiadam ogólnie, bo w szczególe w kwestii bańki spekulacyjnej
                      poszi ma rację oczywiście, ale jedno nie przeczy drugiemu.

                      Agaa5 - nie denerwuj się tylko nie kupuj i poczekaj. Jestem przekonany że
                      stosunek cen mieszkań do dochodów obniży się - zgadzam się z poszim. Możliwe że
                      nie trzeba będzie czekać na to bardzo długo.
                      • Gość: agaa5 Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.aster.pl 05.07.07, 12:31
                        Rozumiem że jeśli ktoś ma kapitał to niech sobie zarabia ale uczciwie, choć to
                        dla niektórych kojarzy się z czerwonymi czy komuną. W CYWILIZOWANYM handlu na
                        ogól jest zasada-za dobry, markowy towar- odpowiednio wysoka cena, za gorszy
                        towar niższa cena anie za wszystko jak leci tak samo wysoka cena. Oczywiście
                        ostatecznie decyduje kupujący ale jeśli znajdzie się na rynku kilkudxziesięciu
                        takich spekulantów to tak zawyżą ogólnie ceny że kupujący wyprują się do
                        ostatniej zł.
                        Dlatego osobiście uważam że nie warto teraz przepłacać ale czekać na spadki
                        albo samemu budować.
                        • Gość: A Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: 217.33.252.* 05.07.07, 15:13
                          A co jest nieuczciwego w zarabianiu na nieruchomosciach? Dlaczego mialabym
                          wyrzec sie zysku z nieruchomosci?
                    • Gość: A Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: 217.33.252.* 05.07.07, 15:17
                      Wystawie swoje mieszkanie na sprzedaz, za taka cene jaka uznam za stosowna.
                      Jesli nikt nie kupi przez dluzszy czas to ja zmienie na nizsza, ale jesli ktos
                      kupi za pierwsza cene to bardzo dobrze. Nie ma w tym nic naciaganego. To jest rynek.
                      Kupujacy uwaza, ze mieszkanie jest warte tyle ile chce zaplacic, wiec kupuje je
                      i placi. To jego sprawa.

                      Nie uwazam, zeby ceny domow w Londynie byly adekwatne do ich prawdziwej ceny
                      wartosci, ale to moja sprawa czy kupie dom czy nie i ile zgodze sie za niego
                      zaplacic. Nie mam z tego powodu zalu do calego swiata i nie uwazam, zeby cena
                      domu powinna byc uregulowana przez kogokolwiek.
                      • Gość: agaa5 Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.aster.pl 05.07.07, 15:44
                        Przeczytaj post na końcu to wyjaśnia wszystko. Cena owszem taka jaka jakośc
                        towaru a nie po to by wsadzić za rok ofertę do szuflady. Owszem to też i moja
                        sprawa jeśli tracę na tym kilkasat tys i muszę się ogromnie zadłużać.
                        • Gość: agaa5 Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.aster.pl 05.07.07, 15:50
                          Ta ''zaradność'', czy niezwykła przedsiębiorczość Polaków jest znana niestety
                          na świecie (wiem od znajomych) ale nie łudzcie się że jest pozytywnie oceniana,
                          bo uważają nas za pazernych zupełnie odwrotnie jak oceniani są Słoweńcy czy
                          choćby Czesi.
                          • Gość: A Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: 217.33.252.* 05.07.07, 16:45
                            Post na koncu nic nie wyjasnia. To kupujacy ustala za ile kupi i ile warte jest
                            mieszkanie wedlug niego.

                            Nie wiem do czego odnosi sie Twoj post o polskiej zaradnosci. Sugerujesz, ze
                            kupowanie mieszkan w celach inwestycyjnych jest nieuczciwe i charakterystyczne
                            dla Polakow? Hm.. to co powiedziec, o tych zaradnych funduszach inwestycyjnych z
                            Hiszpani, UK, i Irlandii?

                            Czy w takim razie inwestowanie w fundusze, ktore inwestuja w nieruchomosci tez
                            jest nieuczciwe?
                            A moze wszyscy inwestorzy to pazerni, egoistyczni ludzie?
                            • Gość: agaa5 Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.aster.pl 05.07.07, 19:20
                              Dokładnie, wg mnie nieuczniwe jeśli sprzedajemy towar gorszej jakości (mam na
                              myśli te wszytkie minusy mieszkania) a cena jest znacznie zawyżona. Już nie
                              mówieę o takim celowym wprowadzaniu w błąd jak cyt ''umiarkowanie cicha okolica-
                              a wiem że z okien na wyciągnięcie ręki Trasa Siekierkowska, lub b. częste nie
                              podawanie ważnych info jak brak windy, zaciągnięty kredyt, rok budynku,
                              zawyżanie powierzchni mieszkania np na strychu. Już od ponad roku szukam
                              mieszkania dlatego mogę spokojnie powiedzieć że wręcz nie możliwe żeby ktoś
                              sprzedawał ładne duże mieszkanie. Jeśli coś jest w sprzedaży na rynku wtórnym
                              to często z wadami lub małe ale cenę sobie taką liczy że tylko do Majewskiego
                              Show.
                              • Gość: A Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: 78.32.65.* 05.07.07, 22:37
                                Nie mieszaj dwoch rzeczy: inwestowania w nieruchomosci, a podawaniu nieprawdy w
                                ogloszeniu. Zaczynas sie platac w zeznaniach.

                                Jesli cos jest dla Ciebie gorszej jakosci (to znaczy jakiej?) to nie musisz
                                kupowac. W czym problem. Dla mnie moje mieszkanie jest dobrej jakosci i wystawie
                                taka cene jaka uwazam za stosowne. Ale moze dla hrabianki jest byle jakie, to
                                sprawa oczekiwan hrabianki.

                                A to czy mieszkanie jest ladne czy brzydkie to kwestia gustu kupujacego i
                                sprzedajacego. A o gustach nie dyskutuje sie.

                                Czyli wiadomo juz o co chodzi, masz oczekiwania z kosmosu, a chcesz, zeby byly
                                spelnione za bezcen?
                        • Gość: A Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: 217.33.252.* 05.07.07, 16:48
                          >Owszem to też i moja
                          > sprawa jeśli tracę na tym kilkasat tys i muszę się ogromnie zadłużać.

                          Nikt nie mowil, ze zycie jest latwe, a swiat sprawiedliwy. Zawsze mozesz nie
                          kupowac, jesli uwazasz, ze cos jest za drogie lub Cie nie stac. Nie kazdy musi
                          miec wlasne mieszkanie.

                • Gość: Daniel Budowa domu jest duzo drozsza ... IP: *.sds.uw.edu.pl 05.07.07, 20:23
                  > rynku albo zakupić działkę i postawić dom(rok czy dwa lata temu były po 200000-
                  > 300000 całkiem ładne w okol W-wy ). Dom można budować i wykańczać latami.

                  Tak bylo jeszcze rok temu. Teraz ceny dzialek sie podwoily, koszty materialow
                  tez i tak samo spiewaja ekipy budowlane.

                  Sensowna dzialka 1000m w okolicach W-wy teraz to minimum 500tys. Do tego dom
                  150 tez minimum 450tys.

                  Do tego dodaj dwa lata wyrwane z zycirysu - to tez jakies 100tys jest warte.

                  A teraz doliczy 2h dziennie dojazdu w korkach - paliwo, czas, nerwy.

                  Dolicz koszt utrzymania drugiego samochodu itd itp.

                  Realnie liczac obecnie dom 150m pod W-wa to jakies 1.2mln. Przeliczajac na
                  klitke 40m to jest wlasnie 400tys....
                  • Gość: agaa5 Re: Budowa domu jest duzo drozsza ... IP: *.aster.pl 06.07.07, 08:39
                    ''Sensowna dzialka 1000m w okolicach W-wy teraz to minimum 500tys''.
                    To już duża działka i cena mała nie będzie. Ale powiedzmy do postawienia domu
                    150-220 m wystarczy te 600-700m działki. I jeszcze niedawno takie nieduże
                    działki były sprzedawane po 200- 300 tyś w okolicach Poprawnej, Osiedlu Las.
                    Budowa niedużego domu ( z Muratora) to wydatek rzędu 500-600 tyś. Dużo też
                    zależy od materiałow użytych do wykończenia bo różnice są ogromne na
                    parkietach, lakierach, glazurach armaturach etc.







                    > 150 tez minimum 450tys.
                    • pitahaya1 Agaa5 06.07.07, 15:08
                      Gość portalu: agaa5 napisał(a):


                      > To już duża działka i cena mała nie będzie. Ale powiedzmy do postawienia domu
                      > 150-220 m wystarczy te 600-700m działki.

                      Agaa5, jest coś takiego jak plan zagospodarowania przestrzennego.

                      Tam m.in. określa się minimalną wielkość działki pod zabudowę. I możesz się
                      mocno zdziwić, gdy przeczytasz, że w ulubionym mieście potrzebujesz aż 1000m2 by
                      postawić dom, bez względu na jego powierzchnię.

                      Ja również planowałam, że kupię małą działeczkę (600-700m2) i postawię dom. W
                      moich okolicach min. działka pod budowę domu jednorodzinnego to 1000m2 (okolice
                      W-wy), pod bliźniak to 1500m2.
                      Przy cenie 500zł/m2...sama przyznasz, że cena robi się niemała.

                      A cen tych nie wzięłam z sufitu. Poszły ceny mieszkań, tych nowych i tych
                      starych. Niektórzy zrezygnowali z pogoni za mieszkaniem w bloku na korzyść domu.
                      I...jak łatwo przewidzieć, ceny działek poszybowały w górę. I szybują nadal.

                      Szukałam działki w różnych okolicach miasta, w którym pracujemy a dzieci
                      chodziły do szkoły. Szukałam dość długo. Działki wówczas dla mnie za drogie
                      znalazły nabywców, na te jeszcze droższe nie mogłam sobie pozwolić.

                      I tak musiałam mocno zweryfikować swoje plany.

                      Jesteś zła, ponieważ przeraża Cię cena jakiegokolwiek mieszkania. Gdyby tak nie
                      było, nie pisałabyś o wysokich cenach na forum. Mnie cena metra mieszkania nie
                      interesuje. Nie kupuję, nie komentuję.

                      Ale swego czasu wściekałam się myśląc o szybujących cenach działek. Kawał pola a
                      cena jak za działkę w Konstancinie przed rokiem.
                      Ale to było przed rokiem.

                      A ja działki szukałam TERAZ a nie rok temu.

                      To chyba tyle.
                    • Gość: AUTOR Re: Budowa domu jest duzo drozsza ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.07, 00:17
                      Kobieto zlituj sie i przestan bredzic!!!!
                      moga ci obecne ceny nie pasowac i powiedzmy ze nie sa adekwatne do rzeczywistej
                      wartosci nieruchomosci - TO NIE MA NIC DO RZECZY - TO RYNEK DECYDUJE JAKA CENA
                      JEST OK. JAK SA CHETNI ZEBY KUPIC NA GOLCLAWIU ZA 10 TYS. - TO SPRZEDAJACY MA
                      NIE SPRZEDAC??? TO JEST TWOJA LOGIKA ??
    • Gość: ela Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.acn.waw.pl 05.07.07, 13:51
      To co jak 5 lat temu kupiłam po 3tys to teraz mam też sprzedać po 3 tys. A
      następne kupić po 9 bo takie są ceny? Ja mam dołożyć do Twojej chęci posiadania
      mieszkania? I wtedy wyżyłować się na kredyt?
      • Gość: agaa5 Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.aster.pl 05.07.07, 15:40
        Widzisz co chcesz widzieć. Do mnie nie musisz się dokładać wystarczy że mniej
        naciągniesz. Zarabiając nie 100% a kilkadziesiąt% i tak nieźle zarobisz. Chyba
        to nie mało zyskać 100 tyś na mieszkaniu ale niektórym 200 tyś mało:(. A tak Ty
        nie sprzedasz miesiącami bo za drogie a i kupujący też zostanie na
        lodzie.Byłaby niższa cena to byłoby więcej chętnych tj z porzydkiem dla obu
        stron.
        Ja nie odbieram prawa nikomu do zarabiania na kapitale ale niech to będzie
        ADEKWATNA do OFEROWANEGO TOWARU CENA. Adekwatna tzn- za piękne, ładnie
        urządzone mieszkanie w super lokalizacji niech sobie kosztuje nawet te
        kilkanaście tys z m2 ale nie powinno tyle samo kosztować mieszkanie w gorszej
        lokalizacji i maleńkim metrażu.
        Dla przykładu - kompletna paranoja mieszkanko z Gocławia-33,m2 za 11940zł- mało
        że maleńkie to jeszcze w niszczejącym budynku i z najtańszymi meblami,
        armaturą.U nas w tej chwili wszystko jak leci ma zawyżone mocno ceny. Tak nie
        powinno być.
        Co do zakupu za 9 tyś- masz pewnie na myśli nowe developerskie. tez jest to za
        drogo ale w cenie chociaż masz pachnące nowością M i urządzasz po swojemu a to
        istotna różnica.
        Aga

        • Gość: mggm Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.189.72.19.e-plan.pl 05.07.07, 16:00

          ta dyskusja nie ma sensu...

          PRL już był - tam miałaś przydziały, kartki, limity , ceny minimalne i
          maksymalne... jak to ci się podoba to wyjedź na Kubę albo do KRLD.. i nie wracaj

          DOBRY CZERWONY TO MARTWY CZERWONY
        • Gość: mna Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.adsl.inetia.pl 05.07.07, 17:14
          agaa5. Jak ty uważasz czy cena 7,5za mieszknaie w stanie developerskim na
          Gocławiu to akceptowalna cena? Czy twoim zdaniem w perspektywie powiedzmy 3 lat
          ceny nowych wykończonych juz mieszkań spadną do powiedzmy 8 tys. Mnie się
          wydaje ze nawet jeśli będzie korekta plus wysyp inwestycji to nowe mieszkania z
          ok 10tys do mniej niż raczej 8 nie stanieją.
          • Gość: agaa5 Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.aster.pl 05.07.07, 20:07
            Do mna - niestety nie wiem kiedy trend się odwróci na rynku developerskim. Ale
            na rynku wtórnym szybciej niż się wydaje bo ofert przybywa z dnia na dzień a
            chętnych coraz mniej (bo ich nie stać)
            Co do ceny u developerów znam tylko cenę w Europlanie ale oni są drodzy.Może u
            innych będzie taniej. Nie wiem jakiego metrażu poszukujesz bo jeśli dużego
            (powyżej 65,70m)to teraz za te same pieniądze albo i mniejsze kupisz segment
            czy bliźniak w Wawrze? Jest pełno ogłoszeń . Można też kupić działkę
            bezpośrednio bo często są ogłoszenia na ogrodzeniach.
            Jeśli szukasz małego mieszkania to ja bym zaryzykowała te 7tyś ale na pewno nie
            11 czy więcej . Lepiej rozdać potrzebującym :).
            • Gość: mna Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.adsl.inetia.pl 06.07.07, 10:39
              Czekam czekam. Ale, że inni developerzy w tym rejonie będa tańsi tracę
              nadzieję. Ceny HM Inwest w budynku na samym rogu Fielfdorfa i Ostrobramskiej
              czyli miejsce głosne pełne spalin rozkłady niespacjane 7,0 na parterze za 64m
              za 3 pokoje z kuchnią w najwiekszym i 47m 2 pokoje z kuchnią w duzym za ponad
              7,6. Pól małego bliźniaka w Wawrze na malutkiej działeczce w cenie 3pok.
              mieszknia się nie kupi bo to wydatek rzędu 800tys. podobnie wyjdzie samodzielna
              budowa ale na to trzeba duzo pozapracowego czasu. CZy w syt gospodaczego
              wzrostu wzrostu płąc dostępnych kredytów wzrostu aspiracji co do poziomu życia
              wzrstu zapotrzegow na mat budowlane można liczyć na pekniecie bańki i spadki
              30%? Moze będzie stabilny wzrost moze spadki z 15% wiecej moze starych. No
              chyba ze zmieni sie trend w gopodoarce ale na tym nikt z nas nie skorzysta wiec
              oby nie.
    • Gość: Grodek Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.chello.pl 05.07.07, 22:59
      Gdy czyta się taki bełkot to można powiedzieć tylko jedno: "Lenin wiecznie
      żywy..."
      • kotoju omatko... 06.07.07, 02:28
        agaa, dziewczyno, może zapłacz, że nie stać cię na krem babor? a zwykłe nivea w
        supermarkecie też mają zawyżoną cenę, bo ziaja kosztuje 9 zł, a nivea 16? a
        przecież niczym się nie różni, więc to szuje sprzedający chcą sobie nabić kabzę
        (w ogóle jakie to ohydne, to nabijanie kabzy) twoim kosztem, bo ty chcesz mieć
        niveę, a stać cię na ziaję (nie mówiąc już o babor, bo to jest dopiero
        obrzydlistwo, a cała ohydna spekulacyjna sytuacja, bo porównaj koszty
        wytworzenia emulsji tłuszczowo-wodnej z domieszką aromatów jednej i drugiej
        firmy, czyż są różnice)? a w ogóle to te świnie od babora nakradli się i
        uczciwi ludzie powinni zaprotestować...

        powtórzę przedmówców: każde mieszkanie jest warte tyle, ile TY jesteś gotowa
        zapłacić. jest na rynku obrzydliwy chłam za niesamowite pieniądze - to go nie
        kupuj, bo i po co, niech sobie sprzedający się z nim pokisi przez najbliższe
        parę miesięcy, dopóki nie zmądrzeje i ceny nie obniży. owszem, można się
        pośmiać z mieszkanka w karaluchowcu za 12 tys/m2, ale to nie powód do
        wszczynania lamentu na forum. c'est la vie, ludzie mają różne oczekiwania. ty,
        jeśli szukasz rozsądnego mieszkania, powinnaś uzbroić się w cierpliwość. na
        pewno przy zachowaniu czujności coś ciekawego trafisz. natomiast pomstowanie
        na "spekulantów", wybacz, jest śmieszne, i mi przypomina awantury dziecka w
        piaskownicy, że pani przedszkolanka koledze dała pomarańczową foremkę, a mi
        obiecała tylko niebieską, i czekam, a ona mi nie przynosi i nie przynosi.

        by the way, porównywanie rynku warszawskiego z usa, niemcami, hiszpanią itd.
        jest chyba trochę nietrafione. uprzejmie prosimy panów fachowców do skierowania
        się na wschód, np. do moskwy, gdzie sytuacja małej podaży i ogromnego popytu
        wywindowała ceny mieszkań na niebotyczne wyżyny. przynajmniej na najbliższy
        czas to jest nasze odniesienie, nie new york czy lądek sity.
        • poszi Re: omatko... 06.07.07, 04:40
          > by the way, porównywanie rynku warszawskiego z usa, niemcami, hiszpanią itd.
          > jest chyba trochę nietrafione. uprzejmie prosimy panów fachowców do skierowania
          > się na wschód, np. do moskwy, gdzie sytuacja małej podaży i ogromnego popytu
          > wywindowała ceny mieszkań na niebotyczne wyżyny.

          Hm, nie wiem, czy to aby na pewno taki dobry wzór, a nie np. nasi sąsiedzi z
          południa, którzy mają zbliżoną sytuacje cywilizacyjną, mieszkaniową i
          gospodarczą. Nie mam dobrego rozeznania, dlaczego w Moskwie jest tak, jak jest,
          ale np. sporo wyższe tam są stawki za wynajem. Być może nawet o 100% wyższe niż
          w Warszawie, patrząc pobieżnie na ogłoszenia:
          www.kvartirant.ru/
          > przynajmniej na najbliższy
          > czas to jest nasze odniesienie,

          Ha! Nie sądzę, że miałeś na myśli tego typu "wzór", ale zapowiada się na to, że
          tam też nie da się uciec przed "rynkową grawitacją" i ceny już są o kilka
          procent niższe niż w szczycie:
          www.irn.ru/gd/?class=all&type=1&period=1&step=week&grnum=1¤cy=0#begin
          • kotoju do poszi 06.07.07, 23:02
            poszi, chyląc czoła przed twoimi dogłębnymi analizami, mam wrażenie jednak, że
            pomijasz jeden ważny aspekt: a mianowicie demografię. ani czechy, ani słowacja
            nie mają takiej ilości obywateli, prących do stolicy w poszukiwaniu bogactwa,
            jak rosja lub polska. i rosja, i polska obfitują w ludzi, których już stać na
            mieszkanie, nawet po horrendalnych cenach. może i jest ich procentowo znikoma
            ilość w stosunku do pozostałej, mniej majętnej liczby ludności, ale
            jednocześnie ilość deweloperów jest też i mniejsza, niż w przypadku hiszpanii
            (boom budowlany opisywany parę lat temu) czy niemiec. stąd odnośniki do
            południowych sąsiadów są moim zdaniem chybione. myślę, że za parę lat, gdy
            jeszcze większa ilosć przedsiębiorców zechce pomnażać majątek, budując
            mieszkania, ceny się ustabilizują, a może zaczną maleć. natomiast w
            perspektywie 2 - 3 lat ceny nowego budownictwa nie spadną (dołączam niniejszym
            do grona forumowych proroków ;-P).

            abstrahuję od kretyńskich cen "karaluchowców", które wobec zwiększającej się
            liczby mieszkań "normalnych" na pewno spadną.
            • poszi Re: do poszi 07.07.07, 00:16
              > pomijasz jeden ważny aspekt: a mianowicie demografię. ani czechy, ani słowacja
              > nie mają takiej ilości obywateli, prących do stolicy w poszukiwaniu bogactwa,

              Czechy i Słowacja z drugiej strony nie mają takich ilości obywateli prących na
              Zachód w poszukiwaniu bogactwa. A i ten olbrzymi "pęd" do Warszawy wygląda na
              mit, bo w przeciwnym wypadku wraz z cenami mieszkań poszybowałyby w gorę stawki
              za wynajem, a te stoją w miejscu (ważna jest nie skala napływu, ale saldo, czyli
              różnica między napływem, a odpływem)

              > jednocześnie ilość deweloperów jest też i mniejsza, niż w przypadku hiszpanii
              > (boom budowlany opisywany parę lat temu) czy niemiec.

              Z Hiszpanią istotnie nie mamy szans, lecz tam jest największy budowlany boom w
              nowożytnej historii, napędzany spekulacją, drugimi domami oraz ogromną
              imigracją, ale przykład Niemiec to niestety "kula w płot". W Polsce (nota bene w
              Czechach te liczby wyglądają niemal identycznie) w zeszłym roku oddano do
              użytkowania 3 mieszkania na 1000 mieszkańców (wydano pozwolenia na 4,4), a w
              Niemczech 2,7:
              www.destatis.de/jetspeed/portal/cms/Sites/destatis/Internet/EN/Content/Statistics/BauenWohnen/Bautaetigkeit/Tabellen/Content50/ConstructionWork,templateId=renderPrint.psml
              W Wielkiej Brytanii, gdzie imigranci walą drzwiami i oknami buduje się rocznie
              3,5 mieszkania na 100 mieszkańców.

              Dla porównania w zeszłym roku w Warszawie oddano 8 mieszkań na 1000 mieszkańców,
              rozpoczęto budowy 10, a wydano pozwolenia na niecałe 11.
              • kotoju Re: do poszi - ceny wynajmu 07.07.07, 23:42
                gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,4296792.html
                wzrost cen wynajmu w warszawie - odpowiedź na twój poprzedni post.
                • Gość: thelima Re: do poszi - ceny wynajmu IP: *.aster.pl 08.07.07, 00:05
                  A przyglądałeś się temu wykresowi, z cytowanego artykułu, bo to jedyna konkretna
                  w nim informacja:

                  bi.gazeta.pl/im/3/4297/m4297313.jpg
                  Niewielki wzrost dla jednopokojowych, niewielki spadek dla dwu i trzy-pokojowych
                  i duży wzrost dla cztero. To ostatnie, wydaje mi się dość dziwne - i jak znam
                  życie i pismaków z GW oraz ich statystyki - wynika to z jakiegoś błędu pomiaru.
                  Obawiam się, że po prosu wzięli to co tam sobie wypisze w szybko.pl za "cenę
                  wynajmu", która oczywiście ceną wynajmu nie jest. Co najwyżej jest pobożnym
                  życzeniem. Osobiście wszędzie gdzie pojawia się rednet oferty.net i szybko.pl w
                  kontekście słów "statystyka" i "cena", włączam czujność i traktuję z dużą dozą
                  ostrożności...

                  lima
                  • kotoju ceny wynajmu 08.07.07, 00:25
                    cena ofertowa z serwisów internetowych nie musi się pokrywać z ceną faktyczną,
                    ale wzrost ceny ofertowej na pewno przekłada się na wzrost ceny faktycznej
                    (trzeba zostawić sobie margines do nieznacznego zbicia ceny przy targach z
                    najemcą. nieznaczne w przypadku ceny wynajmu = nie więcej niż 50-100 zł - ta
                    druga granica tyczy się mieszkań większych). wciąż jest to oznaką zwiększonego
                    napływu ludzi, a co za tym idzie - wciąż większego parcia na mieszkania,
                    którego podaż mimo wzrostu ilości pozwoleń na budowę i wybudowanych mieszkań
                    nie jest w stanie zaspokoić. ergo, dopóki ludzie napływają do większych
                    ośrodków miejskich (czyli wawy, ale moim zdaniem zwycięzcą jest wrocław,
                    zwłaszcza w związku z rozbudowującą się okolicą - patrzcie strefa lg w
                    kobierzycach (nazywa się potocznie lg, ale inwestują tam i inni), która
                    gwarantuje pracę parunastu tysiącom ludzi), potrzebują gdzieś mieszkać, zatem
                    płacą za wynajem coraz więcej, bo coraz więcej jest chętnych do wynajmu tych
                    mieszkań. w końcu się denerwują, że muszą płacić wynajmującemu horrendalne
                    kwoty, wobec posiadanej stałej pracy biorą kredyt i kupują swoje mieszkanie.
                    sprzedający mieszkania widząc chętnych, gotowych zapłacić coraz większe kwoty,
                    żądają większych cen transakcyjnych, itd. itp. i tak to się będzie działo,
                    dopóki faktycznie nie powstanie wystarczająca ilość mieszkań, co oceniam na
                    przynajmniej jeszcze dwa lata.
                    • poszi Re: ceny wynajmu 08.07.07, 03:15
                      > cena ofertowa z serwisów internetowych nie musi się pokrywać z ceną faktyczną,
                      > ale wzrost ceny ofertowej na pewno przekłada się na wzrost ceny faktycznej
                      > (trzeba zostawić sobie margines do nieznacznego zbicia ceny przy targach z
                      > najemcą. nieznaczne w przypadku ceny wynajmu = nie więcej niż 50-100 zł - ta

                      Pod warunkiem, że ktokowiek zechce taką oferte negocjować. Weź wyszukiwarke,
                      przejrzyj ogłoszenia, zobaczysz, że ceny wynajmu potrafią różnić się o
                      kilkadziesiąt procent dla podobnych ofert. Jak myślisz, które oferty wybierze
                      potencjalny najemca? Dla każdej transakcji o cenach decydują najniższe oferty
                      sprzedaży (tu wynajęcia) oraz najwyższe oferty kupna (wynajmę). Oferty wynajmu
                      po cenie wyższej nie mają znaczenia i tylko "kiszą" się na takich portalach.

                      Rynek wynajmu jest słabo zbadany i nie jestem pewien na 100%, co się dzieje na
                      rynku, ale moi znajomi mi mówią, że sytuacja jest stabilna. Zobacz też raport
                      zlinkowany poniżej.

                      Podobnie jak thelima twierdzę, że ten artykuł jest wart funta kłaków. Nawet nie
                      przyjrzałem się temu wykresowi, ale różnice w trendach miedzy mieszkaniami o
                      różnej liczbie pokojów tym bardziej sugerują, że ten "raport" jest niewiarygodny
                      (w wiekszości miast prawtycznie poszły do góry tylko czteropokojowe).
                      Oto, co napisałem pod tamtym artykułem:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=778&w=65491831&a=65506703
                      -
                      Kiedy wreszcie Wyborcza przestanie przedrukowywać "raporty" takich serwisów jak
                      szybko.pl, gdzie każdy może za darmo zamieścić ogłoszenie z dowolnie absurdalną
                      ceną, którą potem skwapliwie włączą do średniej w "raporcie"?

                      Dwa tygodnie temu Rzeczpospolita przedstawiła raport na podstawie danych z
                      agencji o zupełnie innej wymowie:

                      "Rośnie podaż mieszkań przeznaczonych na wynajem. Średnie ceny najmu od roku
                      się nie zmieniły - wynika z barometru "Rz". W ciągu najbliższych dwunastu
                      miesięcy prawdopodobny jest pięcioprocentowy wzrost stawek."

                      Cały artykuł jest teraz z płatna zaporą,
                      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/nieruchomosci_070618/nieruchomosci_a_42.html
                      ale można bezpłatnie zobaczyć towarzyszący temu artykułowi wykres pokazujący
                      wzrost cen równy 0,0%:
                      www.rzeczpospolita.pl/teksty/nieruchomosci_070618/nieruchomosci_a_42-1.F.jpg-

                      > którego podaż mimo wzrostu ilości pozwoleń na budowę i wybudowanych mieszkań
                      > nie jest w stanie zaspokoić. ergo, dopóki ludzie napływają do większych
                      > ośrodków miejskich (czyli wawy, ale moim zdaniem zwycięzcą jest wrocław,

                      Co do Wrocławia, być może. Nie orientuje się. Ale bardzo jestem ciekaw, jak to
                      wygląda do Warszawy i jakoś nie bardzo wynika to z oficjalnych danych, a nie ma
                      żadnych przekonujących źródeł, które by mówiły, że imigracja jest dużo większa.

                      Dane GUS są za 2005 rok, ale nie sadzę, żeby zmieniły się diametralnie:
                      www.stat.gov.pl/warsz/69_479_PLK_HTML.htm
                      W ciągu roku przybyło oficjalnie netto 4,7 tys. osób. Urodziło się 15,1 tys.
                      osób, zmarło 17,6 tys. Zameldowało się (z innego miejsca w Polsce) 21,2 tys.
                      Wymeldowało się 13,2 tys. Zawarto 8,4 tys. małżeństw. Wydaje mi się, że wobec
                      takich danych oddane do użytku 14,7 tys. mieszkań nie wygląda na jakoś
                      dramatycznie mało, biorąc pod uwagę, że przy ostrożnym szacunku 2,30 osoby na 1
                      mieszkanie to potencjalnie miejsce dla prawie 34 tys. osób. Wiem, że jest też
                      nierejestrowana imigracja, ale też jest nierejestrowana emigracja. To ile wg
                      Ciebie powinno sie budować, żeby to już nie było "za mało" (w zeszłym roku
                      rozpoczęto budowę 17,7 tys. mieszkań)? Jak to można wszystko pogodzić ze sporą
                      liczbą pustostanów?
        • Gość: agaa5 Re: omatko... IP: *.aster.pl 06.07.07, 08:22
          kotoju - Gdzie Ty widzisz lament?:) Jak każdy forumowicz wypowiadam się w
          kwestii która mnie interesuje i tyle.
          Co do powoływania się na kremy WIĘKSZOŚC SPRZEDAJE Ziaję w cenie Nivei, tj
          Malucha w cenie Merca:) i to normalne nie jest.
          Druga rzecz owszem stać mnie na ładne mieszkanie i dlatego śmieszą mnie ceny
          oferowanych- które nijak się mają do rzeczywistej wartości.

          jest na rynku obrzydliwy chłam za niesamowite pieniądze - to go nie
          > kupuj, bo i po co, niech sobie sprzedający się z nim pokisi przez najbliższe
          > parę miesięcy, dopóki nie zmądrzeje i ceny nie obniży. owszem, można się
          > pośmiać z mieszkanka w karaluchowcu za 12 tys/m2, ale to nie powód do
          > wszczynania lamentu na forum.
          Sama sprzedawałam kiedyś mieszkanie i dziwię się tym cenom sprzedaży, bo ja
          brałam przy kalkulacji wartość lokalu, lokalizację i szybko korygowałam jak nie
          było nabywców a tu bezsens ogłoszenia po zaporowych cenach za byle co wiszą m-
          cami. Mało tego niektórzy jak zobaczą odzew na ofertę to natychmiast
          podwyższają cenę.
          Faktem jest że dużo zależy od kupujących jeśli nie będą panikować ( a to teraz
          napędza popyt)to wszystko za chwilę wróci do normalnego poziomu. Vat jak
          wiadomo szybko nie wzrośnie, budować się będzie dużo wiec wszystko na dobrej
          drodze.
          Pozdrawiam Aga
          • Gość: A Re: omatko... IP: 217.33.252.* 06.07.07, 10:13
            To problem sprzedajacego, czy ogloszenie bedzie wisialo miesiacami czy latami.
            Jesli nie zmienia ceny, to widocznie nie spieszy sie ze sprzedaza.

            Ty skorygowalas cene, bo zalezalo Ci na szybszej transakcji, a ktos inny moze
            miec kilka mieszkan lub sprzedawac np mieszkanie po dziadku i wcale nie musi sie
            spieszyc.
            • Gość: agaa5 Re: omatko... IP: *.aster.pl 06.07.07, 10:45
              Może nie tyle nie spieszy się ludziom ze sprzedażą co liczą na kolejne wzrosty
              cen i trzymają. Tak jak na giełdzie gracze trzymają akcje i co dzień liczą na
              kolejny wzrost ale tak to nie jeden się przewiózł. Pamiętam jak znajomi
              inwestowali bodajże w 1996,97 i co dzień podwajali zyski na giełdzie aż tu się
              wszystko odwróciło i poleciało w dół.Z mieszkaniami podobnie wszystko opiera
              się na spekulacji i grze. Jak bańka pęknie to ceny mocno spadną przynamniej w
              tych gorszych lokalizacjach- Białołęka, Bródno, Gocław czy inne. Lepsze typu
              Śródmieście, Mokotów będą pewnie zawsze w cenie.
          • Gość: gienia Re: omatko... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.07, 11:33
            > Druga rzecz owszem stać mnie na ładne mieszkanie i dlatego śmieszą mnie ceny
            > oferowanych- które nijak się mają do rzeczywistej wartości

            Stać Cię? To dlaczego mieszkasz w 50-cio metrowej klitce?? Jasne - dlatego, że
            paskudni spekulanci zawyżyli ceny :-))))

            Zgadzam się z jednym z przedmówców - zgłoś to na policję! Oferowanie mieszkań
            powyżej ich "rzeczywistej wartości" powinno być ścigane przez prawo!!!

            Pytanie tylko - kto miałby ustalić tę rzeczywistą wartość mieszkań (w
            kapitalistycznym kraju), jeśli nie wolny rynek?? Dlaczego w ogóle nadal
            mieszkasz w paskudnie kapitalistycznej, niesprawiedliwej i brutalnej Polsce, a
            nie na Kubie? Na Kubie w ogóle nie ma "obrzydliwych spekulantów" - wprawdzie
            większość ludzi mieszka w rozsypujących się, latami nieremontowanych ruderach -
            no ale przynajmniej nikt nie sprzedaje mieszkań "powyżej ich rzeczywistej
            wartości"...
            • Gość: M Re: omatko... IP: *.centertel.pl 06.07.07, 19:31
              Nareszcie jest jeszcze ktoś - oprócz deweloperów oczywiście - kto odpowiada za
              tak wyskie ceny :)
              • Gość: AUTOR Re: omatko... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.07, 00:28
                Kobieto zlituj sie i przestan bredzic!!!!
                moga ci obecne ceny nie pasowac i powiedzmy ze nie sa adekwatne do rzeczywistej
                wartosci nieruchomosci - TO NIE MA NIC DO RZECZY - TO RYNEK DECYDUJE JAKA CENA
                JEST OK. JAK SA CHETNI ZEBY KUPIC NA GOLCLAWIU ZA 10 TYS. - TO SPRZEDAJACY MA
                NIE SPRZEDAC??? TO JEST TWOJA LOGIKA ??
    • Gość: kawu Re: Za ceny podziękujmy spekulantom:( IP: *.spray.net.pl 08.07.07, 00:20
      na świecie jest tak, że co ma wisieć nie utonie oraz tak, że każdy jest kowalem
      swego losu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka