pies_na_bielizne
14.02.08, 07:31
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,69866,4926529.html
- Spodziewamy się dalszego spowolnienia estońskiej gospodarki głównie przez rosnącą inflację, załamanie na rynku nieruchomości, zaostrzanie warunków przyznawania kredytów i raczej negatywne zmiany na świecie - piszą analitycy Danske Bank.
- Konsumpcja już słabnie, głównie przez szybszy wzrost cen i rosnącą niepewność gospodarstw domowych co do przyszłości - uważa Mark Lambing, ekonomista Banku Estonii.
Zdaniem Witolda Orłowskiego to nie inflacja i spowolnienie są teraz największym kłopotem krajów nadbałtyckich. - Większym może być załamanie kursu walutowego. Łotwa jest całkiem bliska takiej sytuacji - uważa Orłowski.