Gość: cavar
IP: *.acn.waw.pl
15.03.08, 15:37
Za 2,5 tys wynajmuję mieszkanie 85 metrów na Kabatach. Nowe, urządzone, garaż,
balkon itd. Gdybym chciał go kupić musiałbym wydać z 800.000, a zatem rata 30
letniego kredytu w PLN wyniosłaby około 4,9 tys + czynsz 600 razem 5500. Czyli
3 tysie różnicy. Gdybym odkładał te 3 tysie w sumie przez 30 lat to jest 360
miesięcy zgromadziłbym 1,08 mln zł samej gotówki. Oczywiście gdyby odkładać je
na jakiś fundusz to w horyzoncie 30 letnim z jakimś powiedzmy 5% zyskiem
rocznie po oględnych wyliczeniach wychodzi 2,5 mln (choć specjaliści policzą
to pewnie lepiej). A zatem po 30 latach mamy albo 2,5 mln gotówki albo
30-letnie mieszkanie na Kabatach. Czy ono będzie warte 2,5 mln za 30-lat. Czy
za 30 lat ludzie będą patrzeć na Kabaty jak my na dzisiejsze 30-letnie
blokowiska? Czy inwestując na 30 lat w mieszkanie też nie ponosimy ryzyka? Co
sądzicie i może niech to ktoś lepszy z matematyki jeszcze raz policzy.
A teraz załóżmy że za 10 lat będziemy chcieli je sprzedać.
Okazuje się że przez te 10 lat spłacaliśmy głównie odsetki, kapitału przez 10
lat spłaciliśmy tylko 126,5 tys resztę płaciliśmy nie "na swoje" tylko do
banku. A zatem zakładając że cena mieszkania rosła o 5 % rocznie i sprzedamy
to samo mieszkanie za 1,240 mln z czego 673 tys musimy oddać bankowi wychodzi
- 567,5 tys zysku. Gromadząc różnicę pomiędzy wynajmem i kupnem na dobrym
funduszu mamy porównywalną kwotę. Policzcie mi to jeszcze raz. Może się mylę.
Ale ja chyba w takim razie nie kupię.