Dodaj do ulubionych

Sytuacja na rynku kredytów hipotecznych - NBP

20.04.08, 20:49
Sytuacja na rynku kredytowym wyniki ankiety do przewodniczących
komitetów kredytowych I kwartał¸ 2008

Kredyty mieszkaniowe:

• Polityka kredytowa: banki nieznacznie zaostrzyły kryteria udzielania
kredytów mieszkaniowych i podniosły marże kredytowe. Uzasadnieniem tych
decyzji była przede wszystkim sytuacja kapitałowa banków. W dalszym ciągu
niektóre banki wydłużały maksymalny okres, na jaki mogą być udzielane kredyty
mieszkaniowe.

• Popyt na kredyt: nastąpił wyraźny spadek popytu na kredyty mieszkaniowe
związany z prognozami spadku cen mieszkań i dokonanym w poprzednim kwartale
zaostrzeniem polityki kredytowej w tym segmencie rynku.

• Oczekiwania na I kwartał 2008 r.: spodziewana jest stabilizacja polityki
kredytowej w segmencie kredytów mieszkaniowych. Banki prognozują dalsze
zmniejszenie się popytu na te kredyty.

W IV kwartale 2007 r. banki nieznacznie zaostrzyły kryteria udzielania
kredytów mieszkaniowych Jednocześnie jedna czwarta banków zdecydowała się
podnieść marże kredytowe na kredytach mieszkaniowych. W dalszym ciągu
obserwowano jednak wydłużanie maksymalnego okresu kredytowania. Zmiany
pozostałych warunków udzielania kredytów mieszkaniowych były bardzo
niewielkie. Na koniec III kwartału 2007 r. banki oczekiwały nieznacznego
złagodzenia polityki kredytowej w tym segmencie (zob. wykres 6).

Jako najważniejszą przyczynę zaostrzenia polityki kredytowej w segmencie
kredytów mieszkaniowych banki wskazały bieżącą i przewidywaną sytuację
kapitałową banku. Sytuacja ta pogarszała się w minionych kwartałach na skutek
szybkiego wzrostu akcji kredytowej. Takie uzasadnienie wskazywały zarówno
banki kontrolowane przez kapitał krajowy, jak i banki należące do
międzynarodowych grup kapitałowych. Siła tego czynnika wskazuje, że niektóre
krajowe banki będą musiały pozyskać kapitał, aby dynamiczny wzrost aktywów
mógł być kontynuowany. Łagodzeniu polityki kredytowej sprzyjały utrzymująca
się silna presja konkurencyjna w sektorze oraz silny spadek popytu na kredyty
mieszkaniowe (zob. wykres 6). Jeden bank zdecydował się zaostrzyć politykę
kredytową w związku z rosnącym udziałem kredytów zagrożonych w portfelu
kredytów mieszkaniowych.


Banki oceniły, że w IV kwartale 2007 r. miał miejsce silny spadek popytu na
kredyty mieszkaniowe. 13% banków uznało spadek popytu w IV kwartale za
znaczny, a w ocenie około 40% banków spadek ten był niewielki. Spadek popytu
zaobserwowały przede wszystkim banki o największym udziale w rynku kredytów
mieszkaniowych.

Kierunek i skala tych zmian były dużym zaskoczeniem dla banków, które na
koniec III kwartału prognozowały niewielki wzrost popytu na kredyty
mieszkaniowe (zob. wykres 8).
Dominującą przyczyną spadku popytu na kredyty mieszkaniowe były prognozy
rozwoju sytuacji na rynku mieszkaniowym (zob. wykres 8). Można przypuszczać,
że prognozy spadku cen nieruchomości i wzrostu podaży mieszkań doprowadziły do
tego, że gospodarstwa domowe wstrzymywały się z decyzją o nabyciu mieszkania.
Takie prognozy mogły również spowodować ograniczenie popytu o charakterze
spekulacyjnym. Wśród pozostałych czynników, które kształtowały popyt na
kredyty mieszkaniowe, banki wskazały oddziałujące z opóźnieniem zaostrzenie
kryteriów i warunków udzielania kredytów w III kwartale 2007 r.

Banki spodziewają się stabilizacji polityki kredytowej w segmencie kredytów
mieszkaniowych w I kwartale
2008 r. Oczekiwany jest dalszy spadek popytu na kredyty mieszkaniowe (zob.
wykres 8). Tempo spadku popytu ma się jednak zmniejszyć w porównaniu do
minionego kwartału. Wydaje się, że kluczowym czynnikiem dla popytu na kredyty
mieszkaniowe pozostanie ocena przyszłego rozwoju wypadków na rynku mieszkaniowym.

całość: www.nbp.pl/SystemFinansowy/kredytowy1_2008.pdf
Obserwuj wątek
    • Gość: cba Re: Sytuacja na rynku kredytów hipotecznych - NBP IP: *.chello.pl 20.04.08, 22:43
      Wreszcie coś ciekawego ktoś zamieścił na formum, dzięki. A swoją
      drogą to jak czytam, że gospodarstwa domowe wstrzymują się z zakupem
      mieszkań w oczekiwaniu na spadki, to mnie pusty śmiech ogarnia.
      Ludzi po prostu nie stać na mieszkania w takich cenach i tyle.
      Dorabianie jakieś ideologi do tego jest bezsensowne.
      • Gość: mgmg Re: Sytuacja na rynku kredytów hipotecznych - NBP IP: *.aster.pl 20.04.08, 22:54
        Pusty śmiech niekoniecznie jest uzasadniony, a ideologia
        niekoniecznie jest dorobiona. Do tej pory ludzie byli karmieni
        nagonką medialną 'taniej już nigdy nie będzie', od jakiegoś kwartału
        coraz gęściej pojawiają się odwrotne głosy i to w 'mainstreamowych'
        mediach. Ta atmosfera powoduje coś niezwykle ważnego,a mianowicie
        zmianę podejścia potencjalnego nabywcy do transakcji o 180%! Już mu
        się nie śpieszy - przeciwnie, będzie wybrzydzał i oczekiwał dużo
        niższej ceny NAWET JEŻELI MA KASĘ. Przykładowo w takiej sytuacji
        jestem ja sam. Początkowo byłem przekonany że upoluję coś 10% taniej
        i będę się z tego cieszył. Teraz, widząc zmianę klimatu wśród
        kupujących, obstawiałbym raczej że 'wahadło' cenowe wychyli się
        jednak niżej. Akurat stać mnie na mieszkanie już teraz, ale po co
        mam przepłacać skoro uważam że duża szansa iż pod koniec 2008/na
        początku 2009 kupię jeszcze taniej? CZekam na spadki, tak jak to
        przekleił thesopranos.
        Zamiast pustego śmiechu zalecam refleksję
        • thesopranos Re: Sytuacja na rynku kredytów hipotecznych - NBP 20.04.08, 23:30
          > Pusty śmiech niekoniecznie jest uzasadniony, a ideologia
          > niekoniecznie jest dorobiona.

          ta ideologia jest dorobiona a to dlatego, że popyt jakoś magicznie zamarł już w
          wakacje zeszłego roku, gdy tabloidy wiernie głosiły wzrosty cen do końca świata
          i jeden dzień dłużej, a Warszawa miała dogonić Londyn i przegonić Madryt.
          Polecam teksty Grząbka i wielu jemu podobnych.

          > coraz gęściej pojawiają się odwrotne głosy i to w 'mainstreamowych'
          > mediach. Ta atmosfera powoduje coś niezwykle ważnego,a mianowicie
          > zmianę podejścia potencjalnego nabywcy do transakcji o 180%! Już mu

          to trochę zajmie zanim ludzie zrozumieją, że ceny mieszkań mogą też spadać.
          Wciąż większość niezaznajomionych z tematem ludzi żyje w przeświadczeniu, że
          "ceny mieszkań muszą gonić unię". Pisałem o tym kiedyś, że zawsze pytam
          taksówkarzy o czym ludzie mówią a ci twierdzą, że ceny mieszkań będą rosły.

          Moim zdaniem 5% społeczeństwa używa mózgu do samodzielnego myślenia - pozostali
          jedynie czytają gazety i oglądają TV i ślepo wierzą w to wszystko co jest tam
          podawane. Niezależnie od tego, czy jest to sponsorowana, medialna papka czy
          rzeczowy materiał. Co ostatnimi czasy (3 lata) podawane było w mediach nie
          wystarczy, żeby można było to zmienić 2-3 artykułami nt. spadków cen.

          > Przykładowo w takiej sytuacji jestem ja sam. Początkowo
          > byłem przekonany że upoluję coś 10% taniej i będę
          > się z tego cieszył.

          a czy ty czasem nie pisałeś, że żadnych spadków nie będzie???

          > Zamiast pustego śmiechu zalecam refleksję

          pamiętaj, że oficjalnie jesteśmy na etapie "stabilizacji" a ceny ofertowe
          minimalnie drgnęły wg. głównych naganiaczy.

          Argumentacja, że ludzie czekają na spadki i dlatego jest zastój to głupota i
          próba wytłumaczenia tego, że popyt zniknął wraz z modą na spekulacje
          mieszkaniami. Przeciętni ludzie nie kupowali już w 2005 roku bo dla nich było za
          drogo. Na aktualne ceny stać praktycznie kilkanaście % ludzi, którzy z racji
          swoich dochodów prawdopodobnie już od dawna mają mieszkania i nie będą kupować
          mieszkań co rok.

          Przeciętna pensja to 4,5 tyś brutto o oznacza, że można za to kupić 0,3 m2
          mieszkania w Warszawie. To znaczy mniej więcej tyle, że LUDZI PO PROSTU NIE STAĆ
          a czekanie na spadki w ich przypadku oznacza spadek cen mieszkań o 50 przy
          jednoczesnej nadziei na podwyżki wynagrodzeń w tempie ostatnich lat 10%. Wtedy
          może się rynek ożywi. Jeżeli autorzy raportów to mają na myśli mówiąc spadki cen
          to wtedy ok.
          • thesopranos Re: Sytuacja na rynku kredytów hipotecznych - NBP 20.04.08, 23:41
            aha, jeszcze jedno co do percepcji społeczeństwa a dokładniej tej części
            pracującej w bankach:

            znajomi z branży, zajmujący się kredytami hipotecznymi 2 dużych bankach ostatnio
            zaprognozowali mi wzrost cen mieszkań argumentując to brakiem 1,5 mln mieszkań
            (dobrze, że nie 3 mln jak jeszcze 2 lata temu)

            Po drugiej stronie jest inny spory bank, który wycofuje się z kredytów
            hipotecznych w Polsce - tam akurat pracuje inny znajomy, który od wielu lat
            używa mózgu, ale jemu akurat nie udało się powstrzymać biznesu 1,5 roku temu
            przed wejściem w ten rynek, ale przynajmniej mocno zaostrzył politykę kredytową
            już na początku i portfel mają niewielki.
            • Gość: mgmg Re: Sytuacja na rynku kredytów hipotecznych - NBP IP: *.aster.pl 21.04.08, 00:18
              z hipotecznych wycofuje się Citi, jest to moim zdaniem kolejne jego
              bezmyślne posunięcie, które znów za parę lat będą pewnie chcieli
              zmienić (global policy - polscy menago nie mieli tu nic do gadanie,
              nawet Zamsze na citkowym świeczniku). W normalnych warunkach kredyt
              hipoteczny to IDEALNY produkt dla banku.

              Faktycznie pisałem że spadki jeżeli będą , to będą niewielkie -ale
              nie przewidziałem że najpierw zostaną one aż tak wysrubowane - z
              tych poziomów to sobie mogą spadać. Osiągnęły one ceny wyższe niż
              obstawiałem w wątku ankietowym bodajże w VI 2007 - nie wiem czy
              uczestniczyłes w tej ankiecie, a jeżeli uczestniczyłes to możesz
              przypomnieć jaką cene obstawiłeś na koniec 2007?
              Nie mówię że, miernik 'ile mkw za średnią pensję' nic nie mówi -
              oczywiście to jest podstawowy wskaźnik. Ale uważam że duży wpływa na
              spadki ma też nastawienie kupujących - zapewniam Cię że gdyby dziś
              dalej wszyscy wierzyli że ceny pójdą w górę, to dalej kupowaliby
              mieszkania po wywindowanych cenach, bo to przecież opłacalne. Teraz
              sytuacja jest odwrotna, każdy kto interesuje się kupnem mieszkania
              słyszy o spadkach które mają miejsce i będą miały miejsce, i to
              przez to spory odsetek ludzi wstrzymuje się z zakupem, chociaż
              mogliby już kupować. Ale do tego jaki to jest odsetek to tutaj na
              forum nijak nie dojdziemy
              pzdr
              • poszi Re: Sytuacja na rynku kredytów hipotecznych - NBP 21.04.08, 00:44
                > z hipotecznych wycofuje się Citi, jest to moim zdaniem kolejne jego
                > bezmyślne posunięcie, które znów za parę lat będą pewnie chcieli
                > zmienić (global policy - polscy menago nie mieli tu nic do gadanie,
                > nawet Zamsze na citkowym świeczniku).

                Raczej chodzi o to, że Citi wypłukał się z kapitału do cna.

                > W normalnych warunkach kredyt
                > hipoteczny to IDEALNY produkt dla banku.

                Ale wiesz dobrze, że normalnych warunków teraz nie ma. Ale nawet w czasie boomu
                banki tak bardzo zagoniły się polowaniu na klientów, że zeszli z marżami do
                poziomów, które nie wiem, czy będą na dłuższą metę opłacalne, nawet przy
                niewielkim tylko wzroście zaległości kredytowych.

                > oczywiście to jest podstawowy wskaźnik. Ale uważam że duży wpływa na
                > spadki ma też nastawienie kupujących - zapewniam Cię że gdyby dziś
                > dalej wszyscy wierzyli że ceny pójdą w górę, to dalej kupowaliby
                > mieszkania po wywindowanych cenach, bo to przecież opłacalne.

                Może. Ale bez poluzowania kryteriów kredytowych nawet chęci by nie pomogły.
                Polacy mogliby jeszcze podbijać ceny tylko, gdyby zaczęto udzielać kredytów o
                ujemnej amortyzacji, takie gdzie płaci się raty mniejsze niż odsetki. A temu
                zapobiegła sytuacja międzynarodowa.

                Zmiana sentymentu zresztą jest wtórna. Najpierw wyczerpała się pula
                potencjalnych nabywców, a dopiero potem zaczęły się pojawiać artykuły na ten
                temat. I tak ciągle jest jeszcze sporo optymizmu w mediach.

                P.S mgmg, o ile pamiętam zainwestowałeś w Rumunii. Jak tam wygląda sytuacja?
                • thesopranos Re: Sytuacja na rynku kredytów hipotecznych - NBP 21.04.08, 11:04
                  > > W normalnych warunkach kredyt
                  > > hipoteczny to IDEALNY produkt dla banku

                  a to dlaczego? chyba, że normalnymi warunkami dla ciebie są rosnące
                  ceny nieruchomości jako jeden z niewielu magicznych produktów na
                  świecie?

                  W normalnych warunkach jest opłacalny o ile marża nie wynosi 100 bps
                  tylko 300 bps. Bo po co pożyczać ludziom na WIBOR + 1% skoro na
                  rynku międzybankowym można zarobić 1% mniej i nie mieć dziesiątek o
                  ile nie stek ludzi na etacie i ryzyka strat kredytowych.
              • Gość: jarek Re: Sytuacja na rynku kredytów hipotecznych - NBP IP: *.wro.vectranet.pl 21.04.08, 09:26
                >
                > Faktycznie pisałem że spadki jeżeli będą , to będą niewielkie -ale
                > nie przewidziałem że najpierw zostaną one aż tak wysrubowane

                rzecz w tym że o NIEWIELKICH spadkach( jeśli nie tylko o
                STABILIZACJI ) pisałeś jeszcze całkiem niedawno więc poziom cen
                niemógł być dla Ciebie zaskoczeniem .
                Poprostu właż pod stół ,odszczekaj swoje głupoty i może kapituła
                KZS przyjmie cie do swojego grona ( ale jedną gruche musisz
                zaliczyć ;))
              • steady_at_najx Re: Sytuacja na rynku kredytów hipotecznych - NBP 21.04.08, 09:30
                >Faktycznie pisałem że spadki jeżeli będą , to będą niewielkie -ale
                >nie przewidziałem że najpierw zostaną one aż tak wysrubowane - z
                >tych poziomów to sobie mogą spadać

                Bylem pewien ze bedzie padac ale nie spodziewalem sie ze bedzie tak
                sucho ze sila rzeczy padac nie bedzie moglo - bo przeciez jest sucho.

                Wycofujesz sie okrakiem z tego przy czym uparcie tkwiles od dlugiego
                czasu i na dodatek nie umiesz sie jak mezczyzna do tego przyznac.
                Tlumaczysz sie jak dziecko - naiwnie.
            • thesopranos Re: Sytuacja na rynku kredytów hipotecznych - NBP 22.04.08, 11:04
              > aha, jeszcze jedno co do percepcji społeczeństwa a dokładniej
              > tej części pracującej w bankach:
              > znajomi z branży, zajmujący się kredytami hipotecznymi 2
              > dużych bankach ostatni o zaprognozowali mi wzrost cen mieszkań
              > argumentując to brakiem 1,5 mln mieszkań
              > (dobrze, że nie 3 mln jak jeszcze 2 lata temu)

              to tylko przykład na poparcie moje tezy, że nawet bankierzy wciąż
              mówią o wzrostach i nawet w to wierzą niektórzy:

              www.pb.pl/Default2.aspx?ArticleID=c042ea21-01e4-479c-907a-2a588c8146f7
          • poszi Re: Sytuacja na rynku kredytów hipotecznych - NBP 21.04.08, 01:02
            > Moim zdaniem 5% społeczeństwa używa mózgu do samodzielnego myślenia - pozostali
            > jedynie czytają gazety i oglądają TV i ślepo wierzą w to wszystko co jest tam
            > podawane. Niezależnie od tego, czy jest to sponsorowana, medialna papka czy
            > rzeczowy materiał.

            I mam rozumieć, że jesteś oczywiście w tym 5%? :)

            Trochę chyba za bardzo lekceważysz społeczeństwo. Wielu ludzi się po prostu tym
            nie interesuje. Wielu nie ma dostępu do danych czy porównań, nie pamięta
            historii. Jestem pewien, że mechanik samochodowy też pod nosem myśli, że może 5%
            społeczeństwa potrafi naprawić samochód, a reszta to ignoranci :)
            • Gość: jarek Re: Sytuacja na rynku kredytów hipotecznych - NBP IP: *.wro.vectranet.pl 21.04.08, 09:18

              Jestem pewien, że mechanik samochodowy też pod nosem myśli, że może 5
              > %
              > społeczeństwa potrafi naprawić samochód, a reszta to ignoranci :)

              może koledze chodziło sceptycyzm który w istotnych sprawach potrafi
              sie przydać i każe szukać innych opini a nie o wiedze na każdy
              temat ?
            • thesopranos Re: Sytuacja na rynku kredytów hipotecznych - NBP 21.04.08, 11:00
              > I mam rozumieć, że jesteś oczywiście w tym 5%? :)

              mam nadzieję, że tak tzn. mam przynajmniej takie aspiracje :) Wiem,
              że to brzmi dość radykalnie i niespecjalnie skromnie, ale uważam,
              się za człowieka, który myśli nad tym co widzi i co czyta. Uznaje
              autorytety, ale nie bezkrytycznie i zawsze się zastanawiam, czy to
              nie jest jakaś lipa. Straciłem po prostu zaufanie do mediów bo za
              dużo już widziałem.

              > Trochę chyba za bardzo lekceważysz społeczeństwo

              nie wiem, może i tak, ale to tylko dlatego, że u nas każdy zna się
              na wszystkim najlepiej. Brak dostępu do informacji czy historii to
              jedno, ale powtarzanie głupot, że w Polsce ceny muszą być takie same
              jak w Hiszpani (czyt. starej UE) to już głupota, tak samo jak
              powtarzanie kilka lat temu, że UE zniszczy nasze rolnictwo, podczas
              gdy teraz rolnicy to najszybciej pogacąca się grupa społeczna -
              ludzie po prostu nie myślą, bo tak jest wygodniej - outsourcing
              zdrowego rozsądku na media.

              To co napisałem nie jest oznaką lekceważenia społeczeństwa tylko
              obserwacji. Przez ostatnie 2 lata nieruchomości i bańka cenowa to
              było moje hobby, o ile nie pasja - sporo czytałem i rozmawiałem z
              różnymi ludźmi na ten temat. Wniosek mam jeden: ludzie nie myślą i
              powtarzają slogany sprzedawane im w gazetach na potęgę co powoduje
              samospełniającą się przepowiednię. Tak samo jak naganianie na
              fundusze, kupowanie akcji przy wskaźnikach c/z na poziomie 100-200,
              emije akcji spółek krzaków np. Triton, który wcześniej umoczył na
              dot.comach

              Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jaka jest percepcja ludzi w
              Polsce teraz - praktycznie wszyscy wierzą, że ceny nieruchomości
              będą rosnąć aż do EURO2012, giełda musi rosnąc (chociaż tutaj
              nastąpiło ostre zderzenie ze ścianą). I to nie tylko mechanicy
              samochodowi, ale i bankierzy. Sam jestem z tego świata i widze, jak
              ludzie rozumują - ich świat jest stworzony pod dyktando GW i to jest
              przerażające.

              Nie wiem czy takie rzeczy mają miejsce tylko w czasie hossy, gdy
              ludzie zachowują się jak pijani 24/7 czy może kiedyś przychodzi
              otrzeźwienie i kac. To co widziałem ostatnio min. w Citi i wielu
              innych bankach nie napawa mnie tutaj optymizmem, że to tylko nasza
              polska przywara, ale chyba globalna choroba - GŁUPOTA :)
            • thesopranos Re: Sytuacja na rynku kredytów hipotecznych - NBP 21.04.08, 11:11
              > nie interesuje. Wielu nie ma dostępu do danych czy porównań,
              > nie pamięta historii.

              dobry argument. Ja jak pojawiłem się na tym forum prawie 2 lata temu
              (?) to historię pamiętałem ledwie co a dostępu do danych nie miałem
              praktycznie żadnych, ale wiedziałem po prostu, że "coś tu jest nie
              tak" i dlatego postanowiłem poczytać trochę a fora są często dobrym
              źródłem informacji o ile są tam jacyś experci.

              Jeżeli spojrzysz na to właśnie forum to zauważysz, że nie tylko KZS,
              ale i KZW podaje Ciebie jako autorytet z głęboką wiedzą. I
              praktycznie długo nikogo nie ma. 1 osoba na tyle setek chyba o czymś
              świadczy i te 5% nie brzmi już tak "niesprawiedliwie". Takie jest
              przynajmniej moje zdanie i cieszę się z tego, że ludzie mają okazję
              zobaczyć drugą stronę medalu i przekonać się, że nie warto jest
              bezkrytycznie wierzyć w to co się przeczyta bo w mediach pracują
              tacy sami ludzie, jak wszędzie - jedni lubią swoją robotę i do tego
              się na niej znają a pozostali są tam przez pomyłkę.
              • Gość: hj Re: Sytuacja na rynku kredytów hipotecznych - NBP IP: *.cable.casema.nl 21.04.08, 11:18
                Mysle ze swiadomosci spoleczna jezeli chodzi o finanse osobiste
                mozna podzielic na 2 grupy:
                A) zawodowo zwiazani z rynkiem finansowym – tutaj nie ma ale i
                oni powinni wiedziec co robia jezeli chodzi o rynki kapitalowe.
                Czesto sa to jednak pseudo-sprzedawcy-quazi-analitycy ktorzy
                wyplyneli na fali ostatniej hossy i ssania na kogokolwiek kto
                potrafi poslugiwac sie „trudnymi slowami z dziedziny finansow”
                B) cala reszta – tutaj zgadzam sie z poszim wiekszosc ludzi
                poprostu albo nie ma zdolnosci albo czesciej poprostu czasu. Musi
                polegac na swojej intuicji i ludzach z grypy A.

                Odrebna sprawa jest krytyczne podejscie do czytanego tekstu. I tutaj
                jest problem. Wiekszosc ludzi jezeli nie jest w danym temacie i
                uzyskuje informacje od ludzi grupy A: gazety, radiu, TV lub tez od
                znajomych ktorzy maja te same zrodla – poprostu nie jest w stanie
                wylapac bledow. To wplywa na „intuicje” i ja zneksztalca co prowadzi
                do zachowan stadnych.


                • thesopranos Re: Sytuacja na rynku kredytów hipotecznych - NBP 21.04.08, 13:06
                  dokładnie o to mi chodzi. Przy podejmowaniu drobnych, nieistotnych
                  decyzji można polegać na "fachowcach" bo trudno znać się na
                  wszystkim, chociaż większość ludzi właśnie tak się zachowuje
                  powtarzając stereotypy, slogany i inne głupoty.

                  Jak lekarz jedzie do mechanika nie powinien dyskutować nt. wyższości
                  cewek zapłonowych japońskich od niemieckich i tak samo jak mechanik
                  idąc z bolącym gardłem do lekarza nie powinien sam przypisywać sobie
                  leków - a u nas to jest standardem.

                  Natomiast przy istotnych decyzjach jak inwestycje oszczędności
                  życiowych, kupno nieruchomości czy poważnej choroby jak rak warto
                  sprawdzić opinie kilku expertów i trochę się tematem zainteresować.
                  Przy takim podejściu minimalizuje się ryzyko błędnej decyzji jak np.
                  kupno mieszkania w bloku obok planowanej obwdonicy, w miejscu której
                  deweloper na plakatach pokazuje grupę ludzi w garniturach
                  spacerujących w pięknym słońcu z pieskami na smyczy i dzieci na
                  rowerkach. Warto sprawdzić wyniki funduszu inwestującego w
                  nieruchomości pomimo zachęcającej reklamy w TV zamiast od razu
                  lecieć i kupować "rumuński boom budowlany"

                  Jeżeli ludzie tłumaczą to brakiem czasu i dostępności danych to
                  świadczy o ich niechęci do samodzielnego myślenia czyt. używania
                  mózgu. Ludzie chcą i oczekują, że ktoś podejmie za nich decyzje -
                  nawet tutaj na tym forum często pytali "to mam kupować czy nie?"
                  pomimo, że duskusja jasno dowodziła jakieś tezy i to jest nagminne.
                  Tutaj wchodzą więc media z siłą swojego autorytetu i formułują myśli
                  ludzi wg. własnego uznania np. za pieniądze deweloperów.

                  Od tego są właśnie nadzory, żeby nie pozwalać na dowolne
                  kształtowanie poglądów konsumentów przez media. Właśnie te nadzory,
                  które na świecie niespecjalnie się sprawdziły - podobnie jak w
                  Polsce, całe szczęście z mniejszymi póki co konsekwencjami.
                  • poszi Re: Sytuacja na rynku kredytów hipotecznych - NBP 21.04.08, 14:52
                    thesopranos,

                    Do pewnego stopnia się z Tobą zgadzam i istotnie lepiej by było (nawet dla
                    samego rynku, który działa tylko wtedy, gdy ludzie działają w sposób świadomy),
                    tym niemniej nie wydaje mi się, żeby należało się martwić tym, że może 5% ludzi
                    zna się na rynku nieruchomości. W ogólnej populacji to i tak byłby świetny
                    wynik. Nie wierze jednak, że prawdziwa jest teza, że 95% przymierzających się do
                    zakupu jest jak to "stado owiec". Po pierwsze nie zauważasz tej milczącej
                    części, która nie poddała się szaleństwu. Kto wie, czy to nie była większość.
                    Jeden z moich znajomych, z którym w ogóle nie rozmawiałem o nieruchomościach,
                    powiedział, że uważa, że w Warszawie mieszkania się zrobiły tak drogie, że on
                    nie widzi sensu wracania z zagranicy. Nie potrzebował do tego żadnych głębokich
                    analiz, po prostu porównał ceny tu i tam. Poza tym pomiędzy "nie do końca być
                    może optymalną decyzją", a "bezmyślnym opieraniem się na sloganach" jest spora
                    odległość. Oczywiście, że manipulacja działa, inaczej marketing nie miałby
                    sensu, ale wydaje mi się, że przeceniasz poziom bezkrytycyzmu rodaków.

                    Tym niemniej oczywiście, że trzeba być sceptycznym wobec wszystkiego i dosłownie
                    wszystko może być nieprawdą. Pełne zaufanie to mam tylko do praw przyrody. Z
                    takim dajmy na to działaniem grawitacji w ogóle nie warto wchodzić w dyskusje :)
                    Ale wszystko inne może być nieprawdą z powodu błędów lub celowej manipulacji.
                    I dlatego zawsze należy podchodzić do wszystkiego krytycznie (włącznie z
                    niniejsza radą :) ). Dobra wypowiedź na ten temat:
                    bigpicture.typepad.com/comments/2008/04/question-everyt.html
                    • thesopranos Re: Sytuacja na rynku kredytów hipotecznych - NBP 21.04.08, 18:42
                      > tym niemniej nie wydaje mi się, żeby należało się martwić
                      > tym, że może 5% ludzi zna się na rynku nieruchomości.

                      ale mi nie chodzi o to, że tylko 5% zna się na rynku nieruchomości
                      bo tu jest pewnie jeszcze mniej :) Mi chodziło o to, że generalnie
                      5% społeczeństwa myśli samodzielnie!

                      > Nie wierze jednak, że prawdziwa jest teza, że 95%
                      > przymierzających się do zakupu jest jak to "stado owiec".

                      rok 2006 i połowa I połowa 2007 pokazała co innego. Kupowanie dziur
                      w ziemi od deweloperów, którzy otworzyli działalność miesiąc
                      wcześniej, budowanie na nieswoich gruntach i bez pozwoleń na budowę,
                      kolejki społeczne i licytowanie się o kawalerki w wielkiej płycie,
                      podpisywanie umów bez czytania i bez porady radcy prawnego, to chyba
                      raczej nie były przemyślane i wyważone decyzje?

                      > sensu, ale wydaje mi się, że przeceniasz poziom
                      > bezkrytycyzmu rodaków

                      nie zgadzam się. Tak jak pisałem wcześniej wg. moich obserwacji
                      wynika, że praktycznie wszyscy wierzą, że ceny nieruchomości będą
                      rosły - kogo by nie zapytać to właśnie tak twierdzi.

                      Może, rzeczywiście ci, którzy chcą kupić mieszkanie mają inne
                      poglądy, ale ostatnio makler z mojego banku kupił 2 mieszkania
                      inwestycyjnie po cenach ze strony internetowej dewelopera i takich
                      przykładów mam więcej.

                      >> dobra wypowiedź na ten temat:

                      fakt, dobre tzn. smutne...
        • Gość: cba Re: odrobina refleksji IP: *.chello.pl 21.04.08, 19:06
          > Zamiast pustego śmiechu zalecam refleksję

          Mój pusty śmiech wynika właśnie z odrobiny refleksji, a nawet ze
          sporej jej dawki, z tym że ja przechidziłem to ponad rok temu jak
          próbowałem zrozumieć to co się stało/dzieje na rynku RE. Ale cieszę
          się, że i na Ciebie ona w końcu przyszła. Jak to mówią, lepiej późno
          niż wcale :-)( bez urazy, taka mała złośliwość w ramach rewanżu)
          A teraz wracając do meritum.
          Upieram się, że przyczyną zastoju na rynku i korekty są tylko i
          wyłącznie skrajnie nadmuchane ceny nieruchomości. Oczywiście wzros
          stóp procentowych i sytuacja w sektorze bankowym na świecie robią
          swoje, ale to są tylko czynniki przyspieszające nieuniknione. Po
          prostu jesteśmy dalej biednym społeczeństwem, tylko że przez chwilę
          większości wydawało się, że ich stać na mieszkania po 8-10 K/m^2.
          Jak wyskoczysz z dziesiątego piętra, to też przez chwilę możesz ulec
          złudzeniu, że umiesz latać ale jaki tego będzie tego koniec to
          wszyscy wiemy. I przyczyną nie będzie to, że za szybko spadałeś bo
          jesteś za ciężki:-), tylko to, że skoczyłeś z za dużej wysokości.
          • Gość: mgg do cba & jarka Re: odrobina refleksji IP: *.aster.pl 21.04.08, 23:23
            jak to refleksja 'na mnie przyszła'? cały czas przychodzą na mnie
            refleksje..
            Nie wiem dlaczego się ekscytujecie i skąd te dziwne fantazje iż mam
            wejść pod stół i coś odszczekiwać? Może chwila na refleksję z waszej
            strony? BO FAKTY SĄ TAKIE:
            mieliśmy wielki wzrost cen którego skali nikt z nas nie docenił, ale
            ja akurat byłem najbliżej prawdy jaki poziom osiągną ceny - a
            przynajmniej bliżej niż ktokolwiek z KZS - tak czy nie??? Wy tylko
            smęciliście - ja mówiłem że będzie rosło. I rosło. Nie przeszkadzało
            wam to jakoś, nie chcieliście nic odszczekiwać? Jeżeli macie
            wątpliwości to proponuję sprawdźcie ankietę - wątek który sam
            założyłem jako mgmg bodajże w VI czy VII 2007r. I kto tu musi
            cokolwiek odszczekiwać? Ten kto był najbliżej stanu faktycznego?
            Ciekawe. Dziwi mnie że to , iż ceny zaszły wyżej niż się
            spodziewaliśmy , nic dla was nie zmienia. Mówiłem o stabilizacji -
            ale na niższym poziomie - skoro ceny poszły wyżej, to dziwi was że
            teraz mówię o spadku??? No fenomenalna ta wasza logika... Rozumiem
            że brzmi ona w skrócie 'albo jesteś za wzrostami, albo za spadkami,
            a czy z poziomu 8 czy 10 tys to już nieważne - masz zająć pozycję i
            tyle'. A wy będziecie beztrosko smęcić od długich miesięcy
            (niektórzy od lat) o spadkach i nie będzie wam przeszkadzać że
            miesiąc w miesiąc rynek (choćby nieracjonalny - ale ta
            nieracjonalność to już problem tego kto jej nie przewidział) rośnie.
            I wreszcie po roku mamy spadek i tryumfalnie oznajmiacie
            żebym 'odszczekał'. Powiem wam tyle - bu ha ha. Kto czytał forum ten
            wie że w sierpniu 2008 sprzedałem własne mieszkanie - bo jestem
            spekulantem czystej krwi

            Uprzedzając polemikę: dalej twierdzę że nieruchomości w Warszawie w
            naprawdę długim terminie (dziesięciolecia) nie będą specjalnie
            tańsze niż te w Wiedniu ani Lizbonie ani Atenach. Ale jako że rynek
            jest nieracjonalny .. to w perspektywie roku-dwóch spodziewam się
            zjazdów - i to wynikających głównie nie z tego że ludzie nie mają
            pieniędzy - tylko z tego, że NIE WIERZĄ JUŻ WE WZROSTY, A BOJĄ SIĘ
            SPADKÓW. Bo Po co kupować coś o czym pan w gazecie napisał że będzie
            taniało. A stopy procentowe to tylko znaczący dodatek do sedna czyli
            psychologii naszych drogich rodaków lemingów..

            pzdr

            PS POSZI: W Bukareszcie to samo co u nas rok temu - powoli zaczyna
            się schładzać (plus psychologiczny wpływ tego co w USA - ludzie to
            widzą i zaczynają - niestety dla mnie, spekulanta - myśleć
            logicznie). Ale są też zasadnicze różnice, klasycznej 'bańki' tam
            nie ma. Rynek był tam inny niż nasz, bo klienci gotówkowi stanowili
            absolutną większość klienteli. Trudno się dziwić skoro marże banków
            przy kredytach hipotecznych wynosiły tam 4-5%, co powodowało że
            kredyt hipoteczny na więcej niż ok 8 lat był dziwacznym masochizmem
            dla dłużnika.
            • Gość: ggmm Re: odrobina refleksji IP: *.aster.pl 21.04.08, 23:26
              edit, chate opyliłem w VIII 2007, to i tak nieważne przepraszam za
              zaśmiecanie forum , lecz chęc ustosunkowania się do kąśliwych
              komentarzy jest silniejsza ode mnie
            • poszi Rumunia 21.04.08, 23:49
              > logicznie). Ale są też zasadnicze różnice, klasycznej 'bańki' tam
              > nie ma. Rynek był tam inny niż nasz, bo klienci gotówkowi stanowili
              > absolutną większość klienteli.

              Bańka może też być przy zakupach gotówkowych. Dot comy to były w niewielkim
              stopniu na kredyt i bańka była na całego. W Polsce by to nie przeszło w czasie
              ostatniego boomu, bo rynek był głębszy, ale przy płytkim rynku można napompować
              ceny i bez kredytów. W stosunku do zarobków to ich ceny nie wyglądały lepiej niż
              w Polsce

              "It is different here" to najdroższe 4 słowa, na jakie się można nadziać.

              Tym niemniej nie orientuje się na tyle szczegółowo w sytuacji, żeby się upierać
              koniecznie, co tam będzie.

              Tak przy okazji, czy zająłeś hedge na RON/PLN? Od czasu jak pochwaliłeś się
              zakupem, kurs zjechał o 16%. Ceny mieszkań musiałyby wzrosnąć o 19%, żeby to
              zrównoważyć.
              • thesopranos Re: Rumunia 22.04.08, 00:01
                raczej mało prawdopodobne na przyzwoity zysk bo rok temu już tam było
                nieciekawie - KBC ma sporą część portfela w Rumunii i Bułgarii a wyniki
                cieniutkie więc co dopiero detalista

                www.money.pl/fundusze/archiwum/fundusze/?tow=341&period=18
                www.money.pl/fundusze/archiwum/fundusze/?tow=346&period=12
                a jeszcze rok temu mówili, że będzie tak kolorowa i sporo ludzi się nabrało:

                dom.gazeta.pl/nieruchomosci/1,73497,4061309.html
                oraz i polecam pierwszy komentarz pod artykułem - coś to przypomina :)

                www.money.pl/fundusze/wiadomosci/artykul/nieruchomosci;nadal;atrakcyjnym;kaskiem;dla;tfi,170,0,236202.html
            • thesopranos Re: odrobina refleksji 21.04.08, 23:50
              > ja akurat byłem najbliżej prawdy jaki poziom osiągną ceny - a
              > przynajmniej bliżej niż ktokolwiek z KZS - tak czy nie???

              trudno się do tego odnieść bez linka - nie masz gdzieś tej ankiety?

              > spodziewaliśmy , nic dla was nie zmienia. Mówiłem o stabilizacji -
              > ale na niższym poziomie - skoro ceny poszły wyżej, to dziwi was że
              > teraz mówię o spadku???

              kurde, ty jeszcze z miesiąc, może 2 miesiące temu zaprzeczałeś spadkom pisząc o
              drobnych promocjach w kiepskich lokalizacjach itp. To nie ty ostatnio
              przefarbowałeś się na trolla i później oficjalnie do tego przyznałeś oferując
              jakąś kawalerkę na mokotowie???

              > wie że w sierpniu 2008 sprzedałem własne mieszkanie - bo jestem
              > spekulantem czystej krwi

              w to nie wierzę - coś mi podpowiada, że albo sprzedałeś dopiero ostatnio z sporo
              mniejszym zyskiem i trochę wysprzęgliłeś - stąd te refleksję, albo wciąż na
              czymś siedzisz, ale może się mylę...
              • poszi Re: odrobina refleksji 22.04.08, 00:31
                > > ja akurat byłem najbliżej prawdy jaki poziom osiągną ceny - a
                > > przynajmniej bliżej niż ktokolwiek z KZS - tak czy nie???
                >
                > trudno się do tego odnieść bez linka - nie masz gdzieś tej ankiety?

                Chodzi o ten link:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=64552496&a=64552496
                Tym niemniej nie wiem, w jaki sposób to miałoby dowodzić, że ceny wzrosły
                bardziej niż mgmg myślał (o ile tak należy rozumieć "Dziwi mnie że to, iż ceny
                zaszły wyżej niż się spodziewaliśmy, nic dla was nie zmienia."), skoro nawet
                raporty typu rednet, które podają ceny ofertowe (które coraz bardziej
                rozjeżdżają się od transakcyjnych dzięki poza cennikowym rabatom) pokazywały w
                styczniu 2008 ceny niższe (8847 zł) niż mgmg się w tamtym wątku spodziewał (9500):
                rednetconsulting.pl/g/raporty_2007/publikacje/rednet_miesiecznik_II_2008_001.pdf
                • thesopranos Re: odrobina refleksji 22.04.08, 09:47
                  znalazłem nawet siebie :)

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=64552496&a=64586442
                  szkoda tylko, że trudno o jednoznaczne źródło weryfikacji
            • poszi Re: odrobina refleksji 22.04.08, 00:05
              > Uprzedzając polemikę: dalej twierdzę że nieruchomości w Warszawie w
              > naprawdę długim terminie (dziesięciolecia) nie będą specjalnie
              > tańsze niż te w Wiedniu ani Lizbonie ani Atenach

              Zakładasz, że w Polsce będzie się tyle samo zarabiać, co tam (Lizbona i Ateny to
              może, ale Wiedeń?)? Bo w przeciwnym wypadku twierdzenie to jest równoważne
              tezie, że w Radomiu w długim terminie nieruchomości nie będą specjalnie tańsze
              niż w Warszawie. W Warszawie nieruchomości nie są bynajmniej droższe niż w
              Radomiu dlatego, że jest taki świetny klimat, tylko że można więcej zarobić. I
              podobny mechanizm jest na rynku międzynarodowym.

              > Ale jako że rynek
              > jest nieracjonalny

              Ha. To teraz wytłumaczenie zachowania przez nieracjonalność jest OK, a w czasie
              boomu to był powód do drwin?
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=62049621&a=62088630
              Tym niemniej moje zdanie to przeciwieństwo Twojego: to teraz rynek zaczyna się
              robić racjonalny, a wtedy były to emocje. Nieracjonalnie negatywny to może się
              zrobić jak przebije historyczne stosunki cen do zarobków, a do tego jeszcze
              daleka droga. Nawet w Stanach jeszcze do tego sporo brakuje.
              • Gość: mgmg Re: odrobina refleksji IP: *.aster.pl 22.04.08, 00:16
                co do cen i trendów w Rumunii- np
                www.zf.ro/articol_131297/price_per_square_metre_in_bucharest_u
                p_about_27__in_the_first_half_.html, dodatkowo w samym 2007 roku w
                Bukreszcie poszły o 40 - 50 % . Pierwszą podwyżkę o 8% przez
                developera miałem już w 2 tyg po zakupie.

                >Zakładasz, że w Polsce będzie się tyle samo zarabiać, co tam
                >(Lizbona i Ateny to może, ale Wiedeń?)?

                no właśnie ten Wiedeń jest tu dyskusyjny;) Bo co do pracowitości
                południowców to chyba Ty również nie masz żadnych złudzeń.. choć u
                nich z kolei klimat ciekawy.
                • Gość: mgmg Re: odrobina refleksji IP: *.aster.pl 22.04.08, 00:20
                  >Tak przy okazji, czy zająłeś hedge na RON/PLN? Od czasu jak
                  >pochwaliłeś się
                  >zakupem, kurs zjechał o 16%. Ceny mieszkań musiałyby wzrosnąć o
                  >19%, żeby to
                  >zrównoważyć.

                  hedge'a na RON/PLN nie wzięłem bo cenę nabycia wpłacam w EUR - to
                  najczęstsza praktyka w Bukareszcie . Na EUR zresztą też się nie
                  hedgeowałem
                  • Gość: mgmg do thesoprano Re: odrobina refleksji IP: *.aster.pl 22.04.08, 00:28
                    thseopranos, rozumiem że kłamca nikomu nie dowierza więc tu masz na
                    tacy jeden wątek w którym poinformowałem że zaczęłem się ogłaszać ze
                    sprzedażą

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=64307148&a=64330870
                    A propos, dalej próbujesz występować na tym forum jako ktoś wnoszący
                    coś do dyskusji, po tym jak udowodniłem ci że twoja orientacja w
                    aktualnych cenach nieruchomości przekracza te głupie plus-minus 40%?
                    • Gość: mgmg do poszi Re: odrobina refleksji IP: *.aster.pl 22.04.08, 00:36
                      >Ha. To teraz wytłumaczenie zachowania przez nieracjonalność jest
                      >OK, a w czasie
                      >boomu to był powód do drwin?
                      >forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=62049621&a=62088630
                      >Tym niemniej moje zdanie to przeciwieństwo Twojego: to teraz rynek
                      >zaczyna się
                      >robić racjonalny, a wtedy były to emocje. Nieracjonalnie negatywny
                      >to może się
                      >zrobić jak przebije historyczne stosunki cen do zarobków, a do tego
                      >jeszcze
                      >daleka droga. Nawet w Stanach jeszcze do tego sporo brakuje.

                      Tu mnie masz (tzn w linku). Wtedy akurat rynek faktycznie był
                      nieracjonalny. Ale trochę się też nie zrozumieliśmy: ja mówiłem ,
                      jak i owi analitycy od 7 bolesci że będą wzrosty - i były (a to że
                      były nieracjonalne to inna sprawa). A że do nieracjonalności w 2
                      strone sporo jeszcze brakuje, to wiem, i jeszcze nie jestem
                      przekonany czy wogóle do niej dojdzie - jest coś takiego jak 'pamięc
                      materiału' - na wielu poziomach cenowych kolejne grupki ludzi mające
                      w pamięci że ile te klitki mogą kosztować wg wywindowanych cen będą
                      kupować. Pytanie czy zjazd cenowy i nagonka medialna w 2 strone
                      ich 'rozbezczelni' czy też, wystraszeni i pamiętni 'hossy', będą
                      korzystać z dostępnych okazji do zakupów;)
                      pzdr
                    • thesopranos Re: odrobina refleksji 22.04.08, 09:59
                      > thseopranos, rozumiem że kłamca nikomu nie dowierza

                      ja nie wierze trollom a ty zrobiłeś tę głupotę i do tego się
                      publicznie przyznałeś i nie odwracaj teraz kota ogonem.

                      Przyznales sie do zalozenia watku nt. kawalerki na mokotowie jako
                      laura czy susan a pozniej sie przyznales - to jest trollerka.

                      > po tym jak udowodniłem ci że twoja orientacja w

                      ty akurat nic mi nie udowodniles

                      > aktualnych cenach nieruchomości przekracza te głupie
                      > plus-minus 40%?

                      przeczytaj jeszcze raz tamten watek - zrozumiesz kto kogo
                      podpuszczal...

                      • Gość: dziadek Re: odrobina refleksji IP: *.171.92.97.crowley.pl 22.04.08, 15:33
                        >przeczytaj jeszcze raz tamten watek - zrozumiesz kto kogo
                        > podpuszczal...

                        no właśnie, kto kogo?

                        wtrącam się, bo w tamtym wątku też wziąłem udział gdy zorientowałem
                        się, że ktoś sobie robi jaja prosząc o radę, jak podejść do oferty
                        kawalerki na mokotowie po 7,1 tys/m2.

                        To twoją odpowiedź - negocjować, negocjować i jeszcze raz negocjować
                        cenę ( przy [pomocy jakichś głupawych telefonów od fikcyjnych
                        klientów) trudno nazwać podpuszczaniem autora wątku, ponieważ
                        wiernie odzwierciedlała ona twoje poglądy prezentowane wielokrotnie
                        na forum (sorry, nie każ mi podawać linków, bo nie mam tyle czasu,
                        zresztą chyba wiesz co pisałeś).
                        Jeśli zaś doradziłeś gościowi to samo co innym, to gdzie tu mowa o
                        jakimś podpuszczaniu go ???
                        No chyba, że wszystko co piszesz na forum to podpuszczanie innych,
                        ale to już byłaby chyba trollerka.
                        • thesopranos Re: odrobina refleksji 22.04.08, 17:18
                          > To twoją odpowiedź - negocjować, negocjować i jeszcze raz
                          > negocjować cenę ( przy [pomocy jakichś głupawych telefonów
                          > od fikcyjnych

                          tak, to jest bardzo dobra i tania metoda negocjacji - sam 2-krotnie
                          to przetestowałem.

                          > na forum (sorry, nie każ mi podawać linków, bo nie mam tyle czasu,
                          > zresztą chyba wiesz co pisałeś).

                          pamiętam bardzo dobrze, jw.

                          > Jeśli zaś doradziłeś gościowi to samo co innym, to gdzie tu mowa o
                          > jakimś podpuszczaniu go ???

                          to wszystko była podpucha w sensie prowadzenia bardzo prymitywnych
                          negocjacji i metoda dzwonienia z niskimi propozycjami jest moim
                          zdaniem bardzo skuteczna. Na tym polegała cała podpucha, żeby każdy
                          kto przeczyta ten wątek wiedział, że negocjować trzeba zawsze a to
                          jest dobra metoda.

                          Co do wartości merytorycznej całego tamtego wątku to cena 7,1 tys na
                          mokotowie mogła wydawać się niska, ale takie mieszkania też tam
                          wtedy było min. na allegro, ale ja nie wnikałem co to ma być za
                          mieszkanie i czy to jest na prawdę mokotów i czy czasem nie jest to
                          rudera bo to nie ma znaczenia.

                          trudno zakładać, że to była ściema na 100% skoro takie oferty na
                          rynku są i były i nikt się o to nie zabijał - patrz niżej:

                          allegro.pl/item345441045_mieszkanie_do_remontu_okazja.html
                          www.otodom.pl/index.php?mod=show&insId=503507
                          www.otodom.pl/index.php?mod=show&insId=696385
                          • Gość: jarek Re: odrobina refleksji IP: *.wro.vectranet.pl 22.04.08, 17:24
                            dobrze soprano prawisz ,albo udają że nie łąpią kontekstu albo
                            naprawde są tacy niekumaci ?
                  • poszi Re: odrobina refleksji 22.04.08, 00:59
                    > hedge'a na RON/PLN nie wzięłem bo cenę nabycia wpłacam w EUR - to
                    > najczęstsza praktyka w Bukareszcie .

                    Ależ to przed niczym nie zabezpiecza. To może najwyżej pewna drobna "kotwica"
                    psychologiczna (pamięć cen). Co innego, gdyby tam zarabiano w EUR czy trzymano
                    masowo oszczędności w tejże walucie. Może w przypadku niewielkich zmian ta
                    "kotwica" wystarczy, ale gdyby RON zjechał bardziej, to ceny w EUR się nie
                    miałyby szans utrzymać, bo to by w RON się stały ceny zaporowe.
                    • Gość: mgmg Re: odrobina refleksji IP: *.aster.pl 22.04.08, 07:05
                      dobrze wiem iż to przed niczym zabezpiecza - hedgeowanie to
                      ograniczanie ryzyka pewnym KOSZTEM a to mnie mnie akurat w tej
                      sytuacji nie interesuje . wypowiedź że nie hedgowałem się na RON bo
                      mam w EUR była nieco żartobliwa
              • Gość: jarek Re: odrobina refleksji IP: *.wro.vectranet.pl 22.04.08, 13:57
                > > Uprzedzając polemikę: dalej twierdzę że nieruchomości w
                Warszawie w
                > > naprawdę długim terminie (dziesięciolecia) nie będą specjalnie
                > > tańsze niż te w Wiedniu ani Lizbonie ani Atenach
                >
                > Zakładasz, że w Polsce będzie się tyle samo zarabiać, co tam
                (Lizbona i Ateny t
                > o
                > może, ale Wiedeń?)?

                w uproszczeniu tzw.realne ceny nie mogą odnosić sie tylko do
                zarobków w danym kraju bo koszt np.koparki jest na całym świecie
                zbliżony .dopiero po jej wyodrębnieniu tej częsci można mówić o tym
                że reszta bedzie porównywalna do zarobków .
                na relacje cena / płaca można też spojrzec historycznie i jeśli
                niewidać trwałych przesłanek do jej zmiany (np.wyjazdy własnie
                budowlańców a nie innych zawodów) to można założyć że w długim
                terminie relacja ta wróci do poprzednich wartości ?
            • Gość: jarek Re: odrobina refleksji IP: *.wro.vectranet.pl 22.04.08, 12:46
              > mieliśmy wielki wzrost cen którego skali nikt z nas nie docenił,

              niewiem jak Ciebie ale mnie od roku zajmuje temat i od roku
              powtarzam że ceny spadną i od roku chyba raczej spadają niż rosną ?

              > smęciliście - ja mówiłem że będzie rosło.

              masz tu aż taki długi staż ?bo w ostatnim roku to wzrostów raczej
              niebyło ?

              • Gość: uch Re: odrobina refleksji IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.04.08, 13:07
                www.stat.gov.pl/gus/45_2783_PLK_HTML.htm
                • Gość: jarek Re: odrobina refleksji IP: *.wro.vectranet.pl 22.04.08, 13:20
                  a na dzień dzisiejszy ?
                  • thesopranos Re: odrobina refleksji 22.04.08, 13:31
                    to jest na dzień dzisiejszy praktycznie - IVQ 2007

                    IQ2008 jeszcze nie ma, ale nie należałoby się spodziewać
                    drastycznego skoku w górę pomimo, "drastycznych" wzrostów cen
                    materiałów i robocizny.

                    przykładowo w 3 kwartale 2001 ten koszt wynosił 2,7 tys a w 2
                    kwartale 2007 2,65 tys co świadczy mniej więcej o tym, że pomimo
                    wzrostu wynagrodzeń w budowlance przez te 6 lat (pewnie z 1,5 tyś na
                    4,5 tyś teraz) i słynny pustak max, który poszybował w tym czasie w
                    górę pewnie ze 200% to całkowity koszt spadł o kilka %.

                    Powody jest praktycznie jeden: wydajność pracy i technologia
                    budownictwa znacząco się zmieniła. Maszyny budowlane zastąpiły
                    dziesiątki robotników, którzy jeszcze kilka lat temu na małych
                    budowach ręcznie kopali fundamenty i nosili worki z cementem na
                    plecach i skraca się okres budowania (w przynajmniej w praktyce)
                    przez co koszty są mniejsze. Za kilka miesięcy jak będą oddawać te
                    mieszkania budowane na górce i na ziemi przewartościowanej o
                    kilkaset % to wtedy ten wskaźnik może skoczyć dość mocno np. 20-30%
                    w porównaniu do aktualnego co spowoduje wzrost tego kosztu z 3 tys
                    do drastycznego 4 tys po to, aby później z powrotem spaść.
                • Gość: jarek Re: odrobina refleksji IP: *.wro.vectranet.pl 22.04.08, 13:37
                  ja o cenie tranzakcyjnej a ty o kosztach budowy ?
                  zapamietaj że klienta koszt nie obchodzi .jak już to koszt
                  odtwozeniowy i jego zmiany w przyszłosci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka