Gość: xxx
IP: 194.205.246.*
13.05.08, 11:21
www.rp.pl/artykul/5,133461.html
Inwestorzy wyprzedają lokale
Marcin Zwierzchowski 13-05-2008, ostatnia aktualizacja 13-05-2008
11:09
Przybywa nowych mieszkań z drugiej ręki. Deweloperzy cierpią na
boomie z lat 2005 – 2006. Nawet co piąty lokal sprzedawali wówczas
inwestorom. Ci teraz je odsprzedają
autor zdjęcia: Radek Pasterski
źródło: Fotorzepa
źródło: Rzeczpospolita
+zobacz więcejStolica już za mała
Szefowie kolejnych spółek deweloperskich potwierdzają, że od
początku roku sprzedaż mieszkań nie zachwyca. Zapewniają jednak, że
to nie wina braku klientów.
– Popyt na nowe mieszkania jest naprawdę spory, ale też na rynku
jest wysyp tzw. mieszkań inwestycyjnych. One zabierają sporą część
klientów. Na warszawskim rynku w tej chwili nawet kilkadziesiąt
procent zawieranych transakcji to sprzedaż nowych lokali kupionych u
deweloperów w latach 2005 – 2006 z myślą o odsprzedaży – szacuje
Jarosław Szanajca, prezes Dom Development. Konkurencję widać po
wynikach sprzedaży jego spółki, która w I kwartale tego roku
sprzedała 328 lokali, a rok temu – 478.
Na konieczność konkurowania z własnymi klientami, którzy wcześniej
inwestowali w mieszkania, narzekają także inne spółki. – To
faktycznie problem – potwierdza Jerzy Zdrzałka, prezes J.W.
Construction. – Inwestorzy, realizując spory zysk, i tak mogą
sprzedawać taniej niż deweloperzy. A w szczytowych momentach nawet
ponad 20 proc. naszej sprzedaży trafiało do inwestorów
spekulacyjnych. I teraz w niektórych miejscach musimy z nimi
konkurować – przyznaje.
Zresztą i prezes Szanajca potwierdza, że w czasie największego
rozgrzania rynku, w 2006 r., do 20 proc. sprzedawanych przez Dom
Development lokali trafiało w ręce inwestorów.
Wysyp lokali kupowanych jako inwestycje potwierdzają pośrednicy. –
Jest coraz więcej takich ofert, zarówno od inwestorów
indywidualnych, jak i instytucjonalnych. Część z nich należy do
niewielkich firm rodzinnych zawiązanych na potrzebę kupna kilku
mieszkań. To często inwestorzy hiszpańscy, irlandzcy, włoscy – mówi
Marcin Jańczuk, dyrektor ds. rozwoju Polanowscy Nieruchomości.
Dodaje, że oferują zazwyczaj mieszkania w najbardziej popularnych
segmentach: 50 – 70 mkw., w dobrze zlokalizowanych osiedlach. By
przyciągnąć nabywców, inwestorzy często wyposażają kuchnię,
instalują klimatyzację – po to, by coś wyróżniało mieszkanie spośród
wielu innych ofert. – A wystarczy wejść na jakikolwiek portal
ogłoszeniowy, wpisać np. jedną z ulic Wilanowa i mamy nawet po
kilkaset ofert nowych mieszkań – mówi Jańczuk.
– Teraz rynek się oczyszcza – ocenia Jarosław Szanajca. Jego zdaniem
jeszcze przez kilka kwartałów będzie dużo mieszkań od inwestorów.
Potem ta konkurencja odpadnie, bo w tej chwili spekulanci już nie
kupują. – Dla nas ważniejsze jest jednak to, że prawdziwy popyt się
nie zmniejsza – zaznacza.
Dom Development negocjuje w tej chwili zakup gruntów, na których
mógłby postawić ok. 9,1 tys. lokali. – Jednak ceny proponowane przez
właścicieli są zbyt wysokie. Niemniej już w tym kwartale możemy
sfinalizować jakieś transakcje – zapowiada prezes Szanajca.
Wyniki deweloperów poniżej oczekiwań
W I kw. tego roku Dom Development miał 188 mln zł przychodów (wzrost
o 9 proc., licząc rok do roku) oraz 45 mln zł zysku netto (wzrost o
21 proc.). Spółka wypracowała rekordową w ostatnich kwartałach marżę
brutto na sprzedaży sięgającą 40 proc. Wczoraj, po publikacji
wyników na warszawskiej giełdzie,akcje Dom Development staniały o
3,45 proc., do 67,2 zł.
Dom Development to pierwszy z dużych deweloperów, który
zaprezentował wyniki I kw. Także wczoraj GTC podało, że miało zysk
netto w wysokości 122 mln zł. Dziś wyniki poda Gant, jutro – J.W.
Construction. W czwartek Echo Investment, a w piątek – Polnord.
Źródło : Rzeczpospolita