aloboda
01.06.09, 07:43
Wracam wczoraj koło 16stej z wojaży do mojego "apartamentu" a tu zonk! Nie ma
wody - ciepłej, zimnej, w kiblu w kuchni itd. Super - myślę - pewnie znowu
jakieś akcje z przyłączaniem bocznych budynków. Tylko kartki informacyjnej
brak. Hmm pewnie awaria albo co. Oczywiscie zgodnie z prawami Murphy'ego
awaria zdarza się zawsze wtedy gdy spowoduje najwęcej problemów. No i
oczywiście - pierwszy problem to "Zielone swiątki" - czytaj - nie kupisz wody
mineralnej w Tesco i pozostałych...
Dzisiaj rankiem jak nie było tak nie ma. hmm... niedługo zaczną szerzyć się
choroby, ani kibla nie spuścisz ani rąk nie umyjesz...
Problem dotyczy klatki C gdyż tylko tu się poruszam
Rozumiem, kryzys te sprawy, 10ty stopień zasilania. Dobrze że choć prąd się
ostał (odpukać), to przynajmniej mogłem sobie herbatę zrobić z trzydniowej
wody z czajnika. Inaczej niechybnie byłaby zguba.
Ciekawe co na to doktur magistur Pajchiwo i jego gosposia. Jak on radzą sobie
w tych trudnych czasach kryzysu ?