22.08.03, 07:52

Zaczęło się w środę wieczorem, pomalutku stopniowo delikatne pulsowanie w
prawej skroni, nadwrażliwość na telewizor, światło, dzwięki pulsowanie
stopniowo się nasilało. Godzina 18 kładę się do łóżka, mąż chodzi po domu na
palcach, ja zaczynam cierpieć, pulsowanie narasta. Godzina 6 rano nie mogę
podnieść głowy z poduszki pulsowanie jest tak silne, że mam wrażenie, ze za
chwilę rozerwie mi skroń, wyrwie oko i rozsadzi głowę, zaczynam wymiotować
trwa to dokładnie 24 godziny. Jeszcze dzisiaj głowę mam taką jakby ktoś grał
nią w piłkę nożną. Dziewczyny jak radzicie sobie z migrenami w ciąży. Boję
się brać jakikolwiek lek, zanim zaszłam w ciążę to brałam ibuprofen, a teraz
kiedy jestem w 11 tygodniu ciąży to boję coś brać żeby dziecku nie
zaszkodzić.
Obserwuj wątek
    • buba13 Re: Migrena 22.08.03, 08:44
      rozmawialam o tym z moja polozna i powiedziala, ze jesli naprawde
      nie bede mogla wytrzymac, lekarz moze zalecic jakies srodki, ktore
      ewentualnie mozna zazywac w trakcie ciazy.

      u mnie migreny pojawiaja sie glownie latem, wiec staram sie siebie
      przekonac, ze juz nie bede miala zadnych niespodzianek. kiedy
      mialam staralam sie przespac, udawac, ze wcale mi oczy nie
      wyskakuja, ani zeby nie wylatja itd. acha, oprocz tego przez jakis
      czas non-stop mialam olejek lawendowy na parowniku -
      dowiedzialam sie ze uspokaja i ew. moze pomoc. nie wiem czy to
      prawda czy sila sugestii (albo po prostu maz mnie zaczadzil noszac
      parownik caly czas za mna) ale troche pomagalo (tzn, bol byl jakby
      przytlumiony).

      zycze powodzenia i spokoju (tylko spokoj moze nas uratowc)

      a
    • pipi31 Re: Migrena 22.08.03, 10:52
      Ja przykladalam sobie zimny lod z tylu glowy i na czolo. Dobry jest tez
      prysznic na przemian cieply zimny. Powodzenia.
    • jana.m Re: Migrena 23.08.03, 04:54
      Mój gino poinformował mnie, że w I i w II trymestrze mogę przyjmować
      pyralginę (w III już nie, bo może to wywołać komplikacje w trakcie porodu).
      Poza tym z leków pbólowych dopuszczalny jest paracetamol, oczywiście należy
      stosować zgodnie z zaleceniami. Podobno, im dłużej ciąża trwa, tym rzadziej
      występuje migrena (wpływ hormonów)- u mnie się sprawdziło. Więc, głowa do góry!
      Pozdrawiam
      • monique251 Re: Migrena 23.08.03, 08:44
        Możesz przejrzeć starsze posty. Pisałam kiedyś o uciążliwej migrenie w ciąży,
        bo też nie mogę sobie dać z nią rady. Na początku po prostu wyłam - gryzłam
        kołdrę z bólu i wyłam, tak mnie łupało. Mąż widząc co się dzieje, dzwonił w
        nocy do koleżanki neurolog a ta kazała mi jechać do szpitala chociaż po
        zastrzyk z glukozy. Przed ciążą brałam leki przeciwmigrenowe a teraz wiadomo -
        nic. Ale przyznam się, że w drugim trymestrze zdarzyło mi się wziąć pyralginę -
        przeszło jak ręką odjął co nigdy się nie zdarzało przed ciążą. A teraz już
        dopada mnie naprawdę bardzo rzadko (siódmy miesiąc) więc głowa do góry- coś w
        tym jest, że im dalej tym lepiej. Moje zdanie jest takie, że JEDNA pigułka
        krzywdy maleństwu nie zrobi żadnej, zwłaszcza po trudnym pierwszym trymestrze,
        a nie wzięcie jej przez ciebie - pośrednio trochę tak. Pozdrawiam gorąco w
        pełnym zrozumieniu problemu. Monique.
    • tobatka Re: Migrena 27.08.03, 17:37
      Ja postanowiłam "być twarda" i się nie dać... I nie brać żadnych leków - przed
      ciążą brałam silne przeciwmigrenowe, bo zwyczajne przeciwbólowe nie pomagały. A
      miewałam migreny średnio raz (czasem dwa) w miesiącu od 4 do 7 dni trwające.
      Ale jakoś w ciąży tylko dwa razy mnie złapało... Ale lekarz powiedział mi, że
      jedna tabletka Maleństwu nie zaszkodzi, a jak ma mi pomóc, to lepiej wziąć.
      Mama zestresowana stresuje tez dziecko. A to nie jest "łykanie" pigułek, co
      może byc szkodliwe, tylko jedna czy dwie tabletki...
      Ale jakoś udało mi się do tej pory nic nie brać... Fakt, że mogę sobie pozwolic
      na leżenie i "nicnierobienie", jak mnie cos boli, bo jestem na zwolnieniu.
      Jakbym musiała iść do pracy, to na pewno coś bym wzięła...

      Pozdrawiam i życze jak najmniej bólu - jak mówię - 8 miesięcy i "tylko" dwa
      razy (co na mnie jest sporym wydarzeniem!), więć głowa do góry! :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka