Dodaj do ulubionych

Jak to jest być Różą?

22.03.24, 18:56
w odpowiedzi na sąsiedni wątek o Bernardzie.
Przekopując się wciąż przez archiwum, trafiłam na wątek "nieprawdopodobne sytuacje - część II", gdzie duża część wypowiedzi dotyczy sytuacji Pyzy. Czy ona się "aż" poświęciła, czy "tylko" dostosowała, czy jest w tym Oksfordzie - może nie tyle szczęśliwa, ile chociaż zadowolona ze swojego życia?
Pominąwszy całkiem źle napisany wątek ponownego porzucenia Pyzy przez Fryca na rzecz USA (który sugerowałby, że Róża jest w czarnej dziurze), w zasadzie jedyną wskazówką jest ten nieszczęsny lot, gdy Róża ma migrenę, Ziutek womituje, ktoś tam ma coś jeszcze, Łucja czyta Prousta, Fryderyk śpi. No, z tego by wynikało, że los Róży jest nie do pozazdroszczenia, ale Ida pisze o tych wydarzeniach w takim radosno-prześmiewczym tonie, że w sumie nie wiadomo, czy aby sama Róża nie uważa, że nic się nie stało. Bo ona lubi się zajmować cudzymi dziećmi bez względu na własne samopoczucie.

Czy fakt, że nie musi pracować (bo przecież nic nie umie robić, co też zostało niedawno przytoczone), może się oddać domostwu i macierzyństwu*, a Fryc robi karierę jako astrofizyk, jest dla niej źródłem satysfakcji?
Ona jest zadowolona z takiego pokierowania swoim życiem, ta rola jej odpowiada?
Wiem, że był spory fanfik na temat życia Róży w Ox, ale to była w sumie wypowiedź jednej Forumki.

BTW. Jak się ta Pyza dostała na astronomię? Tam nie trzeba być aby jakoś mocnym z przedmiotów ścisłych i interesować się tematem kosmicznym? Rozumiem, że Fryc mógł jej udzielać jakichś korków, ale czy to mogło wystarczyć podczas, gdy nie miała do tego żadnego drygu?

* cóż, jak wygląda jej macierzyństwo, odkąd jej własne dzieci wyrosły z pampersów, doskonale widzimy w CZ.
Mila i Karol rzuceni na materace we wspólnym pokoju i przeszczepieni przez cioteczną babkę Nutrię do polskiej szkoły bez cienia refleksji, czy im może trzeba czegoś więcej. A mamusia zajmuje się świeżo narodzoną bratanicą.
Obserwuj wątek
    • bupu Re: Jak to jest być Różą? 22.03.24, 19:26
      Rurza sprawia na mnie wrażenie istoty do tego stopnia biernej, że pozbawionej własnych emocji. Jest zadowolona, gdy inni są zadowoleni, smutna gdy smutni są inni, wesoła, gdy inni się cieszą. Ale jakby tak miała sama z siebie się określić, toby chyba nie wiedziała co czuje.
      • ako17 Re: Jak to jest być Różą? 22.03.24, 20:31
        bupu napisała:

        > Rurza sprawia na mnie wrażenie istoty do tego stopnia biernej, że pozbawionej w
        > łasnych emocji. Jest zadowolona, gdy inni są zadowoleni, smutna gdy smutni są i
        > nni, wesoła, gdy inni się cieszą. Ale jakby tak miała sama z siebie się określi
        > ć, toby chyba nie wiedziała co czuje.
        >
        no ale że miała migrenę, to chyba czuła? Czy nawet tego nie odczuwała samodzielnie, to tylko Ida odczuła z opowieści?

        A z powyższego opisu wrażeń wynika, że Róża nie czuje najmniejszego dyskomfortu związanego z przeszczepieniem na obczyznę celem realizacji zawodowej Fryderyka. W sensie, że nie ma refleksji: "gdybym została w Poznaniu/ ukończyła studia/ poszła od początku na inne studia/ podjęła pracę w... to bym teraz nie siedziała przy mężu w Ox i nie niańczyła dzieci, tylko...". Ona się w żadnym stopniu nie poświęciła, ani nawet nie dostosowała. Ona w ogóle nie miała czego poświęcać czy dostosowywać.

        • kocynder Re: Jak to jest być Różą? 23.03.24, 00:08
          A wiesz, Ako, że Bupu chyba trafiła w sedno? Ona jest galaretowata. I dokładnie tak, jak niegdyś Fryderyk wziął galaretę i zawiózł do Ox, to galareta przyjęła do wiadomości, że jest w Ox i w sumie nic jej to nijak nie zrobiło, tak teraz Baba-Gaba wzięła to-to za łeb i przywróciła nach Posen, a ona tak samo biernie przyjęła do wiadomości, ze teraz nie Ox a Poznań, to ok, Poznań. I nie ma w niej ŚLADU refleksji nad niczym. Ani nad systemem edukacyjnym potomstwa (brytyjski poniekąd nie jest spójny z polskim), ani na temat utrzymania własnego i progenitury (no, ok, na progeniturę może łożyć Fryc, ale na nią, z jakiej racji?), ani na żaden inny...
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Jak to jest być Różą? 23.03.24, 00:55
            kocynder napisała:

            > A wiesz, Ako, że Bupu chyba trafiła w sedno? Ona jest galaretowata. I dokładnie
            > tak, jak niegdyś Fryderyk wziął galaretę i zawiózł do Ox, to galareta przyjęła
            > do wiadomości, że jest w Ox i w sumie nic jej to nijak nie zrobiło, tak teraz
            > Baba-Gaba wzięła to-to za łeb i przywróciła nach Posen, a ona tak samo biernie
            > przyjęła do wiadomości, ze teraz nie Ox a Poznań, to ok, Poznań. I nie ma w nie
            > j ŚLADU refleksji nad niczym. Ani nad systemem edukacyjnym potomstwa (brytyjski
            > poniekąd nie jest spójny z polskim), ani na temat utrzymania własnego i progen
            > itury (no, ok, na progeniturę może łożyć Fryc, ale na nią, z jakiej racji?), an
            > i na żaden inny...
            >

            W związku z powyższymi spostrzeżeniami bardzom ciekawa co by się stało, gdyby naszą galaretkę różaną odciąć od tych wszystkich osób, na których może pasożytować. Odebrać jej to wszechobecne wsparcie - tych krewnych wyręczających ją we wszelkich dorosłych odpowiedzialnościach (i jeszcze cały czas klepiących ją przy tym po pleckach), tego męża, który też musi myśleć i robić za nią. Pozostawić ją samą sobie i własnej sprawczości. Ciekawe co wtedy by taka Rurzyczka poczęła?
            • kocynder Re: Jak to jest być Różą? 23.03.24, 06:56
              Jakby to brutalnie nie zabrzmiało - mniemam, że galareta znalazła by sobie innych do decydowania, do organizowania i głaskania po główce. I, niestety, myślę, że by jej się to udało. Z opisów odautorskich ona jest niebrzydka, miła, łagodna, a takie budzą w wielu mężczyznach instynkt zdobycia i bycia jej "samcem Alfa", przewodnikiem stada... Ustawiłaby się nieźle, jak znam życie. Może nie, że świadomie, ale wygodnie.
              • bupu Re: Jak to jest być Różą? 23.03.24, 09:48
                kocynder napisała:

                > Jakby to brutalnie nie zabrzmiało - mniemam, że galareta znalazła by sobie inny
                > ch do decydowania, do organizowania i głaskania po główce. I, niestety, myślę,
                > że by jej się to udało. Z opisów odautorskich ona jest niebrzydka, miła, łagodn
                > a, a takie budzą w wielu mężczyznach instynkt zdobycia i bycia jej "samcem Alfa
                > ", przewodnikiem stada... Ustawiłaby się nieźle, jak znam życie. Może nie, że ś
                > wiadomie, ale wygodnie.
                >


                Oprócz bycia niebrzydką Rurzyczka także bez szemrania będzie panu i władcy prać, sprzątać i gotować, koszulkę uprasuje i z uśmiechem poda, herbatę zrobi i przyniesie, tak zwany "małżeński obowiązek" wypełni bez wymawiania się bólem głowy, jednym słowem idealny model dla tych wszystkich niuniusiow w wieku średnim, których pełno na rynku matrymonialnym, a którzy zasadniczo szukają gosposi z, eee, dodatkowymi funkcjami.
    • kooreczka Re: Jak to jest być Różą? 22.03.24, 20:08
      Nijak.
      Róża jest dla mnie osobą patologicznie bierną i niemal zaszczutą- fizyczne reakcje na możliwość konfliktu nie są normalne.
      Pasowałoby do tego jej zajmowanie się dziećmi- niemalże czekałam aż wzorem Porowej ze Skiroławek biernie będzie się przypatrywać jak zabiera je opieka społeczna, bo skoro wyrosły z pieluch to się złoszczą i kłócą i nie są takie fajne jak małe laleczki.
    • kocynder Re: Jak to jest być Różą? 23.03.24, 00:03
      Do momentu przeflancowanie Rurzy i Szopiąt do Poznania miałam teorię: że R w tej Anglii z samych nudów zajęła się czymś, w czym okazała się być po prostu dobra. Nie fizyką, broń Zeus! Florystyką. Home stagingiem. Fotografią. Pieczeniem ciast i ciasteczek. No, czymś innym, nie związanym z Frycem i JEGO pasją. I okazała się być w tym dobra. Może nie na skalę światową, może nie "Bógwico", ale popularność lokalna. I nawet jeśli w oczach Fryca to "śmieci", bo tylko nauki ścisłe są ważne - to w oczach lokalnej społeczności - jest popularna, ceniona i lubiana. I na propozycję Baby-Gaby "Różo, wracaj do domu!" potrafiłaby spokojnie i ciepło odpowiedzieć "Ależ mamo, ja JESTEM w domu!". I zostać. Ewentualnie przyjechać na ślub kuzyna Józia, bo czemu nie, ale nie wlokąc dzieci, które Józefa nie znają a na dodatek w tym właśnie czasie Mila ma wyjazd na ichni odpowiednik "zielonej szkoły", a Charlie jedzie na obóz kondycyjny swojej drużyny wioślarskiej. :) Od kiedy jednak dowiedziałam się, ze nie, że Rózia jakby miała we łbie ino sznurek, coby uszy nie odpadły rzuciła wszystko i do Poznania bo "pani matka kazali" - mózg mi odmówił współpracy.
      • hanuszka189 Re: Jak to jest być Różą? 25.03.24, 20:03
        kocynder napisała:

        > Do momentu przeflancowanie Rurzy i Szopiąt do Poznania miałam teorię: że R w te
        > j Anglii z samych nudów zajęła się czymś, w czym okazała się być po prostu dobr
        > a.
        Ciekawi mnie, dlaczego teoretycznie pozytywne postaci tak obrywają. Róża do "Imienin" miała jakiś tam potencjał. Nawet wątek z Lelujkami mógł zostać inaczej poprowadzony. Ostatecznie Róża, pogodna, pomocna, spokojna - dostaje za męża intelektualistę-androida, a sama się zwija tak, że właściwie nie da się o niej nic więcej powiedzieć. OK, jest jeszcze chwila zachwytu nad małą Milą. Ale autorka nie była w stanie opisać nastoletnich dzieci Róży w pozytywny sposób, ani pozwolić jej na chociaż odrobinę niezależności.

        Tymczasem Laura, opisywana wcześniej jako denerwująca, bardzo egoistyczna, posuwająca się do kłamstwa, raniąca nie raz Różę (przyznam, że chociaż w Żabie się trochę zrehabilitowała) - dostaje "idealnego" męża, o którym z góry wiadomo, że nigdy nie opuści, zawsze będzie wspierał i ogarnie.

        Podobnie IGS, teoretycznie młodsze wcielenie dziadka Borejki, intelektualnego ideału męskości - dostaje w papę przez szereg tomów, dostając na osłodę "Feblik", ale tak nie za bardzo, żebyśmy pamiętali, że i on jest "miągwą" i jego żona też.

        Józinek natomiast wyrasta na ideał i dostaje "idealną" Dorotkę.

        Na szczęście wyszło to trochę opacznie, więc można się pośmiać i pomyśleć, jak to wyglądało "naprawdę" - ale przecież zamysł jest faktem. Te postaci zostały całkowicie przeorane.
    • przymrozki Re: Jak to jest być Różą? 23.03.24, 13:53
      Jak na mój gust, nie jest miło jest być Różą. Ona nie jest miła i bezkonfliktowa z powodu wrodzonej natury i usposobienia, ale ze strachu przed odrzuceniem. Tak samo jej naukowa, zawodowa i społeczna bierność wcale nie biorą się z wygodnictwa, tylko z obawy przed światem. Owszem, inna kobieta na jej miejscu mogłaby być szczęśliwa, zrelaksowana i wypoczęta, ale Róża pewnie była kłębkiem nerwów żyjącym w obawie, że jak poskarży się Fryderykowi, że z migreną nie jest w stanie zająć się czwórką chorych dzieci, to on ją wyrzuci z domu i znajdzie sobie jakąś cichszą.

      A co do studiów - na astronomię zawsze bardzo łatwo było się dostać, trudno było za to skończyć pierwsze dwa lata. Czasem nawet pasjonaci nauk ścisłych odpadali na matematyce na poziomie uniwersyteckim.
      • mircja Re: Jak to jest być Różą? 23.03.24, 14:35
        przymrozki napisała:

        > A co do studiów - na astronomię zawsze bardzo łatwo było się dostać, trudno był
        > o za to skończyć pierwsze dwa lata. Czasem nawet pasjonaci nauk ścisłych odpada
        > li na matematyce na poziomie uniwersyteckim.

        Zgadza się, przykładowo na UW na astronomii na pierwszym roku był taki sam kurs matematyki jak na fizyce i tempo było bardzo ostre - na pierwszym roku było już wiele tematów, które ja na kierunku matematyka na UW miałam dopiero na drugim roku.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Jak to jest być Różą? 23.03.24, 20:02
        przymrozki napisała:

        > Jak na mój gust, nie jest miło jest być Różą. Ona nie jest miła i bezkonfliktow
        > a z powodu wrodzonej natury i usposobienia, ale ze strachu przed odrzuceniem. T
        > ak samo jej naukowa, zawodowa i społeczna bierność wcale nie biorą się z wygodn
        > ictwa, tylko z obawy przed światem. Owszem, inna kobieta na jej miejscu mogłaby
        > być szczęśliwa, zrelaksowana i wypoczęta, ale Róża pewnie była kłębkiem nerwów
        > żyjącym w obawie, że jak poskarży się Fryderykowi, że z migreną nie jest w sta
        > nie zająć się czwórką chorych dzieci, to on ją wyrzuci z domu i znajdzie sobie
        > jakąś cichszą.
        >


        Ta hipoteza jest przy okazji odpowiedzią czemu Róża nigdy nie miała potrzeby interesować się ojcem - wdrukowała sobie, że "nie wolno" jej mieć takich potrzeb, bo wtedy konflikt murowany. A widok jak rodzina odnosiła się do Laury, która te potrzeby wyrażała, tylko ją utwierdził w tym przekonaniu. Wyobrażacie sobie co ugodowa, zabiegająca o aprobatę Pyza by przeżywała, gdyby stała się rodzinną czarną owcą?
        • mircja Re: Jak to jest być Różą? 23.03.24, 20:32
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


          >
          > Ta hipoteza jest przy okazji odpowiedzią czemu Róża nigdy nie miała potrzeby in
          > teresować się ojcem - wdrukowała sobie, że "nie wolno" jej mieć takich potrzeb,
          > bo wtedy konflikt murowany. A widok jak rodzina odnosiła się do Laury, która t
          > e potrzeby wyrażała, tylko ją utwierdził w tym przekonaniu. Wyobrażacie sobie c
          > o ugodowa, zabiegająca o aprobatę Pyza by przeżywała, gdyby stała się rodzinną
          > czarną owcą?
          >
          No właśnie, i to by mogło wyjaśnić, dlaczego Pyza tak się zmieniła w stosunku do tego, jaka była jako młodsze dziecko. Zwłaszcza że od kiedy pojawił się Ignacy Grzegorz, to dziewczynki zaczęły być zaniedbywane i Pyza mogła nabrać poczucia, że teraz musi się jeszcze bardziej "starać" żeby "zasłużyć" na uczucia członków rodziny.
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Jak to jest być Różą? 23.03.24, 20:50
            mircja napisała:

            > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
            >
            >
            > >
            > > Ta hipoteza jest przy okazji odpowiedzią czemu Róża nigdy nie miała potrz
            > eby in
            > > teresować się ojcem - wdrukowała sobie, że "nie wolno" jej mieć takich po
            > trzeb,
            > > bo wtedy konflikt murowany. A widok jak rodzina odnosiła się do Laury, k
            > tóra t
            > > e potrzeby wyrażała, tylko ją utwierdził w tym przekonaniu. Wyobrażacie s
            > obie c
            > > o ugodowa, zabiegająca o aprobatę Pyza by przeżywała, gdyby stała się rod
            > zinną
            > > czarną owcą?
            > >
            > No właśnie, i to by mogło wyjaśnić, dlaczego Pyza tak się zmieniła w stosunku d
            > o tego, jaka była jako młodsze dziecko. Zwłaszcza że od kiedy pojawił się Ignac
            > y Grzegorz, to dziewczynki zaczęły być zaniedbywane i Pyza mogła nabrać poczuci
            > a, że teraz musi się jeszcze bardziej "starać" żeby "zasłużyć" na uczucia człon
            > ków rodziny.

            A te starania przybrały bardzo ciekawą formę, bo Pyza nie tylko zaczęła obsługiwać rodzinę, ale też w pewien sposób zmieniła swoją osobowość - wyraźnie zdziecinniała i zgłupiała, jej zachowanie i sposób myślenia prezentowane w NiN są typowe dla duuuuuużo młodszego dziecka. Może ten regres to wynik uświadomienia sobie, że w tej rodzinie tylko małe dzieci dostają miłość? I Pyza podświadomie (albo i świadomie) próbowała pozować nie tylko na takiego uroczo nieporadnego berbecia?
      • kocynder Re: Jak to jest być Różą? 23.03.24, 20:40
        A ja właśnie kompletnie nie widzę w niej tego "kłębka nerwów". Raczej właśnie bladź, która oczekuje, że przyziemna rzeczywistość (jak rachunki, szkołą dzieci itp) ogarnie się sama, a ona z bezmyślnym uśmiechem na ust pąkowiu prasuje niemowlęca szmaty. Ochędożyć dom - tak. Uprasować, uprać, ugotować. Ale żadne myśli czy nerwy nie kalają jej spokoju. Być może na etapie wczesnonastolatkowym miała jakieś tam perturbacje psychologiczne, ale już z piętnaście lat temu z nich zrezygnowała i jej z tym dobrze.
        • mircja Re: Jak to jest być Różą? 23.03.24, 20:49
          "Bladź" to po polsku "kurwa"? No to jednak mi taki język nie pasuje do tego Forum.
          • kocynder Re: Jak to jest być Różą? 23.03.24, 21:05
            Ok. Wycofuję określenie. "Właśnie raczej babę, która..." i dalej bez zmian. Ok?
            • mircja Re: Jak to jest być Różą? 23.03.24, 21:05
              kocynder napisała:

              > Ok. Wycofuję określenie. "Właśnie raczej babę, która..." i dalej bez zmian. Ok?
              >
              OK
          • ciotka-scholastyka Re: Jak to jest być Różą? 25.03.24, 13:29
            mircja napisała:

            > "Bladź" to po polsku "kurwa"? No to jednak mi taki język nie pasuje do tego For
            > um.

            O, widzę, że to kocynder napisała? No to nie wiem, czemu się dziwisz.
            • kocynder Re: Jak to jest być Różą? 25.03.24, 15:22
              Cioteczko, wyjaśnij mi jedno: jak to jest, że podobno masz mnie wygaszona i "nie widzisz" moich postów, ale ostatnio kilka razy odpisałaś na nie bezpośrednio? Na pewno umiesz to wyjaśnić... :) Nie wiem tylko, czy zdajesz sobie sprawę, że w tym momencie jesteś śmieszna, ale w sumie nie mój interes... :D
      • hanuszka189 Re: Jak to jest być Różą? 23.03.24, 21:43
        przymrozki napisała:

        > Jak na mój gust, nie jest miło jest być Różą. Ona nie jest miła i bezkonfliktow
        > a z powodu wrodzonej natury i usposobienia, ale ze strachu przed odrzuceniem. T
        > ak samo jej naukowa, zawodowa i społeczna bierność wcale nie biorą się z wygodn
        > ictwa, tylko z obawy przed światem. Owszem, inna kobieta na jej miejscu mogłaby
        > być szczęśliwa, zrelaksowana i wypoczęta, ale Róża pewnie była kłębkiem nerwów
        > żyjącym w obawie, że jak poskarży się Fryderykowi, że z migreną nie jest w sta
        > nie zająć się czwórką chorych dzieci, to on ją wyrzuci z domu i znajdzie sobie
        > jakąś cichszą.

        To jest niestety sedno. W dodatku ona sabotuje samą siebie, podejmując przez całe życie decyzje dla siebie niekorzystne. Jeszcze na początku trochę walczy - zdarza się jej pomyśleć, że nie powinna ustępować Tygrysowi. Ale odkąd poszła do liceum na profil mat-fiz - dosłownie się zwija. Jest to dość adekwatny opis - wyobrażam sobie, jak czuje się "ogólna humanistka" która cztery piękne lata musi zakuwać matmę i fizykę. Dodatkowo zaczyna katować się dietą. Potem idzie na astrofizykę - kolejny strzał w stopę. Trzyma się Fryderyka i wmawia sobie, że to wielka miłość. W momencie zajścia w ciążę ma za sobą siedem lat stresu nauką, której nienawidzi i która nie przynosi żadnych efektów i sześć lat inwestowania w jednego faceta, który nijak jej tej miłości nie okazuje. Ona może już nawet nie pamiętać, że kiedyś była w czymś niezła albo miała jakieś tam pasje (przypominam - poszła na mat-fiz nie tyle z bierności, co z braku miejsc na humanie ) Tymczasem przez te siedem lat jej własna rodzina zachwycała się Fryderykiem i nie zrobiła nic dla samej Róży.
        • tt-tka Re: Jak to jest być Różą? 11.04.24, 19:23
          hanuszka189 napisała:

          > przymrozki napisała:
          >
          > > Jak na mój gust, nie jest miło jest być Różą. Ona nie jest miła i bezkonf
          > liktow
          > > a z powodu wrodzonej natury i usposobienia, ale ze strachu przed odrzucen
          > iem. T
          > > ak samo jej naukowa, zawodowa i społeczna bierność wcale nie biorą się z
          > wygodn
          > > ictwa, tylko z obawy przed światem.



          >
          > To jest niestety sedno. W dodatku ona sabotuje samą siebie, podejmując przez ca
          > łe życie decyzje dla siebie niekorzystne.

          Moge sie tylko podpisac pod wami obiema.
          I potwierdzam, nie jest ani milo, ani dobrze, ani korzystnie byc Roza zaprogramowana wylacznie na przypodobanie sie innym.

    • angazetka Re: Jak to jest być Różą? 23.03.24, 22:44
      Nie jest miło być Pyzą. Ja jej współczuję, zwłaszcza że jako dziewczynka się utożsamiałam: wiek podobny, problemy z nadwagą, zero walentynek, brak ojca.
      Jest mi strasznie szkoda, że tak ją MM napisała.
      • shireen_leila_khaled Re: Jak to jest być Różą? 11.04.24, 20:37
        angazetka napisała:
        > Nie jest miło być Pyzą. Ja jej współczuję (...), brak ojca.

        Nie tylko brak ojca, ale przede wszystkim matki albo dorosłej osoby funkcjonującej jako rodzic.
        Haba jest tak zaburzona, niedojrzała, toksyczna i nieodpowiedzialna, że w realnym realu opieka społeczna zabrałaby obie Pyziaczynki, albo przynajmniej od kradzieży w NIN Haba musiałaby stawiać się regularnie przed kuratorem.

        > Jest mi strasznie szkoda, że tak ją MM napisała.

        Mnie takoż przykro. Od Pulpecji to nie są książki o fajnej rodzince dla nastolatek, tylko jakaś zwyrodniała dysfunkcja i choroby psychiczne, przykryte łacińskimi cytatami i pustymi słowami. Dulscy po łacińsku (familia Hypocrites gens Dulska) Czyli jak patologiczny dziadorej, babunia i mamunia niszczą życie dzieciom. Ale MM to nie mistrzowska Zapolska niestety.

        _________
        From the river...
        To the sea...
        🍉❤️🖤🤍💚
        • shireen_leila_khaled Re: Jak to jest być Różą? 11.04.24, 20:41
          shireen_leila_khaled napisał(a):
          > Haba jest tak zaburzona,
          > w NIN Haba musiałaby stawiać się regu

          GABA nie Haba, oczywiście. Gaba miało być, gópi autokorrekt, wciornaści ✋🙄



          _________
          From the river...
          To the sea...
          🍉❤️🖤🤍💚
    • briar_rose Re: Jak to jest być Różą? 25.03.24, 00:18
      Oka bym nie zmrużyła, gdybym nie zarabiała żadnych własnych pieniędzy i musiała być zawsze zależna od męża. Każda kobieta powinna mieć swoje pieniądze na swoim koncie w banku. Tak, by mogła sobie kupić, co chce i kiedy chce, kiedy potrzebuje i kiedy ma tylko ochotę. Jestem bardzo za zaufaniem w związku, ale zaufanie nie ma wpływu na wypadki losowe. W przypadku rozwodu czy jakiegoś wypadku Fryca, beztroska Różyczka zostaje bez pracy, bez widoku na emeryturę... czy ona przepracowała w życiu choć dzień? Przezorny zawsze ubezpieczony. Pieniądze niby szczęścia nie dają, ale jak ich nie ma, człowiek czuje się ograniczony, zamknięty, pozbawiony możliwości manewru. Dla mnie sytuacja Róży to jakiś koszmar, bardzo bym się bała na jej miejscu o przyszłość.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka