mlodykalisz
02.09.06, 12:08
Po interwencji Romana Giertycha prokuratorom z Kalisza odebrano śledztwo o
milionowe nadużycia w Wielkopolskim Banku Rolniczym. Na podejrzanych
polityków LPR sąd poczeka - pisze "Gazeta Wyborcza".
Dziennik przypomina, ze kaliska prokuratura badała wyciek kilku milionów
złotych z WBR od pięciu lat. Śledczy zgromadzili ponad sto tomów akt, zarzuty
przestępstw finansowych postawili m.in. Tomaszowi Połetkowi, pełnomocnikowi
procesowemu Giertycha, oraz Maciejowi Twarogowi, honorowemu prezesowi
wszechpolaków, zięciowi ministra Wassermanna.
Roman Giertych, który zasiadał w radzie nadzorczej WBR, uniknął zarzutów.
Prokuratura ustaliła, że kiedy rada przegłosowywała niekorzystne dla banku
decyzje, wychodził do toalety.
Najgrubszy zarzut śledczy postawili twórcy banku - posłowi LPR Witoldowi
Hatce; chodzi o narażenie WBR na stratę 2,6 mln zł. Prawie wszystkie te
pieniądze zdeponowane przez rolników udziałowców banku na zlecenie posła
przelano do spółek, którymi kierowali Twaróg i Połetek.
Prokuratura Apelacyjna w Łodzi zabrała śledztwo z Kalisza. Nowy prokurator do
końca roku będzie zapoznawał się z aktami.
Prokurator krajowy Janusz Kaczmarek nie ukrywa powodu przekazania śledztwa: -
Zrobiliśmy to po wniosku Romana Giertycha.
Wicepremier Giertych pisemnie poskarżył się prokuraturze warszawskiej, że w
poprzedniej kadencji Sejmu wysocy rangą prokuratorzy szukali haków, żeby go
skompromitować. Wniósł o przesłuchanie m.in. śledczych z Kalisza.
Kaczmarek: - Musiała zapaść decyzja o zabraniu śledztwa. Chodzi o wykluczenie
podejrzeń o stronniczość prokuratorów.
Giertych dodaje: - Prokuratura kaliska od lat nie radzi sobie z tym śledztwem.
(PAP)
wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=7302