Dodaj do ulubionych

mobbing w Nurcu

10.05.04, 09:24
Od wielu lat wobec zalogi Nadlesnictwa Nurzec kierownictwo stosuje mobbing -
twierdzi grupa pracownikow przedsiebiorstwa. "Ponizanie lesniczych i
podlesniczych na naradach, grubianskie zachowanie wzgledem podwladnych i
stale szykany to norma" - pisza w uzasadnieniu wyslanym kilka dni temu do
Prokuratury Rejonowej w Bielsku Podlaskim.
- Tutaj zadnego mobbingu nie bylo i nie ma. Wszystko przekaze prokuraturze.
Mam stosowne dokumenty. To sa pomowienia czesci zalogi. Nie mialem zadnych
sygnalow, ze moj zastepca neka pracownikow - twierdzi nadlesniczy
Nadlesnictwa Nurzec Eugeniusz C.

Innego zdania jest czesc zalogi, ktora skierowala pismo do prokuratury,
oskarzajac nadlesniczego oraz jego zastepce Jacka D. o mobbing. Lista
zarzutow jest bardzo dluga. Niektore z nich mowia o przesluchiwaniu
pracownikow przy dyktafonie, nekaniu lesniczych telefonami pozno w nocy,
szykanowaniu osob nalezacych do zwiazkow zawodowych, zastraszaniu.
- Do czasu wyjasnienia przez prokurature calej sprawy nie bede komentowal
tych zarzutow - powiedzial Eugeniusz C.
- To sie kumulowalo. Mamy juz dosyc stresu. Niech w koncu ktos wyjasni, co
tutaj sie dzieje - stwierdzili pracownicy nadlesnictwa. - Zlecane sa nam
trudne zadania. Nie sa one mozliwe do zrealizowania w czasie wyznaczonym
przez nadlesniczego. Do dokumentow nanoszone sa zmiany, ktore maja obnizyc
nasza wydajnosc. Wulgaryzmy i wyzwiska pod naszym adresem to codziennosc.

- Szef jest wymagajacy, jak kazdy pracujacy na stanowisku kierowniczym. Aby
osiagnac dobry wynik finansowy, potrzeba stosownej dyscypliny - powiedziala
kadrowa z Nadlesnictwa Nurzec. Wedlug niektorych pracownikow
proceder "niszczenia" czlonkow zalogi trwa juz kilkanascie lat. W 1992 r.
skarge na Eugeniusza C. do Lasow Panstwowych w Bialymstoku zlozylo 20 osob
pracujacych w przedsiebiorstwie. Jak twierdza poszkodowani, czesc z nich
zostala zwolniona z pracy lub sama zrezygnowala. Po doniesieniu wyslanym do
prokuratury w Bielsku Podlaskim grupa poszkodowanych pracownikow podala do
lokalnej gazety "Glos Siemiatycz" informacje dotyczaca calej sprawy. Zaraz po
tym na terenie nadlesnictwa pojawila sie lista, na ktorej mieli sie wpisac
pracownicy popierajacy kierownictwo.
- Nie widzialem tego dokumentu. Nie wiem, czyj to pomysl - powiedzial
Eugeniusz C. Na liscie osob znalazlo sie prawie 50 nazwisk pracownikow
protestujacych przeciwko doniesieniu do prokuratury.
- Ludzie byli namawiani do wpisywania sie na liscie lojalnosciowej.
Pracownicy sa tak zastraszeni, ze podpisza wszystko - zapewniali poszkodowani.

Policja z Dziadkowic przesluchala juz pierwszych swiadkow w sprawie
podejrzenia o molestowanie psychiczne w Nadlesnictwie Nurzec. Przed ponad
miesiacem jeden z mlodych pracownikow przedsiebiorstwa zostal zwolniony z
pracy. W uzasadnieniu stwierdzono, ze szefostwo tracilo do niego zaufanie.

Mobbing to dzialania lub zachowania dotyczace pracownika lub skierowane
przeciwko pracownikowi, polegajace na uporczywym i dlugotrwalym nekaniu lub
zastraszaniu pracownika, wywolujace u niego zanizona ocene przydatnosci
zawodowej, powodujace ponizenie lub osmieszenie pracownika, izolowanie go lub
wyeliminowanie z zespolu wspolpracownikow.

(Gazeta Wspolczesna, Lesniczy o mocnych nerwach, 27 kwietnia 2004 r.)
Obserwuj wątek
    • h.olender Re: mobbing w Nurcu 07.06.04, 09:00
      Od 29 kwietnia komenda policji w Siemiatyczach prowadzi śledztwo w sprawie
      przekroczenia uprawnień przez kierownictwo Nadleśnictwa Nurzec. Z wstępnych
      ustaleń wynika, że dyrekcja placówki mogła wydawać polecenia służbowe niezgodne
      z prawem. Na razie nie są jeszcze znane szczegóły śledztwa - przesłuchiwani są
      pierwsi świadkowie.
      To już druga, odrębna sprawa dotycząca Nadleśnictwa Nurzec w ostatnim czasie. W
      kwietniu grupa pracowników wysłała do Prokuratury Rejonowej w Bielsku Podlaskim
      doniesienie dotyczące stosowania przez kierownictwo mobbingu wobec leśniczych.
      Leśnicy oskarżyli kierownictwo o stosowanie niedozwolonych praktyk wobec
      podwładnych. Chodziło o zastraszanie pracowników, przesłuchiwanie ich przy
      dyktafonie oraz fałszowanie protokołów kontrolnych po to, by wyciągać wobec
      podwładnych konsekwencje służbowe.
      - Teraz mamy do czynienia z oddzielną sprawą. Na polecenie prokuratury
      prowadzimy dochodzenie. Chodzi o podejrzenie przekroczenia uprawnień przez
      kierownictwo i wydawanie decyzji niezgodnych z prawem. Na podstawie zebranych
      przez policjantów ustaleń w dużej mierze uprawdopodobniono taką możliwość -
      tłumaczył Romuald Leoniuk, rzecznik prasowy komendanta powiatowego policji w
      Siemiatyczach.
      - Obecnie kontrola z dyrekcji generalnej z Warszawy prowadzi obszerną inspekcję
      w nadleśnictwie Nurzec. Jestem przekonany, że wyniki będą pozytywne dla
      kierownictwa. Nie otrzymałem na razie żadnych negatywnych informacji
      dotyczących kontroli - powiedział Zbigniew Godlewski, dyrektor Regionalnej
      Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku.
      RDLP z Białegostoku, nadzorująca Nadleśnictwo Nurzec, do czasu wyjaśnienia
      sprawy przez prokuraturę, nie zamierza podejmować żadnych kroków służbowych
      wobec szefostwa jednostki.
      - Nadleśniczy z Nurca jest człowiekiem bardzo odpowiedzialnym i wiem, że dobrze
      dba o interes publiczny. Doniesienie do prokuratury zostało wysłane przez
      pracowników, którzy nie stanowią śmietanki zawodowej. Są to, według moich
      informacji, osoby zwolnione przez nadleśniczego lub karane dyscyplinarnie.
      Dzisiaj łatwo używa się słowa "mobbing", często niezasadnie - powiedział
      Godlewski.
      Policja w Siemiatyczach nie wyklucza powołania biegłego w sprawie.

      (Gazeta Współczesna, 13 maja 2004 r., Śmietanka zawodowa)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka